Chorwacja : malownicza Makarska

Makarska uważana jest za jedno z piękniejszych miejsc w Europie, a wielu odwiedzających zgodnie określa ją mianem chorwackiego Saint Tropez. Wysokie góry niemal łączą się tutaj z morzem, typowa dalmatyńska architektura góruje nad urokliwym portem, a w skalnych grotach kryją się.. bary, kafejki i uwielbiane przez turystów dyskoteki. Niemal o każdej porze roku Makarska gości w swoich progach odwiedzających z całego świata, stanowiąc jednocześnie wygodną bazę wypadową dla wymagających podróżników.

Rozrywkowe centrum Dalmacji

Wizyta w Makarskiej to obowiązkowy przystanek w drodze do Dubrownika, który oddalony jest od niej o jakieś dwie godziny drogi samochodem. Tereny Makarskiej zamieszkane były już za czasów rzymskich, a ich historia obfituje w wiele bogatych i dramatycznych losów. W wieku X obszar znajdował się w granicach królestwa Chorwacji, a od końca XV wieku Makarską władali Turcy. Pod panowaniem osmańskim miasto zostało otoczone obronnymi murami, nad którymi wznosiły się trzy wieże. Dostęp do portu ułatwiał Turkom sprawowanie kontroli nad Adriatykiem. W 1568 roku Imperium Osmańskie zbudowało tu obronną fortecę, mającą obronić je przed atakiem Wenecjan. W wieku XVII miasto dostało się pod panowanie Republiki Weneckiej, a po jej upadku trafiło w ręce Cesarstwa Austrii.

Obecnie liczbę mieszkańców Makarskiej szacuje się na 15 tysięcy, jednak za sprawą tłumnie odwiedzających ją turystów, miejscowość uważana jest za jedno z najbardziej rozrywkowych miejsc w Dalmacji. Są tutaj dwa bulwary wysadzane palmami, wzdłuż których znajduje się mnóstwo sklepów, kawiarni i barów. Nadmorskie bulwary w godzinach wieczornych są bardzo zatłoczone, a pojęcie “nocne życie” nabiera tutaj należytego sensu. Najpopularniejsza dyskoteka Grotta mieści się w prawdziwej jaskini nad brzegiem morza, jednak za najbardziej klimatyczny klub uważa się Buba Beach Bar, znajdujący się  tuż przy morzu.

Poznaj ceny noclegów w Makarskiej

Makarska marina

W centrum miasta znajduje się przepiękny port, do którego zawija mnóstwo jachtów z całego świata. Z Makarskiej mariny można także znaleźć połączenia promowe do pobliskich wysp, na których również znajdują się popularne kurorty: Hvar i Brač. Możliwa jest też wycieczka statkiem w kierunku ujścia rzeki do morza, gdzie miesza się woda słodka i słona.

Obraz kulturowy Hvaru od 2008 roku widnieje na liście światowego dziedzictwa UNESCO, a sama wyspa zachwyca swoją architekturą i ukształtowaniem terenu. Dość przerażającą ciekawostką jest fakt, że za sprawą krętych i niebezpiecznych dróg wyspy Chorwaci ukuli powiedzenie “obyś zginął na drogach Hvaru“, skierowane do osób, którym nie życzą najlepiej.

Urokliwa architektura sakralna

W samym centrum starego miasta znajduje się barokowy kościół św. Marka, będący XVIII-wieczna kolegiatą, we wnętrzu której możemy podziwiać m.in. wenecki ołtarz główny oraz boczny ołtarz w całości wykonany ze srebra. W świątyni złożono także relikwie św. Klementa, który jest patronem miasta Makarska.

Innym interesującym budynkiem sakralnym Makarskiej jest kościół św. Filipa Neri (Nero), pochodzący z XVIII wieku, kiedy to stanowił część klasztoru Filipinów. Kościół posiada dzwonnicę i znajduje się pomiędzy innymi budynkami na nabrzeżu. We wnętrzu budowli pochowany jest chorwacki biskup Blaskovic, wraz ze swoim bratankiem. Podczas jednej z kontroli stanu grobowca Chorwaci dokonali fascynującego odkrycia, iż mimo upływu lat ciało biskupa pozostało doskonale zachowane. Badacze szybko wytłumaczyli ten fakt prawdopodobnym  działaniem soli morskiej, jednak mieszkańcy znaleźli swoje własne wyjaśnienie. Miejscowa legenda głosi, że pewnej nocy z zamkniętego kościoła dobiegały dźwięki organów, które miały być znakiem od biskupa Blaskovica, że chciałby zostać przeniesiony do innego miejsca pochówku.

Znajdź nocleg w Chorwacji

Bajeczna przyroda

Makarska nie jest wyzwaniem dla wymagających podróżników, którzy mogą poczuć się zniechęceni nadmiarem turystów i, typowej dla tego rodzaju miejsc, komercji. Nie da się ukryć, że jest to jedna z bardziej popularnych destynacji turystycznych, w tym przede wszystkim wśród Polaków. I nic dziwnego – można tu dojechać samochodem, a jej urok, wdzięk i oryginalność może spokojnie konkurować z dużo bardziej odległymi kierunkami. Makarska oferuje ponadto swoim przyjezdnym całą gamę wakacyjnych atrakcji, począwszy od pysznej kuchni, przez sporty morskie, aż po bajeczną przyrodę. Warto podkreślić, ze cały obszar miasta znajduje się na dość stromym wzgórzu, a spacery z hoteli (zlokalizowanych zwykle na samej górze) na plażę bardzo wspomagają odchudzanie. ;)

W Makarskiej dostrzegłam coś wyjątkowego i niezwykłego, co mimo oczywistości tego miejsca sprawia, że każdy przyjazd staje się pretekstem do odkrywania nowych zakątków, legend i historii. Wbrew sielskiej i niezwykle wakacyjnej atmosferze, zarówno w murach miejscowych budynków, jak i w oczach starszych mieszkańców nie trudno nie dostrzec śladów pamięci dramacie wojny. Na energię miasta składa się szereg walorów, począwszy od tych historycznych, przez kulturowe, przyrodnicze i turystyczne.

Niech poniższe widoki będą dla Was tylko nieśmiałą zachętą do odwiedzin Chorwacji. :)

Mapa

  • 1
    Share

Hiszpania : Teatr-Muzeum Dalí w Figueres

Surrealistyczny malinowy budynek zdobią ogromnej wielkości jajka oraz błękitna szklana kopuła. Na dziedzińcu ktoś zaparkował czarnego Cadillaca, nad którym góruje rzeźba królowej Ester oraz żółta łódź zwieńczona czarnym parasolem. Temu wszystkiemu przyglądają się nagie dionizyjskie figurki, łudząco przypominające amerykańskie Oscary. Absurdalne wnętrza wypełnione są ogromną kolekcją dzieł jednego z najznamienitszych malarzy i ekscentryków wszech czasów, a on sam spoczywa w krypcie pod podłogą sceny teatru. Witajcie w Teatrze-Muzeum Salvadora Dali w hiszpańskim Figueres!

 

Lekcja absurdu i muzealnictwa

Nigdy nie odmawiam sobie możliwości wzbogacenia podróży o dobrą lekcję sztuki czy muzealnictwa. Czasem kończy się na wizycie w niewielkim muzeum, w którym więcej kurzu niż ekspozycji, czasem owa muzealna przygoda staje się jednym z najbardziej wyjątkowych doświadczeń. Owo “czasem” to kiepskie słowo, bo takich miejsc na świecie jest niewiele, a wręcz zaryzykowałabym stwierdzeniem, że jest  jedyne w swoim rodzaju. Wizyta w hiszpańskim mieście Figueres, w którym urodził się i umarł Salvador Dali oraz jego Teatrze-Muzeum to doświadczenie równie surrealistyczne, absurdalne i niezwykłe, jak wszystko co związane z tym katalońskim ekscentrykiem.

Pikantności dodaje fakt, że wszystko co tu obecne, precyzyjnie zaprojektował i zrealizował sam Dali, odświeżając pamięć o starym teatrze, jaki spłonął w tym miejscu w czasie hiszpańskiej wojny domowej. Muzeum zostało otwarte w 1975 roku, na czternaście lat przed śmiercią hiszpańskiego malarza. Ekspozycja muzealna prezentuje jednolitą i największą kolekcję dzieł Salavadora Dali, w skład której wchodzą obrazy, rzeźby, biżuteria, urządzenia mechaniczne oraz pozostałe dzieła, będące efektem twórczości Dalego oraz zaprzyjaźnionych z nim twórców. Według danych Fundacji Gali i Salvadora możemy tu podziwiać ok. 4000 dzieł sztuki.

Poznaj ceny noclegów  w tej okolicy

Twórczość Dalego to coś więcej niż sztuka – to senne wizje, pełne koszmarów i przeplatającej się symboliki religijnej oraz erotyzmu. Nie trudno nie dostrzec tu niepokoju twórczego artysty, jego obsesyjno-paranoicznych wizji oraz obrazoburczości. Dali zwykł nazywać metodę swojej pracy “paranoiczno-krytyczną”, odwołując się do freudowskiej psychoanalizy i całej gamy własnych obsesji i lęków.

W hołdzie dla samego siebie

Nie ma wątpliwości, że Salvador Dali nie cierpiał na zaniżone poczucie własnej wartości oraz niedocenianie wartości swojej sztuki. Stworzenie Muzeum-Teatru w gruncie rzeczy było dla niego złożeniem hołdu samemu sobie, a zaproszenie do jego wnętrza odwiedzających zapoczątkowaniem własnego kultu. Każdy miłośnik sztuki Katalończyka powinien tutaj choć raz w życiu dotrzeć, by zmierzyć się z jego wielkością i artystycznym szaleństwem. Zwieńczeniem spaceru po tych niemalże halucynogennych przestrzeniach jest odwiedzenie krypty, znajdującej się pod sceną teatru. Tam, w cieszy i ciemności czeka na nas sam twórca – wielki, niepowtarzalny Salvador Dali, którego ciało w 1989 roku spoczęło tutaj w niewielkim grobowcu.

Sprawdź ceny hoteli w Hiszpanii!

Ten czarodziejski Teatr-Muzeum, będący jedyną na świecie tego rodzaju surrealistyczną instalacją, znajduje się zaledwie 150 kilometrów na północ od Barcelony.

  • 1
    Share

Barcelona : atrakcje turystyczne stolicy Katalonii

Dziś zabieram Was w podróż poza granice Turcji, do przepięknej i bajecznej stolicy Katalonii. Barcelona to jedno z najbardziej barwnych, energicznych i tętniących życiem miast, jakie kiedykolwiek widziałam. Młodzież tańcząca na ulicach, gorąca hiszpańska muzyka rozbrzmiewająca przy ruchliwej La Rambli oraz cała masa architektonicznych perełek to zaledwie kilka z powodów, dla których warto się tam wybrać.

1. Surrealistyczna Sagrada Família

Ta wyjątkowa bazylika od lat stanowi symbol Barcelony, będąc zarazem głównym osiągnięciem architektonicznym Antoniego Gaudíego. Słynny kataloński architekt poświęcił budowli ostatnie 15 lat życia, pragnąc, by jego projekt w rezultacie przywodził na myśl wielki organizm. Z powodu nieszczęśliwego wypadku, w którym Gaudi zginął pod kołami tramwaju, artysta nigdy nie dokończył swojego dzieła. Od rozpoczęcia budowy minęło ponad 130 lat, a świątynia do dziś pozostaje nieukończona. Choć w umysłach Katalończyków pokutuje przekonanie, że zwieńczenie budowy Sagrady przyniesie pecha i nieszczęście, jest ono zaplanowane na rok 2026.

 

2. Bajeczny Park Güell

Kolejnym punktem, bez którego nie może odbyć się zwiedzanie Barcelony, jest Park Güell – duży ogród pełen bujnej roślinności oraz jedynej w swoim rodzaju architektury Gaudíego. Także w tym przypadku ekscentryczny architekt nigdy w pełni nie ukończył swojego dzieła, jednak zdążył wybudować dostatecznie dużo, by wprawiać w osłupienie wszystkich odwiedzających miejsce po raz pierwszy. Obiekt powstał w dzielnicy Gracia, na wzgórzu położonym na północ od centrum Barcelony, jako część projektu miasta–ogrodu, przeznaczonego dla bogatej burżuazji. Słynący z szacunku dla zieleni Gaudi dał tutaj pełen upust swojej wyobraźni, uzupełniając naturalną roślinność barwną i wyjątkową zabudową architektoniczną. Moim faworytem są budynki łudząco przypominające lukrowane domki z piernika, najdłuższa ławka świata oraz słynna jaszczurka.

Poznaj ceny noclegów w Barcelonie

3. Urokliwy Port Vell

Uwielbiam miasta portowe, ich szczególny urok, rytm i gwar. Port morski w Barcelonie jest jednym z największych portów w Europie oraz w całym basenie Morza Śródziemnego. Obejmuje zarówno przystań, porty jachtowe, port rybacki jak i stację promów morskich. Jego najstarsza część, nazywana Starym Portem (Port Vell) stanowi wielkie, urokliwe centrum rozrywkowo-handlowe z przystanią jachtową. Są tu sklepy, bary, restauracje oraz kino. Przestrzeń pięknego portu otwiera Pomnik Kolumba, znajdujący się na początku słynnej ulicy La Rambla.

4. Historyczny Camp Nou

Camp Nou to punkt obowiązkowy dla wszystkich fanów piłki nożnej, gdyż to właśnie tutaj rozgrywane są mecze klubu FC Barcelona. Jego trybuny mieszczą 99 354 osób, czyniąc go największym piłkarskim stadionem w Europie i drugim na świecie zaraz po Estadio Azteca w Meksyku. UEFA sklasyfikowała stadion na 5 gwiazdek, jako że arena spełnia najwyższe standardy konstrukcyjne. Na stadionie rozgrywane są mecze reprezentacji Katalonii w piłce nożnej, a niegdyś rozgrywane były także mecze Reprezentacji Hiszpanii. Gwarantuję, że atmosfera stadionu i ogrom dostępnych na jego powierzchni atrakcji sprawi, że wizyta tutaj będzie atrakcyjna także dla piłkarskich laików. :)

5. Gwarna La Rambla

La Rambla to najsłynniejszy kilometrowy deptak Barcelony, prowadzący od Plaça de Catalunya w centrum do pomnika Krzysztofa Kolumba na nabrzeżu. Ulica jest zawsze pełna ulicznych przedstawień, straganów, gwarnych kawiarenek i muzyków, którzy w mig potrafią rozkręcić niesamowitą uliczną imprezę. Wzdłuż La Rambla można odwiedzić wiele niedużych sklepów lub nacieszyć się ulicznymi przedstawieniami prześcigających się w pomysłach mimów, aktorów i tancerzy. Deptak jest bardzo zatłoczony, dlatego niestety trzeba uważać na kieszonkowców.

Lokalizacja

  • 1
    Share

Zamek na Bozcaadzie

W miarę zbliżania się do brzegu promem, naszą uwagę przyciąga majestatyczny zamek, górujący nad wyspiarskim portem. Nad nami dumnie krążą mewy, a – znany od wieków – północny wiatr “poyraz” jak zawsze próbuje urwać nam głowy. Choć wiele zmieniło się od czasów, gdy mury lokalnego zamczyska służyły wypatrywaniu na horyzoncie wrogich statków pirackich, jego imponująca fortyfikacja do dziś stanowi najlepsze świadectwo bogatej przeszłości Bozcaady.

Bozcaada, wyspa winem płynąca

Bozcaada, trzecia co do wielkości wyspa w Turcji, zlokalizowana na Morzu Egejskim i oddalona od lądu o jakieś 12 mil. Spokój, piękno oraz widoczne na każdym kroku pozostałości kultury greckiej stanowią bezsprzeczne zalety miejsca. Dodatkowym atutem wyspy jest fakt, iż jest ona bardzo mało popularna wśród turystów, co sprawia, że miejsce to wydaje się urokliwe i wciąż nieodkryte. Ceny posiłków oraz sławnego na całą Turcję wina z Bozcaady są przystępne, a warunki infrastruktury na bardzo dobrym poziomie. Znajdziecie tutaj mnóstwo urokliwych pensjonatów oraz tawern i knajpek, które oferują przepyszne ryby oraz owoce morza.

Przez niemal cztery tysiące lat wyspa była znana pod grecką nazwą Tenedos, a owe starożytne korzenie współcześni tureccy mieszkańcy starają się podkreślać za sprawą kolorystyki, budownictwa oraz licznych restauracji w stylu greckim. Wzmianki o Tenedos z łatwością można odnaleźć w greckiej mitologii, a zgodnie z najpopularniejszą legendą to właśnie tutaj Hellenowie przygotowywali się do ataku na Troję, budując konia trojańskiego..

Sprawdź ceny noclegów na Bozcaadzie

Majestatyczne zamczysko

Zamek na Bozcaadzie jest jednym z najlepiej zachowanych twierdz w całej Turcji. Pamiętający czasy, gdy wyspa nosiła grecką nazwę Tenedos, swoją obecną formę otrzymał w czasach panowania Sułtana Mehmeta Zdobywcy. Oprócz Greków i Turków, w murach zamku swoich cywilizacji bronili także Fenicjanie, Wenecjanie, Persowie, Rzymianie oraz Genueńczycy. Za sprawą lokalizacji wyspy, leżącej u wejścia do cieśniny Dardanele, wyspa od samego początku skazana była na burzliwe dzieje i niespokojne losy. W czasie I wojny światowej wyspa używana była jako baza powietrzna przez siły alianckie w Gallipoli.

Znajdująca się na końcu północno-wschodniej części wyspy twierdza otoczona jest fosą, która niegdyś wypełniona była wodą. Dawno, dawno temu wejście do zamku możliwe było wyłącznie poprzez most zwodzony, chroniący przez najeźdźcą. Obecnie po moście nie ma już śladu, a zamku chroni już wyłącznie starszy pan, konfiskujący 5 lir przy wejściu na dziedziniec.

Na dziedzińcu zamku odkryć możemy wspaniałe dziedzictwo wielu różnych cywilizacji. Są tutaj kamienne greckie płyty nagrobne, stare kotwice morskie oraz wiele innych obiektów historycznych, odkrywanych przez archeologów na terenie całej wyspy. Zamek jest otwarty dla zwiedzających codziennie w godzinach 10:00 – 12:00.

Mapa

  • 1
    Share

Szok! Mięsożerne drapieżniki z Assos

Zapomnijcie o lwach, tygrysach i innych dużych drapieżnikach. Jak obwieścił portal Hurriyet, najokrutniejsze mięsożerne potwory pochodzą, z oddalonego zaledwie o 90 km od Çanakkale, starożytnego miasteczka Assos! Mało tego, nie mają one ani nóg ani głów, a jeśli już mają ciała, to martwe i to w swoich wnętrzach. To wyjątkowe odkrycie wywołało we mnie prawdziwy lęk i panikę, gdyż uświadomiłam sobie, że wielokrotnie przechodziłam tuż obok nich, jak nigdy ryzykując swoim ciałem. Tak ukochane dotychczas Assos wpisuję na listę miejsc zakazanych, a wszystkich, których zachęcałam to jego odwiedzin, najmocniej przepraszam!

Şaka, şaka yapıyorum!

Mam nadzieję, że wstęp do tego wpisu czytaliście z przymrużeniem oka, tak jak ja nowiny z pierwszych stron Hurriyet. Bo choć turecki artykuł bardzo naukowy, powołujący na profesorów z mojego ukochanego ÇOMÜ, to przyznacie mi rację – dość zabawny. Ten naczelny turecki portal powołał się na wywiad z prof. Nurettinem Aslanem, który jest jednocześnie kierownikiem badań prowadzonych obecnie na terenie współczesnego tureckiego miasteczka Behramkale. Zgodnie z tezą badacza, groby z Assos wykonane zostały ze szczególnego rodzaju kamiennego materiału, którego skład wpływał na rozkład ciał w rekordowym czasie (całkowity rozkład następował w ciągu 40 dni). Istotnym elementem budulca grobowców było najprawdopodobniej aluminium, które (uwaga, tylko dla ludzi o mocnych nerwach) spalały skórę nieboszczyka i wchłaniały jego zwłoki wewnątrz siebie. O sławie starożytnych grobowców z Assos pisał podobno sam Pliniusz, w swojej “Historii Natury”, i to właśnie w odniesieniu do tych terenów po raz pierwszy użyto słowa “grób”.

Znajdź nocleg w Assos

Ulubiona miejscówka Arystotelsa

Do wizyty w pięknym Assos zachęcałam Was już kilkukrotnie. Ponieważ sezon turystyczny w toku, a Hurriyet odkrywa takie niezwykłości, warto raz jeszcze przemyśleć kwestię wyprawy do tego wyjątkowego miasteczka. Choć jego walory przewyższają niejeden punkt z listy UNESCO, starożytne miasteczko (szczęśliwie) nadal pozostaje poza turystycznym szlakiem większości wycieczek objazdowych.

Assos znajduje się w regionie Ayvacik, na wschodnim brzegu Morza Egejskiego. Miasto zostało założone w VII w. p.n.e. przez Eolów, starożytne greckie plemię. Współcześnie starożytna osada należy do urokliwej miejscowości turystycznej Behramkale. Nazwa Behramkale została nadana przez tureckich osadników po zdobyciu miasta przez wojska tureckie. Obecnie miasteczko zamieszkuje około 1000 osób.

Z historią starożytnego miasta związana jest postać samego Arystotelesa – jednego z trzech, obok Sokratesa i Platona najsłynniejszego filozofa starożytnej Grecji – który po śmierci Platona opuścił Ateny by w Assos wraz z innymi uczniami Platona założyć swoją szkołę filozoficzną w murach nowej Akademii. To prawdopodobnie tam powstało pierwszych dwanaście rozdziałów Polityki, a także właśnie tam Arystoteles poślubił Pytias, przybraną córkę władcy kolonii – Hermiasa, który również stał się słuchaczem akademii.

Kręte uliczki zaprowadzą nas na szczyt Akropolu oraz doryckiej świątyni Ateny Polias z 530 roku p.n.e., skąd rozpościera się niesamowity widok na okolicę oraz widoczną grecką wyspę Lesbos. Ruiny świątyni w Assos to jedyny przykład tego rodzaju budowli doryckiej w całej Azji Mniejszej. Spośród 38 kolumn świątyni do dzisiejszych czasów przetrwało zaledwie 6, aczkolwiek ich wielkość oraz piękno nie pozwalają pozostać obojętnym wobec tego niezwykłego miejsca. Ze szczytu akropolu rozciąga się zapierający dech w piersiach widok na dolinę rzeki Satnioeis oraz na zatokę Edremit.

Na szczególną uwagę zasługują urokliwe knajpki, znajdujące się na terenie starożytnej osady. Możemy w nich skosztować pysznych ryb, złowionych przez miejscowych rybaków a także prawdziwej tureckiej kawy, zaserwowanej w niezwykle widowiskowy sposób. :)

Mapa

  • 1
    Share

Çanakkale: znów będą kopać w Troi

W marcu ogłoszony rozstał termin rozpoczęcia nowych prac wykopaliskowych na terenie 5000-letniego miasta starożytnej Troi, znajdującego się w północno-zachodniej prowincji Çanakkale. Po raz pierwszy badania prowadzone zostaną przez zespół turecki, bez udziału archeologów z Niemiec. Wykopaliska na wzgórzu Hisarlik poprowadzi docent Rustem Aslan, kierownik Wydziału Archeologii na Uniwersytecie Onsekiz Mart w Çanakkale.

Historyczna przewaga

Umowa sponsorska została podpisana na początku marca pomiędzy Uniwersytetem Onsekiz Mart w Çanakkale, a zewnętrznymi firmami zajmującymi się dziedziną żelaza, stali i energii. Prace archeologiczne zostaną dofinansowane z budżetu Ministerstwa Kultury i Turystyki, funduszy uczelni a także składek tureckich przemysłowców i biznesmenów. Jak zapowiada rektor ÇOMÜ, prof. Sedar Laçiner, głównym celem przedsięwzięcia jest rozszerzenie procesu wykopów na okres 12 miesięcy. Odkrycia przyczynią się do rozwoju kultury i turystyki w Çanakkale, które ma szansę stać się jednym z najważniejszych miejsc na historycznej mapie Turcji.

Jak będę duży, to odkopię Troję!

W sierpniu w Çanakkale rozpocznie się także 51 edycja Międzynarodowego Festiwalu Troja, upamiętniającego odkrycie starożytnych ruin antycznej Troi (gr. Τροία oraz Ἴλιον) przez Heinricha Schliemanna. W biografii tego niemieckiego archeologa-amatora możemy znaleźć informację, iż już jako kilkuletni chłopiec marzył o tym, że pewnego dnia odkryje miejsce położenia tego słynnego starożytnego miasta. Marzenie to spełnił w latach 1871-1894, w towarzystwie ówczesnej greckiej żony Zofii Engastroménou. W odnalezieniu upragnionej Troi pomogła mu wnikliwa lektura Homera, którego Iliadę traktował bardzo dosłownie, wnikliwie analizując każde ze słów.

„Schliemann przebył opisaną w Iliadzie drogę. Znalazł zbocze tak strome, że musiał zeń złazić na czworakach. To utwierdziło go w przekonaniu, że Homer, którego opisy terenu Schliemann traktował tak, jakby chodziło o najściślejszą topografię wojskową, nie mógł pomyśleć o tym, żeby jego bohaterowie mogli po tak stromym zboczu trzykrotnie biegiem okrążyć miasto. Z zegarkiem w jednym i Homerem w drugim ręku odmierzył teraz drogę między pagórkiem, który kryć miał w sobie Troję, a przylądkiem, gdzie stać miały okręty Achajów.” (Ceram C.W., Bogowie, groby i uczeni, PIW, Warszawa 2004)

Ku chwale Homera

Tereny cieszącego się niegdyś wielką sławą grodu są dziś przez wielu określane mianem rozczarowujących, gdyż ruiny starożytnej Troi są jednymi z najgorzej zachowanych tego rodzaju miejsc w całej Turcji. Moim zdaniem magia tego miejsca wraz z świadomością, iż w swoich dziełach opiewał je sam Homer, rekompensuje wszystkie niedoskonałości a dzień spędzony na terenach dzisiejszego stanowiska archeologicznego na  wzgórzu Hisarlik na zawsze pozostanie w pamięci podróżnych, nie tylko ze względu na słynną i dość zabawną replikę drewnianego konia.









  • 1
    Share

Cunda – wyjątkowo “grecka” wyspa w zachodniej Turcji!

Turecka wyspa Cunda oferuje mnóstwo wspaniałych, klimatycznych knajpek, w których skosztować można pysznego wina oraz ryb. Sam klimat miejsca to już fascynująca mieszanka greckich oraz tureckich wpływów. Warto tu zajrzeć, przebywając w północno-zachodniej Turcji!

Historia wyspy

Przebywając w Ayvalık warto skusić się na rejs statkiem na grecka wyspę Lesbos, jak i udać się na małą turecką wysepkę Cunda (zwaną również Alibey), na którą dojechać może drogą lądową. W latach 60. wybudowano bowiem pierwszy w Turcji most łączący wyspę z wybrzeżem nad wodami zatoki. Dziś turyści z łatwością mogą kursować między lądem a wyspą, korzystając z lokalnych busów oraz wyjątkowo tanich wieloosobowych taksówek.

Spacerując po wąskich uliczkach Cundy z łatwością natrafić można na budynki pamiętające jeszcze czasy, kiedy miejsce to zamieszkiwali Grecy, a sama wyspa nazywana była przez nich Εκατόνησα (Hekatonisa) lub Μοσχονήσια (Moschonisia). Podobnie jak w samym  mieście Ayvalık, w pewnych miejscach greckie dziedzictwo wydaje się powoli odchodzić w zapomnienie. Wymiana ludności w tych rejonach wiązała się z Traktatem z Lozanny z 1923 r., kiedy to na mocy postanowień odbyła się wymiana ludności między Grecją i Turcją. W praktyce kryterium wyróżniającym ekspatriantów stała się religia: z Grecji do Turcji płynęli nie tylko Turcy, ale i osoby innych narodowości wyznania muzułmańskiego; z kolei z Turcji do Grecji obok Greków trafiali także inni wyznawcy prawosławia. Dziś w rejonach Ayvalık trudno spotkać Greków, jednak zdaniem niektórych miasteczko, jak i wyspa, cały czas zamieszkiwane są przez ludność o korzeniach greckich, której przodkowie przeszli na islam.


Miejscowe restauracje słyną z  doskonale przyrządzanych ryb, przed których cenami już na samym początku ostrzegają wszyscy kierowcy taksówek. Cunda oferuje także wspaniałe plaże oraz atrakcje w postaci ruin dawnych cerkwi greckich.

Miejsce z historią

Same kawiarnie niekiedy również okazują się mieć niesamowitą historię. Nam udało się trafić do niezwykle klimatycznej, ponad dwustuletniej kawiarni Taş Kahve. Jej wysoki sufit zamieszkują jaskółki, które z uroczym świstem fruwają nad głowami gości, siadając na starych ozdobnych lustrach z grubą drewnianą ramą orz na portretach Kemala Ataturka. Wnętrze kawiarni ozdabiają wysokie okna, drewniane stropy oraz piękne kolorowe witraże. Sam budynek zbudowany został z użyciem naturalnego kamienia, który pamięta jeszcze czasy pierwszych właścicieli kawiarni, emigrantów przybyłych z Krety. W ciągu dnia w Taş Kahve serwowane są posiłki, w tym pyszne śniadania oraz słynne w tej okolicy tosty Ayvalık Tostu.


Mapa

  • 1
    Share

Bułgaria : starożytny Nessebar, czyli miasto 40 cerkwi

Niektóre wspomnienia odwiedzanych miejsc zapisują się w naszej pamięci dużo silniej od pozostałych, a odtwarzane nawet po długim czasie, wydają się żywe i nienaruszone. Jednym z takich miejsc jest dla mnie starożytne miasteczko Nessebar (znane także pod nazwą Nesebyr), które miałam przyjemność zwiedzić podczas mojej zeszłorocznej podróży do Bułgarii. Duża porcja niezwykłości unosi się nad tym wiekowym osiedlem cerkwi i cerkiewek, które, jedna po drugiej, zachwycają swoim wdziękiem. Na przestrzeni wieków miejsce to podlegało wielu wpływom, stąd odnaleźć można w nim pozostałości greckie, rzymskie oraz bizantyjskie.


Wpływy osmańskie

Spacerując dziś po Çanakkale (oddalonym od bułgarskiego Nesebyru zaledwie o 450 kilometrów) często łapie się na tym, że fragmenty najstarszych budowli, przypominają mi właśnie te nesebyrskie, a tureckie Assos, które odwiedziliśmy w lipcu, momentami bardzo wyraziście przywoływało na myśl atmosferę bułgarskiej osady. Wpływy panowania Imperium Otomańskiego na Półwyspie Bałkańskim odcisnęły się w bardzo wyraziście, także i w tym przypadku, dodając miastu sporo cech miasta orientalnego. W późniejszym czasie oczywiście wybudowano tam sporo budowli na kształt architektury typowo europejskiej, jednak nie wyeliminowano tureckich pozostałości. Warto podkreślić, że osmańska dominacja wbrew pozorom przyniosła Bułgarii łaźnie, meczety i duże bogactwo, co dostrzec można przede wszystkim w stolicy kraju, Sofii, z której Turcy uczynili siedzibę władz prowincji Rumelia.

Znajdź nocleg w Nesebyrze



Miejscowy bard, urocze zaułki

Ponad wszystkie cerkwie, urocze zaułki i urokliwe restauracje, najbardziej zachwycił mnie uliczny grajek, występujący tuż przed bramą wejściową do starożytnego miasta. Był upalny wrześniowy dzień, a ten wiekowy pan, zupełnie niewidomy, lub słabo widzący, wygrywał tego dnia przepiękne melodie na gajdzie, czyli tradycyjnych bułgarskich dudach. Grajek ten cieszy się sporą popularnością w sieci, a jego melodie dość często umilają spacery odwiedzającym miasto. Oczywiście, nie brakuje też jego naśladowców Miasteczko pochwalić może się także wyjątkową ilością malowniczych restauracji, z których roztacza się piękny widok na morze, a których wnętrza umila wyjątkowa roślinność i atmosfera. W większości menu z łatwością znajdziemy polskie tłumaczenia, bo przecież, kto jak kto, ale Bułgarzy od lat przyzwyczajeni są do licznych odwiedzin z Polski. Łza w oku zakręci się z pewnością niejednej rodzinie na wspomnienie szalonych wczasów w bułgarskich kurortach lat 80. Nesebyr w 1956 roku został uznany za architektoniczny i archeologiczny rezerwat, a w 1983 znalazł się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.



Bułgarzy, podobnie jak Turcy, odznaczają się przede wszystkim wielką gościnnością oraz umiłowaniem do celebracji wspólnych posiłków. Ich temperament łączy w sobie żywiołowość, zamiłowanie do biesiad oraz ogromny stopień tolerancji. W tamtejszej telewizji króluje homoseksualista Azis, jeden z najpopularniejszych piosenkarzy tureckich, którego wizerunek w sposób prowokacyjny łączy w sobie cechy kobiece oraz męskie.  Bułgarzy szaleją na punkcie Azisa, a on robi wszystko, by prześcignąć sam w siebie w budzeniu kolejnych kontrowersji. Bułgaria to temperamentny kraj kontrastów, który pochwalić może się bogatą historią i tradycją.



Lokalizacja

  • 1
    Share