Wyspa Simi – grecki raj w pobliżu Rodos

Rajska wyspa Simi leży 41 km od wybrzeży Rodos i 425 km portu w Pireusie, a jej powierzchnia wynosi niespełna 60 km². Pod względem gospodarczym oraz turystycznym jest to wyspa najsilniej związana z Rodos. Rejs na Simi trwa około 2-3 godziny.

Simi

Simi

Simi

Wyspa Simi – grecki raj w sąsiedztwie Turcji

To, co w trakcie podróży i samego pobytu na Simi urzeka najmocniej, to jej niewielka odległość od wybrzeża tureckiego. Najbliższym stałym lądem położonym w pobliżu Simi jest półwysep Datça, należący to tureckiej prowincji Muğla. W trakcie rejsu można więc z łatwością dostrzec – oddalony o zaledwie 10 km – turecki ląd, telefony przez przypadek łapią turecką sieć a w lokalnych portach nie brakuje tureckich łodzi. Ich właściciele to zwykle wiekowi Turcy, którzy zajmują się profesjonalnym przewozem turystów między Grecją a Turcją. Simi to także nazwa stolicy wyspy, malowniczo zlokalizowanej w jej północno-wschodniej części.

Szukasz noclegu na Simi?



Booking.com

Panormitis

Większość statków płynących z Rodos na Simi w pierwszej kolejności przybija do portu w miasteczku Panormitis, gdzie turystom daje się zwykle około pół godziny na zwiedzenie tzw. wielkiego klasztoru oraz lokalnego muzeum. Kompleks sakralny, który wznosi się nad tym niewielkim portowym miasteczkiem nosi nazwę św. Michała Archanioła. Obecny gmach klasztoru pochodzi z XVIII wiek i jest zamieszkiwany przez kilkudziesięciu mnichów. Najbardziej charakterystycznym elementem kompleksu jest strzelista dzwonnica, jak również charakterystyczna mozaika ułożona z białych i czarnych kamieni, znanych w języku greckim pod nazwą chochlaki.

Simi

Simi

Simi

Simi

Simi

Port Gialos

Rejs z Panormitis do głównego portu wyspy, który nosi nazwę Gialos, trwa około pół godziny. Wystarczy kilka spojrzeń na główne miasto wyspy, by poczuć nieokiełznany zachwyt! Oczom wszystkich przypływających do portu ukazują się bowiem setki kolorowych domów, gęsto stłoczonych na zboczach gór. U ich stóp biegnie szeroka promenada, wzdłuż której cumują greckie oraz tureckie łodzie oraz jachty. Oczywiście, nie brakuje tu również restauracji i tawern, a także niezliczonej ilości sklepów z pamiątkami. Całość sprawia wrażenie iście bajkowej krainy, która w żaden sposób nie kojarzy się ze stylem architektonicznym, który dominuje na Rodos.

Simi

Simi

Simi

  • 1
    Share

Największe atrakcje Rodos: Petaloudes – Dolina Motyli

Jedną z najbardziej znanych atrakcji przyrodniczych greckiej wyspy Rodos jest Petaloudes – Dolina Motyli. Miejsce to corocznie przyciąga tłumy turystów, którzy pragną zobaczyć całe kolonie motyli rzadkiego gatunku Panaxia Quadripunctaria. Przed zaplanowaniem podróży warto pamiętać, że ten niezwykły park czynny jest tylko przez kilka miesięcy w roku, a motyle nie występują w dolinie przez cały czas. 

Petaloudes – Dolina Motyli

Umiłowanie motyli dla tego miejsca wynika z dużej wilgotności oraz temperatury, która w tym miejscu jest o kilka stopni niższa, w porównaniu z innymi miejscami na wyspie. Kolejną atrakcją, przyciągają do tego miejsca kolonie motyli, jest obecność drzew wytwarzających żywicę o silnym aromacie. Choć miejsce rozciąga się na długość ponad sześciu kilometrów, motyle zamieszkują jedynie jedną szóstą tego obszaru. Można je dostrzec przede wszystkim na zacienionych partiach drzew, w pobliżu ich korzeni oraz na skałach. W pierwszej chwili można odnieść nawet wrażenie, że motyli w Petaloudes nie ma w ogóle. Chwila skupienia i wytężenie wzroku szybko pozwolą dostrzec jednak ich pokaźną ilość.

Ilość obecnych motyli w dolinie uzależniona jest od miesiąca, w którym odwiedzimy to wyjątkowe miejsce. Dorosłe motyle przylatują do doliny wraz z początkiem czerwca i pozostają tutaj do początków września. Najlepszym okresem na ich podziwiania są dwa letnie miesiące – lipiec oraz sierpień.

Poznaj ceny hoteli na Rodos

Petaloudes - Dolina Motyli

Petaloudes - Dolina Motyli

Petaloudes - Dolina Motyli

Trasę zwiedzania Doliny Motyli wyznacza ścieżka o długości 1300 metrów, która kończy się na wysokości 470 metrów, w pobliżu klasztoru Panagia Kleopatra. Spacer wzdłuż doliny jest niezwykle przyjemny, z uwagi na liczne wodospady, stawy i roślinność. Dolinę przecina także rzeka Pelecanos. Z uwagi na wysokie temperatury panujące latem na Rodos, wizyta w tym miejscu to także dobry sposób na ucieczkę przed upałem.

Znajdź hotel w pobliżu Doliny Motyli

Petaloudes - Dolina Motyli

Petaloudes - Dolina Motyli

Informacje praktyczne

Dolina Motyli jest czynna wyłącznie w okresie letnim, w godzinach 8:00 – 18:00. Wstęp na teren parku przyrodniczego kosztuje 5 euro. Bilet upoważnia nas także do zwiedzania Muzeum Historii Naturalnej. Na obszarze parku można zakupić liczne pamiątki związane z motylami.

Petaloudes - Dolina Motyli

Jak dotrzeć?

Miejsce oddalone jest o 25 kilometrów na południowy zachód od miasta Rodos. Droga do parku przyrody jest bardzo dobrze oznakowana. Ze stolicy wyspy najlepiej kierować się drogą wzdłuż zachodniego wybrzeża. Wycieczki do Petaloudes oferowane są także przez wszystkie biura turystyczne, zlokalizowane na wyspie. Można tu dotrzeć wykupując m.in. całodniową wycieczkę po wyspie Rodos.

Petaloudes - Dolina Motyli

Petaloudes - Dolina Motyli

Petaloudes - Dolina Motyli

Lokalizacja:

  • 1
    Share

Willa Mussoliniego na Rodos

Na zboczach wzgórza Proroka Eliasza, w bezpośrednim sąsiedztwie zabytkowych hoteli Elafos i Elafina, w gąszczu drzew skrywa się budynek, w której włoski dyktator.. nigdy nie postawił swojej stopy. Willa Mussoliniego na Rodos to prawdopodobnie jedno z najbardziej tajemniczych miejsc na wyspie.

Willa Mussoliniego na Rodos

Willa Mussoliniego na Rodos

Willa Mussoliniego na Rodos

Villa De Vecchi, czyli Willa Mussoliniego na Rodos została zbudowana w 1936 roku przez hrabiego Cesare De Vecchi, jednego z najbliższych współpracowników Mussoliniego. W tamtym okresie pełnił on funkcję gubernatora lokalnego archipelagu wysp, pozostającego wówczas w posiadaniu faszystowskich Włoch. W malowniczo zlokalizowanej ekskluzywnej willi Mussolini zamieszkać miał na emeryturze. Bajecznych widoków roztaczających się z okien willi Mussolini nigdy jednak nie zaznał. W 1945 roku Włoch został rozstrzelany przez komunistów, a jego ciało zbezczeszczone na stacji benzynowej w Mediolanie. Był to jednocześnie początek końca świetności luksusowej willi na Rodos, która stopniowo zaczęła popadać w ruinę.

Willa Mussoliniego na Rodos

Willa Mussoliniego na Rodos

Willa Mussoliniego na Rodos

Willa Mussoliniego na Rodos

Opuszczona piękność

Od momentu przejęcia Dodekanezu przez Grecję w 1947 roku w budynku nikt nie mieszka. Nikt nie wpadł również na pomysł uczynienia tego miejsca atrakcją turystyczną. Willa Mussoliniego na Rodos to dziś ulubione miejsce miłośników graffiti oraz pasjonatów opuszczonych budynków. Choć kilka lat temu pojawiły się pierwsze informacje o pomyśle wystawienia willi na sprzedaż, jak dotąd nic nie wskazuje na to, że budynek ma szansę przetrwać. Grecy marzą o pojawieniu się majętnego inwestora, który postanowi przemienić ruderę w luksusowy hotel, przyciągający miłośników historii. Tymczasem, piętrowy drewniany gmach, z przepięknymi werandami, kominkiem i kamiennymi posadzkami wydaje się dziś co najwyżej idealną scenografią dla akcji rodem z amerykańskich horrorów.

Willa Mussoliniego na Rodos

Willa Mussoliniego na Rodos

Tajemnicza i niebezpieczna atrakcja turystyczna

Oficjalnie, niedoszła posiadlłość Mussoliniego nie jest otwarta dla zwiedzających. Nie mówi o niej też żaden z przewodników turystycznych. Budynek nie jest jednak w żaden sposób zamknięty i zabezpieczony. Każdy, kto tam dotrze, może (na własne ryzyko) bez problemu wejść do wnętrza willi, korzystając z wielu rozpadających się drzwi. Spacerując po wyjątkowych pomieszczeniach należy jednak zachować dużą ostrożność – budynek jest w intensywnej fazie rozpadu, a kolejne fragmenty sufitu i dachu mogą runąć niemalże w każdym momencie! Jeśli jednak znajdziecie dość odwagi, by spędzić w willi trochę czasu, wspomnienia z tej wizyty na długo pozostaną w waszej pamięci. :)

W bezpośrednim sąsiedztwie rezydencji Mussoliniego znajduje się również, pochodzący z tego samego okresu kościół, a także zabytkowe hotele Elafos i Elafina, których wnętrza nie zmieniły się od momentu powstania!

Willa Mussoliniego na Rodos

Willa Mussoliniego na Rodos

Willa Mussoliniego na Rodos

Willa Mussoliniego na Rodos

Willa Mussoliniego na Rodos

  • 1
    Share

Grecka wyspa Rodos

 

Były pierwsze dni września. Koła samolotu z impetem uderzyły w płytę lotniska Diagoras  na Rodos, w twarz uderzyła fala gorąca zmieszana z morską bryzą, a do głowy myśl, że znów czuję się podejrzanie u siebie. Nie zdążyłam jeszcze zdjąć walizki z taśmy bagażowej, a awanturujący się Grecy już rzucili od niechcenia do siebie kilkoma malakas. Nim się obejrzałam, moja nieśmiała próbka łamanej i beznadziejnej greki zawiodła w stronę autobusu zmierzającego do stolicy wyspy. Wyspy, na której przez 300 dni w roku świeci słońce. Wyspy, na której powstała Nike z Samotraki. Wyspy, którą przez cztery wieki władali Turcy, a wreszcie wyspy, która skrywa w sobie niesamowite ruiny rezydencji Mussoliniego.

Historie greckich wysp to ciąg burzliwych zmian akcji i brutalnych podmian głównych bohaterów. To, co wydaje nam się “greckim” od zawsze, o swoją “greckość” na przestrzeni wieków musiało walczyć mocno i zawzięcie. O tym, ile ma za sobą Rodos, najlepiej świadczy krajobraz stolicy wyspy. Sześćdziesięciotysięczne miasto o tej samej nazwie, usytuowane na północnym krańcu wyspy, zachwyca wielokulturowością i zróżnicowaniem architektury. Począwszy od starożytności wyspą władali m.in. Persowie, Rzymianie, Bizantyjczycy, Arabowie, Turkowie Seldżuccy, Osmanowie oraz Włosi. Każda z tych kultur odcisnęła tu swoje piętno, czyniąc wyspę wyjątkowo orientalną Grecją. Sama nie wiem, czy spacerując po malowniczych uliczkach starego Rodos, czułam się bardziej w Grecji czy w Turcji. Jedno jest pewne – taką ilością meczetów oraz elementów kultury muzułmańskiej nie powstydziłoby się niejedno zachodnie tureckie miasto..

Lokalizacja:

  • 1
    Share

Wyspa Malta: Valetta i Pałac Wielkiego Mistrza

Jednym z największych, a jednocześnie najcenniejszych zabytków stolicy Malty jest Pałac Wielkiego Mistrza, we wnętrzu którego mieści się urząd prezydencki. W tym zabytkowym budynku znajduje się także jedna z największych kolekcji broni okresu Kawalerów Maltańskich, jak również przepiękny cykl 12 fresków przedstawiających oblężenie Malty przez flotę i wojsko sułtana Sulejmana Wspaniałego!

Pałac Wielkiego Mistrza został zaprojektowany w 1571 roku przez Girolamo Cassara, maltańskiego architekta oraz inżyniera wojskowego, których w połowie XVI wieku dowodził budową kilkudziesięciu najważniejszych budynków w Valettcie, w tym także wiele budowli prywatnych, jak piekarnie, wiatraki oraz domy.  Aż do końca rządów joannitów na Malcie pałac był siedzibą Wielkiego Mistrza Zakonu Maltańskiego Św. Jana, a podczas brytyjskiego okresu kolonialnego służył jako pałac gubernatora.

Poznaj ceny hoteli w Valettcie

Zwiedzanie obiektu rozpoczyna się w momencie wkroczenia na jeden z pałacowych dziedzińców, w centrum którego znajduje się posąg Neptuna, autorstwa Leone Leoniego. Prawdziwe piękno pałac odkrywa przed nami w momencie dotarcia do jego wnętrza, gdzie – spacerując długimi korytarzami – podziwiać możemy ich bogato zdobione sklepienia, średniowieczne zbroje rycerskie , a przede wszystkim przepiękne freski oraz wizerunki mistrzów zakonu. Jednym z ciekawszych pomieszczeń pałacu jest bez wątpienia Sala Tronowa, w której znajduje się cykl 12 fresków prezentujących oblężenie Malty z 1565 roku przez flotę i wojsko sułtana Sulejmana Wspaniałego – postaci znanej doskonale wszystkim miłośnikom serialu Wspaniałe Stulecie.

Zaplanuj podróż na Maltę!

Drugim niezwykle interesującym miejscem zlokalizowanym na terenie kompleksu pałacowego jest Zbrojownia, mogąca pochwalić się  jedną z największych kolekcji broni okresu Kawalerów Maltańskich.

Informacje praktyczne:

Zabytek jest otwarty dla zwiedzających od poniedziałku do niedzieli, z wyłączeniem dni, w których pełni ważne funkcje państwowe. Pałac Wielkiego Mistrza zlokalizowany jest przy placu Pałacowym, około 10 minut pieszo od głównego terminalu autobusowego w Valettcie.

Godziny otwarcia:

Poniedziałek – Niedziela: 10:00 – 16:00
Nieczynne: 24, 25 oraz 31 grudnia, 1 stycznia a także w Wielki Piątek

Bilety:
Wstęp na teren Pałacu Wielkich Mistrzów jest płatny. Bilet wstępu do wnętrza zabytku oraz jego Zbrojowni kosztuje 12€ dla osób dorosłych oraz 8€ w przypadku dzieci.

 

Mapa:

  • 1
    Share

Grecka wyspa Korfu – Kassiopi

Architektura, wyjątkowa atmosfera, krajobraz, styl życia, zapach ulicy, a może po prostu to “coś” sprawiło, że w tym miasteczku zakochałam się natychmiast. Kassiopi, bo o nim mowa, to punkt obowiązkowy dla wszystkich, którzy zamierzają spędzić trochę czasu na greckiej Korfu.

Miasteczko Kassiopi to popularny malowniczy kurort, zlokalizowany na północno-wschodnim wybrzeżu Korfu. W oddali widać stąd popularną górę Pantokrator oraz liczne wzgórza, porośnięte gajami oliwnymi, winnicami oraz plantacjami cytrusów. Uważni obserwatorzy na horyzoncie dostrzegą również wybrzeże Albanii. Podczas gdy w szczycie sezonu można tu oszaleć z nadmiaru turystów, wczesną jesienią to miejsce wprost oczarowuje swoim klimatem. Kassiopi jest pełne klasy, zupełnie jak gdyby każdego dnia na nowo stawiało czoła wojującej z nim komercji. W przeciwieństwie do okropnego Kavos, architektura miasta jest niezwykle spójna, schludna i przemyślana.

Najbardziej charakterystycznym lokalnym zabytkiem Kassiopi są, zlokalizowane na wzgórzu, ruiny weneckiego zamku, na które można się wspiąć i z których podziwiać można ładną panoramę na centrum miasta i okolicę.

Poznaj ceny noclegów w okolicy

Centralnym punktem miejskiego życia jest lokalny port, otoczony pokaźną liczbą niewielkich barów i restauracji, serwujących świeże ryby, złowione przez miejscowych rybaków. Oprócz kuchni greckiej nie brakuje tu również kuchni meksykańskiej, chińskiej i włoskiej. Na szczególną uwagę zasługują kawiarnie zlokalizowane w bezpośrednim sąsiedztwie plaży – można tam zamówić grecką frappe i delektować się nią spoglądając na morze. Po zmroku i w szczycie sezonu Kassiopi dostarcza wszystkim turystom dużą porcję rozrywki, za sprawą licznych klubów i dyskotek. Jesienią, zimą oraz wczesną wiosną trudno doszukiwać się tu symptomów nocnego życia. :)

Na sam koniec warto przyjrzeć się nieziemskim widokom, jakie roztaczają się z lokalnego brzegu. Robią wrażenie, prawda? :)

Lokalizacja:

  • 1
    Share

Grecka wyspa Korfu – Sidari i czarodziejski Canal D’Amour

Jest takie miejsce na północno-zachodnim krańcu wyspy Korfu, do którego wszystkie dziewczęta chętnie zabierają ukochanych, by – w obliczu skał piaskowca – zaczarować swoje szczęście w miłości na wieki wieków. W ten sam zakątek chętnie przybywają również single, pragnący odnaleźć miłość życia (oczywiście, nie  nad kanałem D’Amour, a za sprawą jego magicznej mocy!). Czy ten wymyślny piaskowiec o finezyjnych kształtach faktycznie ma tak niezwykłe zdolności? No cóż.. :)

Mając za sobą wizytę w malowniczo położonym miasteczku Pelekas, rejs łodzią podwodną w kurorcie Paleokastritsa i kilka bonusowych przygód związanych z przejechaniem wzdłuż całej wyspy, dotarłyśmy do Sidari – malowniczego kurortu, zlokalizowanego na północno-zachodnim krańcu Korfu. Na pierwszy rzut oka to sympatyczne miasteczko nie wyróżnia się niczym szczególnym, pod warunkiem, że ów “niczym szczególnym” nazwać można bajeczne widoki na Morze Jońskie, pobliskie wysepki i malujące się na horyzoncie góry Albanii. Przypominam jednak, że znalazłyśmy się w greckim raju i – kompletnie rozpieszczone przez dobrodziejstwa Ellady – tego rodzaju widoki po kilku dniach przyjęłyśmy za coś absolutnie normalnego.

Poznaj ceny noclegów na Korfu!



Sidari przywitało nas cudownym słońcem i bezchmurnym niebem. Nie trzeba spędzić tu wiele czasu, by zrozumieć, że jest to jedno z tych miejsc, gdzie spać chodzi się bardzo późno a imprezy trwają do białego rana. Miłośnicy klimatu rodem z Ibizy z całą pewnością szybko odnajdą się w jednej z głośnych knajpek, których wakacyjne rytmy słychać z daleka. W ciągu dnia ten malowniczy kurort oferuje zagranicznym gościom kilometry piaszczystych plaż (najbardziej popularna to plaża Megali) a także, a może przede wszystkim, wypoczynek nad malowniczym Canal D’Amour.
Warto podkreślić, że kurort Sidari to także świetny punkt wypadowy na pobliskie wyspy Diaponida, najbardziej wysuniętą na północ część wyspiarskiej Grecji!

Rozsławiony banał kanał miłości!

Canal D’Amour był głównym punktem, dla którego chciałyśmy odwiedzić Sidari. Zdaniem wielu lokalnych mieszkańców jest to obowiązkowa atrakcja wyspy i – podobnie jak w przypadku Monastyru Vlacherna – nie można przejść obok niej obojętnie. Popularny kanał jest otoczony przez zespół złocistych klifów piaskowca, uformowanych w poziome fałdy. Sam przesmyk to z kolei wąski zbiornik wody, naturalnie wciśnięty między skały. Według miejscowych legend, przepłynięcie Kanału Miłości to gwarancja trwałości związku lub szybka recepta na znalezienie miłości życia.. ;)

Obserwując sporą ilość turystów, próbujących uchwycić w swoich kadrach piękno kanału, nawet nie próbowałam sobie wyobrazić jak tłoczno jest tu w szczycie sezonu. Niestety, jak to często bywa w przypadku najpiękniejszych miejsc na ziemi, turystyczna komercja już dawno temu podgryzła naturalny urok tego miejsca. Bez wątpienia jest to jednak jeden z zakątków, których piękno potrafi zaskoczyć nawet najbardziej wymagających podróżników. Popatrzcie sami! :)






Lokalizacja:

  • 1
    Share

Grecka wyspa Korfu – Paleokastritsa

So we sailed up to the sun, till we found the sea of green, and we lived beneath the waves, in our yellow submarine” śpiewali w 66′ The Beatles, nie przypuszczając zapewne, że kilkadziesiąt lat później ich kultowy szlagier zainspiruje pomysłowych mieszkańców Korfu do uruchomienia jednej z naczelnych atrakcji turystycznych wyspy. Nucąc pod nosem brytyjski hit nie mogłyśmy odmówić sobie przyjemności zejścia pod pokład żółtej jednostki. Nasza przygoda miała miejsce w samym sercu uroczej miejscowości Paleokastritsa. 

Oszołomione wyspiarskimi widokami, roztaczającymi się z Tronu Wilhelma, ruszyłyśmy w dalszą podróż na północny zachód greckiej Korfu. Do pokonania miałyśmy jakieś 19 kilometrów (przypominam, że długość wyspy to zaledwie 81 km!), utwardzoną i dobrze oznaczoną trasą, wiodącą przez miasteczko Kokkini, Kouramaditikę oraz północne obrzeża niewielkiego Lipades. W porównaniu z poprzednim odcinkiem, który przemierzyłyśmy jadąc z Kavos do Pelekas, tym razem poszło szybko i sprawnie.

Miejscowi wyspiarze wychwalają Paleokastritsę jako jedno z najpiękniejszych miejsc na wyspie. Poleca się tu odwiedzenie naturalnych zatok i zatoczek, wypoczynek na piaszczystych plażach i przyjrzenie się z bliska morskim grotom. Za sprawą dość skomplikowanej i nieoczywistej topografii miasteczka, dotarcie do większości tych miejsc nie jest łatwe. Mieszkańcy Korfu używają w tym celu prywatnych łodzi i jachtów, dla turystów przygotowano z kolei bogatą ofertę różnorodnych taksówek morskich.

Sprawdź ceny noclegów na Korfu!

Let’s start the underwater experience!

Paleokastritsa to jedno z tych miejsc, gdzie naturalnym pięknem przyrody umiejętnie dowodzi turystyczny kicz. Wszystko za sprawą sprawnie prosperującej siedzi taksówek morskich, dzięki którym turyści mają szansę dotrzeć w (teoretycznie) każdy morski zakątek okolicy, a także zwiedzić morskie dno. Spacer w kierunku miejscowej zatoczki i portu to nieuniknione spotkanie z jednym z reprezentantów sieci wodnych taryf, obwieszonego wachlarzem ulotek i gąszczem krótkofalówek.

Chwila rozmowy i już wiemy, że “Yellow Submarine” odpływa za 5 minut i to najlepszy czas, by zakupić bilety i pozwolić sobie na zdobycie absolutnie unikatowych podwodnych doświadczeń, w towarzystwie wyszukanych gatunków ryb i oszałamiających widoków morskiego dna. Czas pędzi jak szalony, presja 5 minut nakazuje nam krótką wymianę spojrzeń, wyzbycie się z portfeli po 7 euro i szybki bieg w stronę portu, z żółtą wejściówką w kieszeni. W tym czasie nasz profesjonalny konsultant łączy się przez krótkofalówkę z kapitanem Nikosem, a ten już wie, by z typowym uśmiechem greckiego zawadiaki powitać nas na pokładzie. Kalimera, witamy w krainie turystycznej konsumpcji. 

Rzuciwszy kilka wątpliwie zabawnych tekstów, w pełni satysfakcjonujących jednak turystów z Niemiec, kapitan Nikos nakazuje wejść pod pokład i zająć miejsce w wąskiej podwodnej komorze łodzi. Niczym aresztowana armia nieznośnych paparazzich schodzimy do “podwodnego lochu”, szykując palce do sprawnego naciskania spustu migawek. Yellow Submarine wypływa z portu, rozpoczynając 40-minutowy rejs w głąb podwodnego królestwa. Łódź płynie nad wyraz wolno, bujając i ocierając się o skały, zalegające na dnie. Jedyną interesującą rybą, jaką udaje nam się dostrzec w ciągu dwóch kwadransów jest ta uwieczniona na zdjęciu poniżej. Gdy po trzydziestu minutach dumny z siebie Nikos zaprasza nas na pokład, rozpoczynając tym samym drugą część “wyprawy”, szybko staje się jasne, że pływaliśmy pół godziny zaledwie wokół portowej zatoczki.. :)

Zarezerwuj hotel w okolicy

Druga część pseudoekspedycji na pokładzie żółtej łodzi podwodnej to podziwianie z pokładu to dużo ciekawsze podziwianie lądu z perspektywy wody. Krajobraz Paleokastritsy to przede wszystkim dwa, wrastające w morze, skaliste i porośnięte lasami cyple. Wśród gęstych skupisk sosen, bukszpanów, drzew oliwnych i cyprysów kryje się przepiękna biała zabudowa mieszkalna. Są tu także trzy warte uwagi groty – Nausika, Agios Nikolaos oraz Blue Eye. Okolica jest naprawdę śliczna i trochę mi szkoda, że akurat tego dnia zabrakło słońca. Nikos pokazuje nam skałę, która swoim kształtem przypomina głowę małpy lub lwa, a potem opowiada kilka słów o historii miasteczka. Nim dobrze przyjrzymy się skalnym cudom, dobijamy do portu i opuszczamy Yellow Submarine, machając Nikosowi na pożegnanie.

Warunki pogodowe tego dnia nie były najlepsze, dlatego chciałabym wierzyć, że w sezonie letnim górnolotnie nazwane “underwater experience” jest warte swojej niepromocyjnej ceny, a przede wszystkim poświęconego czasu. Bez względu na delikatny kicz, w który ubrana jest oferta turystyczna Paleokastritsy, nie zmienia to faktu, że jest to jedno z ładniejszych miejsc na Korfu, a może i w całej Grecji. :)

PS. Zawrotna cena, proponowanego w przewodniku, lokalnego specjału spaghetti z homarem sugerowała zamówić raczej przepyszną moussakę i sałatkę z tuńczykiem. Wyposażone w jakże bogate doświadczenie obcowania z podwodnym światem i najedzone do syta wyruszyłyśmy w stronę.. Kanału Miłości. :)

 

Lokalizacja:

  • 1
    Share

Grecka wyspa Korfu- Pelekas i Tron Wilhelma II

Osiemdziesiąt jeden kilometrów – dokładnie taki dystans trzeba pokonać, aby z wysuniętego najbardziej na południe kurortu Kavos dotrzeć do – położonego na północy – miasteczka Sidari, a tym samym przejechać wzdłuż grecką wyspę Korfu. Tego pozornie banalnego zadania jakiś czas temu podjęłam się z dwiema przyjaciółkami, małym białym Hyundaiem. Gdy odbierałyśmy kluczyki od Greka wynajmującego samochód, ten nie krył lekkiego przerażenia w oczach. Czy słusznie? :) 

Znudzone – słynącym z rekordowej liczby klubów oraz przychodni chirurgicznych (!) – Kavos, oczarowane pobliskimi wysepkami Paxos i Antipaxos, zachwycone stolicą wyspy – Kerkirą oraz zniesmaczone przygodą nad jeziorem Korission (gdzie roznegliżowany grecki ekshibicjonista przyprawił nas niemalże o zawał serca, goniąc po lokalnych wydmach) ruszyłyśmy na północ wyspy. Nasz plan podróży obejmował kilka obowiązkowych punktów. Pierwszym z nich było miasteczko Pelekas.

Samochodem po Korfu – obrazki z trasy.

Mijając, dobrze nam już znaną, portową wioskę Lefkimmi, skierowałyśmy się na północny zachód, przejeżdżając przez wsie Perivoli, Argirades, Linia oraz Vragkaniotika. Spoglądając uważnie na mapę, wjeżdżałyśmy na coraz wyższe pasma górskie, przez które wiodą kręte i wąskie drogi wyspy Korfu. Pogoda tego dnia była dość pochmurna, a napotkana dzień wcześniej Polka – demonicznie przestrzegająca przed ilością przydrożnych kapliczek (przypominających o tych, którzy zginęli na miejscowych drogach) – wprawiła nas w iście bojowy nastrój. Dość szybko przyswoiłyśmy sobie jednak główne, niepisane zasady podróżowania samochodem po Korfu:

1, Tablice kierunkowe występują zbiorczo – jedna za drugą, a następnie przez wiele kilometrów nie ma ich wcale.
2. Tablice kierunkowe są często ustawione tyłem do kierunku jazdy, dlatego rolą pilota jest sprawne i szybkie obracanie głowy, w celu ich rozszyfrowania.
3. Mieszkańcy Korfu nadal nie widzą potrzeby zapisywania wielu nazw alfabetem łacińskim.
4. Zbliżając się do wąskiego i ostrego zakrętu, gdzieś w wysokich partiach gór, dobrze zatrąbić i upewnić się, czy za chwilę nie zderzy się z nami miejski autokar (Hej, Grecy, dlaczego nie podpatrzyliście u Turków zwyczaju jazdy zgrabnym i małym dolmuszem?!)
5. Jeśli do punktu docelowego pozostało zaledwie 10-20 km, nie łudź się, że pokonasz ten odcinek w pół godziny.

Jakkolwiek powyższe zasady brzmiałby nieprzyjemnie, w praktyce przejażdżka po Kerkyrze (jak wyspę w zwyczaju nazywać mają Grecy) była strzałem w dziesiątkę. Drogę zgubiłyśmy tylko raz, zupełnie niechcący wjeżdżając w samo centrum klaustrofobicznej, zabitej dechami wsi, gdzieś na szczycie wysokiego wzniesienia. Krótka konwersacja po grecku (żadna z nas nie rozumie tego języka) z lokalną mieszkanką, szczęśliwie nakierowała nas jednak na właściwą trasę. :)

Poznaj ceny hoteli na wyspie Korfu

Wioska Lefkimmi, zlokalizowaa 43 km od stolicy wyspy.

Przystanek I : Pelekas

Ze wzgórza, na którym zbudowana jest wioska, roztaczają się imponujące widoki. Najwyższy punkt w Pelekas nazywany jest Tronem Wilhelma II – to krótkie, enigmatyczne i jakże typowe dla “literatury gatunku” zdanie znalazłyśmy w naszym przewodniku. Zaparkowałyśmy auto w ścisłym centrum Pelekas, tj. przy jedynej głównej ulicy, pełnej urokliwych tawern oferujących widoki na, rozlane u podnóża gór, bajeczne Morze Jońskie. Kusiło nas, żeby zatrzymać się w jednej z nich na kawę i baklawę, ale miałyśmy przed sobą długą trasę, a pogoda tego dnia naprawdę nie była najlepsza. Rozpoczęłyśmy łagodną wspinaczkę w kierunku Kaiser’s Throne, czyli cesarskiego tronu, jak punkt ten mają w zwyczaju nazywać zagraniczni turyści.

 

 

Panoramiczny “tron” cesarza

Tron Wilhelma II, znajdujący się na szczycie miejscowego wzgórza, to naprawdę imponujący punkt widokowy. Ostatni niemiecki cesarz i król Prus, gdy nabył już zlokalizowany na Korfu pałac Achillion, miał podobno zwyczaj przychodzić tu latem i podziwiać zachody słońca. Okres wizytowania na wyspie Wilhelma II datuje się na lata 1908 – 1914. Współcześnie ta urokliwa cesarska “miejscówka” oferuje zapierający dech w piersiach, panoramiczny widok na okoliczne wzgórza, doliny, wioski, a przede wszystkim na Morze Jońskie. Grecy zadbali o to, by odwiedzający mogli skorzystać z profesjonalnych lunet widokowych, dostępnych po uiszczeniu kilku monet. Zakochani chętnie przypinają tu miłosne kłódki, a niemieccy turyści intensywnie poszukują śladów obecności potomka dynastii Hohenzollernów.

Nieco oszołomione tym uroczym widokiem, a przede wszystkim głodne kolejnych wrażeń, wyruszyłyśmy w kierunku Paleokastritsy, pozostawiając za sobą takie widoki:

Lokalizacja:

  • 1
    Share

Korfu: Paxos i Antipaxos – rajskie wyspy jońskie

Kilkanaście kilometrów od południowych krańców wyspy Korfu, w pobliżu zachodniego wybrzeża Grecji kontynentalnej, zlokalizowane są dwie jońskie wysepki, słynące z krystalicznych wód, tajemniczych grot i bajecznych plaż. Paxos i Antipaxos, bo o nich mowa, to dwie z siedmiu Wysp Jońskich, cenione za przyjemny klimat i imponujące tereny wypoczynkowe. Rejs na wyspy to atrakcja obowiązkowa dla wszystkich tych, którzy wypoczywają na Korfu lub w okolicach greckiej Pargi

Paxos

Niewielka Paxos jest oddalona od wybrzeży Korfu zaledwie o 14 kilometrów, a rejs na nią zajmuje nieco ponad godzinę. Przed dotarciem do stolicy wyspy, czyli portowego miasteczka Gaios, warto jednak podpłynąć na zachodnie wybrzeże Paxos, zdominowane przez klify i morskie jaskinie. Największą atrakcją tej części wyspy są Błękitne Groty, znane za sprawą niewiarygodnie krystalicznej wody. Do wnętrza grot można dostać się niewielkim statkiem lub łodzią, wypożyczoną w pobliskim porcie. Podczas gdy przeciętna wycieczka turystyczna zwykle wpływa do grot na kilka minut, miejscowi chętnie wpadają tu swoimi motorówkami na cały dzień, by wspólnie pływać i plażować.


Ląd wyspy Paxos porastają kilometry gajów oliwnych, które przed wiekami zasadzili tu Wenecjanie. Co ciekawe, wytwarzana tu oliwa – za sprawą wyjątkowej jakości – jest eksportowana.. właśnie do Włoch, gdzie trafia do sprzedaży jako produkt włoski. Jak łatwo się domyślić, zdecydowana większość rdzennych mieszkańców Paxos zajmuje się rolnictwem, w tym przede wszystkim uprawą oliwek, dzięki sprzedaży których mogą utrzymywać się przez cały rok.

Poznaj ceny hoteli na wyspie Paxos



Obowiązkowym punktem wizyty na Paxos jest Gaios, niewielka stolica wyspy. Już na pierwszy rzut oka widać, że miejscowa architektura pamięta jeszcze czasy, gdy rządzili tu Wenecjanie.Dziewiętnastowieczne domostwa, zlokalizowane tuż przy nadmorskiej promenadzie, to mała namiastka tego, co wszystkich odwiedzających spotka w trakcie wizyty w Kerkirze, stolicy Korfu. Obecna tu infrastruktura jest jednak dużo skromniejsza i w pełni dostosowana do potrzeb kilkunastu rodzin, które na stałe zamieszkują Paxos.






Antipaxos

Zaledwie trzy kilometry na południe od wybrzeża Paxos znajduje się jej siostrzana wysepka Antipaxos, ubóstwiana przez wszystkich wielbicieli rajskiego wypoczynku. Jest tu wszystko to, co ubarwia najbardziej okazałe katalogi turystyczne – białe, piaszczyste plaże i k-r-y-s-t-a-l-i-c-z-n-a  woda. Antipaxos to także prawdziwa kraina winorośli, z których produkowane jest lokalne wino. Mówi się, że na co dzień mieszkają tu zaledwie cztery rodziny. Za sprawą rajskich widoków, jakie oferuje ten malutki skrawek świata, mieszkańcy nie mogą jednak liczyć na zbyt wiele prywatności i spokoju.

Poznaj ceny noclegów na wyspie Antipaxos




Lokalizacja:

  • 1
    Share

Grecka wyspa Korfu – Monastyr Vlacherna w Kanoni

Przebywać na Korfu i nie odwiedzić Kanoni, to jak być w Paryżu i nie zobaczyć Wieży Eiffla. Wszystko za sprawą ikony greckiej Kerkiry, klasztoru Vlacherna, malowniczo zlokalizowanego na malutkiej przybrzeżnej wysepce na Morzu Jońskim. Choć religijną atmosferę tego miejsca zagłuszają dziś tłumy turystów i szum samolotów podchodzących do lądowania niemalże nad klasztornym dachem, wyczuwalny tu prawosławny mistycyzm na szczęście jeszcze nie utonął w morzu turystycznego kiczu. 

Śnieżnobiały monastyr Vlacherna został wybudowany w XVII wieku, na niewielkiej skalnej wysepce zlokalizowanej w pobliżu południowego krańca półwyspu Kanoni, oddalonego o jakieś 5 kilometrów na południe od współczesnego centrum stolicy wyspy. Ten malutki grecki kościółek to połączenie kilku niewielkich brył, zwieńczonych pomarańczową dachówką i niewielką dzwonnicą. Według marmurowej tablicy, widniejącej nad głównym wejściem do klasztoru, budowa obiektu zakończyła się w 1685 roku. W początkowym okresie monastyr miał służyć wyłącznie kobietom. Zdaniem wielu później stał się własnością rodziny, pochodzącego z Korfu, greckiego kompozytora Nikolaosa Mantzarosa. Najstarsze groby, zlokalizowane na pobliskim niewielkim cmentarzu, pochodzą z okresu 1758 – 1799, gdy wyspa znajdowała się pod rządami demokratycznej Francji.

Poznaj ceny noclegów na Korfu

Wraz z nadejściem XIX wieku, w związku z malejącą liczbą powołań, klasztor zaczął pustoszeć, a tym samym popadać w ruinę. Pragnąc przywrócić miejscu należytą rangę, władze wyspy postanowiły otworzyć klasztor dla turystów oraz zezwolić na zwiedzanie go nieodpłatnie, przez cały rok. Dziś, połączona z lądem, wysepka w Kanoni to ulubione miejsce wszystkich zagranicznych turystów, jak również samych Greków. Romantyczne letnie popołudnia bardzo chętnie spędzają tu zakochane greckie pary, delektując się widokiem zachodzącego słońca oraz lądujących co kilkanaście minut samolotów, na pasie pobliskiego lotniska.

Z lądem wysepka monastyru Vlacherna jest połączona wąską groblą, przy której miejscowi rybacy cumują swoje łodzie. Dogodna lokalizacja tej wyjątkowej atrakcji turystycznej została bardzo szybko wykorzystana przez restauratorów i właścicieli klubów, którzy na pobliskim wzniesieniu wybudowali nowoczesne obiekty restauratorskie, z tarasów których roztacza się przepiękny widok na na monastyr, pas startowy, pobliską “Mysią Wyspę” oraz bezkresne wody Morza Jońskiego.





Uwaga! Pieszy spacer do Kanoni z centrum starego miasta Korfu zajmuje około godziny. Alternatywnym sposobem dotarcia do klasztoru Vlacherna jest skorzystanie z autobusów miejskich (1,5 euro w jedną stronę). 

Lokalizacja:

  • 1
    Share

Grecka wyspa Korfu i jej stolica Kerkira

Nie lecisz na Korfu, lecisz na Kerkirę! – podkreślał przed wyjazdem znajomy z dyplomem greckiego filologa w kieszeni. – Nie na KerkirĘ, na KErkirę! – z niekrytą radością prześmiewał mój pseudo-grecki akcent. No cóż, mój zabawny epizod z greką przed laty faktycznie nie pozwolił opanować ohydnej sztuki akcentowania. Koniec końców, poleciałam więc na Korfu. :) Gdy samolot zakołował na płytę wyspiarskiego lotniska, a stewardzi rzucili ostatnim “Yiá sas!” nasze twarze owiała przyjemna fala ciepła. Był koniec września, a pogoda w Polsce zapowiadała sezon koca i hektolitrów gorącej herbaty. Lekkie zmęczenie po nocnej podróży szybko zniwelował łyk greckiej frappe, przeszywająco zimnej i turecko mocnej. Czterdziestotysięczne Korfu, czy też jak mawiają lokalsi Kerkira, dopiero budziło się do życia.

Wyspiarski savoir-vivre

Choć dotarcie do centrum, położonej między dwiema zatokami, stolicy wyspy wydawałoby się pozornie rzeczą prostą i szybką, w praktyce bywa z tym różnie. Jeśli tak jak my znajdziecie autobus, którego kierowca wykazuje skłonności wodzirejsko-oratorsko-towarzyskie, nawet najkrótsza trasa będzie liczyć co najmniej kilkanaście przystanków, w trakcie której dumny kierownik pojazdu odkręci szybę i zamieni dwa słówka z przypadkowo napotkanym kumplem lub wda się w pogawędkę z którymś z pasażerów. Niczego nie zmienia fakt, że w tak małym mieście znają i widują niemal codziennie się tutaj prawie wszyscy – naczelna zasada brzmi: nie zagadać nie wypada! Istnieje również ryzyko, że przejeżdżając przez wąskie i kręte uliczki pokaźnych rozmiarów autobusem nagle okaże się, że ktoś postanowił zaparkować swoją osobówkę niemalże na środku drogi, tarasując przejazd całej reszcie. Oczywiście, na Korfu nie jest to wykroczeniem ani nawet problemem. Po prostu trzeba zatrąbić, poczekać aż właściciel pojazdu raczy się zjawić i przestawić swój wóz w dogodniejszą lokalizację.. :)

Poznaj ceny noclegów na Korfu!

Czy to na pewno Grecja?

Poznawszy zasady drogowego savoir-vivre w wersji greckiej ostatecznie dotarliśmy na kerkirską starówkę, jedno z najbardziej eleganckich a zarazem najmniej “greckich” starych miast w tym regionie. Nie trzeba być wielkim znawcą, by z łatwością dostrzec, że to niezwykłe miasto dużo bardziej przypomina Włochy aniżeli Elladę. Z zadrapanych kamienic o płaskiej architekturze i drewnianych okiennicach zwisają sznury z praniem, a średniowieczna architektura obronna spójnie wtapia się w budowle w stylu weneckim. Są też elementy francuskie i brytyjskie, choć to zdecydowanie mniej oczywiste znamiona krajobrazu miasta. W niektórych zaułkach można odnieść wrażenie, że Grecy nie mieli chęci zmienić tutaj niczego, odkąd w XIII i XIV wieku stolicą władali Wenecjanie.

Spacerując wzdłuż gęstej sieci uliczek starej dzielnicy Campiello, niegdyś zamieszkiwanej licznie przez Żydów sefaradyjskich, znaleźliśmy budynek synagogi, jedynej która zachowała się po II wojnie światowej. Jak zdradziła mi pewna leciwa Greczynka, w okresie poprzedzającym Holocaust na wyspie żyło kilka tysięcy Żydów, później dzielnica ta została mocno zniszczona wskutek bombardowań. Odkrywając miasto warto zwrócić uwagę na kilka ważnych zabytków, jak chociażby Ratusz mieszczący się w dawnym pałacu weneckim, Muzeum Sztuki Azjatyckiej prezentujące bogatą kolekcję eksponatów z Dalekiego Wschodu (!) oraz górujący nad miastem szesnastowieczny kościół Agios Spiridonas.

Gdy wpadniecie do Korfu, waszej uwadze nie umkną również dwie duże twierdze wznoszące się nad stolicą: Neo Frourio (Stara Forteca) oraz Paleo Frourio (Nowa Forteca). Warto wdrapać się na ich szczyt o zachodzie słońca, by móc podziwiać stamtąd przepiękną miejską panoramę.

 

Gdy zapada zmrok, w mieście Korfu budzi się życie a znalezienie wolnego stolika w jednej z urokliwych knajpek w centrum zaczyna graniczyć  z cudem. Jak to zwykle bywa, przemili restauratorzy dokładają wszelkich starań, by zwabić turystyczną zwierzynę na swoje salony, a ta z wdzięcznością zostawia tu swoje euro. Nam udało się trafić przez przypadek do fantastycznej knajpki  Σκαιναδα z rewelacyjnym winem i przepysznymi przystawkami. :)

Lokalizacja:

  • 1
    Share

Wczasy w Portugalii – czy warto zobaczyć Maderę?

Czy warto zobaczyć Maderę? – “No cóż, Madera to nie Gran Canaria ani Ibiza” – usłyszałam od zaprzyjaźnionego wyspiarza w trakcie jednej z wieczornych dysput nad zaletami i minusami życia na środku Atlantyku. – Ludzie przyjeżdżają tu z miłości do natury, kwiatów, lewad i fado. Potrzebują spokoju, piękna i portugalskiego smutku. Dyskotek i zabawy szuka się na wyspach obok! Oczywiście, mamy dużo studentów i oni bawią się po swojemu, ale to już zupełnie inna historia. – dodał mój rozmówca.




Raj dla emerytów? Nie tylko!

Bez wątpienia niewielka portugalska wyspa Madera adorowana jest głównie przez turystów dojrzałych, z pokaźnym zasobem portfela i ograniczoną potrzebą typowej turystycznej rozrywki. W przeciwieństwie do “pobliskich” Wysp Kanaryjskich, lokalna ziemia nie drży od ciężkich basów, nie huczy od rytmów disco ani nie ugina się pod nadmiarem podróżnych. 

Madera jest spokojna, dumna i wierna swojej kulturze. Miejscowi dobrze wiedzą, że ich ziemia to sprytna kombinacja tropikalnych pejzaży z dużą dawką europejskości. Pewnie dlatego to właśnie tutaj zamożni Niemcy, Brytyjczycy oraz Francuzi czują się tak znakomicie, nierzadko zapominając, że nie są u siebie. Z drugiej strony, docierając na Maderę po wielogodzinnym locie trudno nie ulec wrażeniu, że Stary Kontynent pozostał gdzieś daleko w tyle. Być może to właśnie ten specyficzny paradoks czyni wyspę tak powszechnie uwielbianą i wychwalaną. Bez wątpienia, orientalne rośliny, gorący wiatr znad Sahary i europejska architektura rzadko chodzą ze sobą w parze tak zgodnie jak tutaj.



Tajemniczy maderski ogród

Dużą część wyspy można określić mianem tajemniczego górskiego ogrodu botanicznego, wyrosłego na glebie wulkanicznej. W gąszczu roślinności wiją się kilometry lewad, czyli szesnastowiecznych kanałów irygacyjnych, wybudowanych z myślą o nawodnieniu upraw owoców, trzciny cukrowej i wszechobecnych bananowców porastających południową część Madery. Wyspiarzom sprzed wieków pewnie nie przyszłoby do głowy, że te wodne szlaki staną się kiedyś największą atrakcją wyspy.




Funchal – urokliwa stolica wyspy

Maderscy turyści zwykle przyjeżdżają do Funchal lub kilku pobliskich miasteczek, skąd udają się chętnie na całodniowe wędrówki po utartych szlakach, ciągnących się wzdłuż wybrzeży. Lokalne trasy wypełnione są lokalną roślinnością oraz charakterystycznymi tarasami owocowo-warzywnymi, przytulonymi do urwistych zboczy. Gdy słońce chyli się ku zachodowi warto jednak wrócić do centrum stolicy. Z uwagi na specyficzną warstwową lokalizację na wzgórzach wulkanicznych, Funchal przypomina swoim kształtem gigantyczny starożytny amfiteatr. Im wyżej się wdrapiemy, tym piękniejszy i bardziej zachwycający widok na ocean ukaże się naszym oczom. Na samym dole czekają na nas natomiast stare i kręte uliczki Zona Velha, niezliczone kaplice i kościoły oraz ON – główny port wyspy, do którego dobijają największe wycieczkowce świata.



Czy warto zobaczyć Maderę?

Bez względu na cel i charakter Waszej podróży, jestem przekonana, że Madera rozkocha Was w sobie z  łatwością! A jeśli w dodatku lubicie aktywną turystykę, umiarkowaną egzotykę i portugalską kulturę, będziecie wniebowzięci. :) 

  • 1
    Share

Madera : 5 atrakcji Funchal, które trzeba zobaczyć

Imponujące fortece, nowoczesna kolejka górska, zjazd tradycyjnymi maderskimi saniami, ogród tropikalny oraz przepyszne owoce i warzywa prosto z popularnego targu – to tylko kilka z największych atrakcji, jakie oferuje Funchal, stolica Madery zamieszkiwana przez 1/3 mieszkańców wyspy. Jeśli wybieracie się tutaj tylko na chwilę, koniecznie zajrzyjcie w te miejsca! Poniższe pięć lokalizacji to absolutne “must see” w trakcie jednodniowego zwiedzania stolicy wyspy.

1. Fortaleza de São Tiago

Prawdopodobnie najbardziej charakterystycznym budynkiem starej części Funchal jest Forteca św. Jana Chrzciciela (Fortaleza de São Tiago), w siedzibie której mieści się dziś Muzeum Sztuki Współczesnej. Łatwo rozpoznawalny żółty “zamek” to nie tylko doskonały punkt widokowy oraz świetna lokalizacja dla wszystkich fanów kąpieli słonecznych, ale także raj dla miłośników historii oraz sztuki. Gdy w drugiej połowie XVI wieku wyspę zaatakowali piraci, władze miasta zdecydowały się wybudować system fortec oraz murów obronnych, wśród których znalazła się właśnie ta charakterystyczna żółta twierdza. W połowie XIX wieku budowla wchodziła w skład kompleksu używanego przez wojska brytyjskie, a później także przez armię portugalską. Dziś obiekt pełni przede wszystkim funkcję muzeum sztuki, w zbiorach którego podziwiać można kolekcję dzieł powstałych na przestrzeni ostatnich pięćdziesięciu lat.

Ciekawostka: Na wewnętrznym dziecińcu, poprzedzającym wejście do twierdzy, podziwiać można wyjątkowe rośliny tropikalne, w tym przede wszystkim bardzo rzadkie draceny smocze, znane także na Wyspach Zielonego Przylądka oraz na Wyspach Kanaryjskich. Po nacięciu kory lub liści, wypływająca żywica utleniając się przyjmuje czerwonawy kolor nazywany smoczą krwią, stąd też pierwotnych ludów zamieszkujących Wyspy Kanaryjskie drzewa te uchodziły za magiczne.

Poznaj ceny noclegów w pobliżu Fortaleza de São Tiago

2. Mercado dos Lavradores

Mercado dos Lavradores, czyli Rynek Rolników, to jedna z największych i najbardziej lubianych przez turystów atrakcji Funchal. Począwszy od lat 40. ubiegłego wieku, ten interesujący modernistyczny budynek pełni funkcję targu warzywno-owocowego, zaopatrującego w świeże produkty większość mieszkańców stolicy Madery. Gmach Mercado dos Lavradores podzielony jest na trzy części – bazar rybny, gdzie zakupić możemy m.in. poćwiartowanego rekina, sekcję owocowo-warzywną, pękającą w szwach od egzotycznych odmian marakuji oraz najdziwniejszych krzyżówek tropikalnych owoców (mój faworyt to ananasobanan:), a w końcu dziedziniec kwiatowy, gdzie panie ubrane w tradycyjne stroje ludowe sprzedają bukiety najbardziej znanych maderskich kwiatów. Ponadto, na pierwszym piętrze konstrukcji znaleźć możemy kolorowe stragany oferujące suszone owoce, wszelkiego rodzaju przyprawy oraz lokalne trunki, a wreszcie wyroby hafciarskie, wikliniarskie oraz ceramiczne.

3. Zona Velha

Położona we wschodniej części Funchal Zona Velha, czyli Stare Miasto, to najstarsza dzielnica Funchal, w zalążku której już w XV wieku wybudowano pierwsze – drewniane wówczas – domy osadników. Choć jeszcze do niedawna okolica starówki była, mówiąc brutalnie, zapuszczona i przywłaszczona przez najbiedniejszych i najbardziej ekscentrycznych mieszańców miasta, dziś cieszy się dużą popularnością wśród turystów. Przyjezdni chętnie przechadzają się tędy by fotografować słynne futryny, pomalowane w ramach projektu „Arte de Portas Abertas” (Sztuka Otwartych Drzwi), smakować lokalnych przysmaków w ekskluzywnych restauracjach oraz zwiedzić wnętrza najstarszych kaplic i kościołów.

Sprawdź ceny hoteli w Funchal

4. Teleférico

W przeszłości droga między starym miastem a wzgórzem Monte pokonywana była przez mieszkańców Madery za pomocą kolei, którą w okresie II wojny światowej na stałe usunięto z krajobrazu Funchal. Dziś ten popularny odcinek przemierzany jest przez turystów głównie przy użyciu kolejki linowej Teleférico, będącej jedną z najbardziej charakterystycznych atrakcji stolicy wyspy. Podobnie jak w przypadku Tbilisi, także na Maderze mamy okazję podziwiać z pokładu wagoników panoramę całego miasta, a ponadto także bezkresne wody oceanu. W przeciwieństwie do kolejki górskiej stolicy Gruzji, przejażdżka maderskim Teleférico niestety nie należy do najtańszych sposobów zwiedzania miasta, co w żaden sposób nie wpływa na brak zainteresowania atrakcją. Ze wzgórza Monte można zjechać tradycyjnymi maderskimi saniami, popychanymi przez mężczyzn w charakterystycznych słomianych kapeluszach. :)

5. Jardim Tropical Monte Palace

Przebywając na wzgórzu Monte warto nie zapomnieć o odwiedzeniu popularnego ogrodu tropikalnego (Jardim Tropical Monte Palace). Ten wyjątkowy rajski obszar został założony przez portugalskiego biznesmena i kolekcjonera sztuki José Berardo, który w trakcie licznych podróży do Chin oraz Japonii zafascynował się kulturą orientu. W ogrodzie tropikalnym Monte możemy podziwiać niezliczone ilości orientalnej roślinności, skrywające w swoim gąszczu jedną z najważniejszych kolekcji azulejos, pochodzących z bogatych pałaców, kościołów, kaplic oraz prywatnych domów dawnego imperium portugalskiego. Ponadto, przechadzając się bajecznymi dróżkami ogrodu możemy natrafić na wiele posągów oraz elementów bezpośrednio nawiązujących do kultury chińskiej oraz japońskiej, jak posążki smoków, bożków czy psów „Fu”. Uwierzcie mi, to miejsce naprawdę robi wrażenie! :)

Sprawdź ceny hoteli na Maderze

Lokalizacja:

  • 1
    Share

Atrakcje Madery : pomnik Sissi, kasyno i park św. Katarzyny

“Atrakcje Madery” to hasło masowo wyszukiwane przez polskich turystów. Choć na Styku Kultur pojawiło się już wiele wpisów dotyczących Funchal, miasta w Portugalii, na południowym wybrzeżu wyspy Madera, ogrom atrakcji i ciekawostek związanych z maderską stolicą jest niczym studnia bez dna. Dziś zabieram Was na spacer do wyjątkowo urokliwej dzielnicy ciągnącej się równolegle z główną promenadą Av. Do Mar, zlokalizowanej na zachód od portu. Spotkałam tu wiele znamienitych osobistości – Henryka Żeglarza, Krzysztofa Kolumba oraz przepiękną cesarzową Sissi we własnej osobie! :) 

Tropikalny park miejski i wielcy odkrywcy

Park św. Katarzyny (Parque de Santa Catarina), znany także jako Park Miejski (Parque de Cidade) to pokaźnych rozmiarów przestrzeń zieleni, malowniczo wznosząca się nad dzielnicą portową. Oprócz bogatej roślinności, wielobarwnych kwiatów i niespotykanych na kontynencie krzewów, na terenie parku znajdują się trzy obiekty, związane z historią wielkich geograficznych odkryć Portugalczyków. Park cieszy się ogromną popularnością, zarówno wśród turystów jak i samych mieszkańców wyspy. Można tu spacerować, zwiedzać, a także wypić przepyszną kawę na jednym z tarasów, schowanych w cieniu imponujących rozmiarów drzew.


Kaplica św. Katarzyny 

Najbardziej charakterystyczną budowlą tego miejsca jest niewielka Kaplica św. Katarzyny (Capela de Santa Catarina),  ufundowana przez portugalskich żeglarzy.  To właśnie we wnętrzu tej skromnej konstrukcji, liczącej sobie około 400 lat, po raz pierwszy w historii wyspy odprawiono mszę. W bliskim sąsiedztwie urokliwej budowli sakralnej znajduje się także pomnik Henryka Żeglarza, uznawanego za twórcę portugalskiego imperium kolonialnego. Statua została wzniesiona z inicjatywy mieszkańców wyspy, którzy chcieli w ten sposób uhonorować wielkiego Portugalczyka, będącego także założycielem szkoły kartografii i astronomii w Sagres, pierwszej akademii morskiej na świecie.

 



Pomnik Krzysztofa Kolumba

Przemierzając, uwodzącą intensywnością zieleni, przestrzeń miejskiego parku, nie sposób przejść obojętnie także wobec kolejnego pomnika, który prezentuje się całkiem znajomo. Dumny, stateczny i nieco groźny pan, spoglądający na nas z podejrzliwością to nikt inny jak Krzysztof Kolumb, odkrywca Nowego Świata. To właśnie tutaj Kolumb wypływał na swe pierwsze oceaniczne podróże, w celach handlowych. Ponadto, pod koniec XV wieku roku ten słynny żeglarz ożenił się z Felipą Perestrello de Moniz, córką dawnego gubernatora Porto Santo, wysepki zlokalizowanej w pobliżu Madery.


Pomnik Sissi i okolice kasyna

Kolejny ciekawy obszar Funchal, znajdujący się na obrzeżach miasta, zmierzając w kierunku Camara de Lobos, to dzielnica hotelowa, znana z ekskluzywnej infrastruktury hotelowej oraz obiektu znanego pod nazwą Kasyno Madera (Casino da Madeira). Ta okolica to z pewnością jedna z najlepszych, a zarazem nielicznych, lokalizacji na wyspie, które mogą zaciekawić miłośników rozrywki oraz turystyki w wydaniu ekskluzywnym. W obszarze kasyna znajdują się najważniejsze i najbardziej rozpoznawalne hotele na wyspie, wykwintne restauracje oraz bary, kuszące imponującą panoramą z tarasów widokowych. Samo Kasyno Madera jest czynne codziennie od godzin popołudniowych do 3:00-4:00 rano. Warto w tym miejscu wspomnieć, że jest to jedno z 10 specjalnie wyznaczonych stref w Portugalii, w których można legalnie uprawiać hazard.


Sissi i Madera

Choć dzielnica kasyna na pierwszy rzut oka wydaje się nie posiadać zbyt wielu walorów historycznych, warto tu zajrzeć także za względu na niewielki pomnik młodej damy, zlokalizowany w bliskim sąsiedztwie kasyna. Dumna kobieta to nikt inny jak słynna Sissi, czyli Elżbieta Bawarska, cesarzowa Austrii i królowa Węgier. Sissi odwiedziła Maderę dwukrotnie – pierwszy raz w 1860 roku, kiedy przez 6 miesięcy mieszkała w okolicy kasyna oraz drugi w roku 1893, gdy wróciła tu na krótszy okres czasu. W drugiej płowie XIX wieku Sissi zadecydowała o wyjechaniu w daleką podróż na Maderę, słynącą z leczniczego klimatu. Nie jest bowiem tajemnicą, że choć Elżbieta Bawarska uważana była za jedną z najpiękniejszych władczyń na świecie, powszechnie uważano ją za schorowaną anorektyczkę. Choć mierzyła 1,72 cm, jej waga nigdy nie przekroczyła 50 kg. Ponadto cesarzowa cierpiała także na gruźlicę oraz depresję. Choć każdy przyjazd cesarzowej na wyspie wiązał się z przygotowywaniem dla niej ekskluzywnych apartamentów pałacowych, Sissi zwykle preferowała pobyt w Quinta Viga, niewielkim budynku otynkowanym w odcieniach bladego różu, z imponującą werandą oraz widokiem na ocean.



  • 1
    Share