Największe atrakcje Turcji: Błękitny Meczet w Stambule

Błękitny Meczet to XVII-wieczna świątynia muzułmańska w Stambule, będąca – podobnie jak sąsiadująca z nim Hagia Sofia – jedną z największych atrakcji turystycznych miasta. Budowla została wzniesiona za panowania sułtana Ahmeda I. Jest jednym z ostatnich przykładów “klasycznego okresu” sztuki islamskiej w Turcji.

Błękitny Meczet, fot. Marcin Bąkiewicz

Błękitny Meczet – historia

Budowie Meczetu Sułtana Ahmeda (1609 – 16) przyświecał cel uczynienia go najważniejszą świątynią muzułmańską w całym imperium osmańskim, a zarazem przyćmienia blasku okazałej Hagiii Sofii, znajdującej się w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Projektantem świątyni był Sedefkâr Mehmet Ağa, znany i szanowany osmański architekt. W projekcie meczetu znalazło się aż sześć strzelistych minaretów, na wzór Świętego Meczetu w Mekce (któremu ufundowano później kolejny minaret, by podkreślić rangę świątyni). Zgodnie z chętnie powtarzaną zabawną legendą sześć minaretów jest wynikiem nieporozumienia i złej interpretacji intencji sułtana, który podczas rozmowy z architektem miał użyć słowa “altın” (złoto), a sam Sedefkâr usłyszał słowo “altı” (w języku tureckim oznaczające cyfrę sześć). Przydomek “błękitny” meczet zawdzięcza ozdobieniem go ponad 20 tysiącami ceramicznych płytek ze słynnego Izniku, skąd pochodziły najpiękniejsze wyroby ceramiczne w całym imperium osmańskim.

Imponujące wnętrze świątyni stanowi ogromna i jasna sala modlitw, której podłogę pokrywają czerwone dywany, a ściany zdobią dziesiątki tysięcy fajansowych kafli w błękitnej tonacji. Z kopuły nisko zwisają pokaźne okrągłe żyrandole, a naturalne światło dostarczane jest dodatkowo przez 260 okien wypełnionych witrażami. Zwiedzając wnętrze świątyni warto zwrócić uwagę na mihrab (ozdobną niszę w ścianie, wskazującą kierunek Mekki) oraz minbar (kazalnicę), wykonane z białego marmuru.

Błękitny Meczet, fot. Marcin Bąkiewicz

Błękitny Meczet, fot. Marcin Bąkiewicz

Błękitny Meczet – informacje praktyczne

Turyści mogą poruszać się tylko po wyznaczonym obszarze sali modlitewnej, a obecni w meczecie strażnicy chronią, by nikt ze zwiedzających nie przedostał się na obszar modlitewny. Przed wejściem do meczetu należy zdjąć obuwie (zwiedzający otrzymują jednorazowe reklamówki, w których mogą schować buty i zabrać je ze sobą do środka) oraz zakryć ramiona. Współcześnie stosunek Turków do turystów jest coraz bardziej liberalny, jednak warto samemu pamiętać o zadbaniu o należyty strój, nawet jeżeli nikt nie zwróci nam uwagi. Za wstęp do Błękitnego Meczetu nie jest pobierana opłata, jednak mile widziane są drobne datki na rzecz świątyni.

Dziedziniec Błękitnego Meczetu

Błękitny Meczet zlokalizowany jest w centrum ogromnego placu otoczonego murami, do którego wiedzie pięć bram. Do sali modlitw wchodzi się przez dziedziniec, w którego centrum znajduje się tradycyjny şadırvan, czyli fontanna ablucyjna (przeznaczona do rytualnego obmycia ciała przed modlitwą), współcześnie pełniąca wyłącznie funkcję ozdobną. Dziedziniec ablucyjny otaczają krużganki wsparte na 26 kolumnach, przykrytych sklepieniami w postaci trzydziestu kopuł. Dziedziniec jest zwykle pełen turystów, którzy ustawiają się w kolejce do wnętrza świątyni lub robią sobie pamiątkowe zdjęcia.

Po zmroku Błękitny Meczet zostaje zjawiskowo podświetlony żółto-błękitnym światłem a atmosfera wokół budynku staje się iście magiczna. Nad pokaźną kopułą świątyni wirują zwykle stada głośnych mew, wydających z siebie charakterystyczny “śmiech”.

Błękitny Meczet, fot. Marcin Bąkiewicz

Zdjęcia: Marcin Bąkiewicz (dla Styk Kultur)

  • 1
    Share

Atrakcje Malty: Miasto Ciszy, średniowieczna Mdina

Zaledwie 12 kilometrów na zachód od Valetty leży dawna stolica Malty, średniowieczna Mdina. Położona na wzgórzu, skąd roztacza się imponujący widok na całą wyspę, od wieków urzeka wszystkich odwiedzających swoim orientalnym pięknem oraz wyjątkową ciszą, skrytą wśród wąskich i wypalonych słońcem uliczek. Urokowi temu wyjątkowemu miejscu bez wątpienia dodaje fakt, że nazywana “Miastem Ciszy” Mdina jest niemalże całkowicie wyłączona z ruchu samochodowego.

Historia miasta

Pierwsi mieszkańcy terenów współczesnej Mdiny zamieszkiwali ten obszar już w głębokiej starożytności, na początku IV tysiąclecia p.n.e. Na przestrzeni wieków bujnej historii wyspy Mdinę zamieszkiwali m.in. Genicjanie, Rzymianie oraz Saraceni. W starożytnej Mdinie rezydował również apostoł Paweł z Tarsu, tuż po tym gdy w 60 roku n.e. jego statek rozbił się u wybrzeży wyspy. Wiele budynków z czasów średniowiecza zostało niestety zniszczonych podczas potężnego trzęsienia ziemi w 1693 roku. Po tej katastrofie miasto ponownie odbudowano, wzniesiono tu też nową katedrę świętego Pawła, której projektantem był architekt Lorenzo Gafà, znany jako wielki architekt XVII-wiecznej Malty.

Współcześnie obszar Mdiny to swoisty skansen, wyłączony z ruchu samochodowego. Wyjątek stanowią prywatne samochody mieszkańców miasta (niespełna 300 osób). To między innymi dlatego miasto nazywane jest przez lokalnych mieszkańców “Miastem Ciszy”, o czym przypominają również specjalne tabliczki proszące turystów o uszanowanie prawa tubylców do ciszy i spokoju.

Atrakcje turystyczne

Wskazanie największych atrakcji turystycznych Mdiny to dosyć trudne zadanie, bowiem największą z nich samo w sobie stanowi miasto jako takie, będące gęstym zespołem urokliwych uliczek i zaułków. Zaledwie jedna godzina wystarczy, by wnikliwie zwiedzić każdą z nich, a kilka godzin, by poznać również wnętrza miejscowych muzeów oraz obiektów sakralnych. Zabudowa Mdiny to mieszanka wpływów architektury barokowej oraz normandzkiej. Przestrzeń miasta skrywa w sobie wiele niezwykłych budowli, z których większość służy dziś jako domy prywatne. Jednym z najbardziej charakterystycznych obiektów w mieście jest bez wątpienia Katedra Nawrócenia świętego Pawła, zlokalizowana na głównym placu miejskim.

Dojazd

Do centrum Mdiny bez problemu można dotrzeć autobusem miejskim, których sieć prosperuje bardzo sprawnie. Z centrum Valetty do, niemalże zrośniętego z miejscowością Rabatu kursuje m.in. autobus nr 52. Turyści spędzający na wyspie co najmniej tydzień powinni rozważyć zakup siedmiodniowego biletu autobusowego, upoważniającego do nieograniczonego podróżowania autobusem po Malcie oraz Gozo (również w przypadku autobusów nocnych).

  • 1
    Share

Grecka wyspa Korfu – Monastyr Vlacherna w Kanoni

Przebywać na Korfu i nie odwiedzić Kanoni, to jak być w Paryżu i nie zobaczyć Wieży Eiffla. Wszystko za sprawą ikony greckiej Kerkiry, klasztoru Vlacherna, malowniczo zlokalizowanego na malutkiej przybrzeżnej wysepce na Morzu Jońskim. Choć religijną atmosferę tego miejsca zagłuszają dziś tłumy turystów i szum samolotów podchodzących do lądowania niemalże nad klasztornym dachem, wyczuwalny tu prawosławny mistycyzm na szczęście jeszcze nie utonął w morzu turystycznego kiczu. 

Śnieżnobiały monastyr Vlacherna został wybudowany w XVII wieku, na niewielkiej skalnej wysepce zlokalizowanej w pobliżu południowego krańca półwyspu Kanoni, oddalonego o jakieś 5 kilometrów na południe od współczesnego centrum stolicy wyspy. Ten malutki grecki kościółek to połączenie kilku niewielkich brył, zwieńczonych pomarańczową dachówką i niewielką dzwonnicą. Według marmurowej tablicy, widniejącej nad głównym wejściem do klasztoru, budowa obiektu zakończyła się w 1685 roku. W początkowym okresie monastyr miał służyć wyłącznie kobietom. Zdaniem wielu później stał się własnością rodziny, pochodzącego z Korfu, greckiego kompozytora Nikolaosa Mantzarosa. Najstarsze groby, zlokalizowane na pobliskim niewielkim cmentarzu, pochodzą z okresu 1758 – 1799, gdy wyspa znajdowała się pod rządami demokratycznej Francji.

Poznaj ceny noclegów na Korfu

Wraz z nadejściem XIX wieku, w związku z malejącą liczbą powołań, klasztor zaczął pustoszeć, a tym samym popadać w ruinę. Pragnąc przywrócić miejscu należytą rangę, władze wyspy postanowiły otworzyć klasztor dla turystów oraz zezwolić na zwiedzanie go nieodpłatnie, przez cały rok. Dziś, połączona z lądem, wysepka w Kanoni to ulubione miejsce wszystkich zagranicznych turystów, jak również samych Greków. Romantyczne letnie popołudnia bardzo chętnie spędzają tu zakochane greckie pary, delektując się widokiem zachodzącego słońca oraz lądujących co kilkanaście minut samolotów, na pasie pobliskiego lotniska.

Z lądem wysepka monastyru Vlacherna jest połączona wąską groblą, przy której miejscowi rybacy cumują swoje łodzie. Dogodna lokalizacja tej wyjątkowej atrakcji turystycznej została bardzo szybko wykorzystana przez restauratorów i właścicieli klubów, którzy na pobliskim wzniesieniu wybudowali nowoczesne obiekty restauratorskie, z tarasów których roztacza się przepiękny widok na na monastyr, pas startowy, pobliską “Mysią Wyspę” oraz bezkresne wody Morza Jońskiego.





Uwaga! Pieszy spacer do Kanoni z centrum starego miasta Korfu zajmuje około godziny. Alternatywnym sposobem dotarcia do klasztoru Vlacherna jest skorzystanie z autobusów miejskich (1,5 euro w jedną stronę). 

Lokalizacja:

  • 1
    Share

Co warto zobaczyć w Turcji? Najważniejsze zabytki i atrakcje turystyczne

Co warto zobaczyć w Turcji? Ten kraj, jak mało który, oferuje odwiedzającym całą gamę atrakcji w odcieniach słońca i orientu, które podbiją serce nawet najbardziej wybrednego turysty. Antyczne ruiny, strzeliste minarety majestatycznych meczetów, niezliczone kilometry piaszczystych wybrzeży, orientalne miasteczka przepełnione głosem muezzina oraz nowoczesne metropolie, wprawiające w osłupienie tych, którzy Turcję kojarzą wyłącznie z orientalnym chaosem – to wszystko to zaledwie zalążek tego, co kryje się w bogatej ofercie kraju nad Bosforem. Które z turystycznych atrakcji należy zobaczyć, gdy plan pobytu zamyka się w kilkunastu dniach? Poniżej wykaz 12 propozycji nie do odrzucenia!

  1. Co warto zobaczyć w Turcji? Stambuł – miasto na dwóch kontynentach

Stambuł oczarowuje, nim jeszcze na dobre postawi się nogę na jego ziemi. Wystarczy spojrzeć zza szyby podchodzącego do lądowania samolotu na te niekończącą się feerię świateł i barw, krajobraz obfitych kopuł i strzelistych minaretów, by poczuć dreszcze i zew orientu. Ta wyjątkowa metropolia, dumnie rozłożona na dwóch kontynentach – Azji oraz Europie, to prawdziwa perła na turystycznej mapie Turcji, nie bez powodu odwiedzana corocznie przez miliony turystów. To tutaj konserwatyzm miesza się z nowoczesnością, historia z współczesnością, a bogactwo z biedą, tworząc razem jedyny w swoim rodzaju miejski krajobraz. Atrakcje obowiązkowe do zobaczenia w trakcie pobytu w dawnym Konstantynopolu to bez wątpienia: Hagia Sophia, Błękitny Meczet, Wieża Leandra, Cysterna Bazyliki oraz Pałac Topkapı. Ważnym elementem wizyty w Stambule powinien być bez wątpienia także romantyczny rejs po Bosforze o zachodzie słońca, w akompaniamencie małej szklaneczki czaju, czyli popularnej tureckiej herbaty.

Czytaj także: Największe atrakcje Stambułu

2. Co warto zobaczyć w Turcji? Troja – ruiny antycznej potęgi

Nie sposób w krótkim czasie zwiedzić wszystkie starożytne ruiny, jakie – mimo upływu czasu – zachowały się na tureckiej ziemi. Każdego roku archeolodzy natrafiają na nowe artefakty, otwierające kolejną fascynującą kartę w historii tego obszaru. Jednym ze sztandarowych oraz tłumnie odwiedzanych miast starożytnych nadal pozostaje Troja, opiewana przed wiekami przez wielkiego Homera, a w konsekwencji czego odkryta pod koniec XIX wieku przez niemieckiego archeologa Henryka Schliemanna. Tereny, cieszącego się niegdyś wielką sławą, antycznego grodu są dziś przez wielu określane mianem rozczarowujących, gdyż ruiny starożytnej Troi są jednymi z najgorzej zachowanych antycznych pozostałości w Turcji. Wyjątkowa aura tego miejsca, przepiękne okolice a przede wszystkim charakterystyczna drewniana statua konia trojańskiego sprawiają jednak, że każdy podróżujący do Republiki Turcji turysta obowiązkowo zagląda w te strony.

3. Co warto zobaczyć w Turcji? Wyspa Bozcaada – tajemnicza kraina winorośli

Choć o wyspie nie wspomina prawie żaden komercyjny przewodnik, a każdego roku nieświadomie omijają ją dziesiątki tysięcy turystów, umiejscowienie jej w tym rankingu jest w pełni uzasadnione! Bozcaada to wciąż mało popularna i nieodkryta kraina urokliwych turecko-greckich zaułków, pysznych owoców morza oraz winorośli. Sami Turcy w zachwycie nad wyspą chętnie uciekają tu w wolne weekendy, budują swoje domki letniskowe oraz kręcą popularne historie filmowe. Krajobraz wyspy wciąż pamięta czasy, gdy masowo zamieszkiwali ją Grecy a dawna, multikulturowa historia miejsca wciąż daje o sobie znać! Są tu meczety, greckie cerkwie, osmańskie cmentarze oraz niezliczone domowe winnice i rodzinne pensjonaty. Bozcaada to także coraz bardziej popularne centrum sportów wodnych oraz przystań miłośników pieszych wędrówek. Na wyspę można się dostać przy pomocy promu, kursującego z okolic starożytnej Troi.

4. Co warto zobaczyć w Turcji? Assos – kraina Arystotelesa

Z historią starożytnego miasta Assos związana jest postać Arystotelesa, najsłynniejszego filozofa starożytnej Grecji, który po śmierci Platona opuścił Ateny by w Assos założyć swoją szkołę filozoficzną. To także tutaj, w trakcie swojej trzeciej podróży misyjnej, dotarł sam św. Paweł Apostoł, by następnie w pobliskim porcie wsiąść na statek udający się w kierunku brzegów palestyńskich. Mimo tak niesamowicie bogatej historii, starożytne Assos zwykle pomijane jest przez większość turystycznych szlaków – a szkoda! Odwiedzający znajdą tu m.in. bardzo dobrze zachowane ruiny świątyni Ateny Polias oraz przepiękny antyczny amfiteatr z którego roztacza się zapierający dech w piersiach widok na morze oraz pobliskie wyspy greckie. Dużym atutem miejsca jest także pobliska osada Behramkale, swoją atmosferą przypominająca prawdziwy skansen dawnej osmańskiej codzienności!

Więcej o Assos przeczytasz TUTAJ.

5. Co warto zobaczyć w Turcji? Pergamon – starożytna kolebka pergaminu

Pergamon po raz pierwszy pojawił się w źródłach około 400 lat przed naszą erą. Miasto zbudowane zostało na wysokim wzgórzu, skąd dziś podziwiać można zachwycające widoki na pasma górskie oraz doliny rzek. W starożytnym Pergamonie udoskonalono metody wytwórstwa pergaminu, wybudowano największą – po Bibliotece Aleksandryjskiej – starożytną książnicę, słynną Bibliotekę Pergamońską, powołano jedną z siedmiu wspólnot wczesnochrześcijańskich oraz czczono na dużą skalę Kult Zeusa. Mimo upływu wieków, a także przeniesienia wielu zabytków do Niemiec, ruiny Pergamonu wciąż zachwycają odwiedzających. Ponadto, u podnóża pergamońskiego Akropolu zlokalizowane jest współczesne tureckie miasto Bergama, gdzie czujne oko turysty dostrzeże także wiele innych pamiątek z późniejszych epok.

Czytaj także: Pergamon – boskie sanatorium i tron szatana

6. Izmir – miasto Giaurów i gród Atatürka

Przez samych Turków Izmir nazywany jest miastem giaurów lub grodem Atatürka, ze względu na swój kosmopolityczny luz oraz opieranie się konserwatystom. Znamiona europejskości rzeczywiście od razu rzucają się tutaj w oczy – chociażby pod postacią dużo bardziej odważnej kobiecej mody, obecności mniejszości seksualnych, czy mnóstwa knajpek pełnych ludzi pijących mocniejsze trunki. Z drugiej strony nie brakuje tu zaułków, w których atmosfera orientu wyraźnie się zagęszcza, a ulice wypełniają kobiety ubrane w przeróżne stroje etniczne. W centrum Izmiru dumnie wznosi się jego symbol – osmańska wieża zegarowa, oświetlana po zmroku dziesiątkami barw. Będąc w Izmirze obowiązkowo należy zwiedzić Kültürpark, nazywany zielonymi płucami miasta, miejscowe muzea archeologiczne oraz osmańskie bazary. Spacer wzdłuż tętniącej życiem nadmorskiej promenady oraz rejs promem do pozostałych dzielnic miejskich to także obowiązkowy element wizyty w tej metropolii!

7. Co warto zobaczyć w Turcji? Efez – antyczna potęga

Ruiny starożytnego Efezu zachowały się w wyjątkowo dobrym stanie, pomimo licznych trzęsień ziemi, z jakimi borykał się ten region. Podczas spaceru po zachwycającym żywym muzeum możemy dotykać starożytnych skarbów i poczuć, że czas tutaj zatrzymał się w miejscu. Szansa na to, że będziemy tu sami jest minimalna – Efez to bowiem jedna z pereł Turcji, nieprzerwanie oblegana przez turystów. Starożytne miasto można jednak zwiedzać także wieczorem, gdy częstotliwość wizyt gości zdecydowanie spada, a kręte antyczne uliczki nabierają całkowicie innego blasku. Jeśli odwiedzicie te okolice jesienią, będziecie mieli szansę przyjrzeć się jedynemu w swoim rodzaju konkursowi walk wielbłądów.

Czytaj także: Efez – najważniejsze zabytki

8. Co warto zobaczyć w Turcji? Meryemana – święte miejsce chrześcijan

Jeśli Turcja kojarzy wam się jednoznacznie z odległym kulturowo krajem islamskim, dużym zaskoczeniem może okazać się fakt, że to właśnie na tych terenach Matka Boska spędziła część swojego ziemskiego życia, czego pamiątką jest słynny Dom Marii Dziewicy, znany w lokalnym języku jako Meryemana. Każdego dnia na wzgórze Corsessus przybywają tłumnie pielgrzymki chrześcijan, przepełnionych wiarą, że powierzone w tym miejscu intencje zostaną wysłuchane. Co ciekawe, w Meryemanie nie brakuje także Turków, którzy powszechnie wierzą, że to szczególne miejsce ma dar do spełnienia życzeń, także tych zupełnie zwyczajnych i prozaicznych.

Czytaj także: Meryemana – miejsce, w którym spełniają się życzenia

9. Co warto zobaczyć w Turcji? Didim – Świątynia Apollina

Niewielkie miasteczko Didim to niezwykle popularny turecki kurort nad wybrzeżem Morza Egejskiego. W ciągu dnia życie toczy się tutaj leniwie, wieczorami kurort budzi się do życia. Ta pozornie “taka jakich wiele” miejscowość, skrywa w sobie jednak kilka niespodzianek, dzięki czemu w pełni zasługuje na miejsce w rankingu najważniejszych atrakcji Turcji. Didim spełnia zróżnicowane zapotrzebowania turystów, ciesząc się jednakową popularnością wśród wczasowiczów, amatorów rodzinnego wypoczynku, poszukiwaczy imprezowych wrażeń czy miłośników archeologii. Największą lokalną atrakcją jest gigantycznych rozmiarów Świątynia Apollina, która rozsławiała niegdyś antyczną Didymę. Jej ogrom zrozumie tylko ten, kto stając pod jedną z majestatycznych kolumn, poczuje się niczym mrówka! W czasach antycznych w pobliżu świątyni działała słynna starożytna wyrocznia, do której przybywali goście chętni usłyszeć tajemne wróżby na temat swojej przyszłości.

10. Co warto zobaczyć w Turcji? Dalyan – bujna zieleń, wyjątkowe błoto i ogromne żółwie

Okolice malowniczej wioski Dalyan to jedno z najbardziej “zielonych” miejsc w całej Turcji. Turyści odwiedzający te regiony powinni skorzystać z możliwości rejsu statkiem wzdłuż miejscowej rzeki, która w niezwykle malowniczy sposób wije się wśród labiryntu setek wysepek oraz bujnej roślinności. Ostatnim punktem rejsu jest piaszczysta plaża Iztuzu, gdzie swoje jaja składają ogromne żółwie Caretta. Co istotne, w trakcie rejsu można podziwiać także niezwykłe grobowce likilijskie, wkomponowane w urwiste skały. Region Dalyan corocznie przyciąga także tłumy kuracjuszy, głęboko wierzących w lecznicze właściwości miejscowych jezior błotnych. Jak podkreślają miejscowi, kąpieli w tutejszym błocie systematycznie zażywają podobno nawet największe gwiazdy Hollywood.

11. Co warto zobaczyć w Turcji? Pamukkale – Biała Twierdza z datą ważności

Przeglądając ofertę wczasów do Turcji w katalogu turystycznym łatwo natrafić na bajeczne zdjęcia śnieżnobiałych tarasów Pamukkale, z których spływa krystalicznie turkusowa woda. Ten unikatowy w skali światowej cud natury powstał w wyniku działania wód wapiennych, wypływających z licznych lokalnych źródeł termalnych. Wraz z ruinami pobliskiego starożytnego miasta Hierapolis, Pamukkale wpisane jest na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Niestety, w rzeczywistości ten wyjątkowy pomnik przyrody coraz mocniej cierpi z powodu masowych odwiedzin turystów, tracąc swój dawny blask. Pamukkale to jednak nadal jedna z największych atrakcji Turcji, bez której trudno sobie wyobrazić jakąkolwiek wycieczkę objazdową!

Czytaj także: Pamukkale – bawełniana twierdza

12. Kapadocja – księżycowa kraina

Gdy mowa o największych atrakcjach kraju nad Bosforem, nie sposób wspomnieć o ich królowej – oszałamiającej Kapadocji. Ta bajeczna i surrealistyczna kraina nazywana jest największym skarbem Turcji. Temu, kto miał okazję zobaczyć jej labirynty, skalne miasta i kościoły, trudno będzie wskazać piękniejsze miejsce w tym rejonie świata. Naturalny cud natury, z akcentem rzeźb autorstwa ludzkiej dłoni. Krajobraz regionu tworzą liczne doliny, wąwozy, kominy skalne, wygasłe wulkany oraz domostwa wyżłobione w wulkanicznym tufie, zamieszkiwane w średniowieczu przez chrześcijańskich mnichów. Jedną z wiodących atrakcji turystycznych tego regionu są popularne loty balonem, o poranku lub o zachodzie słońca, w trakcie których śmiałkowie mają okazję podziwiać przepiękną panoramę Kapadocji, łudząco przypominającą krajobraz księżycowy.

Czytaj także: Kapadocja – baśniowa kraina ukryta w skale

Lokalizacja:

  • 1
    Share

Co warto zobaczyć w Funchal? Najpiękniejsze kościoły i kaplice Madery

Co warto zobaczyć w Funchal? Pierwszą rzeczą, która zauroczyła mnie na Maderze, była spora ilość kościołów, świątyń, kaplic i innych obiektów sakralnych. Poniżej małe zestawienie kościołów i kaplic, które moim zdaniem warto odwiedzić ze względu na wartość zabytkową lub walory turystyczne. :)

Co warto zobaczyć w Funchal? Katedra!

W ścisłym centrum Funchal znajduje się gotycka katedra, którą rozpoznać można po charakterystycznej strzelistej wieży, wybijającej się ponad miejski krajobraz. W okolicy katedry zwykle gromadzą się całe oddziały turystów, dowodzone przez przewodników różnych narodowości, z dużym naciskiem na Niemców. Choć Polaków bywa tu stosunkowo mało, przed budynkiem świątyni znajduje się pomnik papieża Jana Pawła II, upamiętniający wizytę Karola Wojtyły na wyspie. Wnętrze tej pięknej budowli sakralnej zdobi sufit w stylu mudejar, jak również przecudowne zabytkowe azulejos, czyli tradycyjne ozdobne portugalskie płytki. Widocznym w katedrze azulejos warto przyjrzeć się szczególnie, bo – choć tradycyjne płytki wypełniają wnętrza niemal każdej kaplicy w Funchal, w większości z nich ich pochodzenie datuje się na maksymalnie kilka lat wstecz.. :)

Popiersie Piłsudskiego 

Ciekawostka: W bliskim sąsiedztwie znaleźć można także inny polski akcent – popiersie marszałka Józefa Piłsudskiego. Aby go znaleźć, wystarczy skręcić w odchodzący od katedry deptak, prowadzący w stronę oceanu.








Capela do Corpo Santo

W ścisłym centrum starego Funchal, przy zwieńczeniu popularnej Rua de Santa Maria oraz w pobliżu rybackiego portu, znajduje się niewielka Capela do Corpo Santo, czyli Kaplica Świętego Ciała. Słysząc tę nazwę, turyści zwykle błędnie kojarzą ją z postacią Jezusa Chrystusa, podczas gdy w rzeczywistości to tajemnicze imię odnosi się do postaci hiszpańskiego dominikanina Piotra Gonzáleza, znanego również jako Elmo lub Telmo.  Z historią żywota tego świętego, uznanego za patrona żeglarzy, wiąże się przypowieść o tym, jak pewnego dnia w czasie sztormu ukazał się żeglarzom w swoim własnym ciele. Dziś wiadomo, że owo widzenie było prawdopodobnie zjawiskiem wyładowań elektrycznych w czasie burzy, którym towarzyszą efekty świetlne oraz dźwiękowe, nazywanym powszechnie “ogniami świętego Elma“, dla upamiętnienia postaci świętego.

Kaplica Świętego Ciała została wybudowana w Funchal w drugiej połowie XV wieku, jako siedziba najstarszego lokalnego bractwa żeglarzy, wspierającego również wdowy oraz dzieci tych, którzy zginęli na falach oceanu. W pewnym okresie miejsce to służyło także jako szpital, stąd też w jednej z bocznych naw można dostrzec postaci św. Kosmy oraz Damiana – patronów wszystkich medyków. We wnętrzu kaplicy podziwiać można również siedemnastowieczny ołtarz, otoczony licznymi malowidłami przedstawiającymi sceny z życia Świętego Ciała oraz dokonane przez niego cuda.

Uwaga! Capela do Corpo Santo przez większość tygodnia bywa zwykle zamknięta, a Pan posiadający klucze do jej wnętrza zjawia się zwykle między 11:00 a 13:00. :)





Igreja da Santa Maria Maior

Decyzja o wybudowaniu pierwszego kościoła w dzielnicy południowej została podjęta przez świeckie oraz religijne władze Funchal na początku XVI wieku, kiedy miasto cyklicznie nawiedzały liczne plagi. Włodarze lokalnej parafii miały nadzieję, że nowa świątynia oraz wybór na jej patrona Jakuba Mniejszego Apostoła pomogą w obronie miasta oraz zachowaniu zdrowia jego mieszkańców. Niestety, w połowie XVIII wieku świątynia została zniszczona wskutek trzęsienia ziemi, a powstały na jej zgliszczach nowy gmach kościoła uległ następnie destrukcji w trakcie ogromnej powodzi. W późniejszych latach podjęto decyzję o przeniesieniu siedziby parafii św. Jakuba w bezpieczniejsze miejsce. Współcześnie kościół nosi nazwę Najświętszej Marii Panny Wielkiej (Igreja da Santa Maria Maior).






Capela Nossa Senhora da Conceição

Choć kościołów i kaplic nie brakuje na całej Maderze, centrum wszelakich pielgrzymek wiernych z całą pewnością stanowi wzgórze Monte. Najstarszym religijnym obiektem w okolicy Monte jest zabytkowy kościół Nossa Senhora do Monte, zbudowany w 1741 roku. To właśnie w jednej z kaplic świątyni znajduje się grobowiec Karola I. Ponadto, we wnętrzu kościoła podziwiać można przepiękne malowidła oraz zabytkowe azulejos. Oprócz kościoła, o którym nieco więcej pisałam także tutaj, w okolicy ogrodu botanicznego znajduje się również urokliwa Capela Nossa Senhora da Conceição, czyli Kaplica Matki Boskiej Niepokalanego Poczęcia, wybudowana w 1935 roku w stylu neobarokowym.






 

  • 1
    Share

Kolegium Jezuitów w Funchal (Madera)

W centrum Funchal znajduje się Kolegium Jezuitów św. Jana Ewangelisty, które – choć architektonicznie zupełnie niepozorne – skrywa w sobie wyjątkowo burzliwą przeszłość. Niegdyś mieściły się tu szkoły, seminarium diecezjalne, koszary wojskowe, a nawet niewielkie więzienie. Obecnie budynek jest siedzibą rektoratu Uniwersytetu Maderskiego oraz działów administracyjnych uczelni. 

Przybycie Jezuitów na Maderę

Kolegium św. Jana Ewangelisty w Funchal, należące do Towarzystwa Jezusowego, zostało powołane w 1569 z nadania (piętnastoletniego wówczas) portugalskiego króla Sebastiana I. Była to pierwsza tego rodzaju instytucja poza kontynentem europejskim. Sam zakon Jezuitów został powołany 35 lat wcześniej przez Ignacego Loyolę oraz jego towarzyszy z portugalskiego kolegium św. Barbary, działającego przy Uniwersytecie Paryskim. Początkową intencją fundatorów Towarzystwa Jezusowego była zbrojna walka w obronie Chrześcijaństwa w Ziemi Świętej. Stosunkowo szybko zrezygnowano z tego celu na rzecz skupienia się na – dużo mniej kosztownym – szerzeniu edukacji oraz ewangelizacji. Wraz z powołaniem zakonu Jezuici dość szybko zaczęli pracować nad stworzeniem od podstaw systemu szkolnictwa podstawowego oraz średniego, powołując szkoły w wielu państwach całej Europy, w tym oczywiście także w Portugalii. W rezultacie towarzystwo jezusowe stosunkowo szybko stało się jednym z bardziej rozpoznawalnych elementów kontrreformacji.

Ataki piratów i pierwsi Jezuici 

Przybycie pierwszych Jezuitów na odległą Maderę miało związek z atakiem francuskich korsarzy, którzy w 1566 roku zaatakowali wybrzeże Funchal od strony północnej. Piraci splądrowali wyspę, a owoce wielkiej grabieży zostały następnie sprzedane na Wyspach Kanaryjskich. Król Sebastian dość szybko podjął decyzję o konieczności wzmocnienia systemu obronnego miasta i wybudowaniu szeregu fortyfikacji oraz wież zwiadowczych, które zaprojektować miał architekt wojskowy Mateus Fernandes III. Wraz z Fernandesem oraz odpowiednią ilością zastępów żołnierzy na wyspę wysłano także trzech pierwszych Jezuitów, którzy przez pierwsze miesiące odbywali kwarantannę na obrzeżach miasta, a następnie gościli w domach najbogatszych osadników. Mieszkańcy dzisiejszej stolicy Madery, która wraz z początkiem XVI wieku zaczęło przekształcać się w miasto, byli tak zadowoleni z przybycia zakonników na wyspę, że postanowili wysyłać listowne prośby do króla Sebastiana o ustanowienie tu szkoły jezuickiej, a władca stosunkowo szybko przychylił się do tej prośby.

Budowa Kolegium Jezuitów

Budowę głównego budynku Kolegium Jezuickiego, znajdującego się przy ulicy Castanheiro rozpoczęto już w 1599 roku. Przez cztery stulecia konstrukcja wielokrotnie ulegała licznym przebudowaniom oraz modyfikacjom sięgającym aż do granic Dziedzińca Studenckiego, związanych m.in. z licznymi klęskami powodzi oraz trzęsień ziemi, jakie cyklicznie od wieków nawiedzają Maderę. Najpoważniejsze trzęsienie ziemi, które mocno uszkodziło konstrukcję budynku, miało miejsce w 1748, gdy m.in  zniszczeniu i zasypaniu uległo główne wejście do obiektu, które następnie całkowicie zamurowano w trakcie wojskowej okupacji.

W czasie, gdy kolegium zamieszkiwali Jezuici, funkcjonowała tu szkoła dla chłopców, oferująca kompleksowy system edukacji, przygotowujący do kontynuowania jej na wyższych szczeblach. Obiekt szczycił się posiadaniem bogato wyposażonej biblioteki, liczącej ponad 3500 woluminów oraz niewielkiej kaplicy Matki Boskiej Betlejemskiej, z zachowaną do dziś marmurową umywalką. Jezuici mieszkali tu aż do wypędzenia oraz rozwiązania zakonu w Portugalii, jakie nastąpiło w 1759 roku. W związku z szerzeniem się coraz większej niechęci do aktywności Towarzystwa Jezusowego, zakonnicy zmuszeni byli udać się na wschód kontynentu, m.in. do Polski.

Zwiedzanie Kolegium Jezuitó 

Zwiedzając dolne piętro kolegium można wyróżnić trzy główne jego części: pierwsza łączy ten obszar z dawnym XVI-wiecznym wejściem do obiektu, drugą stanowią XVII oraz XVIII-wieczne Arkady, pod którymi współcześnie mieszczą się sale konferencyjne oraz kongresowe Uniwersytetu Maderskiego, a ostatnią część obiektu stanowi sala z wysokim stropem, wykorzystywana współcześnie jako przestrzeń wystawiennicza oraz ekspozycyjna. W bieżących tygodniach we wnętrzu kolegium podziwiać możemy wystawę zatytułowaną “Historia Funchal”, prezentującą dość ubogą kolekcję eksponatów oraz wiele ciekawostek dotyczących historii wyspy od XIV do XX wieku.

Brytyjska okupacja

Na początku XIX wieku, w trakcie wojen napoleońskich, Madera była dwukrotnie okupowana przez wojska brytyjskie, które jedną ze swoich siedzib uczyniły sobie właśnie dawne kolegium. W okresie tym obiekt pełnił funkcję koszarów wojskowych, a dawny dziedziniec studencki stał się przestrzenią dla oficjalnych parad oraz ćwiczeń wojskowych. Gdy Brytyjczycy opuścili obiekt, pozostawili na pamiątkę dość charakterystyczny kamień z odciśniętymi podeszwami butów głównego dowódcy Williama Beresforda. Zgodnie z chętnie powtarzanymi tu historiami, brytyjski przywódca zlecił postawienie kamienia, by nie stać na tej samej powierzchni, co jego poddani, zdaniem innych stał tu zbyt długo lub zwyczajnie był zbyt ciężki.. :)

Obszar muru granicznego dawnego kolegium służył żołnierzom jako pasaż honorowy. Wraz z nastaniem XX wieku miejsce to odwiedził sam król Karol I Dyplomata, będący jedynym królem w dziejach historii Portugalii, jaki złożył oficjalną wizytę na Maderze. Przybycie władcy uczczono niezliczoną ilością wart honorowych, które zostały sfotografowane w tym miejscu. Każda jednostka wojskowa, która stacjonowała w budynku miała zwyczaj zostawiania po sobie śladu w postaci oznaczeń wojskowych, jakie do dziś podziwiać można w północnej części obiektu. Najstarszy emblemat umieściła tu legendarna elitarna jednostka Caçadores (z por. “Łowcy”), która opuściła obiekt w 1881 roku.

Informacje praktyczne dla turystów

Wstęp na teren Kolegium Jezuitów jest bezpłatny, a w ciągu tygodnia oferowane są tu krótkie darmowe wycieczki, prowadzone przez pracujących tu wolontariuszy (także w języku polskim). W każdą sobotę możliwe jest odpłatne zwiedzenie pierwszego piętra budynku, na którym mieszczą się m.in. biura uniwersyteckie oraz rektorat.

  • 1
    Share

Tbilisi: najpiękniejsze gruzińskie cerkwie

Tbilisi znane jest ze swoich świątyń prawosławnych, z których największa – Sobór Trójcy Świętej – wybudowana została zaledwie 10 lat temu. Prawosławne ikony, rzędy palących się świeczek oraz ludzie w skupieniu oddający się modlitwie. Które z nich obowiązkowo należy odwiedzić podczas pobytu w stolicy?

Świątynia Metechi  

Katedra zbudowana w trzynastym wieku za panowania króla Dymitra II nad rzeką Mtkwari, zwrócona Gruzińskiemu Kościołowi Prawosławnemu w roku 1988. Początkowo kościół otoczony był budynkami królewskiej rezydencji, w której rosyjscy carowie urządzili prochownię, a następnie więzienie. W świątyni znajduje się grobowiec świętej męczennicy Szuszanik. Przed świątynią znajduje się konny pomnik króla Wachtanga I Gorgasali, pochodzący z 1967 roku, autorstwa rzeźbiarza Elgudży Amaszukelego.

Sobór Trójcy Świętej

Największą budowlą sakralną Gruzji, górującą nad całym Tbilisi jest Sobór Trójcy Świętej. Jest to zarazem jedna z największych świątyń prawosławnych na świecie. Pierwsze nabożeństwo odprawiono w niej w roku 2002, a ostatecznie ukończono ją dwa lata później. Projektanci zadbali, by otoczenie świątyni było równie bogate, jak ona sama. Znajdziemy więc tam fontanny, stawy (podczas naszej wizyty niestety zamarznięte), malownicze alejki oraz roślinność. Wnętrze świątyni nie robi wrażenia, gdy ma się za sobą wizytę w Metechi oraz Sioni. Surowe ściany, brak ikon oraz dość nowoczesne wnętrza. Zdecydowanie większe wrażenie robi z zewnątrz niż w środku.

 

Katedra Sioni

Katedra Sioni  jest główną świątynią Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego. Do niedawna znajdowała się tam siedziba katolikosa Eliasza II (Obecnie stanowi ją Sobór Trójcy Świętej). Wielokrotnie burzona i odbudowywana, swój obecny kształt zyskała w XII wieku. Spośród wszystkich odwiedzonych miejsc sakralnych w Tbilisi to wnętrze katedry Sioni zachwyciło mnie najbardziej. W katedrze przechowywany jest krzyż świętej Nino, który w Kościele gruzińskim uznawany jest za najcenniejszą relikwię. Krzyż, z którym Nino wędrowała głosząc ewangelię na terenie gruzińskiego królestwa Iberii, składa się z dwóch gałązek winorośli, splecionych puklem jej włosów. Za sprawą misyjnej działalności świętej Gruzja przyjęła chrześcijaństwo już 337 r., jako drugi kraj na świecie.

Świątynia Kaszweti świętego Jerzego

Pierwsza świątynia chrześcijańska w tym miejscu powstała około V wieku. Obecny budynek kościoła został zbudowany w latach 1904-1910 przez architekta L. Bilfeldta. Twórcą ikonostasu był polski malarz-architekt Henryk Hryniewski. Nazwa świątyni oznacza „urodzić kamień”. Jest ona związana z legendą o sławnym mnichu Dawidzie z Garedży, jednym z Trzynastu Ojców Syryjskich głoszących ewangelię w Gruzji. Pewna zakonnica oskarżyła go o bycie ojcem jej nienarodzonego jeszcze dziecka. Mnich oznajmił, że jeśli to prawda, wówczas urodzi ona dziecko, lecz jeśli to kłamstwo, to urodzi się kamień. Zgodnie z legendą zakonnica urodziła kamień.

Świątynia Anczischati

Najstarsza świątynia w Tbilisi, datowana na VI wiek. Jej nazwa pochodzi od ikony-Obrazu Chrystusa Nie Ludzką Ręką Uczynionego „Anczischati”, przechowywanej niegdyś w jej murach. Zamknięta w czasie komunizmu, przywrócona do użytku w 1989.

Znajdź hotel w Tbilisi:


Booking.com

Lokalizacja:

  • 1
    Share

Stambuł na styku kultur #1 Hagia Sophia

Trudno wyobrazić sobie zwiedzanie Stambułu bez odwiedzin fascynującej starej dzielnicy Sultanahmet, gdzie dumnie spoglądają na siebie dwie najsłynniejsze budowle ponad piętnastomilionowej stambulskiej metropolii –  Hagia Sophia oraz Błękitny Meczet. Bliskie sąsiedztwo dawnej chrześcijańskiej świątyni i jednego z ważniejszych muzułmańskich meczetów najlepiej obrazuje przyczynę określania Stambułu mianem perły na styku kultur i kontynentów.

Hagia Sophia
kościół, meczet, muzeum, … meczet?
Adres: Ayasofya Meydanı, Sultanahmet / Czynne: wt. – nd. 9:00 – 16:30 (latem 9:00 – 19:00), wstęp: 25 TL

Wzniesiona ku chwale chrześcijaństwa jako świątynia Nowego Rzymu, dla Imperium Osmańskiego stała się największą dumą i symbolem triumfu islamu nad “innowiercami”. Świątynia została ufundowana przez Justyniana I Wielkiego, a ukończenie jej obecnego kształtu datuje się na rok 537. W czasach Cesarstwa Bizantyjskiego Hagia Sophia nosiła nazwę Kościoła Mądrości Bożej. Po przejęciu Konstantynopola przez Osmanów (1453), decyzją sułtana Mehmeda II Zdobywcy, bazylikę przekształcono w meczet, kunsztowne bizantyjskie mozaiki na pewien czas zastąpiono osmańskimi malowidłami, a wnętrze świątyni na stałe wypełniły ogromne drewniane medaliony ze złotą kaligrafią imion Allaha, Mahometa oraz czterech pierwszych kalifów.

Lepszy turban sułtana niż kapelusz kardynała? 

29 maja 1453 roku wojska osmańskie zajęły Konstantynopol, a śmierć poniósł ostatni cesarz bizantyjski Konstantyn XI Dragazes. Głowa Konstantyna miała zostać powieszona na hipodromie, a ciało pochowane z cesarskimi honorami. Sam sułtan, uznając siebie za następcę cesarza bizantyjskiego, przyjął tytuł Kaizer-i Rum (Cezar Rzymu). Zwycięstwo Osmanów otworzyło drogę do podboju Europy, powstrzymanego pod Wiedniem przez Jana III Sobieskiego.

Sprawdź ceny noclegów w Stambule

Zdobycie Konstantynopola – mimo upływu czasu – jest wciąż niezwykle świeże w umysłach konserwatystów, którzy najchętniej co roku świętowaliby to historyczne zwycięstwo. Młodzi Turcy o historii Bizancjum wiedzą już jednak coraz mniej, a może i prawie nic. Jeszcze inni utożsamiają Bizantyjczyków z wrogiem absolutnym, niemającym nic wspólnego z ich własną kulturą. W rzeczywistości trudno zaprzeczyć, że Imperium Osmańskie zapożyczyło od podbitej kultury wiele praktyk, jak chociażby system podatkowy, architektura, biurokracja czy administracja. Bizantyjskie dziedzictwo, siłą rzeczy, stało się elementem dziedzictwa Turcji. W historii nie bez powodu na stałe zapisało się także powiedzenie patriarchy Konstantynopola i większości duchowieństwa o tym, że w wolą w mieście oglądać “turban sułtana niż kapelusz kardynała”.

Religijne spory o Hagię Sophię 

Po upadku Imperium Osmańskiego, gdy Turcja stała się republiką laicką, jej pierwszy prezydent Mustafa Kemal Atatürk podjął decyzję o przekształceniu meczetu w muzeum, którego funkcję obiekt pełni do dziś. Wtedy też rozpoczęto prace mające na celu przywrócić dawny wygląd budowli. Współcześnie coraz częściej odzywają się głosy konserwatystów, pragnących ponownie przekształcić Hagię Sophię w meczet.

Na początku listopada 2013 pojawiły się informacje dotyczące propozycji przywrócenia funkcji meczetu stambulskiej świątyni Hagia Sophia, którego największymi zwolennikami są posłowie Partii Ruchu Narodowego (Milliyetçi Hareket Partisi). Informacje wywołały natychmiastowy sprzeciw strony greckiej, która określiła projekt zmian mianem urażania uczuć religijnych milionów chrześcijan. Zdaniem greckiego ministra spraw zagranicznych, Konstantinosa Kutrasa, świątynie bizantyjskie są nieodłącznym elementem światowego dziedzictwa kulturowego, przez co powinny zostać objęte szczególną opieką.

Znajdź hotel w pobliżu Hagia Sophia

Spór o przyszłość Hagi Sophii toczy się od wielu lat, a jego rozstrzygnięcie nadal pozostaje niejasne. W przypadku decyzji strony tureckiej o przekształceniu obiektu w meczet, z całą pewnością możemy spodziewać się pogorszenia  stosunków grecko-tureckich.

Papież w Turcji 

Już za kilka tygodni Hagię Sophię odwiedzi Papież Franciszek, wizytujący w Turcji w ramach oficjalnej pielgrzymki, która odbędzie się w dniach 28-30 listopada. W programie jego pobytu przewidziano także wizytę w Błękitnym Meczecie oraz Mszę św. w katedrze katolickiej pod wezwaniem Ducha Świętego, gdzie Franciszek wygłosi homilię. W trakcie pierwszego etapu podróży Papież odwiedzi Ankarę, gdzie uda się do mauzoleum Mustafy Kemala Atatürka oraz odbędzie spotkanie z prezydentem Turcji w Pałacu Prezydenckim.

Pielgrzymka papieża Franciszka będzie czwartą papieską podróżą do Turcji, po wizytach Pawła VI (1967), Jana Pawła II (1979) oraz Benedykta XVI (2006).

Znajdź tani nocleg w Turcji

 Zapowiedź! 

Już niedługo druga odsłona wpisu Stambuł na styku kultur, w której kilka słów o historii i wnętrzu Błękitnego Meczetu – drugiej niezwykle ważnej budowli dzielnicy Sultanahmet, od wieków sąsiadującej z Hagią Sophią.

 Mapa  

  • 1
    Share

Meryemana: miejsce, w którym spełniają się życzenia

Wielu osobom Turcja jednoznacznie kojarzy się z odległym kulturowo krajem islamskim, niewidocznym na religijnej mapie destynacji odwiedzanych przez chrześcijan. Jakże dużym zaskoczeniem może okazać się wiadomość, że to właśnie na terenach dzisiejszej Turcji Matka Boska spędziła część swojego ziemskiego życia, a – znajdujący się w okolicy miasteczka Selçuk – Dom Marii Dziewicy przez przybywających tam pielgrzymów uznawany jest za miejsce święte. Witajcie w Meryemanie!

Niezwykłe odkrycie biskupa Izmiru

Domek Matki Boskiej, jak mają zwyczaj nazywać go Polacy, znajduje się na wzgórzu Coressus zwanym Wzgórzem Słowików, położonym powyżej Efezu. Każda zorganizowana wycieczka do starożytnego miasta łączy się zwykle z krótkimi odwiedzinami Meryemany. Na ruiny wczesnochrześcijańskiej budowli natrafiono zaledwie ponad 120 lat temu, korzystając z zapisków wizji siostry Anny Katarzyny Emmerich. Opis wzgórza oraz niewielkiego domku zainteresował ówczesnego biskupa Izmiru, który zlecił naukowcom przeprowadzenie stosownych badań.

Sprawdź ceny noclegów w pobliżu Domu Marii Dziewicy – Meryemana

Wyniki badań potwierdziły, że odnaleziona budowla została zbudowana w VI wieku  na starszych murach, datowanych na I wiek i IV wiek. Kapłani z Izmiru jednoznacznie uznali, iż odnaleziona budowla jest kaplicą zbudowaną na fundamentach domu, w którym schyłek swojego ziemskiego życia spędziła Matka Boska. Przyczyną pojawienia Marii na terenach dzisiejszej Turcji były prześladowania chrześcijan w Jerozolimie. Około 37 – 45 roku Matkę Boską do Efezu sprowadzić miał św. Jan, który także spędził w tych okolicach ostatnie lata swojego życia, napisał tu Ewangelię oraz został pochowany w Selçuk.

Zakonnice z Izmiru bardzo szybko rozpoczęły starania o wykupienie ziemi, na terenie której dokonano fascynującego odkrycia, a następnie zleciły prace porządkowe i renowacyjne. Obecnie miejsce należy do Stowarzyszenia na rzecz Domu Najświętszej Marii Panny,  a opiekuje się nim zakon Braci Mniejszych Kapucynów. Wśród duchownych rezydujących na wzgórzu dość często spotkać można Polaków.

Ściana spełniających się życzeń.. nie tylko dla chrześcijan

Tereny, na których znajduje się Dom Marii Panny, są zwykle bardzo zatłoczone przez ogromne rzesze pielgrzymów, przybywających tutaj z całego świata. Naczelnym powodem odwiedzin tego regionu wciąż pozostaje starożytny Efez, jednak mało kto wyobraża sobie wykluczenie ze swojego turystycznego szlaku odwiedzin Maryemany. Oprócz chrześcijan na Wzgórze Słowików masowo przybywają także muzułmanie, gdyż zgodnie z wierzeniami islamu, Maryja jest matką jednego z najważniejszych proroków oraz kobietą w szczególny sposób wybraną przez Boga.

Innym powodem, dla którego Turcy z chęcią przybywają w okolice Selçuk, jest wiara, iż w miejscu tym spełniają się życzenia oraz powierzone prośby. W okolicach domku Matki Boskiej znajduje się “ściana życzeń”, do której od lat przybywający przywiązują kokardki z serwetek, papieru, biletów wejściowych do muzeum czy kawałków odzieży, na których zapisywane są intencje oraz prośby. W swoich intencjach goście proszą zwykle o dobre zdrowie, spokój, szczęście, długie życie oraz pieniądze. Podczas gdy kobiety i mężczyźni proszą o “dobrą żonę” lub “dobrego męża”, starsze panie gorliwie proszą o… dobrą narzeczoną dla syna (Drogie Mamy swoich synów – służę wskazówką, jak tam dojechać;).

Poznaj ceny hoteli w okolicy

Wśród tysięcy wiadomości, które napisane są w językach całego świata, zdarzają się również te bardziej humorystyczne – jak prośby o czerwone BMW, zwycięstwo w meczu ulubionej drużyny piłkarskiej czy wydłużenie urlopu w pracy. Bez względu na intencję powszechnie wierzy się, że życzenia złożone w tym miejscu mają wyjątkową moc spełnienia się, dlatego.. bądźmy ostrożni. :))

Ja swoją kokardkę w Meryemanie ostatni raz zawiązałam aż siedem lat temu i niestety za nic w świecie nie potrafię sobie przypomnieć, jakie było moje życzenie. Może poprosiłam, by los pewnego dnia pozwolił mi zamieszkać w Turcji? :))

 

CO WARTO WIEDZIEĆ O TURCJI?

 

❶ Największe atrakcje Turcji: bit.ly/atrakcje-turcji
❷ Największe atrakcje Stambułu: bit.ly/atrakcje-stambulu
❸ Największe atrakcje Izmiru: bit.ly/atrakcje-izmiru
❹ Zakupy w Turcji: bit.ly/zakupy-w-turcji
❺ Życie tureckiej ulicy: bit.ly/turecka-ulica
❻ Zwyczaje picia herbaty w Turcji: bit.ly/turecki-cay
❼ Kulturowe know-how – tureckie obyczaje: bit.ly/turcja-know-how
❽ Kawa po turecku: bit.ly/turecka-kawa
❾ Turecki street food: bit.ly/turecki-street-food
❿ Alkohol w Turcji: bit.ly/turcja-alkohol

 

Mapa

  • 1
    Share

Wczasy bez bikini, alkoholu i wieprzowiny

Po wejściu na pokład samolotu nikt nie zaproponuje wam tu drinka na rozluźnienie, o wieprzowych przysmakach też nie ma mowy. W hotelowym kurorcie obowiązuje zakaz noszenia sukienek i spódniczek, o kategorycznym zakazie noszenia bikini w obecności mężczyzn nie wspominając. Ostatnią rzeczą, o jakiej ktoś tutaj marzy to tani podryw czy wakacyjny romans. Jest za to meczet, oddzielne baseny i spa dla kobiet i mężczyzn, a także zegar odliczający czas do muzułmańskiej modlitwy. Witajcie w świecie turystyki halal

 

Wczasy dozwolone

Jednymi z pierwszych słów, jakie usłyszałam po przyjeździe do Turcji, były kluczowe dla muzułmanów określenia “halal” oraz “haram”, czyli w uproszczeniu co wolno, a czego nie. Pierwsze odwołuje się do tego, co w świecie islamu dozwolone, drugie natomiast określa czyny zabronione. Te dwa pojęcia leżą u podstaw islamskiego porządkowania świata, stanowiąc kierunkowskaz w wielu dziedzinach życia codziennego, począwszy od żywności, przez zachowania społeczne po – w skrajnych wypadkach – wykonywanie określonych zawodów.

W dobie globalizacji i rozwoju turystyki nieustannie rodzą się nowe potrzeby, a odpowiedzią na jedną z nich stała się turystyka halal, przeznaczona dla muzułmanów. Biura podróży oferujące tego rodzaju usługi zapewniają swoim klientom kompleksową opiekę oraz pełen komfort, pozwalający na wypoczynek “z przyzwoleniem Allaha”.

Turystyka halal, jako forma turystyki religijnej, jest przede wszystkim związana z obszarem Bliskiego Wschodu, w tym także Turcji. Rosnąca liczba muzułmanów na całym świecie nie wyklucza jednak, że pewnego dnia przemysł rozszerzy obszar swojej popularności. Oferta turystyczna rozpoczyna się już w momencie wejścia na pokład samolotu, w którym to nie serwuje się alkoholu oraz posiłków z dodatkiem wieprzowiny. Na pokładzie oferowane są religijne programy, a ekrany wyświetlają informacje związane z czasem muzułmańskiej modlitwy. Z tego rodzaju połączeń lotniczych najczęściej korzystają pielgrzymi udający się do Mekki, jednak coraz większą popularnością cieszą się także loty do kurortów turystycznych.

Poznaj ceny noclegów w Turcji

Komfort dla muzułmanek

Zdarzyło Wam zobaczyć na plaży muzułmankę w hijabie, podczas gdy termometr wskazywał ponad czterdzieści stopni Celsjusza? Choć w krajach muzułmańskich to widok powszechny, a kobiety przywykły do swoich ubiorów, trudno im uznać taki odpoczynek za w pełni relaksujący. Dzięki ofercie turystyki halal panie mają szansę skorzystać z basenów przeznaczonych tylko dla nich, w których swobodnie i bez strachu mogą pływać w swoim burkini lub w klasycznym stroju kąpielowym.

Moja koleżanka Hafsa, pochodząca z konserwatywnej Somalii, opowiedziała mi ostatnio, że dzięki ofertom turystyki “dozwolonej” może wreszcie pozwolić sobie na swobodne i przyjemne wakacje. – Takie obiekty oferują nam – w naszym odczuciu – maksymalny luz i komfort, bez ryzyka naruszenia zasad naszej moralności. Razem z moimi siostrami możemy swobodnie poruszać się po obiekcie hotelowym, a nasi rodzice nie muszą się martwić o to, że spotka nas coś nieprzyjemnego.

Moje koleżanki Turczynki podkreślają jednak, że są zbyt “wyzwolone”, by korzystać z takich ofert, a wczasy halal to dla nich utrapienie. Zdarzają się również głosy zarzucające tej idei kulturowy i religijny rasizm. W moim odczuciu to nic nadzwyczajnego – w końcu i w Polsce jakiś czas temu pojawiły się oferty budowy osiedli mieszkalnych tylko i wyłącznie dla praktykujących chrześcijan. ;)

  • 1
    Share

Warszawa : Ochota na meczet?

Każdy przyjazd do Polski po kilkumiesięcznym pobycie w Turcji to trochę odkrywanie tutejszej rzeczywistości na nowo. Bo choć pozornie wszystko po staremu, nowe doświadczenia siłą rzeczy narzucają nieco inną perspektywę. Choć zaryzykowałabym stwierdzenie, że polska i turecka kultura wbrew pozorom mają w sobie kilka podobieństw, wszelkie próby ich koegzystencji objęte są dużym ryzykiem.  Na chwilę przed ramadanem atmosfera robi się  szczególnie gorąca. W mój długi polski weekend eksperymentalnie postanowiłam spróbować spojrzeć na Warszawę z perspektywy Innego. Czy wyznawcy islamu mają u nas czego szukać?

Sen o Warszawie

Trochę mi głupio, gdy moja skrajnie konserwatywna przyjaciółka H. po raz setny oferuje swoją gościnność w Dubaju, wyobrażając sobie przy tym, jak wspaniale będzie, gdy ona odwiedzi mnie w Polsce. Bo przecież dzięki nam szczerze ten kraj polubiła jeszcze przed przyjazdem, a podróż do dalekiej Polski jawi jej się wyjątkowo egzotycznie i intrygująco. Jak tu jej jednak wytłumaczyć, że jej strój, ciężki hijab i przyzwyczajenia, mogą nie spotkać się tutaj z pozytywnym odbiorem a Polacy niekoniecznie zdadzą test na tolerancję? W końcu często brakuje nam jej nawet względem samych siebie, a co dopiero wobec tak egzotycznego Innego. Dla H. Polak to pojęcie nowe, dość rozmyte i skonstruowane wyłącznie na podstawie naszych wspólnych relacji. Poszanowanie dla osób wyznających islam, odróżnianie tych mniej od tych bardziej konserwatywnych oraz respektowanie ich zwyczajów, siłą rzeczy weszło mi w krew dość naturalnie. Zdaję sobie jednak sprawę, że to wymaga czasu, bezpośredniego kontaktu z islamską kulturą, a przede wszystkim wypracowania w sobie nowych mechanizmów postrzegania pewnych spraw. Teraz już wiem, że w autobusie powinniśmy siedzieć tak, by H. nie znalazła się zbyt zbyt blisko mężczyzn, a ci nie powinni w żaden sposób próbować dotknąć chociażby jej dłoni. Niuanse kulturowe, a jednak.

Pamiętam, jak podczas lekcji religii w szkole nasz ksiądz powiedział kiedyś, że dzięki zaangażowanym katolikom nigdy nie dopadnie nas fala islamizacji. Argument przekonujący, ale czy na miejscu? Żyjemy w XXI wieku, sami z chęcią (lub z konieczności) korzystając z szansy, jakie oferuje wyjazd za granicę. Dalekie wyjazdy często obfitują w pozytywne doświadczenie i otwartość na Innego. Zrażeni doświadczeniem zachodnich sąsiadów, instynktownie nie chcemy jednak podzielić losów Francji czy Niemiec. Kwestia jest na tyle sporna, że trudno głosy w pełni przyklaskujące multikulturowemu zmierzaniu w tym kierunku. Czy wyznawcy islamu mają szansę poczuć się u nas równie swobodnie, jak my mamy w zwyczaju czuć się podczas wypadów do ich krajów? I czy są w naszym kraju miejsca, w których mogą praktykować swoje wyznanie?

Meczet przy Wiertniczej

W warszawskiej dzielnicy Wilanów, przy ulicy Wiertniczej 103, znajduje się jeden z pięciu wolno stojących, czynnych meczetów w Polsce. Jest to typowo muzułmański dom modlitewny, na początku lat 90. adaptowany na willę, w ramach której mieszczą się także siedziby islamskich instytucji kulturalnych oraz biura Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej w Warszawie. Pomysł budowy meczetu istniał jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Projekt z 1936 przewidywał wzniesienie budynku z cebulastą kopułą, otoczonego czterema minaretami.

Opóźnienie w budowie meczetu, zrealizowanej w 1993, było opóźnione przez liczne protesty Warszawiaków, którzy obawiali się hałasu i głośnych nawoływań z minaretu. Wydarzenia z 2011 roku ponownie wzmocniły ich obawy. Zdecydowana większość mieszkańców dzielnicy wciąż opowiada się przeciw obecności budowli. Meczet od wielu lat pełni główne miejsce modlitewne dla wszystkich wyznawców Islamu. Po piątkowych modlitwach tłumnie gromadzą się oni na pobliskim przystanku, by autobusem miejskim przedostać się do centrum. Siedziba gminy muzułmańskiej jest otwarta także na wszystkie osoby, zainteresowane zwiedzeniem obiektu oraz zdobyciem odpowiedzi na pytanie dotyczące islamskiego świata. Odwiedzający mogą również dostać bezpłatnie książki o islamie.

Ochota na meczet? Ośrodek Kultury Muzułmańskiej

W związku ze zbliżającym się okresem ramadanu przewidziane jest uroczyste otwarcie Warszawskiego Ośrodka Kultury Muzułmańskiej, wewnątrz którego będzie mieścić się siedziba Ligi Muzułmańskiej Rzeczpospolitej Polskiej oraz meczet. Budynek jest wznoszony nieopodal Alej Jerozolimskich, na warszawskiej Ochocie, a za nowoczesny projekt obiektu odpowiedzialna jest firma KAPS Architekci.

Projekt budynku stanowi odpowiedź na zbyt małą przestrzeń dostępną w meczecie przy ul. Wiertniczej. Zaskakująca jest jego lokalizacja, gdyż władze miasta zgodziły się na zlokalizowanie go tuż nieopodal reduty Ordona, historycznego miejsca upamiętniającego walkę Polaków o niepodległość i wolność. Łatwo sobie wyobrazić skalę protestów wszystkich przeciwników “islamizacji Europy”, jakie przetoczyły się w ciągu ostatnich miesięcy przez Warszawę. Mimo wielu problemów i opóźnień, budowa stołecznego meczetu zakończy się przed tegorocznym świętem ramadan, które rozpoczyna się pod koniec czerwca.



Muzułmański Cmentarz Tatarski

Muzułmanie są obecni na polskich ziemiach od ponad 600 lat. Są to Tatarzy polsko-litewscy, których przodkowie pojawili się w XIV w. Po otwarciu granic polskich po 1989 r. możemy mówić o kolejnej fali zwiększonego napływu muzułmanów do naszego kraju, wynikającej z przybywających studentów oraz biznesmenów. Największą grupę wśród nich stanowią przybysze z państw arabskich, ale są również Turcy czy Bośniacy. Według różnych szacunków obecnie Polskę zamieszkuje około 15-25 tys. muzułmanów.

Na terenie Warszawy znajduje się Muzułmański Cmentarz Tatarski, założony w 1867 z inicjatywy warszawskiego imama Seifetdina Chosianowa Sinnajewa. Początkowo byli na nim chowani głównie muzułmańscy żołnierze carskiej armii stacjonującej w Warszawie. Później zaczęto grzebać tu innych muzułmanów. Jest on miejscem spoczynku Polskich Tatarów, głównie wywodzących się z obszaru Wielkiego Księstwa Litewskiego.



Muzułmański Cmentarz Kaukaski

Początkowo miejsce pochówku muzułmanów w Warszawie pełnił Muzułmański Cmentarz Kaukaski. Został założony w 1830 na gruntach zakupionych za 2152 ruble od warszawskiej parafii ewangelicko-augsburskiej. Był użytkowany do 1867. Chowano na nim żołnierzy wyznania muzułmańskiego z wojska rosyjskiego oraz przyjezdnych kupców i mieszkańców Warszawy. Cmentarz zamknięto po 37 latach użytkowania.

Zdaję sobie spraw, że wrażenia po przeczytaniu tego wpisu mogą być mieszane. Dla jednych z nas budowa meczetu na Ochocie to zmierzanie w stronę kraju nowoczesnego, otwartego i tolerancyjnego. Dla innych to mrożące krew w żyłach praktyki, przybliżające nas do problemów islamizacji Niemiec czy Francji. Ja ze swojej strony pragnę nieco uspokoić – w samym centrum wspomnianego Dubaju całkiem niedawno wybudowano nowy kościół katolicki im. św. Antoniego, który nie jest pierwszą tego rodzaju budowlą w mieście. :)

  • 1
    Share

Wirujący Derwisze i ich medytacja w tańcu

Ich charakterystyczną cechą jest medytacja w ruchu, przybierająca formę szybkiego obracania się wokół własnej osi – jak twierdzą,  w kierunku prawdy. Wierzą, że naśladowanie w trakcie tańca, zwanego Semą, ruchów ciał niebieskich zwiększa aktywność ich duszy oraz generuje więcej miłości do Boga. Podobno najzdolniejsi z nich są w stanie osiągnąć nawet czterdzieści obrotów na minutę. O kim mowa? Oczywiście o Mawlewitach, czyli zakonie Wirujących Derwiszy.

Kilka miesięcy temu zamieściłam na blogu wpis Akademicki gwar i mistyczne melodie, czyli Sufi są wśród nas. Pisałam wówczas o przypadkowo napotkanej na plaży muzułmance, która w skupieniu grała na neyu, pełniącym główną rolę w muzyce obrzędów sufich. Wiedziałam wówczas, że najwspanialsze pokazy Wirujących Derwiszy obejrzeć można przede wszystkim w miastach Konya oraz Bursa. Nie przyszłoby mi jednak do głowy, że tego rodzaju magiczne pokazy odbywają się także w samym centrum Çanakkale. Moja niewiedza jest uzasadniona, gdyż miejsce, które odkryłam przypadkiem, jest zupełnie nieznane przez wielu mieszkańców miasta. Siedzibę Derwiszy stanowi dawny Kościół Ormiański św. Jerzego, w którym do teraz odnaleźć można symbole chrześcijaństwa. Kościół ten znajduje się dziś w samym centrum dzielnicy tureckich Romów.

Bractwa sufickie opierają swoją wiarę o mistyczno-ascetyczne praktyki, prowadzące do poznania Boga. U źródeł ich doktryny leży głęboka wiara cel regularnych modlitw, zbiorowych śpiewów, studiowaniu islamu oraz wyrzeczeniu się własnego ego w drodze do osiągnięcia jedności z boskim Absolutem. Sufizm to zbiorcze określenie dla wielu islamskich nurtów mistycznych, a na jego doktrynie swoją tradycję opiera między innymi wędrowne oraz ascetyczne bractwo muzułmańskie derwiszy. Ci wędrowni mnisi, zwani również mewlewitami oraz wirującymi derwiszami, swój początek zawdzięczają Dżalal ad-Din Rumiemu (1207 – 1273), uznawanego za jednego z najwybitniejszych poetów sufickich oraz mistyków perskich. Poezja Rumiego emanuje głęboką wiarą w miłość jako moc stwórczą istnienia wszechświata, a miłość do Boga celem ostatecznym w drodze do Absolutu. Wpływ poety na rozwój literatury krajów islamskich do dziś pozostaje nieoceniony, a jego twórczość uznawana jest za bezkonkurencyjne osiągnięcie mistycznej poezji sufickiej.

Medytacja w tańcu podczas ceremonii Sema

Ceremonia Sema to pokaz duchowej podróży istoty ludzkiej oraz jej wznoszenia się za pośrednictwem inteligencji i miłości ku Doskonałości. Rytułał składa się z kilku części, posiadających swoje szczególne znaczenie. Wydarzenie rozpoczyna się od Jego Naat-i Sherif, czyli pochwały Proroka. Następnie Mewlewici uderzają w bęben, co symbolizuje Boskie polecenie “BĄDŹ”. Kolejnym etapem jest okrężna procesja Sultan Veled Walk, w trakcie której Derwisze trzykrotnie okrążają miejsce wirowania. Następnie mamy do czynienia z cyklem tańców, w trakcie których Derwisze wirują wokół własnej osi w rytm muzyki, osiągając przy tym stan medytacji. W trakcie ceremonii następuję także recytacja Koranu oraz modlitwa o pokój dusz wszystkich proroków i wiernych.

Wirujący derwisz atrakcją turystyczną?

Symbol wirującego derwisza można dziś napotkać niemal wszędzie, gdyż tradycja tańca Mawlewitów została w dużym stopniu wchłonięta przez przemysł turystyczny, w ramach którego organizuje się dla turystów różnego rodzaju wieczorki tureckie, podczas których można obejrzeć spektakl w wykonaniu tancerzy. Chętnych pragnących obejrzeć show derwiszów nigdy nie brakuje, a odkąd ustawowo zezwolono na sesje wirowania specjalnie dla turystów, znaleźli się i derwisze, którzy – pomimo z natury sekretnych praktyk – takie występy z przyjemnością oferują.. Niemniej jednak czasami dużo lepszym pomysłem od uczestnictwa w uczcie mającej na celu nakarmić apetyt turysty, jest rozejrzenie się na około i uchwycenie magii prawdziwej Turcji w miejscach, które z przemysłem turystycznym nie mają nic wspólnego.

  • 1
    Share

Bułgaria : starożytny Nessebar, czyli miasto 40 cerkwi

Niektóre wspomnienia odwiedzanych miejsc zapisują się w naszej pamięci dużo silniej od pozostałych, a odtwarzane nawet po długim czasie, wydają się żywe i nienaruszone. Jednym z takich miejsc jest dla mnie starożytne miasteczko Nessebar (znane także pod nazwą Nesebyr), które miałam przyjemność zwiedzić podczas mojej zeszłorocznej podróży do Bułgarii. Duża porcja niezwykłości unosi się nad tym wiekowym osiedlem cerkwi i cerkiewek, które, jedna po drugiej, zachwycają swoim wdziękiem. Na przestrzeni wieków miejsce to podlegało wielu wpływom, stąd odnaleźć można w nim pozostałości greckie, rzymskie oraz bizantyjskie.


Wpływy osmańskie

Spacerując dziś po Çanakkale (oddalonym od bułgarskiego Nesebyru zaledwie o 450 kilometrów) często łapie się na tym, że fragmenty najstarszych budowli, przypominają mi właśnie te nesebyrskie, a tureckie Assos, które odwiedziliśmy w lipcu, momentami bardzo wyraziście przywoływało na myśl atmosferę bułgarskiej osady. Wpływy panowania Imperium Otomańskiego na Półwyspie Bałkańskim odcisnęły się w bardzo wyraziście, także i w tym przypadku, dodając miastu sporo cech miasta orientalnego. W późniejszym czasie oczywiście wybudowano tam sporo budowli na kształt architektury typowo europejskiej, jednak nie wyeliminowano tureckich pozostałości. Warto podkreślić, że osmańska dominacja wbrew pozorom przyniosła Bułgarii łaźnie, meczety i duże bogactwo, co dostrzec można przede wszystkim w stolicy kraju, Sofii, z której Turcy uczynili siedzibę władz prowincji Rumelia.

Znajdź nocleg w Nesebyrze



Miejscowy bard, urocze zaułki

Ponad wszystkie cerkwie, urocze zaułki i urokliwe restauracje, najbardziej zachwycił mnie uliczny grajek, występujący tuż przed bramą wejściową do starożytnego miasta. Był upalny wrześniowy dzień, a ten wiekowy pan, zupełnie niewidomy, lub słabo widzący, wygrywał tego dnia przepiękne melodie na gajdzie, czyli tradycyjnych bułgarskich dudach. Grajek ten cieszy się sporą popularnością w sieci, a jego melodie dość często umilają spacery odwiedzającym miasto. Oczywiście, nie brakuje też jego naśladowców Miasteczko pochwalić może się także wyjątkową ilością malowniczych restauracji, z których roztacza się piękny widok na morze, a których wnętrza umila wyjątkowa roślinność i atmosfera. W większości menu z łatwością znajdziemy polskie tłumaczenia, bo przecież, kto jak kto, ale Bułgarzy od lat przyzwyczajeni są do licznych odwiedzin z Polski. Łza w oku zakręci się z pewnością niejednej rodzinie na wspomnienie szalonych wczasów w bułgarskich kurortach lat 80. Nesebyr w 1956 roku został uznany za architektoniczny i archeologiczny rezerwat, a w 1983 znalazł się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.



Bułgarzy, podobnie jak Turcy, odznaczają się przede wszystkim wielką gościnnością oraz umiłowaniem do celebracji wspólnych posiłków. Ich temperament łączy w sobie żywiołowość, zamiłowanie do biesiad oraz ogromny stopień tolerancji. W tamtejszej telewizji króluje homoseksualista Azis, jeden z najpopularniejszych piosenkarzy tureckich, którego wizerunek w sposób prowokacyjny łączy w sobie cechy kobiece oraz męskie.  Bułgarzy szaleją na punkcie Azisa, a on robi wszystko, by prześcignąć sam w siebie w budzeniu kolejnych kontrowersji. Bułgaria to temperamentny kraj kontrastów, który pochwalić może się bogatą historią i tradycją.



Lokalizacja

  • 1
    Share