Dlaczego muzułmanie noszą różaniec? Tespih, czyli muzułmański sznur modlitewny.

Czy będąc w Turcji zdarzyło Wam się zobaczyć mężczyzn z “różańcem” w dłoni? A może widzieliście go na stoliczkach w tureckich kawiarniach, tuż obok telefonu i paczki papierosów? Z całą pewnością tak. Tespih, czyli muzułmański sznur modlitewny, to dla Turków swoisty symbol męskości i pobożności. Choć w dobie postępu technicznego dłonie młodych mężczyzn w Turcji coraz częściej zajmują iPody, smartfony i tablety, w uboższych i bardziej konserwatywnych częściach kraju w rękach muzułmanów wciąż dominuje sznur paciorków.

Tespih na pierwszy rzut oka bardzo przypomina katolickie paciorki. W przeciwieństwie to różańca, ma on jednak zwykle 99 lub 33 koraliki, które pomagają muzułmanom w wymówieniu najpiękniejszych imion Allaha. Co ciekawe, najrzadziej spotykane sznury modlitewne mogą posiadać nawet 500 lub 1000 elementów. W Turcji ten wyjątkowy rekwizyt jest używany przez osoby z różnych środowisk i w zróżnicowanych celach. Niekiedy jest to po prostu gadżet, zajmujący ręce mężczyzn w trakcie długich dyskusji toczonych do późnych godzin nocnych w specjalnych męskich kawiarniach czy herbaciarniach. Zwykle jednak to głęboko szanowany symbol Islamu, pomagający w codziennym wypełnianiu religijnych obowiązków. Choć zobaczyć tespih w dłoni tureckiej kobiety to duża trudność, wraz z duchem czasu element ten przestaje być wyłącznie domeną mężczyzn.

W Turcji wielokrotnie zdarzyło mi się słyszeć, że tespih potrafi powiedzieć bardzo wiele o jego właścicielu. Podobno znawcy potrafią z niego wyczytać nie tylko status społeczny posiadacza, ale także poglądy czy nawet cechy osobowości. Jak to możliwe? Te religijne gadżety różnią się m.in. materiałem z którego wykonane są koraliki, ich wielkością oraz liczbą, a także harmonią kolorów oraz dźwięków, które wydobywają z siebie w trakcie używania. Podobno najbardziej szlachetne tespihy to te, które cechują się największą prostotą. Muzułmanie stronią natomiast od tanich i strojnych paciorków, które znaleźć można w sklepach dla turystów. Tureccy mężczyźni mają w zwyczaju mówić, że tespih to nie ich biżuteria, lecz towarzysz życia.

Sprawdź ceny hoteli w Turcji

Muzułmańskie sznury modlitewne można zakupić na niemal każdym bazarze i straganie z pamiątkami. Gdy kiedyś wybrałam się po niego na Lustrzany Bazar (tur. Aynalı Çarşı) w Çanakkale, sprzedawca natychmiast zapytał, komu chcę go podarować. – Jeśli dla chłopaka, nie trać za wiele pieniędzy, ale jeśli dla ojca lub wuja, pokażę ci te z najwyższej półki! – odrzekł, nim zdążyłam wydukać po turecku cel mojego zakupu. Uprzedzenie? Niekoniecznie! Muzułmanie wychodzą zwykle z założenia, że początkujący posiadacze muzułmańskich rożańców nie doceniają ich wartości i często je gubią, co w konsekwencji kładzie cień na przyszłość związku.

W dzisiejszych czasach Turcy chętnie korzystają również z postępu techniki, zaopatrując się w elektroniczny tespih, który nakłada się na palec a następnie, naciskając guzik, odlicza wypowiedziane atrybuty Allaha.

Lokalizacja:

  • 1
    Share

Zafer Bayramı : Turcja świętuje dziś Dzień Zwycięstwa w ciszy

30 sierpnia to niezwykle ważna data dla Turcji. W kraju nad Bosforem obchodzone jest dziś narodowe Święto Zwycięstwa (tur. Zafer Bayramı), upamiętniające trium armii tureckiej nad siłami greckimi w bitwie pod Dumlupınar. Choć przyjęło się, że dumni Turcy obchodzą ten dzień z wielką pompą i rozmachem, w tym roku uroczystości odbywają się bez hucznych defilad i entuzjastycznych pokazów.

Z uwagi na niedawne ataki terrorystyczne oraz akty przemocy, które miały miejsce na terytorium Republiki Turcji, obchody Dnia Zwycięstwa nie będą w tym roku tak huczne, jak w latach poprzednich. Ankara nie zaplanowała tym razem w przestrzeni publicznej koncertów, festiwali, pokazów czy innych uroczystości poza oficjalnymi ceremoniami złożenia wiązanek oraz powitania gości. Główna ceremonia z udziałem przywódców politycznych oraz dowódców wojskowych tradycyjnie odbyła się dziś w Anıtkabir, mauzoleum Mustafy Kemala Atatürka, założyciela Republiki Turcji.

W związku z aktami terroru, które miały miejsce w ostatnich tygodniach, dnia 30 sierpnia Dzień Zwycięstwa zostanie uczczony wyłącznie poprzez ceremonie składania wieńców oraz uroczystości upamiętniające. Festiwale, koncerty oraz imprezy będą zabronione. (oficjalny komunikat Kancelarii Prezesa Rady Ministrów)

Poznaj ceny hoteli w Turcji

Zwycięstwo nad armią grecką, 30 sierpnia 1922 roku, było ostatnim w historii relacji turecko-greckich starciem zbrojnym na tak dużą skalę. Wojna rozpoczęła się od greckiej inwazji w Izmirze w maju 1919 roku, tuż po zakończeniu I wojny światowej. Triumf Turków w bitwie pod Dumlupınar był jednocześnie zwycięstwem Turcji w wojnie o niepodległość, zakończonej podpisaniem pokojowego traktatu w Lozannie.

W latach kolejnych Atatürk przyczynił się do modernizacji oraz europeizacji kraju. Do najważniejszych reform prawnych i społecznych należą przede wszystkim  wprowadzenie kalendarza gregoriańskiego, alfabetu łacińskiego, oczyszczenie języka tureckiego ze słów pochodzenia arabskiego. Jedną z najbardziej widowiskowych reform Mustafy Kemala była natomiast tzw. „Ustawa kapeluszowa” (Şapka Kanonu) z 1925 r., nakazująca wszystkim mężczyznom ubieranie się w stylu europejskim oraz obowiązkowe zastąpienie tradycyjnego fezu kapeluszem. Złamanie zakazu stanowiło przestępstwo kryminalne, grożące karą śmierci. Co interesujące, podczas ogłaszania powyższego nakazu Atatürk miał ponoć tłumaczyć swojemu narodowi, iż nakrycie głowy z rondem, które odtąd będą nosić, nosi nazwę… kapelusz.

Okładki dzisiejszych gazet, upamiętniające 93. rocznicę zwycięstwa nad Grekami:

Lokalizacja:

  • 1
    Share

Turecka herbata – jak smakuje “czaj” i jak go parzyć?

Turecka herbata to narodowy napój Turków, bez którego trudno sobie wyobrazić codzienne życie nad Bosforem! O tym, że pije się ją niemal wszędzie i w nieograniczonych ilościach przekonał się każdy, kto choć raz odwiedził ten orientalny “kraj minaretów”. W tym tekście dowiesz się, na czym polega fenomen słynnego “czaju”! :) 

Turecka kultura – klucz do serca Turków!

– “Bir çay, lütfen!”  (z tur. “Poproszę herbatę”) – to dziwacznie brzmiące zdanie było jednym z pierwszych, a zarazem najczęściej słyszanych sformułowań, jakie przyswoiłam rozpoczynając życie w Turcji. Mając w głowie te trzy magiczne słowa nabyłam kluczową umiejętność funkcjonowania w tureckim społeczeństwie, otwierającą mi w późniejszym czasie wrota do nawiązania pierwszych przyjaźni, sfinalizowania rozmowy o pracę czy poradzenia sobie z wieloma problemami codziennej komunikacji. Można powiedzieć, że ot w zaledwie kilka dni opanowałam sedno tureckiej rzeczy – potrafiłam zamówić  w lokalnym języku herbatę. I w całej swojej naiwności nie podejrzewałam wówczas, że w tej małej szklanecze o kształcie tulipana skrywa się klucz do zrozumienia miejscowej kultury.

 

 

Turecka herbata – dobra na zimę, doskonała na upały

Nie jest przesadą stwierdzenie, że rytm życia w Turcji wyznacza herbata. Gorące letnie dni, chłodne zimowe wieczory, wizyta u rodziny lub przyjaciół, negocjacje w pracy, chwila relaksu, a przede wszystkim czas śniadania – to tylko kilka sytuacji, w których Turcy nie mogą się obyć bez czaju, czyli tradycyjnej tureckiej herbaty serwowanej w małych szklaneczkach o kształcie tulipana. Nawet jeśli trafimy do miejsca, gdzie na pierwszy rzut oka nikt herbaty nie serwuje, nigdy nie możemy być pewni, że za moment nie pojawi się herbaciarz, niosący czaj na tradycyjnych tacach. Nieodpłatnie herbatę w Turcji zaproponują wam niemalże wszędzie – począwszy od sklepu, przez uczelnię, na komisariacie policji kończąc (doświadczyłam osobiście:).

Czytaj także: Kawa po turecku – jak smakuje i w jaki sposób ją parzyć?

Turecka herbata nie zna limitu

W związku z tym, że szklaneczki są małe i bardzo ekonomicznie, herbat pija się dziennie co najmniej kilka. Myślę, że najstarsi Turcy ilość wypitych w ciągu życia herbat mogliby policzyć w setkach tysięcy, biorąc pod uwagę, że dziennie aplikują ich sobie około dziesięciu. Warto dodać, że do każdego małego “tulipanka” serwowane są co najmniej dwie kostki cukru, choć przeciętny Turek zwykle stara się zmieścić w jednej porcji trunku co najmniej pięć. Jeśli tak jak ja nie przepadacie za słodzoną herbatą i pozostawicie w Turcji pustą szklankę wraz z nietkniętym cukrem, z pewnością ktoś spojrzy na was z niedowierzaniem.

 

Turecka herbata – skąd pochodzi i jak smakuje?

Tradycyjna turecka herbata jest czarna. Oczywiście zdarza się Turkom pić także herbaty ziołowe – różaną (tur. kuşburnu çayı) czy lipową (tur. ıhlamur çayı), jednak są one zwykle rzadkością. Najstarszą firmą produkującą herbatę w Turcji jest Çaykur, a nieco młodszą i równie popularną marka Doğuş. Tradycyjna turecka herbata uprawiana jest przede wszystkim w okolicach ośrodków Rize i Trabzon. Turcja jest jednym ze światowych liderów produkcji herbaty, a sami Turcy mogą pochwalić się jednym z najwyższych wskaźników jej konsumpcji na świecie (ok. 2,5 kg rocznie na osobę). Z turecką herbatą może konkurować wyłącznie mała, czarna i piekielnie mocna kawa (tur. türk kahvesi), choć już na pierwszy rzut oka widać, że to przysmak drugoplanowy.

 

Turecka herbata – nigdy nie odmawiaj szklaneczki czaju!

Dotychczas turecki czaj towarzyszył mi w wielu miłych i stresujących sytuacjach. Jakie było moje zdziwienie, gdy mój pierwszy turecki szef rozpoczął rozmowę o pracę od zaproponowania dwóch szklaneczek czaju, nad którymi następnie zaczął snuć długie wywody o tureckiej kulturze, obyczajach i tradycji. W jeszcze większe zaskoczenie wprawił mnie komendant komisariatu policji (który to budynek każdy obcokrajowiec od  czasu do czasu musi odwiedzić w celu przedłużenia pozwolenia na pobyt), gdy w trakcie dopełniania formalności zaproponował szklaneczkę herbaty, a następnie zaczął snuć długie opowieści o swoich wyjazdach do Europy Wschodniej.  Bogata w doświadczenie, starałam się nie być pod wrażeniem, gdy darmowy czaj zaproponowano mi także w kolejce do lekarza, sklepie meblowym czy..  punkcie sprzedaży biletów autokarowych. Jedno jest pewne, w trakcie picia z kimś czaju niejednokrotnie miałam wrażenie, że ten prosty i zwyczajny rytuał potrafi w magiczny sposób przełamać barierę językową oraz różnice kulturowe, korzystnie wpływając na pożądane rezultaty spotkania.

Czytaj także: Największe atrakcje turystyczne Turcji

  • 1
    Share

Co to jest Ramadan? W jaki sposób muzułmanie obchodzą post?

Co to jest Ramadan? Zgodnie z wierzeniami wyznawców Allaha w tym świętym miesiącu archanioł Gabriel ukazał się Mahometowi, przekazując wersy Koranu. Z tej okazji muzułmanie na całym świecie rozpoczynają 30-dniowy post, w trakcie którego codziennie od wschodu do zachodu słońca wstrzymywać się będą od spożywania pokarmów oraz napojów. Co ten szczególny okres w tradycji islamu oznacza dla muzułmanów oraz dla turystów i przyjezdnych odwiedzających kraje muzułmańskie?

Oczami muzułmanów

Ramadan jest dla mnie błogosławieństwem – powiedziała moja przyjaciółka Hafsa, zapytana o sens i znaczenie tego okresu. – Bóg obdarza nas nim raz w roku, a my modlimy się do Niego o możliwość przeżycia kolejnego, przyszłorocznego święta. Wierzymy, że w tym czasie szatan jest skuty gorącymi łańcuchami i nie będzie nam przeszkadzał. Każdy muzułmanin z radością przyzna, że w tym czasie dobre uczynki mnożą się kilkukrotnie, a ludzi cechuje większa hojność i otwartość. Muzułmanie otwierają swoje serca nie tylko na siebie samych, ale także na przedstawicieli innych kultur. – Ramadan przynosi nam szczęście, radość i zgodę pomiędzy siostrami i braćmi, bez względu na ich kulturę czy wyznanie. W mojej rodzinie panuje powszechny zwyczaj zapraszania na iftar (posiłek po zachodzie słońca) także naszych przyjaciół i sąsiadów, nawet jeśli nie są muzułmanami – dodała Hafsa. O zwyczaju międzykulturowego iftaru miałam przyjemność przekonać się w zeszłym roku, gdy zostaliśmy zaproszeni na uroczystą wieczerzę do naszych przyjaciół. Nasza obecność, jako niemuzułmanów, wzbogaciła sens oraz wymowę uroczystości.

Jak wygląda muzułmański post?

Najbardziej widocznym elementem Ramadanu jest oczywiście post. Obejmuje on nie tylko zakaz spożywania posiłków oraz napojów, ale także wstrzemięźliwość seksualna, ograniczenia w korzystaniu z urządzeń elektronicznych, a w skrajnych przypadkach także powstrzymywanie się od potrzeb fizjologicznych w godzinach dziennych. Z obowiązku poszczenia zwolnione są kobiety w ciąży lub karmiące, osoby chore i przebywające w podróży. Kolejnym istotnym, a wręcz najważniejszym, elementem jest modlitwa.

Muzułmanie na całym świecie poszczą w ten sposób, by oczyścić swoją duszę, przeorientować uwagę na Boga i praktykować zdolność poświęcenia się Bogu. Ramadan to nie tylko odmawianie sobie jedzenia i napojów, ale przede wszystkim unikanie złych działań, takich jak kłamstwo, plotkowanie czy czynienie zła w jakiejkolwiek postaci – podsumowała Hafsa.

Niech ten rygorystyczny post nie jawi wam się jednak jako 30-dniowa głodówka. Jak przyznała moja przyjaciółka, tuż po zachodzie słońca muzułmanie nadrabiają zaległości z całego dnia, spożywając, niemal bez ograniczeń, bardzo obfite posiłki. – W naszym domu przygotowujemy kilka rodzajów domowych napojów. Jeśli ludzie życzą sobie np. Fantę lub coś innego, zamawiamy to specjalnie dla nich. Po zmroku na gości i domowników czeka wiele rodzajów pokarmu, tak aby każdy znalazł coś dla siebie. Jesteśmy głodni całe dnie, ale w rezultacie w ciągu miesiąca tyjemy o jakieś 4 kilogramy lub więcej.

Oczami przyjezdnych

Pytanie o to, jak będą wyglądać wczasy czy też podróż do kraju islamskiego w trakcie Ramadanu, nurtuje z pewnością wielu z Was. W krajach bardzo konserwatywnych lub też mniej turystycznych rejonach może się okazać, że restauracje i kawiarnie są zamykane w trakcie dnia. Chętni by je odwiedzić mogą mieć problem także po zachodzie słońca, gdyż bywają wtedy bardzo zatłoczone. W miejscach szczególnie przywiązanych do tradycji może być problem z publicznym spożywaniem pokarmu, jednak ja w Çanakkale nigdy nie spotkałam się z tego rodzaju wymogami. W centrach miast organizowane są wieczorne publiczne wieczerze, podczas których – zwykle za darmo – rozdawany jest posiłek, sponsorowany przez władze. W tureckich kurortach okres Ramadanu w żaden sposób nie powinien rzucać się w oczy, a już z pewnością nie przysporzy gościom większych utrudnień.

Na to warto uważać!

Wielu Turków poświęca w tym okresie dużo więcej czasu na modlitwę, wizyty w meczecie oraz studiowanie Koranu. Może się więc zdarzyć, że ktoś przełoży lub zrezygnuje z umówionego wcześniej spotkania, bo po prostu będzie miał ochotę skupić się na swojej modlitwie i byciu z rodziną lub poczuje się zbyt osłabiony fizycznie. Całodniowe poszczenie w wysokich temperaturach oraz wielogodzinny brak dostępu do wody miewa również swoje negatywne skutki, w przypadku silnego przemęczenia i osłabienia organizmu. Należy więc (to nie są żarty!) jeszcze bardziej uważać na drogach i przejściach dla pieszych, gdyż szczególnie organizmy kierowców wystawione są na dużą próbę.

İyi Ramazanlar!

  • 1
    Share

Turcja / Anzac Day : brytyjska rodzina królewska odwiedzi Gallipoli!

W tegorocznych obchodach australijskiego oraz nowozelandzkiego święta Anzac Day w Turcji, upamiętniającego żołnierzy poległych w czasie bitwy o Gallipoli, oprócz najwyższych przedstawicieli rządów Australii oraz Nowej Zelandii, wezmą udział także członkowie brytyjskiej rodziny królewskiej – książę Karol oraz książę William, jak również australijski aktor, producent oraz reżyser filmowy Russell Crowe. Planowane przybycie tak ważnych postaci na Półwysep Gallipoli związane jest z faktem, że w 2015 obchodzona jest setna rocznica krwawych zmagań wojennych z czasów I wojny światowej. W jaki sposób w Turcji obchodzony jest Anzac Day oraz czego mogą spodziewać się turyści odwiedzający region Çanakkale w ostatnich dniach kwietnia? 

Operacja ANZAC

W trakcie bitwy o Gallipoli, będącej jedną z najkrwawszych bitew I wojny światowej, oddziały ANZAC – złożone z żołnierzy Australii oraz Nowej Zelandii –  oddane były w pełni do dyspozycji Wielkiej Brytanii. W momencie wybuchu wojny Australia dopiero od kilkunastu lat stanowiła niezależne państwo a jej obywatele nadal odczuwali silną tożsamość brytyjską. Krwawe zmagania Gallipoli, w trakcie których Australijczycy stracili niemal dziewięć tysięcy żołnierzy, obudziły ich świadomość jako odrębnego, silnego narodu i poważnie zachwiały relacje z Wielką Brytanią.

Święto Anzac upamiętnia pechowy desant z 25 kwietnia 1915, w trakcie którego żołnierze Anzacs planowali wylądować w środku nocy na szerokim froncie, oddalonym około 1,5 km od dzisiejszej tureckiej miejscowości Kabatepe (Półwysep Gallipoli). Lądowanie nie przebiegło jednak zgodnie z planem a siły australijskie i nowozelandzkie znalazły się w małej i płytkiej bezimiennej zatocze (dziś Anzac Cove / tur. Anzak Koyu). Tuż po wylądowaniu Australijczycy napotkali opór jednostek dywizji tureckiej, dowodzonej przez legendarnego Mustafę Kemala –  w późniejszym okresie pierwszego prezydenta Republiki Turcji, nazwanego przez siebie Atatürkiem. Walki pozycyjne prowadzone w okopach trwały do sierpnia a ostateczne zwycięstwo odniosło Imperium Osmańskie. W trakcie bitwy o Çanakkale zginęło łącznie 8 709 Australijczyków oraz 2 701 Nowozelandczyków.

Poznaj ceny noclegów w Turcji





Obchody w zatoce Anzac

W minionym roku, dokładnie w 99 rocznicę bitwy o Gallipoli (zwanej w Turcji bitwą o Çanakkale) miałam przyjemność po raz pierwszy przyjrzeć się z bliska ceremoniom upamiętniającym zmagania wojenne na Półwyspie Gallipoli w latach 1915 – 16. Jak co roku, uroczystości odbywały się po sąsiedzku, po drugiej stronie cieśniny Dardanele, w pobliżu miasta Çanakkale, w którym przyszło mi mieszkać. Przyglądanie się tysiącom Australijczyków oraz Nowozelandczyków, przemierzających (zazwyczaj pieszo!) półwysep Gallipoli w celu odwiedzin cmentarzy wojennych i  pomników pamięci a wreszcie dotarcia do zatoki Anzac, by pod gołym niebem oczekiwać porannego apelu, było niezwykłą i ujmującą lekcją patriotyzmu.

Już na kilka tygodni przed obchodami Anzac, do Turcji przybywają tysiące obywateli Australii oraz Nowej Zelandii, wyposażonych w duże plecaki, wygodne obuwie, pokaźnych rozmiarów flagi narodowe a przede wszystkim w śpiwory i karimaty. Bez względu na zawartość portfela, zdecydowana większość turystów corocznie spędza noc z 24 na 25 kwietnia pod gołym niebem, w pobliżu grobów poległych przed niespełna stu laty rodaków. Dla części z nich obchody Anzac Day w Turcji to cykliczna wyprawa, jaką odbywają każdego roku w ostatnim tygodniu kwietnia – dla większości to jednak pierwszy i ostatni raz, kiedy odwiedzają Turcję i Półwysep Gallipoli. Ponieważ podróż jest nie tylko kosztowna, ale też długa i wyczerpująca, przybysze z Antypodów starają się jak najpełniej wykorzystać ten czas, by – oprócz spełnienia patriotycznego obowiązku – móc zwyczajnie nacieszyć się orientalną kulturą kraju minaretów. Biura podróży, hotele oraz organizacje turystyczne już na wiele miesięcy przed wydarzeniem prześcigają się w ofertach zorganizowanych wycieczek po całym półwyspie a sami Australijczycy poszukują w sieci informacji o możliwości noclegów w prywatnych domach Turków. Większość turystów zaczyna zwiedzanie Turcji od wizyty w Stambule, skąd następnie zmierzają w stronę półwyspu, odwiedzając miasta Çanakkale oraz Gelibolu a także wszystkie ważne cmentarze oraz miejsca pamięci, z jakich utkany jest krajobraz Gallipoli.

Tradycja celebrowania Dnia Anzac w Turcji sięga 1990 roku, kiedy to – w 75. rocznicę lądowania na Gallipoli – przedstawiciele rządów Australii i Nowej Zelandii wraz z ostatnimi weteranami Gallipoli a także wielu potomków poległych żołnierzy, wzięli udział w specjalnym apelu, który odbył się przed świtem na cmentarzu wojskowym Ari Burnu, na północnym skraju półwyspu Gallipoli. Od tamtego momentu z roku na rok do prowincji Çanakkale przybywa coraz więcej Australijczyków oraz Nowozelandczyków, pragnących odwiedzić ziemię, na której krew przelali ich rodacy. Niegdyś do Turcji przybywali w tym okresie także weterani wojenni, jednak ostatni australijski żołnierz walczący w bitwie o Gallipoli zmarł w maju 2002 roku.

Pod koniec kwietnia w okolicach Zatoki Anzac trudno spotkać Turków – są oni zwykle zajęci przygotowywani do ceremonii upamiętniających poległych rodaków, jakie odbywają się na obszarach równie licznych tureckich cmentarzy wojennych oraz przede wszystkim w okolicy charakterystycznego Pomnika Poległych, zlokalizowanego na południowym skraju półwyspu. Warto podkreślić, że pomimo zwycięstwa Imperium Osmańskiego w kampanii dardanelskiej, Turcy ponieśli ogromne straty w postaci niespełna 87 tysięcy zabitych. Współcześnie mieszkańcy Çanakkale nie mają w zwyczaju także integrować się z turystami i – poza korzystającymi z okazji sprzedawcami pamiątek – szczególnie nie zwracają uwagi na przybyszów z Antypodów.

Poznaj ceny noclegów na półwyspie Gallipoli











Brytyjska rodzina królewska w Çanakkale!?

Mieszkańcy Antypodów, pragnący odwiedzić Historyczny Park Narodowy Półwyspu Gallipoli w dniach 24 – 25 kwietnia, są zobowiązani do wcześniejszej rejestracji na oficjalnych stronach rządowych. W związku z setną rocznicą obchodów bitwy, w 2015 roku przewidziano aż 8000 miejsc dla Australijczyków, 2000 dla Nowozelandczyków oraz 500 dla oficjalnych przedstawicieli wszystkich narodów biorących przez stu laty udział w kampanii. Spośród wszystkich zgłoszeń zostaną wylosowane nazwiska osób, które będą mogły wziąć udział w podróży do Turcji, wspieranej przez rządy Australii oraz Nowej Zelandii.

Jak poinformowały władze Turcji, w tegorocznych obchodach Anzac Day wezmą także udział przedstawiciele brytyjskiej rodziny królewskiej – książę Karol oraz książę William. Członkowie British Royal Family znani są z aktywnego uczestnictwa w obchodach Anzac Day – w minionym roku William, wraz z księżną Catherine oraz ośmiomiesięcznym wówczas księciem George’m, wzięli udział w oficjalnych uroczystościach odbywających się w Australii oraz Nowej Zelandii. Obecność tak znamienitych gości na półwyspie Gallipoli z całą pewnością przyczyni się na zwiększeniu zainteresowania tureckimi obchodami Anzac Day wśród społeczności międzynarodowej.

Jak poinformowały władze Turcji, w uroczystych obchodach weźmie udział także australijski aktor, reżyser oraz producent filmowy Russell Crowe, którego najnowszy film “The Water Diviner” (2015) opowiada o losach australijskiego rolnika udającego się do Turcji w 1919 roku w poszukiwaniu trzech synów, zaginionych w trakcie bitwy o Gallipoli.

Lokalizacja

  • 1
    Share

Portugalia : Karnawał na Maderze

Karnawał na Maderze jest jednym z największych i najbardziej popularnych w całej Europie.Największa i najbardziej popularna parada tancerzy z kilkunastu szkół Samby przeszła – a właściwie przetańczyła – ulicami Funchal, przyciągając do centrum większość jego mieszkańców. Wielobarwne błyszczące kostiumy, pomysłowo udekorowane platformy i niezliczone ilości półnagich ciał energicznie poruszających się w rytm latynoskich dźwięków.

Bom Dia Funchal!

Funchal to średniej wielkości kurort turystyczny, leżący na południowym wybrzeżu Madery, stanowiący jednocześnie istotny port handlowy oraz rybacki. Niemal każdego dnia do lokalnej mariny dobijają ogromne statki wycieczkowe płynące z Niemiec, Włoch a nawet ze Stanów Zjednoczonych. Pierwszą postacią, witającą przybyszów z kontynentu, jest najnowsza atrakcja Funchal – pomnik Cristiano Ronaldo, popularnego piłkarza pochodzącego właśnie z tych okolic. Nazwa miasta wywodzi się od portugalskiego odpowiednika słowa koper, który w dużej mierze porasta obszar całej Madery. Historia Funchal sięga początku XV wieku, kiedy João Gonçalves Zarco – słynny portugalski żeglarz oraz podróżnik, w trakcie jednej z wypraw przez przypadek odkrył wyspę Porto Santo a następnie, leżącą tuż obok niej, Maderę.

Czytaj także: największe atrakcje Funchal

Karnawał na Maderze

Wczoraj ulicami Funchal zawładnęła parada karnawałowa, corocznie odbywająca się na czterdzieści dni przed Wielkanocą. Zwieńczenie Karnawału nastąpi w najbliższy wtorek (17 lutego), kiedy Portugalczycy obchodzić będą święto Terça-feira Gorda, będące odpowiednikiem naszych Ostatków. Na dzień przed Środą Popielcową, czyli w ostatni dzień Karnawału, mieszkańcy Madery spożywać będą także tradycyjne Malasadas, czyli  pączki wykonane z ciasta drożdżowego, a następnie smażone w oleju i pokrywane granulowanym cukrem. Tradycja ta z Madery powędrowała także na Hawaje, gdzie w XIX wieku wyemigrowała część populacji mieszkańców wyspy, na pamiątkę czego także tam koniec Karnawału zwiastuje “Dzień Malasadas”.

Czytaj także: najpiękniejsze kościoły i kaplice Madery

Karnawał na Maderze

Karnawał na Maderze

Karnawał na Maderze

Karnawał na Maderze uważany jest za jeden z największych i najlepszych w Europie, a swoim przebiegiem w dużym stopniu przypomina słynny Karnawał z Brazylii. Przygotowanie widowiska poprzedzają kilkumiesięczne przygotowywania, zarówno tancerzy jak i ekip dbających o porządek i bezpieczeństwo w trakcie trwania imprezy. We wczorajszym elektryzującym święcie wzięło udział kilkanaście grup Samby wraz z tysiącami widzów, podziwiających wielobarwną paradę wzdłuż głównej trasy, prowadzącej w kierunku Placu Miejskiego (Praça do Município).

Czytaj także: Plantacje bananów na Maderze

Spokojne życie stolicy

Na co dzień atmosfera w Funchal daleka jest od głośnych i rozrywkowych europejskich kurortów. W związku z dość zawyżoną średnią wieku zamożnych turystów, lokalni mieszkańcy wydają się dostosowywać swoją turystyczną ofertę do potrzeb przyjezdnych. Stare miasto pełne jest ekskluzywnych restauracji, serwujących maderskie wino oraz przysmaki. W ostatnich latach architektura starówki przeszła sporą metamorfozę, za sprawą decyzji władz o renowacji oraz przywróceniu świetności najstarszym, niegdyś niebezpiecznym, wąskim uliczkom Funchal. W krajobrazie architektury mieszkalnej co kilka kroków odnaleźć można fasady XVI oraz XVII-wiecznych kaplic, tłumnie odwiedzane przez zagraniczne wycieczki.

Czytaj także: Kolegium Jezuitów w Funchal

Największą atrakcją wyspy są jednak malownicze lewady, czyli XVI-wieczna sieć kanałów irygacyjnych służących transportowaniu wody deszczowej z północy na południe wyspy. Madera posiada około 200 malowniczych lewad, liczących łącznie ponad 2500 km. Kanały zostały wybudowane przede wszystkim na potrzeby nawadniania upraw owoców, trzciny cukrowej oraz bananowców, porastających południe wyspy. Współcześnie większość ścieżek biegnących wzdłuż lewad stanowi atrakcję turystyczną i szlaki spacerowe.

  • 1
    Share

Święta i Nowy Rok w Turcji

Któż z nas nie marzył o przywitaniu Nowego Roku w orientalnym stylu rodem z Baśni z tysiąca i jednej nocy? Sylwester w Turcji oraz Nowy Rok to bardzo ważne dni dla wszystkich Turków. Niemal obowiązkowym elementem noworocznej tradycji jest rodzinny obiad, udział w państwowej loterii oraz oczywiście odliczanie do północy. Katalogi turystyczne na wszelkie możliwe sposoby zachęcają do Sylwestra nad brzegiem Bosforu – czego tak naprawdę należy się spodziewać wybierając się w okresie Świąt Bożego Narodzenia do Turcji?

Boże Narodzenie w Turcji

„Noeliniz Ve Yeni Yiliniz Kutlu Olsun“ – w ten sposób możemy życzyć komuś Wesołych Świąt oraz Szczęśliwego Nowego Roku w języku tureckim. Brzmi nieco zaskakująco, bo w końcu Turcja to kraj muzułmański, a jednak! Turcy w dużym stopniu ulegli zachodniej magii Świąt Bożego Narodzenia, odzierając ją z typowo chrześcijańskiej symboliki i dostosowując do własnych potrzeb. Wystarczy włączyć turecką telewizję lub radio, by przekonać się, że bożonarodzeniowe piosenki oraz świąteczne reklamy są w tym okresie emitowane niemal równie często, jak w Europie czy Stanach. Popularną tradycją w Turcji jest także wysyłanie sobie świątecznych kartek, telefoniczne składanie życzeń oraz świąteczne strojenie domów.

Już na kilka tygodni przed Bożym Narodzeniem centra największych miast zachodniej Turcji zdobią świąteczne choinki oraz tony świecących lampek a w niemal każdym centrum handlowym spotkać można św. Mikołaja, wręczającego dzieciom słodycze oraz prezenty. W większych supermarketach z łatwością zakupić możemy także bożonarodzeniowe drzewka oraz elementy niezbędne do udekorowania wnętrza naszych domów. Na wschodzie kraju oraz w małych miejscowościach i wsiach zachodnia tradycja jest mało znanym i niechętnie praktykowanym zwyczajem, stąd też nie należy się spodziewać jakichkolwiek oznak świąt.

Poznaj ceny noclegów w Turcji

Wigilia w Stambule? To możliwe!

W dużych zachodnich aglomeracjach (ale także w mniejszych miastach, jak nadmorskie Çanakkale) odbywają się tradycyjne msze święte oraz organizowane są różne wydarzenia oraz świąteczne eventy, tworzone z myślą o turystach oraz zamieszkujących Turcję chrześcijanach. Atmosferę świąt łatwo odnaleźć można w Stambule, gdzie we wnętrzach miejscowych kościołów tłumnie gromadzą się wierni. Największą chrześcijańską świątynią w mieście jest Kościół św. Antoniego Padewskiego, mieszczący się przy ulicy İstiklal Caddesi. W okresie świątecznym w gmachu kościoła odprawionych zostaje szereg mszy bożonarodzeniowych w języku angielskim, włoskim, tureckim oraz.. polskim! Wigilijna msza odbywa się także w niewielkim kościele Santa Maria Draperis, znajdującym się zaledwie kilka metrów od świątyni św. Antoniego.

Czerwona bielizna i los na loterii

Mieszkańcy Turcji święta Noel obchodzą przede wszystkim w Sylwestra, kiedy wiele rodzin zasiada do uroczystego obiadu, obdarowuje się prezentami oraz składa noworoczne życzenia. Oczywiście Turcy podchodzą do tego dnia zupełnie inaczej, niż chrześcijanie, traktując to raczej jako sympatyczną świecką tradycję, wzbogacającą magię końca roku. Dość interesującym noworocznym zwyczajem w Turcji jest obdarowywanie kobiet czerwoną bielizną na szczęście. :) Po spędzeniu czasu z rodziną młodzież zwykle udaje się do klubów lub na spotkania z przyjaciółmi, by wspólnie odliczać godziny do nadejścia Nowego Roku. Bardzo popularną tradycją jest organizowanie noworocznych domówek, w trakcie których, podobnie jak w Polsce, oglądane są specjalnie przygotowane programy rozrywkowe. Sylwester w Turcji pod pewnymi względami wygląda zupełnie tak, jak u nas!

Co istotne, tuż przed północą w państwowych kanałach telewizyjnych ogłaszane są zwycięskie numery loterii państwowej, w której główna wygrana wynosi aż 20 milionów euro (losy zakupić można w cenach 12,5 TL, 25 TL oraz 50 TL). O północy, podobnie jak w większości krajów na całym świecie, Turcy witają Nowy Rok wznosząc toasty oraz składając sobie wzajemnie noworoczne życzenia.

W Stambule noworoczne święto tradycyjnie rozpoczyna się na placu Taksim, w samym sercu metropolii. Kilka tysięcy osób gromadzi się wówczas w tym centralnym punkcie, by bawić się przy dźwiękach noworocznego koncertu aż do rozpoczęcia imponującego pokazu fajerwerków. Największe imprezy w Stambule odbywają się także przede wszystkim w przestrzeni tarasów dachowych najpopularniejszych klubów oraz dyskotek, znajdujących się na najwyższych piętrach budynków.

Choć Sylwester w Turcji nie jest oficjalnym świętem państwowym, tego dnia wielu pracowników otrzymuje od swoich przełożonych pół dnia wolnego. Budynki administracyjne, szkoły oraz urzędy pocztowe zwykle zamknięte są już w godzinach popołudniowych. Należy się spodziewać, że także część marketów może zostać zamknięta w sylwestrowe popołudnie.

Sprzeciw konserwatystów

Choć zachodnia tradycja coraz mocniej daje o sobie znać w tureckiej kulturze, wschodnia część kraju oraz konserwatywni muzułmanie i osoby nie utożsamiające się z kulturą europejską zdecydowanie sprzeciwiają się obchodom Nowego Roku oraz pozostałym zachodnim zwyczajom, praktykowanym pod koniec grudnia. Dla wyznawców islamu celebracja Nowego Roku może być postrzegana nawet jako grzech, gdyż zgodnie z ich wiarą początek muzułmańskiego nowego roku ma miejsce pierwszego dnia muharrama (pierwszy miesiąc w kalendarzu księżycowym).

  • 1
    Share

“Tureckie” korzenie św. Mikołaja

Trudno opisać zdziwienie, gdy na kilka tygodni przed Świętami Bożego Narodzenia w tureckim supermarkecie zostanie się oślepionym nadmiarem bombek, łańcuchów choinkowych, wszelkiego rodzaju świeciedełek oraz głównych zainteresowanych – bożonarodzeniowych drzewek. O ile ulice Stambułu przystrojone świątecznymi świecidełkami podziwialiśmy już latem a obecność Świętych Mikołajów na tureckich lotniskach wytłumaczyć dziś można ukłonem w stronę międzynarodowych gości, o tyle nadmiar bożonarodzeniowych gadżetów z dala od turystycznego szlaku zaczyna być już dość podejrzany… :)

 Bezgraniczność przedświątecznej komercji 

“Świąteczna” tradycja w żaden sposób nie wpisuje się w kalendarz świąt muzułmańskich a wprost przeciwnie – wystarczy przypomnieć sobie decyzję sprzed kilku lat o zablokowaniu przez siły tureckie obchodów Świąt Bożego Narodzenia na Północnym Cyprze, by wyobrazić sobie, jaki stosunek do tego rodzaju praktyk mogą mieć konserwatywni muzułmanie. Nie sprzeciwiają się oni jednak samej idei uczczenia narodzin Jezusa, gdyż jest on drugim po Mahomecie najważniejszym prorokiem islamu. Konserwatywnych muzułmanów, podobnie jak chrześcijan, irytuje komercjalizacja tego rodzaju wydarzeń. Sprawa dość oczywista, gdyż nie wydaje się, by do nas dotarły argumenty o słuszności pojawienia się w sklepach symboli związanych z muzułmańskim Świętem Ofiarowania. Urok świątecznej komercji ma jednak to do siebie, że dociera niemal wszędzie i zdecydowana większość z nas – bez względu na wyznanie, czy też zupełny jego brak, pragnie choć przez chwilę poczuć magię świąt, rodem z reklamy Coca-Coli.

saint-nicholas21Tureckie korzenie Świętego Mikołaja 

Wystarczy przyjrzeć się historii, by zrozumieć tęsknotę Turków za Świętym Mikołajem. Według źródeł, nim na dobre osiedlił się w Laponii, udostępniając swoje prywatne życie on-line milionom dzieci z całego świata, narodził się w Mirze a zatem na terenach dzisiejszej Turcji, gdzie jako niezbyt rokujący przyszły Gwiazdor, wiódł skromne życie Biskupa Mikołaja. W późniejszym czasie Mikołaj z Miry zasłynął jako cudotwórca, ratując żeglarzy i miasto od głodu. Odwagą i sprawiedliwością wykazywał się także ratując od śmierci niesłusznie skazanych urzędników cesarskich. Choć ponad historię o hojnym biskupie dzisiejsza Turcja, podobnie jak reszta świata, wydaje się cenić bardziej jej komercyjne odbicie w postaci Noel Baby (z tur. Bożonarodzeniowego Taty), tereny narodzin biskupa Mikołaja są bardzo chętnie odwiedzane przez turystów (przede wszystkim z Rosji, której to Św. Mikołaj jest patronem).

Poznaj ceny noclegów w Turcji!

 Podobieństwa i różnice 

Zafascynowane zachodnią kulturą świeckie tureckie elity wiele lat temu zaszczepiły w Turcji fascynację Świętami Bożego Narodzenia, a mówiąc wprost otaczającą ich magią. Z całą pewnością dawno temu przyczyniły się do tego reformy Mustafy Kemal Atatürka, a św. Mikołaj jest taką samą pochodną zmierzania ku kulturze Zachodu, jak obecność McDonalds’a czy wspomnianej Coca-Coli. Biorąc pod uwagę zasadnicze różnice pomiędzy chrześcijaństwem a islamem, te podpatrzone tradycje zostały jednak przez Turków zmodyfikowane i zaadaptowane do własnych potrzeb. W rezultacie tradycja przypominająca nieco “Boże Narodzenie” obchodzona jest w Turcji w Nowy Rok, kiedy to nazywane jest po prostu świętem noworocznym. Inspirując się tradycją francuską, Turcy nazywają te święta Noel. Kiedy więc Noel Baba wrzuci wszystkie prezenty do kominów europejskich dzieci, przybywa do Turcji, by przywitać tam Nowy Rok w nastroju wyjątkowo szampańskim. 31 grudnia pod “świąteczną” choinką w Turcji bardzo często znajdziemy prezenty.. :)

  • 1
    Share

Dzień Republiki Turcji – 29 października

Dzień Republiki Turcji (Cumhuriyet Bayramı) to święto narodowe upamiętniające proklamację republiki w 1923 roku. Święto obchodzone jest we wszystkich 81 tureckich prowincjach, a także na terenie tureckiej Republiki Północnego Cypru. Wydarzenie upamiętnia dzień 29 października 1923, kiedy Mustafa Kemal, zwany później Atatürkiem, zadeklarował utworzenie Republiki Turcji. Pierwsze obchody święta rozpoczynają się 28 października o 13:00.

Dzień Republiki Turcji

Przedświąteczne przygotowania i huczne obchody

W tym tygodniu z dnia na dzień na ulicach tureckich miast przybywało wielkoformatowych plakatów Mustafy Kemala Atatürka, które – na zmianę z równie szybko mnożącymi się gigantycznymi tureckimi flagami – zakryły fasady kamienic. Ojciec Turków spogląda na nas dumnie, elegancko, standardowo zwracając swój wzrok w górę. Powodem tego przesycenia przestrzeni miasta jego wizerunkiem jest oczywiście zbliżający się 29 października, w którym to dniu odbędzie się 90 rocznica proklamowania Republiki Tureckiej. Święto potrwa 35 godzin, począwszy od godziny 13:00 w dniu 28 października.

Dla wielu Turków jest to najważniejsze święto narodowe, corocznie celebrowane z wielką pompą – która  często przybiera też formę protestów oraz defilad ugrupowań opozycyjnych. Zwolennicy i przeciwnicy reform Atatürka mają, rzecz jasna, zróżnicowany stosunek do celebracji tego dnia, zatem odmiennie przebiega ona w różnych miastach. Z reguły jednak w Dniu Republiki wiele osób udaje się na lokalne stadiony, gdzie odbywają się spektakle, wieczory poetyckie oraz pokazy tradycyjnych tańców tureckich. Wiele dzieci w wieku szkolnym odgrywa w tym dniu przedstawienia przeznaczone dla swoich rodziców oraz nauczycieli, choć kwestia ta powoli zaczyna się zmieniać. Przestrzeń miast często przemierzają parady i tradycyjne procesje, kończące się pokazem fajerwerków.

Dzień Republiki Turcji

Dzień Republiki Turcji

Wyjątkowy prezydent

W rzeczywistości Turcja została republiką już 23 kwietnia 1920 roku (mocą ustanowienia Wielkiego Zgromadzenia Narodowego Turcji), jednak do oficjalnego uznania republiki doszło 3 lata później. Wtedy też Kemal Atatürk ogłoszony został pierwszym Prezydentem Republiki Turcji, którym pozostał aż do śmierci w roku 1938. W czasie swoich rządów Atatürk przyczynił się do modernizacji oraz europeizacji kraju. Do najważniejszych reform prawnych i społecznych należą przede wszystkim  wprowadzenie kalendarza gregoriańskiego, alfabetu łacińskiego, oczyszczenie języka tureckiego ze słów pochodzenia arabskiego.

Dzień Republiki Turcji

Dzień Republiki Turcji

Dzień Republiki Turcji

Dzień Republiki Turcji

Dzień Republiki Turcji

Fenomen Mustafy Kemala Atatürka

O ile w Polsce dość łatwo dostrzec w instytucjach publicznych polskie godło oraz symbole narodowe, o tyle w Turcji najczęściej spotkać możemy się z sylwetką Atatürka, która obecna jest praktycznie wszędzie. I tak Mustafa Kemal spogląda na nas z balkonów, szyb okiennych, ścian, samochodów, motocykli, lokalnych pamiątek, kart autobusowych czy.. automatów z napojami. Oprócz tego przy niemal każdej większej ulicy dostrzec można sporych rozmiarów dumny pomnik pierwszego prezydenta Republiki Turcji. Wiele małomiasteczkowych pomników Atatürk zafundował sobie sam, w ramach walki z islamem zakazującym portretowania postaci ludzkich. Pomimo faktu, iż w wyniku przejęcia władzy przez konserwatystów dzieło Atatürka oraz jego wizja świeckiego państwa wydaje się być coraz bardziej odległa, wizerunek Mustafy Kemala w pełni włada dziś przestrzenią publiczną, niosąc przy tym potwierdzenie, iż w Turcji nic nie jest jednoznaczne.

Legenda Gallipoli

Postać Atatürka jest bardzo istotna dla mieszkańców regionu Çanakkale, którego losy wojenne przyniosły mu wielką sławę oraz popularność, znacząco przybliżając do objęcia funkcji pierwszego prezydenta Republiki Tureckiej. Zwycięstwo Imperium Osmańskiego w Bitwie o Çanakkale rozsławiło imię Mustafy Kemala, który nadał sobie nazwisko “Atatürk” (“Ojciec Turków”). W roku 2015 minie 100 lat od rozpoczęcia Bitwy o Gallipoli (1915-16), nazywanej w Turcji Bitwą o Çanakkale. Kampania ta miała być początkiem dużej operacji mającej doprowadzić do wyeliminowania z wojny Imperium Osmańskiego. W rezultacie okazała się jedną z najkrwawszych bitew I wojny światowej, w której gigantyczne straty ludzkie poniosła przede wszystkim Australia, Nowa Zelandia, Wielka Brytania oraz Francja.

Dzień Republiki Turcji

Dzień Republiki Turcji

Dzień Republiki Turcji

Reformy i ich konsekwencje

Jedną z najbardziej widowiskowych reform Mustafy Kemala była natomiast tzw. „Ustawa kapeluszowa” (Şapka Kanonu) z 1925 r., nakazująca wszystkim mężczyznom ubieranie się w stylu europejskim oraz obowiązkowe zastąpienie tradycyjnego fezu kapeluszem. Złamanie zakazu stanowiło przestępstwo kryminalne, grożące karą śmierci. Co interesujące, podczas ogłaszania powyższego nakazu Atatürk miał ponoć tłumaczyć swojemu narodowi, iż nakrycie głowy z rondem, które odtąd będą nosić, nosi nazwę… kapelusz.

Zwolennicy pierwszego prezydenta Turcji z rozmarzeniem wspominają kemalistowską republikę lat 30, która dała kres Imperium Osmańskiemu, a dla nich samych była złotym wiekiem Turcji. Z tego powodu tureckie dzieci już na etapie przedszkola uczą się najistotniejszych etapów życiorysu Atatürka, by następnie recytować je przez lata szkolne, studenckie oraz w trakcie trwania służby wojskowej. Współcześni zwolennicy Kemala Atatürka w pełni zaadaptowali zmiany, jakie przyniosła rewolucja językowa, która oczyściła język turecki z wpływów perskich oraz arabskich, tworząc „rdzennie tureckie” odpowiedniki dawnych słów osmańskich, zapisywane alfabetem łacińskim. Wśród konserwatywnych wrogów rewolucji częściej usłyszeć można dawną odmianę mowy Imperium, które to zjawisko stanowi również element nostalgii za epoką otomańską.

Dzień Republiki Turcji

Dzień Republiki Turcji

Słynny podpis prezydenta

Charakterystyczny wzór podpisu Mustafy Kemala Atatürka w Turcji napotkać można niemal wszędzie – na szybach pojazdów, stolikach czy na skórze jego zwolenników, w formie tatuażu. Podpis ten pochodzi z dokumentu, za sprawą którego Atatürk wprowadził reformę piśmiennictwa, zastępując alfabet arabski łacińskim. W Dniu Republiki oraz w każdą rocznicę śmierci Atatürka (10 listopada) wiele salonów oferuje wykonanie takiego tatuażu bezpłatnie. Większość osób prosi o tatuaż na swoim ramieniu lub dłoni – inni wolą posiadać go na sercu.

Dzień Republiki Turcji

Dzień Republiki Turcji

  • 1
    Share

Selfie dla Allaha? Kontrowersyjna moda wśród muzułmanów

“Selfie”, czyli zdjęcie wykonywane samemu sobie, które swoją zawrotną karierę zawdzięcza słynnej ustawce z gali oscarowej 2014, zostało oficjalnie uznane słowem roku przez poważnych naukowców z Oxford University. Ten zaszczytny tytuł właściwie zapoczątkował schyłek kariery europejskiego fenomenu selfie, a robienie zdjęć samemu sobie nie zaskakuje już nawet w przypadku papieża Franciszka. Podczas gdy w Europie selfie odchodzi do lamusa, w krajach muzułmańskich moda kwitnie w najlepsze. Najnowszy hit młodych muzułmanów to obowiązkowe selfie z pielgrzymki do Mekki.

#hijabselfie #hajjselfies #mecca

W świecie islamu zawrzało, a powodem niepokoju stało się nowe zjawisko, rozprzestrzeniające w błyskawicznym tempie. I nie chodzi o wirus Ebola, ani kolejne ryzyko ataku ekstremistów, a o pozornie nieszkodliwą modę na robienie sobie zdjęć w trakcie wszystkich etapów pielgrzymki do Mekki, w tym – co szczególnie bulwersuje muzułmańskich duchownych – selfie podczas rytuału “Jamarat” – kamieniowania szatana, gdy wierni tradycyjnie rzucają kamienie do studni.

Wielokrotnie zdarzyło mi się widzieć na stambulskich lotniskach pielgrzymów, wybierających się do świętego miasta islamu, co nie jest w Turcji niczym wyjątkowym. Można ich rozpoznać po szczególnym ubiorze, w przypadku mężczyzn białym stroju “Ihram”, składającym się z dwóch niezszytych kawałków materiału. Współczesny obraz muzułmańskiego pielgrzyma daleki jest jednak od naszych dawnych wyobrażeń – biały strój i sandały uzupełnia zwykle iphone i notebook najnowszej generacji. Wielu muzułmanów nie kryje się także na lotniskach z pozłacaną wersją Koranu i biletem pierwszej klasy. Niektórzy swój tradycyjny strój ubierają dopiero w toalecie samolotu, gdy obwieszczone zostanie zbliżanie się do świętego miasta.

Poznaj ceny noclegów w Stambule!

Zdaniem krytyków, nie byłoby w tym nic złego, gdyby narcystyczne zjawisko dokumentowania siebie i swojej obecności nie zaczynało dominować nad rzeczywistym celem pielgrzymowania. Pielgrzymka do Mekki przestaje być wyłącznie intymną duchową wędrówką młodych muzułmanów. Podobnie jak w Europie, także w kulturze muzułmańskiej, nie wystarczy już tylko zdać relacji z wydarzenia – potrzeba pełnej dokumentacji, że oto my wzięliśmy w nim udział. Temu wszystkiemu towarzyszy potrzeba akceptacji, potrzeba bycia “na topie”, a przede wszystkim potrzeba potwierdzenia wizerunku własnego “ja” w oczach swoich znajomych. Czyżby o powodzeniu pielgrzymki młodej generacji muzułmanów decydowała więc także ilość lajków pod zdjęciem?

Pielgrzymka do Mekki  (hadżdż) jest jednym z pięciu filarów islamu, a każdy muzułmanin przynajmniej raz w życiu ma obowiązek ją odbyć, jeżeli tylko pozwalają mu na to warunki finansowe. Choć saudyjskie władze już wcześniej zabroniły pielgrzymom robienia zdjęć na terenie Świętego Meczetu oraz otaczającego go dziedzińca, ilość zdjęć z Mekki, pojawiających się pod hashtagiem #hijabselfie lub #hajjselfie wskazuje na bezsilność wobec narcystycznego zjawiska.

  • 1
    Share

Kurban Bajram w Turcji – muzułmanie obchodzą Święto Ofiarowania

Kurban Bajram, znany także pod nazwą Święto Ofiarowania lub Id al-Adha, to najważniejszy moment w kalendarzu muzułmańskim. Jego obchody mają miejsce około 70 dni po zakończeniu Ramazanu. Święto Ofiar w świecie muzułmańskim upamiętnia ofiarę Abrahama i jego posłuszeństwo wobec Boga. Jak Kurban Bajram obchodzony jest w Turcji?

Składanie ofiary

Święto Ofiar upamiętnia przypowieść o gotowości Abrahama do poświęcenia swojego syna Izmaela, w dowód wierności Bogu, który litościwie pozwolił złożyć w ofierze zwierzę zamiast dziecka. Aby upamiętnić ten czyn w każdej muzułmańskiej rodzinie ojciec składa w swej ofierze zwierzę. Turcji zwykle jest to owca lub koza. W krajach arabskich zdarzają się również wielbłądy. Obowiązkiem składania ofiary jest wcześniejsze zabicie jej rytualnie, poprzez poderżnięcie gardła. Jeszcze niedawno czynność ta była wykonywana przez głowę rodziny lub rzeźnika publicznie, na ulicy bądź w ogrodzie. Obecnie takie praktyki są zakazane przez prawo, a władze miejskie powołują w tym czasie tymczasowe ubojnie, zlokalizowane na terenie miasta. Każdy, kto chce poświęcić swoje zwierzęta, może przekazać je do profesjonalnego ubicia, oczyszczenia oraz zapakowania.

Ubój na wsi

Mimo powszechnego funkcjonowania ubojni, w małych wioskach nadal nie brakuje rolników, którzy dokonują uboju samodzielnie, podrzynając zwierzynie gardło na terenie własnych gruntów rolnych. Jeśli będziecie na tureckiej wsi w okresie Bajramu prawdopodobnie ktoś zaprosi was na “podziwianie” poświęcania zwierzyny, przy szklaneczce çayu. Gospodarz przed dokonaniem uboju zwykle odmawia modlitwę, a następnie zabija zwierzynę, podrzynając jej gardło. Odcięta głowa kozy lub owcy zostaje powieszona, a następnie domownicy przystępują do odzierania ofiary ze skóry. Wełna i skóra zostają odłożone do wyschnięcia, krew “odlana” do ostatniej kropli, a dalsze losy mięsa pozostają już w rękach kobiet, które zajmą się jego przygotowaniem. Dokonywanie uboju na tureckich wsiach przypomina niekiedy sceny z horroru. Jęk zabijanych zwierząt potrafi długo rozbrzmiewać w umysłach osób, które miały pecha obserwować okrutny spektakl.

W dniach poprzedzających Kurban Bajram w większości małych miast i wiosek można zobaczyć ciężarówki pełne owiec i kóz, odbywających swoją “ostatnią podróż”. Dla nie-muzułmanów proces utraty milionów zwierząt w ciągu kilku dni dla święta religijnego jawi się jako proces barbarzyński i nieludzki. Warto jednak pamiętać, że towarzyszy mu dobroczynny zwyczaj dzielenia się tym mięsem z biednymi, których nie byłoby stać na świętowanie. Mimo wszystko nie sposób nie przyznać racji tym, którzy corocznie protestują przeciwko barbarzyńskiej praktyce nieprofesjonalnych sposobów uboju zwierząt.

Ubój w mieście

Czy można w jakiś sposób ulżyć bólu zwierzętom, których lost jest już i tak przesądzony? W tureckich miastach ubój rytualny wykonywany jest dużo bardziej humanitarnie. Władze dzielnicy Bayrampaşa w Stambule zainicjowały w tym roku projekt “Kurban”, który pozwala muzułmanom na spełnianie wymogów ich religii, zapewniając jednocześnie jak najlepszą opiekę dla zwierząt, przeznaczonych do uboju rytualnego. Nabywcy zwierząt mogą poprosić o profesjonalny ubój zwierzęcia na miejscu z wykorzystaniem najnowszych technologii, który – jak szczycą się Turcy – pozwala na ubój, obdarcie ze skóry oraz zapakowanie mięsa w zaledwie cztery minuty. Bardziej humanitarnie? No cóż, może trochę.

Dobroczynność

Swoją ofiarą, jak również innymi podarunkami w postaci słodyczy, baklavy i innych przysmaków, każda muzułmańska rodzina powinna podzielić się po równo z potrzebującymi oraz krewnymi. Mięso dzieli się zwykle tak, by 1/3 oddać potrzebującym, 1/3 krewnym, a pozostałą 1/3 spożywa się na wspólnej uczcie. Część rodzin przekazuje bezpośrednio pieniądze dla organizacji takich jak Türk Hava Kurumu, a także zleca poddanie zwierząt ubojowi w ich imieniu. Tego rodzaju organizacja stanowi gwarancję, że jedzenie zostanie prawidłowo rozdzielone ubogim. Popularnym świątecznym zwyczajem jest także kupowanie dzieciom nowych ubrań oraz przekazywanie dotychczasowych biedniejszym. Nowe stroje są noszone przez dzieci w trakcie świąt.

W dniu święta Kurban Bajram muzułmanie odwiedzają meczet, by wspólnie recytować Koran oraz rozdzielić prezenty. Święto Ofiar to czas miłości i wspólnoty, kiedy to muzułmańskie rodziny nieustannie goszczą i odwiedzają krewnych oraz przyjaciół. Jest to tradycja wzmacniająca więzi rodzinne, a także dająca możliwość pielęgnowania więzi pomiędzy starszymi a najmłodszymi pokoleniami. Szczególną atmosferę tego okresu można porównać do tej, jaka towarzyszy obchodom Wigilii Bożego Narodzenia.

Co kraj, to obyczaj

Chociaż tradycja Święta Ofiarowania dotyczy wszystkich krajów muzułmańskich, nie w każdym celebruje się je w taki sam sposób. O sprawę zapytałam moją uroczą multikulturową koleżankę Hafsę, urodzoną w Somalii, wychowaną w Dubaju, a od roku mieszkającą w Turcji.

W Somalii święcimy nasze własne ofiary, tniemy mięso i zanosimy je sąsiadom. Nawet jeśli nie widzieliśmy się i nie rozmawialiśmy z nimi przez cały rok, w tym okresie naturalnie odżywają nasze więzi, wymieniamy się prezentami i bawimy się wspaniale. W Dubaju ludzie nie dbają o siebie i praktykowanie dawnych tradycji. Gdybym zaniosła świąteczne mięso swoim sąsiadom, mieliby dość zdegustowaną minę, podejrzewając, że chcę ich otruć. :) Poza tym w tej metropolii Emiratów Arabskich trudno znaleźć mięso przeznaczone na Kurban, w sklepach są dostępne tylko zwyczajne wyroby mięsne. W zeszłym roku w Turcji przeżyłam natomiast najnudniejszy Bajram mojego życia, bo zupełnie nie czułam świątecznej atmosfery! Ludzie ubierają się w tych dniach normalnie, mając podejście “Ok, jest Bajram, no i co”. Być może miałam pecha i nie trafiłam na bardzo praktykujących muzułmanów. W tym roku odwiedzam dom rodzinny mojej bliskiej przyjaciółki w Stambule i liczę, że odnajdę w nim prawdziwą atmosferę Święta Ofiarowania!

Świąteczne utrudnienia

Turyści, odwiedzający Turcję w trakcie trwania Święta Ofiar, powinni liczyć się z tym, że część atrakcji turystycznych będzie w tym czasie zamknięta. Banki, firmy, szkoły oraz usługi rządowe pozostaną nieczynne przez cały czas trwania festiwalu. Przez cztery dni praktycznie cała Turcja będzie w ruchu, zatem planowanie wszelkiego rodzaju wycieczek powinno odbyć się stosunkowo wcześnie. Drogowa legenda głosi również, że czwartego dnia Święta Ofiar zawsze pada deszcz.

Rady dla podróżujących w trakcie świąt:

  • Ze względu na wzmożony ruch drogowy, korki i zarezerowane miejsca w autokarach nie warto planować swojej podróży po Turcji szczególnie w pierwszym oraz ostatnim dniu Bajramu.
  • Popularne hotele najlepiej zarezerwować z kilkutygodniowym wyprzedzeniem (czyli najpóźniej teraz).
  • W trakcie Bajramu warto mieć przy sobie gotówkę – banki będą wówczas zamknięte, a w bankomatach może zabraknąć pieniędzy.
  • Nie musicie się martwić o wymianę waluty – kantory są czynne w trakcie świąt.
  • Jeśli jesteście wrażliwi – strzeżcie się widoku uboju zwierząt na prywatnych podwórkach i balkonach.
  • W okresie Kurban Bajramu warto pozdrawiać Turków życzeniami wesołych świąt Iyi Bayramlar!
  • 1
    Share

Mężczyznom wstęp wzbroniony

Dwa tygodnie temu w światowej sławy śródziemnomorskim kurorcie Antalya oficjalnie otwarto plażę Sarısu, przeznaczoną wyłącznie dla kobiet oraz z wyraźnym zakazem wstępu dla mężczyzn. Co ciekawe, inicjatywa jest odrodzeniem dawnej tradycji, gdyż kobiece plaże funkcjonowały w mieście także za czasu prezydentury Kemala Atatürka. Otwarcie plaży wywołało lawinę oskarżeń władzy o próbę ograniczenia wolności, kontroli przestrzeni publicznej, segregacji czy wręcz “apartheidu płci”. Po drugiej stronie barykady ulokowali się ci, którzy chwalą pomysł za przejaw “pozytywnej dyskryminacji”.

1509270_10200948358150896_7374791306058848632_n

W sidłach kultury zakazu?

Na początku lipca władze brazylijskiego stanu Sao Paulo podjęły decyzję o wprowadzeniu inicjatywy tzw. “różowych wagonów“, czyli wagonów metra przeznaczonych wyłącznie dla kobiet. Brazylijczycy pragną w ten sposób zwiększyć komfort oraz bezpieczeństwo podróżujących kobiet, które skarżyły się na przypadki molestowań w zatłoczonym metrze. Podczas gdy kontrowersje nad projektem z Sao Paulo jeszcze nie ucichły, władze tureckiego kurortu Antalya postanowiły pójść o krok dalej, otwierając plażę przeznaczoną wyłącznie dla kobiet. Na terenie obiektu mężczyźni nie mogą pełnić także żadnych funkcji pracowniczych, a cały personel stanowią kobiety.

Choć plaże przeznaczone tylko dla kobiet to powszechnie obowiązujące rozwiązania w wielu krajach muzułmańskich, jak na przykład w Dubaju, w mniej konserwatywnej Turcji projekt ten znalazł wielu przeciwników. Świeccy boją się, iż eskalacja takich pomysłów stopniowo skieruje Turcję w stronę prawa szariatu, gdyż segregacja kobiet i mężczyzn jest jednym z założeń prawa islamskiego. Inni zwyczajnie martwią się, że pomysł ten będzie zapowiedzią przyszłej segregacji w autobusach oraz innych miejscach, która jednoznacznie kojarzy im się z rasistowską polityką apartheidu.

Poznaj ceny noclegów w kurorcie Antalya

Wśród czołowych krytyków tej inicjatywy znaleźli się członkowie lewicowej grupy Domu Ludowego Antalyi (Halkevi), zdaniem których otwarcie plaży przeznaczonej wyłącznie dla kobiet jest próbą wyizolowania kobiet ze społeczeństwa. Zdaniem przedstawicieli Halkevi przemoc wobec kobiet oraz zjawisko gwałtu powinny być zwalczane poprzez doskonalenie prawa oraz funkcjonowania organów państwa, zamiast wprowadzanie segregacji płci. W ramach protestu kobiety i mężczyźni urządzili na plaży piknik, a następnie wspólnie pływali w morzu.

Ideę plaży dla kobiet potępiła także słynna turecka opozycjonistka Aylin Nazliaka, która zasłynęła niedawno swoim emocjonującym wystąpieniem w tureckim parlamencie, podczas którego niemal nie rzuciła swoim butem w lekceważących ją mężczyzn (Więcej na ten temat pisałam tutaj). Zdaniem tureckiej deputowanej za sprawą tej “polityki segregacji” kobiety są odrywane od przestrzeni publicznej oraz zsyłane do “małych więzień”.

Znajdź tani nocleg w Turcji

Pozytywna dyskryminacja

Zwolennicy projektu od początku bronią go argumentując, że na terenie plaży nie obowiązują żadne ograniczenia w związku z ubiorem, a kobiety mogą nosić na co tylko mają ochotę.  Jest to ogromna ulga i przywilej dla muzułmanek, gdyż częstym widokiem na tureckich plażach są Turczynki noszące specjalne stroje kąpielowe, znane jako “hashema” lub “burkini”, zakrywające całe ciało od stóp do głów. Nawet najbardziej konserwatywne i pokorne wyznawczynie islamu przyznają, że noszenie takiego stroju to ogromna uciążliwość i dyskomfort, do których zmusza je obecność w pobliżu mężczyzn. Na plaży Sarısu wszystkie kobiety mogą nareszcie poczuć się swobodnie, nosząc bikini czy nawet opalając się topless.

Pomysłodawcy plaży tylko dla kobiet podkreślają również, że mieszkanki Antalyi mają pełne prawo do wyboru jednej z wielu mieszanych plaż dostępnych na terenie kurortu i nie ma mowy o zmuszaniu kogokolwiek do płciowej segregacji.

Spora część liberalnych i świeckich Turków także nie widzi nic złego w idei plaży dla kobiet, określając pomysł mianem “pozytywnej dyskryminacji“. Dodatkowo wskazują oni, iż w takich miejscach muzułmanki czują się bardziej komfortowo, nie czując na sobie wzroku mężczyzn. Pomysł kobiecej plaży wyjątkowo przypadł do gustu także zagranicznym turystkom, które od lat zmęczone są legendarnymi tureckimi podrywaczami.

Warto przypomnieć, że o rasizm oraz próbę segregacji krytykowana jest także idea muzułmańskiej turystyki Halal, której temat niedawno poruszyłam tutaj.

  • 1
    Share

Barwne życie tureckiej ulicy

Podczas gdy w Polsce od lat kwitnie słuszna idea porządkowania przestrzeni publicznej miast, oczyszczania ulic ze szpetnych reklam oraz zmierzania ku schludności, w Turcji ulica żyje swoim życiem, zupełnie nie zważając na czyjeś gusta estetyczne. Zarówno reklamy, jak i wszelkiego rodzaju stragany, budki, wózki, stoiska czy też sami sprzedawcy, mogą znaleźć się niemal wszędzie. Dla kogoś, kto po raz pierwszy przechadza się turecką ulicą – szczególnie z dala od turystycznych kurortów – jej specyficzna orientalno-bazarowa atmosfera może okazać się sporym zaskoczeniem. Cóż, bywa naprawdę głośno, tłoczno i nie zawsze czysto.

Czy jest z nami Sanepid?

Choć Polska być może nie jest najlepszym przykładem kraju, w którym bezwzględnie i nienagannie spełniane są wszystkie normy Inspekcji Sanitarnej, nie mamy pod tym względem szczególnego powodu do wstydu, a unijne normy mocno nam w tym pomagają. W oczach przeciętnego turysty, wrażliwego na punkcie estetyki i higieny, widok typowej tureckiej ulicy, z dala od kurortowego zgiełku, początkowo może wywołać pewien paraliż. Mamy tu bowiem mnóstwo ulicznych sprzedawców żywności, niekoniecznie zaopatrzonych w środki niezbędne do zachowania czystości, mamy tu budki z kebabami i innymi tradycyjnymi przysmakami, których widok pozostawia wiele do życzenia, a wreszcie mamy sporo knajpek i barów, w których obecność toalety nie jest oczywistością.

Czy to wszystko oznacza, że tureckiego street foodu należy kategorycznie unikać? Nie! Mi osobiście jeszcze nigdy nie zdarzyło się trafić na jedzenie, do którego mogłabym mieć zastrzeżenia. Cały myk polega jednak na tym, by uważnie przyjrzeć się temu, w jaki sposób jest ono przygotowywane. Są miejsca, w których uroczy pan lub pani swoimi zakurzonymi dłońmi obracają placki do tantuni, są i takie w których wszystko odbywa się w rękawiczkach. Są sprzedawcy midiye, którzy będą próbowali przekonać nas do zakupu ostatnich sztuk swoich nieświeżych małż, lecz są również i tacy (w większości), którzy dołożą nam do nich serwetkę, wykałaczki oraz nawilżane chusteczki do oczyszczenia dłoni.

Jakość serwowanej żywności najłatwiej zweryfikować po ilości zajętych stolików lub osób stojących w kolejce. Lokalni mieszkańcy najlepiej orientują się w tym, gdzie w mieście warto zjeść. Mnie w Çanakkale już na samym początku poinformowano, w której smażalni ryb oleju nie wymieniono od zeszłego lata. ;)

Poznaj ceny noclegów w Turcji

Uliczne profesje

W Turcji mocno urzeka mnie obecność zawodów, o jakich w Polsce nikt nie słyszał lub – o jakich już nikt nie pamięta. Jednym z tych powoli zapominanych jest uliczny czyściciel butów, która to profesja w Turcji ma się naprawdę świetnie. Ich popularny trik to wybieranie swojej zwierzyny i “przypadkowe” upuszczanie tuż pod jej nogami szczotki do pucowania. Wybraniec oczywiście ową szczotkę podnosi, przy okazji dochodząc do wniosku, że jego butom brakuje blasku. Czasami panowie proponują darmowe czyszczenie, lub obiecują darmowe pasty do butów. W rezultacie i tak trzeba im zapłacić, a cena zwykle uzależniona jest od.. wartości butów. ;)

Oprócz klasycznych czyścicieli można też spotkać różne inne wariacje na temat ulicznych zawodów. Niech was nie zdziwi widok starszej pani lub pana, którzy siedzą na chodniku obok najzwyklejszej w świecie wagi łazienkowej, namawiając was do odpłatnego zważenia się. W Çanakkale jest taki pan “od wagi”, który wytłumaczył mi niegdyś, że wcale nie robi tego z powodu braku pieniędzy – gdyż ma całkiem dobrą emeryturę – a jedynie dla towarzystwa i z potrzeby wyjścia do ludzi. Są również uliczni sprzedawcy, którzy oferują szczęśliwe losy, starocie czy inne, trudne do zidentyfikowania przedmioty.

Reklama dźwignią handlu

Kwestią, od której zaczęłam swój wpis, jest obecność – a właściwie wszechobecność – nadmiaru reklam w tureckiej przestrzeni publicznej. Wystarczy spojrzeć na pierwszy lepszy sklep, sklepik czy (o zgrozo!) dworzec autokarowy, a oczopląs gwarantowany. Tam, gdzie da się jeszcze dołożyć jakiś mały banerek czy niewielki neonik, z pewnością szybko się on pojawi. Konkurencyjni reklamodawcy nie mają nic przeciwko wspólnej koegzystencji swoich przekazów reklamowych, bo też pewnie nie są jej świadomi. O wszystkim wydaje się decydować wizja właściciela sklepu lub jego szczera niechęć do zastanawiania się nad kwestiami estetyki.

Oczywiście są miasta i miejsca, w których sprawa wygląda dużo ładniej. W dużych tureckich metropoliach (i nie tylko w nich) istnieją przestrzenie publiczne, centra handlowe czy projekty architektoniczne, które swoją estetyką, nowoczesnością i pomysłem mogą wzbudzać w nas zazdrość. Jeżeli jednak, podczas pobytu w Turcji, traficie na miejsca w stylu tych z moich fotografii, pamiętajcie, że słowo ‘orient’ zobowiązuje. ;)

  • 1
    Share

Eid al-Fitr: święto słodkości!

Gdy Ramadan zmierza ku końcowi muzułmanie przygotowują się do celebracji trzydniowego święta dziękczynienia Eid al-Fitr, nazywanego potocznie świętem słodkości. Po ciężkim i długim miesiącu postu w trakcie Ramazan Bayramı Turcy celebrują spotkania w gronie rodzinnym, przede wszystkim z najstarszymi członkami rodu. Istotą święta jest bowiem okazywanie sobie wzajemnego szacunku, reperowanie więzi z krewnymi oraz dzielenie się z potrzebującymi.

Cukierek albo psikus?

W tym święcie chodzi przede wszystkim o okazanie szacunku starszym, o radość oraz bycie razem – opowiedziała mi kilka dni temu moja turecka przyjaciółka Nur, która do kwestii wiary i tradycji podchodzi bardzo poważnie. – Zasadniczą ideą naszego święta jest pogodzenie się z rodziną i bliskimi, odwiedzanie się wzajemnie w domach, począwszy od najstarszych członków rodziny. W tym czasie składam szczególny szacunek swoim dziadkom, odwiedzając ich i całując w dłonie. Oni w zamian przekazują najmłodszym słodycze, a tym nieco starszym.. dodatkowe kieszonkowe.

W przeddzień święta Turcy odwiedzają groby bliskich, przynosząc im kwiaty oraz odmawiając specjalną modlitwę nad ich mogiłami. Następnego ranka rodzina wspólnie zasiada do uroczystego śniadania, po którym ojcowie zabierają synów na modlitwę do meczetu. Jest to często doskonała okazja, by wtajemniczyć synów w przebieg ceremonii muzułmańskiej modlitwy namaz. W tym okresie muzułmanie w atmosferze radości pozdrawiają się słowami “id mubarak

Poznaj ceny noclegów w Turcji!

Z okazji Eid al-Fitr wiele kobiet przygotowuje specjalne potrawy, charakterystyczne dla danego regionu Turcji. W Gaziantep popularne są mini klopsiki, wykonane z baraniny i ryżu, natomiast w regionie Morza Egejskiego Turczynki gromadzą się, by wspólnie rolować cienkie ciasto, które następnie wykorzystają do przygotowania domowej wersji baklavy. Gospodynie domowe przygotowują również wiele słodkich pakunków dla najmłodszych domowników oraz dzieci, które mogą zapukać do drzwi ich domostw. Dzieci uwielbiają Eid al-Fitr, bo mogą wtedy pukać do drzwi sąsiadów i prosić o cukierki. Wszyscy są przygotowani na tego rodzaju wizyty, gromadząc w domach spory zapas słodkości. W pewnym sensie wygląda to trochę jak zwyczaj Halloween, no ale tutaj nikt się nie przebiera i nie czyni drugiemu psikusów – dodała Nur.

Nikt nie ma wątpliwości, że najważniejszym aspektem Ramazan Bayramı, jak i większości muzułmańskich świąt, jest skupienie się na pomocy potrzebującym i działalność charytatywna. Zgodnie z wartością zgromadzonego majątku muzułmanie są nakłaniani do składania jałmużny na rzecz potrzebujących oraz przekazywanie darowizn dla ubogich. Osoby, których nie stać na dzielenie się z innymi, mogą złożyć swoje podarki w postaci modlitwy za członków rodziny, przyjaciół i najbiedniejszych.

  • 1
    Share

Obrzezanie: trauma z dzieciństwa czy powód do dumy?

Choć dla większości Europejczyków praktyka ta jawi się zwykle jako barbarzyńskie okaleczanie, jej popularność na naszym kontynencie od wielu lat wzrasta. Zwyczaj obrzezania, bo o nim mowa, jest praktykowany m.in. w tradycji islamu oraz wśród Żydów. To co w Polsce zyskuje swoich zwolenników, głównie z uwagi na względy higieniczne lub ambicjonalne, dla tureckich chłopców jest najważniejszą uroczystością w życiu, silnie powiązaną z ich duchowością. 

Płacz, zgrzytanie zębów i wielka duma 

Słowo sünnet w tradycji tureckiej odnosi się do tradycji obrzezania młodego chłopca. Ten rytuał przejścia oznacza wkroczenie w wiek męski, podobnie jak – zgodnie z dawną tradycją – małżeństwo czyni dziewczynę prawdziwą kobietą. Dla każdego tureckiego mężczyzny dzień obrzezania pozostaje w pamięci jednocześnie jako trauma i ogromna duma. Mówi się, że nie ma w Turcji męskich spotkań przy piwie, w trakcie których w pewnym momencie nie pojawiłyby się wspomnienia z tego wyjątkowego i stresującego święta. Podobnie jak w przypadku naszych uroczystości pierwszokomunijnych, imprezy z okazji obrzezania bywają mniej lub bardziej wystawne, wzruszające lub kiczowate. Niektóre rodziny oczekują tego święta całymi latami, dla innych jest to po prostu przyjęta tradycja. Zdecydowanie jednak niemal wszyscy Turcy poddają temu zabiegowi swoich dorastających synów.

Poznaj ceny noclegów w Turcji!

W przeciwieństwie do żydowskich chłopców, obrzezanych we wczesnym dzieciństwie, w Turcji zabieg ten wykonuje się między 8 a 12 rokiem życia. Młodzi Turcy są wtedy świadomi znaczenia i symboliki tego dnia, a jednocześnie narażeni na większą traumę. Słyszałam wiele – zabawnych po czasie – historii rodzinnych, o tym jak to przerażeni chłopcy uciekali z domu na kilka dni przed obrzezaniem, narażając swoich rodziców na stan przedzawałowy. Ze względu na silną tradycję i obowiązujące normy społeczne, nikt nie ma tutaj wątpliwości co do istoty tego święta.

W trakcie obchodów obrzędu Sünnet tureccy chłopcy ubierani są w specjalny kostium, w którym przypominają małych, śnieżnobiałych królewiczów. :)

Impreza z okazji obrzezania? 

Niegdyś ta bolesna procedura wykonywana była w tureckich domach, w obecności całej rodziny. Dziś zabieg przeprowadzany jest w szpitalu, choć obowiązkowa fotorelacja nie pozwala na pełnię prywatności. Zdjęcia przedstawiające nagiego przerażonego chłopca w szpitalnej sali zabiegowej to w końcu pamiątka na całe życie. ;) Sama impreza z okazji tego wyjątkowego święta ma na celu wspólne biesiadowanie i uczczenie okazji “nowo narodzonego” mężczyzny. W rzeczywistości jest to pierwszy z dwóch istotnych kroków do osiągnięcia męskości. Ten drugi nadejdzie za kilkanaście lat, gdy mężczyzna ukończy służbę wojskową. Młodzi królewicze otrzymują w dniu święta Sünnet wiele prezentów i jak to dzieci, najbardziej cieszą się właśnie z tego powodu.

Sünnet Partisi to dla wielu tureckich mam doskonała okazja, by w odpowiedni sposób udekorować dom, przygotować odpowiednie potrawy oraz przysmaki. Konsumpcjonizm i komercja dotarły także i tutaj, a hitem tego rodzaju przyjęć są specjalne słodkie ciasteczka.. w kształcie chłopców. :)

Źródło: www.lovelycook.com

  • 1
    Share