Çanakkale: znów będą kopać w Troi

W marcu ogłoszony rozstał termin rozpoczęcia nowych prac wykopaliskowych na terenie 5000-letniego miasta starożytnej Troi, znajdującego się w północno-zachodniej prowincji Çanakkale. Po raz pierwszy badania prowadzone zostaną przez zespół turecki, bez udziału archeologów z Niemiec. Wykopaliska na wzgórzu Hisarlik poprowadzi docent Rustem Aslan, kierownik Wydziału Archeologii na Uniwersytecie Onsekiz Mart w Çanakkale.

Historyczna przewaga

Umowa sponsorska została podpisana na początku marca pomiędzy Uniwersytetem Onsekiz Mart w Çanakkale, a zewnętrznymi firmami zajmującymi się dziedziną żelaza, stali i energii. Prace archeologiczne zostaną dofinansowane z budżetu Ministerstwa Kultury i Turystyki, funduszy uczelni a także składek tureckich przemysłowców i biznesmenów. Jak zapowiada rektor ÇOMÜ, prof. Sedar Laçiner, głównym celem przedsięwzięcia jest rozszerzenie procesu wykopów na okres 12 miesięcy. Odkrycia przyczynią się do rozwoju kultury i turystyki w Çanakkale, które ma szansę stać się jednym z najważniejszych miejsc na historycznej mapie Turcji.

Jak będę duży, to odkopię Troję!

W sierpniu w Çanakkale rozpocznie się także 51 edycja Międzynarodowego Festiwalu Troja, upamiętniającego odkrycie starożytnych ruin antycznej Troi (gr. Τροία oraz Ἴλιον) przez Heinricha Schliemanna. W biografii tego niemieckiego archeologa-amatora możemy znaleźć informację, iż już jako kilkuletni chłopiec marzył o tym, że pewnego dnia odkryje miejsce położenia tego słynnego starożytnego miasta. Marzenie to spełnił w latach 1871-1894, w towarzystwie ówczesnej greckiej żony Zofii Engastroménou. W odnalezieniu upragnionej Troi pomogła mu wnikliwa lektura Homera, którego Iliadę traktował bardzo dosłownie, wnikliwie analizując każde ze słów.

„Schliemann przebył opisaną w Iliadzie drogę. Znalazł zbocze tak strome, że musiał zeń złazić na czworakach. To utwierdziło go w przekonaniu, że Homer, którego opisy terenu Schliemann traktował tak, jakby chodziło o najściślejszą topografię wojskową, nie mógł pomyśleć o tym, żeby jego bohaterowie mogli po tak stromym zboczu trzykrotnie biegiem okrążyć miasto. Z zegarkiem w jednym i Homerem w drugim ręku odmierzył teraz drogę między pagórkiem, który kryć miał w sobie Troję, a przylądkiem, gdzie stać miały okręty Achajów.” (Ceram C.W., Bogowie, groby i uczeni, PIW, Warszawa 2004)

Ku chwale Homera

Tereny cieszącego się niegdyś wielką sławą grodu są dziś przez wielu określane mianem rozczarowujących, gdyż ruiny starożytnej Troi są jednymi z najgorzej zachowanych tego rodzaju miejsc w całej Turcji. Moim zdaniem magia tego miejsca wraz z świadomością, iż w swoich dziełach opiewał je sam Homer, rekompensuje wszystkie niedoskonałości a dzień spędzony na terenach dzisiejszego stanowiska archeologicznego na  wzgórzu Hisarlik na zawsze pozostanie w pamięci podróżnych, nie tylko ze względu na słynną i dość zabawną replikę drewnianego konia.









  • 1
    Share

Majówka w Turcji i na wyspach? To możliwe!

Zbliża się upragniona majówka, a wielu z Was z pewnością za jej kierunek wybierze Turcję. Rekordy popularności po raz kolejny pobiją tureckie kurorty, na czelne z Marmaris, Antalyą, Ayvalık czy Didim. Destynacje przepiękne, a jednak.. no właśnie, aż nadto turystyczne. Czy majówka w Turcji bez nadmiaru turystów jest możliwa do zrealizowania? Tak! 

Bozcaada, wyspa winem płynąca

Bozcaada, trzecia co do wielkości wyspa w Turcji, zlokalizowana na Morzu Egejskim i oddalona od lądu o jakieś 12 mil. Spokój, piękno oraz widoczne na każdym kroku pozostałości kultury greckiej stanowią bezsprzeczne zalety miejsca. Dodatkowym atutem wyspy jest fakt, iż jest ona bardzo mało popularna wśród turystów, co sprawia, że miejsce to wydaje się urokliwe i wciąż nieodkryte. Ceny posiłków oraz sławnego na całą Turcję wina z Bozcaady są przystępne, a warunki infrastruktury na bardzo dobrym poziomie. Znajdziecie tutaj mnóstwo urokliwych pensjonatów oraz tawern i knajpek, które oferują przepyszne ryby oraz owoce morza.

Przez niemal cztery tysiące lat wyspa była znana pod grecką nazwą Tenedos, a owe starożytne korzenie współcześni tureccy mieszkańcy starają się podkreślać za sprawą kolorystyki, budownictwa oraz licznych restauracji w stylu greckim. Wzmianki o Tenedos z łatwością można odnaleźć w greckiej mitologii, a zgodnie z najpopularniejszą legendą to właśnie tutaj Hellenowie przygotowywali się do ataku na Troję, budując konia trojańskiego..

Obecnie populacja Greków (przez Turków określanych mianem Rumów) żyjących na Bozcaadzie liczy zaledwie 25-30 osób, a sama wyspa stanowi przede wszystkim przestrzeń dla domów letniskowych mieszkańców dużych tureckich miast. Głównym środkiem utrzymania mieszkańców wyspy jest uprawa winorośli, rybołówstwo oraz turystyka.

Jedną z najstarszych tradycji wyspy jest natomiast produkcja wina, która przez wieki stanowi jedno z głównych źródeł rozwoju lokalnej gospodarki. Na wyspie znajduje się wiele winnic, będących własnością lokalnych rodzin oraz osób prywatnych, które z otwartością oczekują turystów pragnących skosztować ich domowych trunków.

Jak się tam dostać?

W wyznaczone dni prom na Bozcaadę odpływa z portu w Çanakkale, a codziennie z portu Geyikli. Do portów dostać się można autokarem, kupując bilet w jednej z firm autokarowych, np. Truva Turizm, Metro Turizm czy Kamil Koç.

Wietrzna i górzysta wyspa Gökçeada

Wyspa Gökçeada, z jej bezkresnymi i piaszczystymi plażami, czystym morzem stanowi niezaprzeczalne piękno, w którym przeszłość i teraźniejszość wiodą wspólnie spokojne i harmonijne życie. Są tam kościoły, meczety, klasztory, bardzo starte budowle oraz te niezwykle modernistyczne. Odzwierciedlenia różnorakich kultur spoglądają na siebie wzajemnie, a wszystko to składa się na spójny i niezwykle barwny krajobraz wyspy.

Gökçeada to jednocześnie największa i najbardziej na zachód wysunięta wyspa turecka na Morzu Egejskim (a konkretniej na Morzu Trackim) w pobliżu cieśniny Dardanele w prowincji Çanakkale. Powierzchnia wyspy to 279 km², a jej populacja liczy ponad 9 tys. mieszkańców. Wyspa jest znana z winnic i produkcji wina, a także oferuje możliwość podziwiania błękitu morza na jednej z naturalnych plaż w Aydincik, Yuvali, Yildizkoy, Ugurlu czy Gizlikoy, a także zorganizowania pikniku na terenach Tepekoy Cinaralti lub Marmaros.

Typowa architektura wyspy na terenach górzystych.

Z powodu wietrznej pogody (Zgodnie z legendą nazwa wyspy pochodzi od greckiego Imbros, co oznacza „Wietrzna Wyspa”) panującej na wyspie, stanowi ona doskonałe miejsce dla wszystkich miłośników sportów wodnych. Na drugim obszarze wyspy, na czele z Kalekoy oraz Kuzulimam, znajduje się Podwodny Park Narodowy. Odwiedzający wyspę mają również szansę wziąć udział w festiwalu filmowym  Gökçeada Film Festivali, obchodzonym w sierpniu pod gołym niebem.

Wyspa słynie z doskonałej jakości winorośli oraz produkcji win.

Jak się tam dostać?

Na wyspę można dostać się promem z portu w Kabatepe, znajdującego się po drugiej stornie cieśniny Dardanele, a podróż trwa około trzech godzin. Na wyspie znajduje się również lotnisko.

  • 1
    Share

Turcja : cieśnina Dardanele

Mieszkamy nad morzem, nad brzegiem cieśniny Dardanele, między Półwyspem Bałkańskim a Azją Mniejszą, która łączy Morze Egejskie z morzem Marmara. Mieszkamy na kontynencie azjatyckim, jednak przeprawa do Europy zajmuje promem kilkanaście minut. Mieszkamy na skrzyżowaniu kluczowych szlaków turystycznych i handlowych, co objawia się w kursowaniu po wodach cieśniny niezliczonej ilości i wielkości statków towarowych. Jakby tego było mało, mieszkamy również w górach, które otaczają miasto niemal z każdej strony. Tego rodzaju nadmiar zalet lokalizacyjnych przytrafił się światu zaledwie w kilku miejscach, a jego magia często przypomina o sobie znienacka.

Magia çanakkalskich promów

Nigdy nie znudzi mi się obserwowanie promów, kursujących pomiędzy brzegami cieśniny Dardanele, podobnie jak nigdy nie zapomnę fascynujących opisów kursów statków na Bosforze, jakie w czasach licealnych wyczytywałam w powieściach Pamuka. Do portu w Çanakkale dobijają promy różnej wielkości, począwszy od tych zabierających na swój pokład dużą ilość samochodów towarowych, po te typowo turystyczne, kursujące na pobliskie wyspy. Nie są one tak nowoczesne i szybkie, jak np. te w Izmirze, jednak tutaj cenniejsza od szybkiego przeprawienia się przez cieśninę, jest możliwość podziwiania genialnych widoków podczas rejsu. Przeprawa promem to rozrywka sama w sobie również dlatego, że ich wnętrza są zwykle dość dobrze zaopatrzone w mini-restauracje, w których można zjeść ciepły posiłek, napić się kawy, porozmawiać z podróżnymi, czy po prostu poobserwować otoczenie. W wyposażeniu promów obowiązkowo znajduje się również mini mescit, czyli miejsce w którym muzułmanie mogą pomodlić się w trakcie morskiej podróży.

Oprócz promów oraz statków towarowych z niemal całej Europy, przez cieśninę w okresie letnim przepływają także duże promy wycieczkowe z Włoch. Przepływają szybko, lecz dostojnie, ciesząc oczy swoim blaskiem. Gdy zbliżają się do Çanakkale z pokładu zaczynają błyskać flesze aparatów, gdyż najwidoczniej na podróżnych odległy widok miasta również robi wrażenie.

Delfiny, delfiny!

Obserwowanie tego, co dzieje się na wodach cieśniny, to zajęcie do nie znudzenia odprężające i za każdym razem dodające garść nowych wrażeń. Dopieszczeni wiosenną temperaturą, wybieramy się często na spacer po iskele (z tur. promenada), gdzie rybacy leniwie zarzucają swoje wędki, kobiety prowadzą intensywne dyskusje przy çayu, a ich dzieci radośnie biegają wokół meczetów. W okolicach głównej promenady i portu unosi się ten specyficzny zapach ryb i morskich fal, a ostatnimi czasy powietrze zaszczepia zachłanną myśl o wiośnie. Podobno sprawcą wiosennego ciepła jest lodos, południowo-zachodni silny wiatr znad afrykańskiej Sahary. İskele, ze swoją wieżą zegarową i portem, to samo serce miasta. Kilka dni temu największą atrakcją naszego spaceru stała się przepływająca stosunkowo blisko brzegu ławica delfinów. Muszę przyznać, że był to pierwszy raz kiedy zobaczyłam żyjące na wolności delfiny w Turcji i zupełnie nie spodziewałam się zobaczyć ich tak blisko miejskiego brzegu. Jakie szczęście, że miałam ze sobą aparat i zdołałam uchwycić te piękne istoty.

Delfiny w okolicach Dardanele oraz cieśniny Bosfor są szczególnie zagrożone zarówno ze względu na intensywny rozwój hoteli oraz infrastruktury handlowej, jak i, wspomniane wyżej, duże ilości statków kursujących codziennie przez wody cieśniny. Pluskające w wodzie delfiny tamtego dnia wydawały się jednak nie zważać na swoje problemy demograficzne, a ich charakterystyczne radosne dźwięki słychać było na odległość.

Przeszłość na dnie morza

Półwysep Gallipoli to dość znane miejsce wszystkim miłośnikom nurkowania. Oprócz bogactwa przyrody, historia zostawiła tu na dnie morza także dziedzictwo I Wojny Światowej, w postaci pozostałości wraków statków oraz samolotów. Na temat losów wojennych tych okolic oraz udziału żołnierzy polskiego pochodzenia w działaniach wojennych wspominałam już tutaj kilkukrotnie. Z radością odkryłam również ostatnio stronę www.wyprawywrakowe.pl, na której to odnaleźć można artykuły Polaków dotyczących ich pionierskich ekspedycji, podczas których przemierzali dno cieśniny w celu odkrycia wraków statków oraz pocisków artyleryjskich. Relacja z ekspedycji do przeczytania tutaj.

Lokalizacja:

  • 1
    Share

Kilitbahir w Turcji (Çanakkale)

Gdy symptomy szoku kulturowego zaczynają dawać się we znaki, wzmacniając tym samym tęsknotę za kontynentem europejskim, wrzucamy w kieszeń 3,00 TL i zmierzamy w stronę portu. Przy sprzyjających warunkach pogodowych, które latem mają miejsce niemal bezwarunkowo, morska ucieczka z azjatyckiego Çanakkale do Europy zajmuje około 10 minut. I tak oto jesteśmy w urokliwym miasteczku Kilitbahir.

Z pomocą firmy przewozowej, której promy przez cały dzień kursują w najwęższym punkcie cieśniny Dardanele, po maksymalnie kilkunastu minutach możemy przenieść się do urokliwego miasteczka Kilitbahır, znajdującego się w południowej części półwyspu Gallipoli. Nazwę miasta tłumaczyć można jako ‘klucz do morza‘ co wskazuje na istotne znaczenie obecnej na terenie miasta twierdzy dla obrony cieśniny Dardanele w czasach panowania imperium osmańskiego. Po europejskiej stronie cieśniny Dardanele tempo wydaje się wyraźnie zwalniać. W przeciwieństwie do tętniącego życiem Çanakkale, w Kilitbahır nie spotkamy zatłoczonych restauracji, nadmiaru sklepów czy tłumnie gromadzących się mieszkańców. Widok spacerujących turystów wzbudza tutaj raczej sensację, gdyż lokalna plaża stanowi miejsce wypoczynku przede wszystkim rodzin tureckich, które rozbijają tutaj swoje namioty oraz lokują campery.

Poznaj ceny hoteli w okolicy Çanakkale

Poza sielską atmosferą oraz cichymi knajpkami w stylu dość zamierzchłym, Kilitbahir ma do zaoferowania kilka wspaniałych obiektów architektonicznych, wśród których najważniejszym jest Twierdza Kilitbahir (tr. Kilitbahır Kalesi), która dominuje nad krajobrazem europejskiego brzegu cieśniny.  Jej siostrzana budowla znajduje się w Çanakkale, dokładnie na drugim brzegu Dardanele, a oba zamki zostały zbudowane z rozkazu osmańskiego sułtana Mehmeta Zdobywcy w XV wieku.  Budowa dwóch sąsiadujących twierdz wiązała się z ideą zapewnienia imperium osmańskiemu kontroli nad cieśniną Dardanele, skąd wiedzie droga do dawnej stolicy imperium, Stambułu.

Z informacji lokalnych mieszkańców wynika, iż w budowę oraz renowację zamku Çimenlik została zaangażowana – specjalnie w tym celu sprowadzona do Çanakkale –  społeczność osadników romskich, o czym świadczy znajdująca się w pobliżu budowli dzielnica cygańska Fevzipaşa. Romowie zamieszkujący te tereny czują się współcześnie rodowitymi mieszkańcami miasta a rdzenni mieszkańcy tureccy postrzegają ich obecność jako element dziedzictwa kulturowego Çanakkale oraz dowód na jego wielokulturowość. Współcześnie dzielnicę zamieszkuje prawie trzy tysiące Romów, a jej przestrzeń – o wyraźnie niższej infrastrukturze oraz wyraźnym ubóstwie – odizolowana jest od pozostałych stref miejskich. W okolicach twierdzy Çimenlik w XV wieku masowo osiedlali się również tureccy żołnierze wraz z rodzinami, a następnie Grecy, Ormianie oraz Żydzi.  Podczas zwiedzania centrum miasta z łatwością można dostać ślady ich dawnych osad, a różnorodność architektoniczna stanowi dla turystów prawdziwe wyzwanie.

Spacerując po europejskich terenach Kilitbahir nie można pominąć muzeum zlokalizowanego na terenie reduty Namazgah (tr. Namazgah Tabyası), gdzie znajdują się pokaźnych rozmiarów dziewiętnastowieczne bunkry. Kompleks budynków powołał do życia sułtan Abd-ul-Aziz, czyniąc go tym samym największym bastionem nad całą cieśniną. W roku 2006 tereny te zostały poddane gruntownej renowacji oraz zostały przekształcone w muzeum bitew morskich. Będąc na terenie muzeum warto wdrapać się (koniecznie o zachodzie słońca) na mury obronne lub lokalne wzgórza, z których roztacza się przepiękny widok na azjatycki brzeg, kompleksy budynków w Çanakkale oraz przepływające żaglówki.

Zmysł architektoniczny i oryginalność zabudowy, obecność budynków wojskowych oraz swego rodzaju niemal wyspiarski klimat miasteczka sprawiają, że ekspresowe wycieczki morskie do Kilitbahir na stałe wpisały się w nasz zwyczaj, a każda wizyta tam dostarcza nowych wrażeń. Pomimo tego, iż nasz turecki przyjaciel swego czasu zapewniał nas, iż jedyną atrakcją tego miejsca jest nielubiana przez niego ciotka (rdzenna mieszkanka tych terenów), w rezultacie okazało się, że spośród wszystkich polecanych przez niego okolicznych miejsc, to właśnie tereny Kilitbahır zauroczyły mnie najmocniej – nie tylko za sprawą szansy powrotu do rodzimego kontynentu..

Lokalizacja:

  • 1
    Share