Jacy są Turcy? Część II: Luz

Jacy są Turcy? Wśród niezbyt zaawansowanych znawców Turcji oraz kultury tureckiej dominuje przekonanie o konserwatywnym oraz mocno restrykcyjnym stylu życia obywateli. Turcy, jako muzułmanie, jawią się zwykle jako ludzie, których podejście do świata znacząco różni się od mieszkańców Europy. Dla wielu z nas wyjątek od tej reguły stanowią wyłącznie kurorty turystyczne, w których wszystko rządzi się swoimi prawami. Czy rzeczywiście życie przeciętnych mieszkańców Turcji bywa mniej rozrywkowe od naszego? Niekoniecznie.

Poniższy wpis to kolejna odsłona cyklu “Jacy są Turcy?“, w którym staram się opisać wszystkie te cechy, za które lubię Turków. Oczywiście moje odczucia są wynikiem prywatnych doświadczeń.  :)

Jacy są Turcy? Klimat północno-zachodniej Turcji

Çanakkale, w którym mieszkam, to miasto, którego nadmorski klimat z jednej strony z całą pewnością odbiega od miast Turcji Wschodniej, z drugiej natomiast – ze względu na brak wyraźnie rozwiniętego sektora turystycznego – stanowi tradycyjne tureckie miasto, w żaden sposób nie zmodyfikowane przez nadmiar przyjezdnych. Żyjąc tutaj, w łatwy sposób można obserwować codzienne życie Turków takim, jakim jest ono naprawdę oraz zdobyć mnóstwo wiedzy na temat ich zwyczajów i upodobań. Jak więc jest z tym tureckim luzem lub jego brakiem? :)

Jacy są Turcy? Umiłowanie restauracji

Wszelkim mitom na temat przesadnie konserwatywnego życia mieszkańców Turcji napisać muszę stanowcze: NIE. Począwszy od nastolatków po osoby starsze, Turcy jawią mi się mistrzami celebrowania wolnego czasu i dogadzania własnym zachciankom. Obserwując ich życie mam wrażenie, że niedziela jest tutaj codziennie, gdyż całymi dniami i wieczorami przesiadują w lokalnych knajpkach i restauracjach, zupełnie nie martwiąc się brakiem czasu czy nadmiarem obowiązków. Oczywiście większość osób chodzi do pracy, jednak rzadko kiedy stanowi ona dla nich jedyny cel w życiu. :)

Czytaj także: Czy w Turcji jest bezpiecznie?

Lokalne miejsca spotkań są przepełnione o każdej porze dnia, a ilości wypitych herbat, kaw oraz piw nikt nie jest w stanie zliczyć. Drugą istotną sferą życia towarzyskiego jest wspólne jedzenie. Niech Was jednak nie zmyli więc wizja zapracowanej Turczynki, która ma na głowie gotowanie, sprzątanie i inne domowe obowiązki. Kobiety lubią wyręczać się pomocą domową, a śniadania, obiady i kolacje spożywane w restauracjach to coś oczywistego. Turcy zabierają do knajpek całe swoje rodziny, by wspólnie celebrować wolny czas. Wiele z tureckich lokali wyposażonych jest w gry i zabawy dla dzieci, zatem nie ma mowy, by najmłodsi nudzili się podczas takich rodzinnych wypadów.

Jacy są Turcy? Czy Turcy piją alkohol?

No właśnie, jak to właściwie jest z tym alkoholem u Turków? Zaledwie kilka razy zdarzyło mi się zobaczyć tutaj osobę, która była pod ewidentnym wpływem alkoholu. Upijanie się jest sprzeczne z zasadami tutejszej religii, a przede wszystkim jest powodem do wstydu, szczególnie w przypadku kobiet. Brak pijanych osób to także brak agresji na ulicach, w nocnych autobusach czy w metrze. Z tego powodu w Turcji  czuję się dużo bezpieczniej niż w Polsce.

Czytaj także: Czy do Turcji potrzebna jest wiza?

To, że wypijanie nadmiernych ilości alkoholu nie jest traktowane zbyt dobrze, nie oznacza jednak, że wcale się go tutaj nie pije. Wprost przeciwnie! Widok ludzi sączących piwo, niekiedy w samo południe, jest czymś powszechnym i normalnym. Wieczorami w lokalach dominuje alkohol, w tym także rakı oraz, rzadziej, drinki. Tego rodzaju spotkania umila zwykle turecki folk, grany na żywo przez jeden z lokalnych zespołów oraz bujanie się w rytm tej dość melancholijnej muzyki. W moim odczuciu Turcy po prostu posiadają swoją kulturę picia i nie czują potrzeby nadmiernego spożywania alkoholu. Ważniejsze jest dla nich dobre towarzystwo oraz smakowite przekąski. Za wypicie piwa, czy nawet kilku, nikt w zachodnich rejonach Turcji nigdy się na Was nie pogniewa. W większych miastach z łatwością znajdziecie również kluby, puby i dyskoteki, które swoim klimatem w żaden sposób nie odbiegają od krajów europejskich.

Jacy są Turcy? Ciężki żywot tureckich kobiet

Życie w cieniu mężczyzny, któremu turecka kobieta jest całkowicie podporządkowana, to chyba jeden z moich ulubionych stereotypów na temat Turcji. W ciągu roku mieliśmy okazję zmienić okolicę oraz przeprowadzić się do nowego mieszkania. Zarówno w starym, jak i w nowym budynku szybko zauważyć można było pewną interesującą tendencję. Tuż po przekroczeniu progu swojego domostwa przez tureckie małżeństwa, zza ściany słychać było rozbrajający i energiczny krzyk Pani Domu, która przywracała do porządku swojego męża. :) Biedni mężczyźni zwykle nie wydobywali z siebie zbyt wielu dźwięków, ewentualnie cicho przytakiwali swoim uroczym wybrankom. Jak więc to jest z tymi mężczyznami? Otóż cała sztuka polega na tym, by to właśnie na zewnątrz to mężczyzna miał okazję prezentować swoje męstwo i zdecydowanie. W domu natomiast wszystko rządzi się już zupełnie innymi prawami, a Turcy są w stanie naprawdę wiele uczynić, by ich żony były szczęśliwe i usatysfakcjonowane. Już samo zawarcie małżeństwa z Turczynką to w końcu “inwestycja” bardzo kosztowna. :)

Czytaj także: Co kupić w Turcji? Jak się targować?

Jakie są Wasze odczucia oraz opinie na temat stylu życia mieszkańców Turcji?

6 Comments

  1. Witam, Merhaba, Gunaydin! Jako osoba związana z Turcją pomyślałam, że także wypowiem się na temat ich mentalności:) Niedawno miałam okazję odwiedzić małą część Turcji, a mianowicie: Balikesir, Istambuł, Bolu, Ankarę. Początek mojej podróży był już samą przygodą, nie mogliśmy bowiem wylądować na lotnisku w Istambule i zmuszeni byliśmy do lądowania w Balikesir, gdzie próbując kupić wizę nie mogłam ni w ząb dogadać się z żadną z osób tam pracujących, no bo po co im angielski, niech turystka uczy się tureckiego przyjeżdżając tutaj;) W tej sytuacji miałam okazję zobaczyć jak pomocni są tutejsi ludzie, pomogli mi bowiem koledzy z samolotu którzy przebywali wcześniej w Polsce i pomogli mi przy wszelkich sytuacjach, gdzie potrzebne było tłumaczenie z angielskiego na turecki:) Sam Istambuł, to mieszanina, wszystkich nacji, ras, religii, obyczajowości, a przede wszystkim światu wschodu i zachodu. Zakochałam się w tym mieście, ludziach popijających sobie herbatę z małch tulipanowatych szklaneczek, albo kawę z mikroskopijnych filiżanek. Zakochałam się w krzyczących na cały głos panach z bazaru w dzielnicy Eminonu nawołujących do kupna ich towarów. Polubiłam też fakt poruszenia, zdziwienia czy ciekawości wywoływany innym niż reszta wyglądem, czy próby rozmowy nawet gdy widziało się z kimś po raz 1 w życiu. Miałam okazję żyć wśród tureckich rodzin moich znajomych, którzy traktowali mnie jak członka swojej rodziny, codziennie dogadzając mi przeróżnymi i przepysznymi potrawami, czy zabierając mnie do wspaniałych miejsc, zwłaszcza w Stambule… To co tutaj piszę to tylko cząstka tego co można o Turcji powiedzieć, w żadnym przypadku nie można powiedzieć że jest to kraj zacofany, totalnie zislamizowany, fakt wiele kobiet nosi hijab, a nawet burki i chadory, ale to także część ich religii, mentalności której nie można im zabronić i do której mają prawo. Serdecznie pozdrawiam wszystkich fanów tego wspaniałego, aromatycznego, kolorowego i wywołującego pozytywne emocje kraju!

    • Pani Karolino, bardzo dziękuję za komentarz. :) Z przyjemnością czytam tak pozytywne relacje z pobytu w Turcji, które stanowią dla mnie potwierdzenie, że moje odczucia i spostrzeżenia nie są odosobnione. Życzę wielu ponownych odwiedzin Turcji i mnóstwa nowych, inspirujących historii do dzielenia się z nami! Pozdrawiam serdecznie.

  2. Pięknie pani opisuje Turcję. Byłam tam dość dawno temu, ale mam nadzieję, że uda mi się być jeszcze kiedyś w tym kraju.
    Chciałabym jeszcze raz zobaczyć Istambuł i ponownie odwiedzić Adampol. No i bardzo chciałabym zobaczyć wnętrze Anatolii i wiele, wiele innych fascynujących miejsc.
    Mam nadzieję że czytając pani blog będę jakby duchowo obecna w tym kraju.

  3. Za co kocham Turcję? Za to czego nie mogę znaleźć w Polsce, co straciliśmy w latach transformacji uśmiech, życzliwość, troskę, bezinteresowność i umiejętność słuchania.
    Istanbul poznałam w 1987 r. i nie pokochałam tego miasta, przerażało mnie.
    Po latach przyzwyczaiłam się do niego ale nadal nie było to moje miasto. Po dziesięciu latach nieobecności przyjechałam do Istanbulu i co… pokochałam go. Teraz wszędzie opowiadam jakie to wspaniałe miasto i że jeśli widziałeś Istanbul widziałeś wszystko!
    Moją miłością od pierwszego wejrzenia jest Izmir w nim czuję, że jestem u siebie. To miasto, które nie jest “tureckie” i nie jest też europejskie, nie jest miastem Ataturka i nim jest, ma swoją osobowość i klimat, swój sposób na życie. Miasto młodości i wiary w jutro.
    Jeśli chce się wiedzieć o Turcji “wszystko” trzeba zobaczyć Istanbul, Izmir, Ankarę, Konyę i Sanliurfę nie omijając zapomnianych miejsc we wschodniej Turcji.
    W tym roku wyruszam wzdłuż Morza Czarnego, nie do końca udało mi się je poznać i czuję niedosyt, który mam nadzieję uda mi się wreszcie
    zaspokoić.
    Pozdrawiam.

    • Pani Jolu, serdecznie dziękuję odwiedziny i podzielenie się Pani historia i odczuciami związanymi z Turcją. :) dla mnie Izmir to także najwspanialsze miasto w tym regionie. Cudowna symbioza nowoczesności i orientu. :) życzę wielu kolejnych inspirujących wypraw do Turcji!:)

Skomentuj