Grecka wyspa Korfu – Kassiopi

Architektura, wyjątkowa atmosfera, krajobraz, styl życia, zapach ulicy, a może po prostu to “coś” sprawiło, że w tym miasteczku zakochałam się natychmiast. Kassiopi, bo o nim mowa, to punkt obowiązkowy dla wszystkich, którzy zamierzają spędzić trochę czasu na greckiej Korfu.

Miasteczko Kassiopi to popularny malowniczy kurort, zlokalizowany na północno-wschodnim wybrzeżu Korfu. W oddali widać stąd popularną górę Pantokrator oraz liczne wzgórza, porośnięte gajami oliwnymi, winnicami oraz plantacjami cytrusów. Uważni obserwatorzy na horyzoncie dostrzegą również wybrzeże Albanii. Podczas gdy w szczycie sezonu można tu oszaleć z nadmiaru turystów, wczesną jesienią to miejsce wprost oczarowuje swoim klimatem. Kassiopi jest pełne klasy, zupełnie jak gdyby każdego dnia na nowo stawiało czoła wojującej z nim komercji. W przeciwieństwie do okropnego Kavos, architektura miasta jest niezwykle spójna, schludna i przemyślana.

Najbardziej charakterystycznym lokalnym zabytkiem Kassiopi są, zlokalizowane na wzgórzu, ruiny weneckiego zamku, na które można się wspiąć i z których podziwiać można ładną panoramę na centrum miasta i okolicę.

Poznaj ceny noclegów w okolicy

Centralnym punktem miejskiego życia jest lokalny port, otoczony pokaźną liczbą niewielkich barów i restauracji, serwujących świeże ryby, złowione przez miejscowych rybaków. Oprócz kuchni greckiej nie brakuje tu również kuchni meksykańskiej, chińskiej i włoskiej. Na szczególną uwagę zasługują kawiarnie zlokalizowane w bezpośrednim sąsiedztwie plaży – można tam zamówić grecką frappe i delektować się nią spoglądając na morze. Po zmroku i w szczycie sezonu Kassiopi dostarcza wszystkim turystom dużą porcję rozrywki, za sprawą licznych klubów i dyskotek. Jesienią, zimą oraz wczesną wiosną trudno doszukiwać się tu symptomów nocnego życia. :)

Na sam koniec warto przyjrzeć się nieziemskim widokom, jakie roztaczają się z lokalnego brzegu. Robią wrażenie, prawda? :)

Lokalizacja:

  • 1
    Share

Grecka wyspa Korfu – Sidari i czarodziejski Canal D’Amour

Jest takie miejsce na północno-zachodnim krańcu wyspy Korfu, do którego wszystkie dziewczęta chętnie zabierają ukochanych, by – w obliczu skał piaskowca – zaczarować swoje szczęście w miłości na wieki wieków. W ten sam zakątek chętnie przybywają również single, pragnący odnaleźć miłość życia (oczywiście, nie  nad kanałem D’Amour, a za sprawą jego magicznej mocy!). Czy ten wymyślny piaskowiec o finezyjnych kształtach faktycznie ma tak niezwykłe zdolności? No cóż.. :)

Mając za sobą wizytę w malowniczo położonym miasteczku Pelekas, rejs łodzią podwodną w kurorcie Paleokastritsa i kilka bonusowych przygód związanych z przejechaniem wzdłuż całej wyspy, dotarłyśmy do Sidari – malowniczego kurortu, zlokalizowanego na północno-zachodnim krańcu Korfu. Na pierwszy rzut oka to sympatyczne miasteczko nie wyróżnia się niczym szczególnym, pod warunkiem, że ów “niczym szczególnym” nazwać można bajeczne widoki na Morze Jońskie, pobliskie wysepki i malujące się na horyzoncie góry Albanii. Przypominam jednak, że znalazłyśmy się w greckim raju i – kompletnie rozpieszczone przez dobrodziejstwa Ellady – tego rodzaju widoki po kilku dniach przyjęłyśmy za coś absolutnie normalnego.

Poznaj ceny noclegów na Korfu!



Sidari przywitało nas cudownym słońcem i bezchmurnym niebem. Nie trzeba spędzić tu wiele czasu, by zrozumieć, że jest to jedno z tych miejsc, gdzie spać chodzi się bardzo późno a imprezy trwają do białego rana. Miłośnicy klimatu rodem z Ibizy z całą pewnością szybko odnajdą się w jednej z głośnych knajpek, których wakacyjne rytmy słychać z daleka. W ciągu dnia ten malowniczy kurort oferuje zagranicznym gościom kilometry piaszczystych plaż (najbardziej popularna to plaża Megali) a także, a może przede wszystkim, wypoczynek nad malowniczym Canal D’Amour.
Warto podkreślić, że kurort Sidari to także świetny punkt wypadowy na pobliskie wyspy Diaponida, najbardziej wysuniętą na północ część wyspiarskiej Grecji!

Rozsławiony banał kanał miłości!

Canal D’Amour był głównym punktem, dla którego chciałyśmy odwiedzić Sidari. Zdaniem wielu lokalnych mieszkańców jest to obowiązkowa atrakcja wyspy i – podobnie jak w przypadku Monastyru Vlacherna – nie można przejść obok niej obojętnie. Popularny kanał jest otoczony przez zespół złocistych klifów piaskowca, uformowanych w poziome fałdy. Sam przesmyk to z kolei wąski zbiornik wody, naturalnie wciśnięty między skały. Według miejscowych legend, przepłynięcie Kanału Miłości to gwarancja trwałości związku lub szybka recepta na znalezienie miłości życia.. ;)

Obserwując sporą ilość turystów, próbujących uchwycić w swoich kadrach piękno kanału, nawet nie próbowałam sobie wyobrazić jak tłoczno jest tu w szczycie sezonu. Niestety, jak to często bywa w przypadku najpiękniejszych miejsc na ziemi, turystyczna komercja już dawno temu podgryzła naturalny urok tego miejsca. Bez wątpienia jest to jednak jeden z zakątków, których piękno potrafi zaskoczyć nawet najbardziej wymagających podróżników. Popatrzcie sami! :)






Lokalizacja:

  • 1
    Share

Grecka wyspa Korfu – Paleokastritsa

So we sailed up to the sun, till we found the sea of green, and we lived beneath the waves, in our yellow submarine” śpiewali w 66′ The Beatles, nie przypuszczając zapewne, że kilkadziesiąt lat później ich kultowy szlagier zainspiruje pomysłowych mieszkańców Korfu do uruchomienia jednej z naczelnych atrakcji turystycznych wyspy. Nucąc pod nosem brytyjski hit nie mogłyśmy odmówić sobie przyjemności zejścia pod pokład żółtej jednostki. Nasza przygoda miała miejsce w samym sercu uroczej miejscowości Paleokastritsa. 

Oszołomione wyspiarskimi widokami, roztaczającymi się z Tronu Wilhelma, ruszyłyśmy w dalszą podróż na północny zachód greckiej Korfu. Do pokonania miałyśmy jakieś 19 kilometrów (przypominam, że długość wyspy to zaledwie 81 km!), utwardzoną i dobrze oznaczoną trasą, wiodącą przez miasteczko Kokkini, Kouramaditikę oraz północne obrzeża niewielkiego Lipades. W porównaniu z poprzednim odcinkiem, który przemierzyłyśmy jadąc z Kavos do Pelekas, tym razem poszło szybko i sprawnie.

Miejscowi wyspiarze wychwalają Paleokastritsę jako jedno z najpiękniejszych miejsc na wyspie. Poleca się tu odwiedzenie naturalnych zatok i zatoczek, wypoczynek na piaszczystych plażach i przyjrzenie się z bliska morskim grotom. Za sprawą dość skomplikowanej i nieoczywistej topografii miasteczka, dotarcie do większości tych miejsc nie jest łatwe. Mieszkańcy Korfu używają w tym celu prywatnych łodzi i jachtów, dla turystów przygotowano z kolei bogatą ofertę różnorodnych taksówek morskich.

Sprawdź ceny noclegów na Korfu!

Let’s start the underwater experience!

Paleokastritsa to jedno z tych miejsc, gdzie naturalnym pięknem przyrody umiejętnie dowodzi turystyczny kicz. Wszystko za sprawą sprawnie prosperującej siedzi taksówek morskich, dzięki którym turyści mają szansę dotrzeć w (teoretycznie) każdy morski zakątek okolicy, a także zwiedzić morskie dno. Spacer w kierunku miejscowej zatoczki i portu to nieuniknione spotkanie z jednym z reprezentantów sieci wodnych taryf, obwieszonego wachlarzem ulotek i gąszczem krótkofalówek.

Chwila rozmowy i już wiemy, że “Yellow Submarine” odpływa za 5 minut i to najlepszy czas, by zakupić bilety i pozwolić sobie na zdobycie absolutnie unikatowych podwodnych doświadczeń, w towarzystwie wyszukanych gatunków ryb i oszałamiających widoków morskiego dna. Czas pędzi jak szalony, presja 5 minut nakazuje nam krótką wymianę spojrzeń, wyzbycie się z portfeli po 7 euro i szybki bieg w stronę portu, z żółtą wejściówką w kieszeni. W tym czasie nasz profesjonalny konsultant łączy się przez krótkofalówkę z kapitanem Nikosem, a ten już wie, by z typowym uśmiechem greckiego zawadiaki powitać nas na pokładzie. Kalimera, witamy w krainie turystycznej konsumpcji. 

Rzuciwszy kilka wątpliwie zabawnych tekstów, w pełni satysfakcjonujących jednak turystów z Niemiec, kapitan Nikos nakazuje wejść pod pokład i zająć miejsce w wąskiej podwodnej komorze łodzi. Niczym aresztowana armia nieznośnych paparazzich schodzimy do “podwodnego lochu”, szykując palce do sprawnego naciskania spustu migawek. Yellow Submarine wypływa z portu, rozpoczynając 40-minutowy rejs w głąb podwodnego królestwa. Łódź płynie nad wyraz wolno, bujając i ocierając się o skały, zalegające na dnie. Jedyną interesującą rybą, jaką udaje nam się dostrzec w ciągu dwóch kwadransów jest ta uwieczniona na zdjęciu poniżej. Gdy po trzydziestu minutach dumny z siebie Nikos zaprasza nas na pokład, rozpoczynając tym samym drugą część “wyprawy”, szybko staje się jasne, że pływaliśmy pół godziny zaledwie wokół portowej zatoczki.. :)

Zarezerwuj hotel w okolicy

Druga część pseudoekspedycji na pokładzie żółtej łodzi podwodnej to podziwianie z pokładu to dużo ciekawsze podziwianie lądu z perspektywy wody. Krajobraz Paleokastritsy to przede wszystkim dwa, wrastające w morze, skaliste i porośnięte lasami cyple. Wśród gęstych skupisk sosen, bukszpanów, drzew oliwnych i cyprysów kryje się przepiękna biała zabudowa mieszkalna. Są tu także trzy warte uwagi groty – Nausika, Agios Nikolaos oraz Blue Eye. Okolica jest naprawdę śliczna i trochę mi szkoda, że akurat tego dnia zabrakło słońca. Nikos pokazuje nam skałę, która swoim kształtem przypomina głowę małpy lub lwa, a potem opowiada kilka słów o historii miasteczka. Nim dobrze przyjrzymy się skalnym cudom, dobijamy do portu i opuszczamy Yellow Submarine, machając Nikosowi na pożegnanie.

Warunki pogodowe tego dnia nie były najlepsze, dlatego chciałabym wierzyć, że w sezonie letnim górnolotnie nazwane “underwater experience” jest warte swojej niepromocyjnej ceny, a przede wszystkim poświęconego czasu. Bez względu na delikatny kicz, w który ubrana jest oferta turystyczna Paleokastritsy, nie zmienia to faktu, że jest to jedno z ładniejszych miejsc na Korfu, a może i w całej Grecji. :)

PS. Zawrotna cena, proponowanego w przewodniku, lokalnego specjału spaghetti z homarem sugerowała zamówić raczej przepyszną moussakę i sałatkę z tuńczykiem. Wyposażone w jakże bogate doświadczenie obcowania z podwodnym światem i najedzone do syta wyruszyłyśmy w stronę.. Kanału Miłości. :)

 

Lokalizacja:

  • 1
    Share

Grecka wyspa Korfu- Pelekas i Tron Wilhelma II

Osiemdziesiąt jeden kilometrów – dokładnie taki dystans trzeba pokonać, aby z wysuniętego najbardziej na południe kurortu Kavos dotrzeć do – położonego na północy – miasteczka Sidari, a tym samym przejechać wzdłuż grecką wyspę Korfu. Tego pozornie banalnego zadania jakiś czas temu podjęłam się z dwiema przyjaciółkami, małym białym Hyundaiem. Gdy odbierałyśmy kluczyki od Greka wynajmującego samochód, ten nie krył lekkiego przerażenia w oczach. Czy słusznie? :) 

Znudzone – słynącym z rekordowej liczby klubów oraz przychodni chirurgicznych (!) – Kavos, oczarowane pobliskimi wysepkami Paxos i Antipaxos, zachwycone stolicą wyspy – Kerkirą oraz zniesmaczone przygodą nad jeziorem Korission (gdzie roznegliżowany grecki ekshibicjonista przyprawił nas niemalże o zawał serca, goniąc po lokalnych wydmach) ruszyłyśmy na północ wyspy. Nasz plan podróży obejmował kilka obowiązkowych punktów. Pierwszym z nich było miasteczko Pelekas.

Samochodem po Korfu – obrazki z trasy.

Mijając, dobrze nam już znaną, portową wioskę Lefkimmi, skierowałyśmy się na północny zachód, przejeżdżając przez wsie Perivoli, Argirades, Linia oraz Vragkaniotika. Spoglądając uważnie na mapę, wjeżdżałyśmy na coraz wyższe pasma górskie, przez które wiodą kręte i wąskie drogi wyspy Korfu. Pogoda tego dnia była dość pochmurna, a napotkana dzień wcześniej Polka – demonicznie przestrzegająca przed ilością przydrożnych kapliczek (przypominających o tych, którzy zginęli na miejscowych drogach) – wprawiła nas w iście bojowy nastrój. Dość szybko przyswoiłyśmy sobie jednak główne, niepisane zasady podróżowania samochodem po Korfu:

1, Tablice kierunkowe występują zbiorczo – jedna za drugą, a następnie przez wiele kilometrów nie ma ich wcale.
2. Tablice kierunkowe są często ustawione tyłem do kierunku jazdy, dlatego rolą pilota jest sprawne i szybkie obracanie głowy, w celu ich rozszyfrowania.
3. Mieszkańcy Korfu nadal nie widzą potrzeby zapisywania wielu nazw alfabetem łacińskim.
4. Zbliżając się do wąskiego i ostrego zakrętu, gdzieś w wysokich partiach gór, dobrze zatrąbić i upewnić się, czy za chwilę nie zderzy się z nami miejski autokar (Hej, Grecy, dlaczego nie podpatrzyliście u Turków zwyczaju jazdy zgrabnym i małym dolmuszem?!)
5. Jeśli do punktu docelowego pozostało zaledwie 10-20 km, nie łudź się, że pokonasz ten odcinek w pół godziny.

Jakkolwiek powyższe zasady brzmiałby nieprzyjemnie, w praktyce przejażdżka po Kerkyrze (jak wyspę w zwyczaju nazywać mają Grecy) była strzałem w dziesiątkę. Drogę zgubiłyśmy tylko raz, zupełnie niechcący wjeżdżając w samo centrum klaustrofobicznej, zabitej dechami wsi, gdzieś na szczycie wysokiego wzniesienia. Krótka konwersacja po grecku (żadna z nas nie rozumie tego języka) z lokalną mieszkanką, szczęśliwie nakierowała nas jednak na właściwą trasę. :)

Poznaj ceny hoteli na wyspie Korfu

Wioska Lefkimmi, zlokalizowaa 43 km od stolicy wyspy.

Przystanek I : Pelekas

Ze wzgórza, na którym zbudowana jest wioska, roztaczają się imponujące widoki. Najwyższy punkt w Pelekas nazywany jest Tronem Wilhelma II – to krótkie, enigmatyczne i jakże typowe dla “literatury gatunku” zdanie znalazłyśmy w naszym przewodniku. Zaparkowałyśmy auto w ścisłym centrum Pelekas, tj. przy jedynej głównej ulicy, pełnej urokliwych tawern oferujących widoki na, rozlane u podnóża gór, bajeczne Morze Jońskie. Kusiło nas, żeby zatrzymać się w jednej z nich na kawę i baklawę, ale miałyśmy przed sobą długą trasę, a pogoda tego dnia naprawdę nie była najlepsza. Rozpoczęłyśmy łagodną wspinaczkę w kierunku Kaiser’s Throne, czyli cesarskiego tronu, jak punkt ten mają w zwyczaju nazywać zagraniczni turyści.

 

 

Panoramiczny “tron” cesarza

Tron Wilhelma II, znajdujący się na szczycie miejscowego wzgórza, to naprawdę imponujący punkt widokowy. Ostatni niemiecki cesarz i król Prus, gdy nabył już zlokalizowany na Korfu pałac Achillion, miał podobno zwyczaj przychodzić tu latem i podziwiać zachody słońca. Okres wizytowania na wyspie Wilhelma II datuje się na lata 1908 – 1914. Współcześnie ta urokliwa cesarska “miejscówka” oferuje zapierający dech w piersiach, panoramiczny widok na okoliczne wzgórza, doliny, wioski, a przede wszystkim na Morze Jońskie. Grecy zadbali o to, by odwiedzający mogli skorzystać z profesjonalnych lunet widokowych, dostępnych po uiszczeniu kilku monet. Zakochani chętnie przypinają tu miłosne kłódki, a niemieccy turyści intensywnie poszukują śladów obecności potomka dynastii Hohenzollernów.

Nieco oszołomione tym uroczym widokiem, a przede wszystkim głodne kolejnych wrażeń, wyruszyłyśmy w kierunku Paleokastritsy, pozostawiając za sobą takie widoki:

Lokalizacja:

  • 1
    Share

Korfu: Paxos i Antipaxos – rajskie wyspy jońskie

Kilkanaście kilometrów od południowych krańców wyspy Korfu, w pobliżu zachodniego wybrzeża Grecji kontynentalnej, zlokalizowane są dwie jońskie wysepki, słynące z krystalicznych wód, tajemniczych grot i bajecznych plaż. Paxos i Antipaxos, bo o nich mowa, to dwie z siedmiu Wysp Jońskich, cenione za przyjemny klimat i imponujące tereny wypoczynkowe. Rejs na wyspy to atrakcja obowiązkowa dla wszystkich tych, którzy wypoczywają na Korfu lub w okolicach greckiej Pargi

Paxos

Niewielka Paxos jest oddalona od wybrzeży Korfu zaledwie o 14 kilometrów, a rejs na nią zajmuje nieco ponad godzinę. Przed dotarciem do stolicy wyspy, czyli portowego miasteczka Gaios, warto jednak podpłynąć na zachodnie wybrzeże Paxos, zdominowane przez klify i morskie jaskinie. Największą atrakcją tej części wyspy są Błękitne Groty, znane za sprawą niewiarygodnie krystalicznej wody. Do wnętrza grot można dostać się niewielkim statkiem lub łodzią, wypożyczoną w pobliskim porcie. Podczas gdy przeciętna wycieczka turystyczna zwykle wpływa do grot na kilka minut, miejscowi chętnie wpadają tu swoimi motorówkami na cały dzień, by wspólnie pływać i plażować.


Ląd wyspy Paxos porastają kilometry gajów oliwnych, które przed wiekami zasadzili tu Wenecjanie. Co ciekawe, wytwarzana tu oliwa – za sprawą wyjątkowej jakości – jest eksportowana.. właśnie do Włoch, gdzie trafia do sprzedaży jako produkt włoski. Jak łatwo się domyślić, zdecydowana większość rdzennych mieszkańców Paxos zajmuje się rolnictwem, w tym przede wszystkim uprawą oliwek, dzięki sprzedaży których mogą utrzymywać się przez cały rok.

Poznaj ceny hoteli na wyspie Paxos



Obowiązkowym punktem wizyty na Paxos jest Gaios, niewielka stolica wyspy. Już na pierwszy rzut oka widać, że miejscowa architektura pamięta jeszcze czasy, gdy rządzili tu Wenecjanie.Dziewiętnastowieczne domostwa, zlokalizowane tuż przy nadmorskiej promenadzie, to mała namiastka tego, co wszystkich odwiedzających spotka w trakcie wizyty w Kerkirze, stolicy Korfu. Obecna tu infrastruktura jest jednak dużo skromniejsza i w pełni dostosowana do potrzeb kilkunastu rodzin, które na stałe zamieszkują Paxos.






Antipaxos

Zaledwie trzy kilometry na południe od wybrzeża Paxos znajduje się jej siostrzana wysepka Antipaxos, ubóstwiana przez wszystkich wielbicieli rajskiego wypoczynku. Jest tu wszystko to, co ubarwia najbardziej okazałe katalogi turystyczne – białe, piaszczyste plaże i k-r-y-s-t-a-l-i-c-z-n-a  woda. Antipaxos to także prawdziwa kraina winorośli, z których produkowane jest lokalne wino. Mówi się, że na co dzień mieszkają tu zaledwie cztery rodziny. Za sprawą rajskich widoków, jakie oferuje ten malutki skrawek świata, mieszkańcy nie mogą jednak liczyć na zbyt wiele prywatności i spokoju.

Poznaj ceny noclegów na wyspie Antipaxos




Lokalizacja:

  • 1
    Share

Grecka wyspa Korfu – Monastyr Vlacherna w Kanoni

Przebywać na Korfu i nie odwiedzić Kanoni, to jak być w Paryżu i nie zobaczyć Wieży Eiffla. Wszystko za sprawą ikony greckiej Kerkiry, klasztoru Vlacherna, malowniczo zlokalizowanego na malutkiej przybrzeżnej wysepce na Morzu Jońskim. Choć religijną atmosferę tego miejsca zagłuszają dziś tłumy turystów i szum samolotów podchodzących do lądowania niemalże nad klasztornym dachem, wyczuwalny tu prawosławny mistycyzm na szczęście jeszcze nie utonął w morzu turystycznego kiczu. 

Śnieżnobiały monastyr Vlacherna został wybudowany w XVII wieku, na niewielkiej skalnej wysepce zlokalizowanej w pobliżu południowego krańca półwyspu Kanoni, oddalonego o jakieś 5 kilometrów na południe od współczesnego centrum stolicy wyspy. Ten malutki grecki kościółek to połączenie kilku niewielkich brył, zwieńczonych pomarańczową dachówką i niewielką dzwonnicą. Według marmurowej tablicy, widniejącej nad głównym wejściem do klasztoru, budowa obiektu zakończyła się w 1685 roku. W początkowym okresie monastyr miał służyć wyłącznie kobietom. Zdaniem wielu później stał się własnością rodziny, pochodzącego z Korfu, greckiego kompozytora Nikolaosa Mantzarosa. Najstarsze groby, zlokalizowane na pobliskim niewielkim cmentarzu, pochodzą z okresu 1758 – 1799, gdy wyspa znajdowała się pod rządami demokratycznej Francji.

Poznaj ceny noclegów na Korfu

Wraz z nadejściem XIX wieku, w związku z malejącą liczbą powołań, klasztor zaczął pustoszeć, a tym samym popadać w ruinę. Pragnąc przywrócić miejscu należytą rangę, władze wyspy postanowiły otworzyć klasztor dla turystów oraz zezwolić na zwiedzanie go nieodpłatnie, przez cały rok. Dziś, połączona z lądem, wysepka w Kanoni to ulubione miejsce wszystkich zagranicznych turystów, jak również samych Greków. Romantyczne letnie popołudnia bardzo chętnie spędzają tu zakochane greckie pary, delektując się widokiem zachodzącego słońca oraz lądujących co kilkanaście minut samolotów, na pasie pobliskiego lotniska.

Z lądem wysepka monastyru Vlacherna jest połączona wąską groblą, przy której miejscowi rybacy cumują swoje łodzie. Dogodna lokalizacja tej wyjątkowej atrakcji turystycznej została bardzo szybko wykorzystana przez restauratorów i właścicieli klubów, którzy na pobliskim wzniesieniu wybudowali nowoczesne obiekty restauratorskie, z tarasów których roztacza się przepiękny widok na na monastyr, pas startowy, pobliską “Mysią Wyspę” oraz bezkresne wody Morza Jońskiego.





Uwaga! Pieszy spacer do Kanoni z centrum starego miasta Korfu zajmuje około godziny. Alternatywnym sposobem dotarcia do klasztoru Vlacherna jest skorzystanie z autobusów miejskich (1,5 euro w jedną stronę). 

Lokalizacja:

  • 1
    Share

Grecka wyspa Korfu i jej stolica Kerkira

Nie lecisz na Korfu, lecisz na Kerkirę! – podkreślał przed wyjazdem znajomy z dyplomem greckiego filologa w kieszeni. – Nie na KerkirĘ, na KErkirę! – z niekrytą radością prześmiewał mój pseudo-grecki akcent. No cóż, mój zabawny epizod z greką przed laty faktycznie nie pozwolił opanować ohydnej sztuki akcentowania. Koniec końców, poleciałam więc na Korfu. :) Gdy samolot zakołował na płytę wyspiarskiego lotniska, a stewardzi rzucili ostatnim “Yiá sas!” nasze twarze owiała przyjemna fala ciepła. Był koniec września, a pogoda w Polsce zapowiadała sezon koca i hektolitrów gorącej herbaty. Lekkie zmęczenie po nocnej podróży szybko zniwelował łyk greckiej frappe, przeszywająco zimnej i turecko mocnej. Czterdziestotysięczne Korfu, czy też jak mawiają lokalsi Kerkira, dopiero budziło się do życia.

Wyspiarski savoir-vivre

Choć dotarcie do centrum, położonej między dwiema zatokami, stolicy wyspy wydawałoby się pozornie rzeczą prostą i szybką, w praktyce bywa z tym różnie. Jeśli tak jak my znajdziecie autobus, którego kierowca wykazuje skłonności wodzirejsko-oratorsko-towarzyskie, nawet najkrótsza trasa będzie liczyć co najmniej kilkanaście przystanków, w trakcie której dumny kierownik pojazdu odkręci szybę i zamieni dwa słówka z przypadkowo napotkanym kumplem lub wda się w pogawędkę z którymś z pasażerów. Niczego nie zmienia fakt, że w tak małym mieście znają i widują niemal codziennie się tutaj prawie wszyscy – naczelna zasada brzmi: nie zagadać nie wypada! Istnieje również ryzyko, że przejeżdżając przez wąskie i kręte uliczki pokaźnych rozmiarów autobusem nagle okaże się, że ktoś postanowił zaparkować swoją osobówkę niemalże na środku drogi, tarasując przejazd całej reszcie. Oczywiście, na Korfu nie jest to wykroczeniem ani nawet problemem. Po prostu trzeba zatrąbić, poczekać aż właściciel pojazdu raczy się zjawić i przestawić swój wóz w dogodniejszą lokalizację.. :)

Poznaj ceny noclegów na Korfu!

Czy to na pewno Grecja?

Poznawszy zasady drogowego savoir-vivre w wersji greckiej ostatecznie dotarliśmy na kerkirską starówkę, jedno z najbardziej eleganckich a zarazem najmniej “greckich” starych miast w tym regionie. Nie trzeba być wielkim znawcą, by z łatwością dostrzec, że to niezwykłe miasto dużo bardziej przypomina Włochy aniżeli Elladę. Z zadrapanych kamienic o płaskiej architekturze i drewnianych okiennicach zwisają sznury z praniem, a średniowieczna architektura obronna spójnie wtapia się w budowle w stylu weneckim. Są też elementy francuskie i brytyjskie, choć to zdecydowanie mniej oczywiste znamiona krajobrazu miasta. W niektórych zaułkach można odnieść wrażenie, że Grecy nie mieli chęci zmienić tutaj niczego, odkąd w XIII i XIV wieku stolicą władali Wenecjanie.

Spacerując wzdłuż gęstej sieci uliczek starej dzielnicy Campiello, niegdyś zamieszkiwanej licznie przez Żydów sefaradyjskich, znaleźliśmy budynek synagogi, jedynej która zachowała się po II wojnie światowej. Jak zdradziła mi pewna leciwa Greczynka, w okresie poprzedzającym Holocaust na wyspie żyło kilka tysięcy Żydów, później dzielnica ta została mocno zniszczona wskutek bombardowań. Odkrywając miasto warto zwrócić uwagę na kilka ważnych zabytków, jak chociażby Ratusz mieszczący się w dawnym pałacu weneckim, Muzeum Sztuki Azjatyckiej prezentujące bogatą kolekcję eksponatów z Dalekiego Wschodu (!) oraz górujący nad miastem szesnastowieczny kościół Agios Spiridonas.

Gdy wpadniecie do Korfu, waszej uwadze nie umkną również dwie duże twierdze wznoszące się nad stolicą: Neo Frourio (Stara Forteca) oraz Paleo Frourio (Nowa Forteca). Warto wdrapać się na ich szczyt o zachodzie słońca, by móc podziwiać stamtąd przepiękną miejską panoramę.

 

Gdy zapada zmrok, w mieście Korfu budzi się życie a znalezienie wolnego stolika w jednej z urokliwych knajpek w centrum zaczyna graniczyć  z cudem. Jak to zwykle bywa, przemili restauratorzy dokładają wszelkich starań, by zwabić turystyczną zwierzynę na swoje salony, a ta z wdzięcznością zostawia tu swoje euro. Nam udało się trafić przez przypadek do fantastycznej knajpki  Σκαιναδα z rewelacyjnym winem i przepysznymi przystawkami. :)

Lokalizacja:

  • 1
    Share