Jacy są Turcy? Część VI: Między Azją a Europą

Jacy są Turcy? Uwielbiam ich za ich ogromne pokłady dumy z siebie i osiągnięć swojego kraju, nawet jeśli niekiedy trudno im w pełni uzasadnić to uczucie. Choć ich otwartość na przybyszów z zewnątrz jest już legendarna, trudno posądzać ich o aspiracje do wkroczenia na teren globalnej wioski, a ich usłany z tradycji egocentryzm wydaje się nie dostrzegać większego sensu w idei globalizacji.

Jacy są Turcy? Na obrzeżach globalnej wioski

Nie jest tajemnicą, że stosunkowo duży procent tureckiego społeczeństwa nie ma żadnego bezpośredniego kontaktu z zagranicą – nie odwiedza innych krajów ani nigdy nie odważyłby się wyemigrować z Turcji. Z jednej strony jest to spowodowane ograniczeniami wizowymi, z drugiej obyczajowością. Oczywiście nie brakuje wśród Turków globtroterów, podróżników czy pracowników międzynarodowych korporacji, przemierzających świat wzdłuż i wszerz – nie wiodą oni jednak prymu w obrazie społeczeństwa. Zaryzykowałabym stwierdzeniem, że europejska mobilność i żądza odkrywania innych miejsc, która tak mocno weszła nam w krew, przeciętnemu mieszkańcowi Turcji nie jest do niczego potrzebna.
Owa tendencja zamykania się na to, co zewnętrzne, nie ma jednak w Turcji nic wspólnego z kompleksami czy niepokojem. Turcy są szalenie dumni z siebie oraz swojego kraju, nawet jeśli nie do końca potrafią w pełni uzasadnić to uczucie. Turecka duma ostatniej dekady zrodziła się przede wszystkim z osiągnięć gospodarczych, które widocznie zmieniły krajobraz kraju. Bez względu na przekonania polityczne, trudno spotkać w Turcji kogoś, kto jednoznacznie byłby rozczarowany sytuacją kraju, a już z pewnością kto uważałby, że gdzieś na świecie istnieje lepsze miejsce do życia.

Jacy są Turcy? My i nasza społeczność

Życie typowej tureckiej rodziny jest bardzo parafialne – toczy się wokół ich rodziny i okolicy, która z reguły pozostaje niezmienna przez całe życie. Większość osób, jakie poznałam, zwykle wraca po studiach do swojej miejscowości lub nigdy z niej nie wyjeżdża. Turcy czują duże przywiązanie do rodzinnych stron i wychwalają je ponad inne regiony. Decyzja o wyjeździe lub poszukiwaniu innego miejsca do życia czasem pojawia się w ich wypowiedziach, ale zazwyczaj jako odległy punkt na mapie przyszłych poczynań.

Tego rodzaju parafialną mentalność bardzo dobrze obrazuje moment pożegnania chłopca, który wyjeżdża do wojska. Jego liczna rodzina oraz przyjaciele przychodzą wraz z nim na dworzec autokarowy, by do ostatniej chwili towarzyszyć mu w opuszczeniu domu. Mężczyźni tańczą i śpiewają, kobiety zanoszą się płaczem i mdleją z nieszczęścia. Jeśli w biesiadnym tłumie znajduje się narzeczona przyszłego żołnierza, nie trudno wyobrazić sobie jej głębokiej rozpaczy. Warto podkreślić, że ów młodzieniec wyjeżdża zwykle zaledwie kilkaset kilometrów dalej i wróci za około pół roku. W momencie, w którym autokar odjeżdża, bliscy żegnają go machaniem rękami, niekiedy biegnąc za nim jeszcze kilkanaście metrów.

Dosyć podobnie sytuacja ma się z wyjazdem do innego miasta w celu zarobkowym. Gdy mój znajomy z Çanakkale wyjeżdżał do pracy w Stambule, ilości pożegnalnych uroczystości nie było końca. Jego najbliższe przyjaciółki do dziś szlochają, że odtąd bez niego już nic nie jest w mieście takie samo i zupełnie nie pociesza ich fakt, że przecież mogą widywać się w każdy weekend.

Czytaj także: Jacy są Turcy? Dobroć

Jacy są Turcy? My vs. obcy

Wielokrotnie podkreślana przeze mnie gościnność i otwartość wobec  obcych nacji zaczyna być wystawiana na próbę przez napływających imigrantów oraz uchodźców, którzy powoli stają się źródłem niepewności. Ostatnie doniesienia z okolic Gaziantep o konflikcie, jaki rodzi się między Turkami z uchodźcami z Syrii, zamieszkującymi miasto, nabierają coraz większej intensywności. Nie wpływa to oczywiście na stosunek Turków wobec turystów, czy osób trwale migrujących do Turcji – ten niezmiennie pozostaje wzorcowy. Od dawna odnoszę jednak wrażenie, że Turcy nie czują się blisko z Europą, ani też nie utożsamiają się szczególnie z Bliskim Wschodem – Turcy są przede wszystkim blisko siebie. :)

Ostatnio miałam okazję posłuchać opinii osoby z Turcji, która od miesiąca mieszka w jednym z polskich miast na Śląsku. Przeprowadziła się do Polski ze względu na pracę, choć głównym motywem jest chęć zdobycia nowego doświadczenia i poznania obcej kultury. Nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć na pytanie, dlaczego od miesiąca nikt w firmie ani poza nią nie zaproponował wyjścia na kawę czy herbatę, ani nawet nie wyszedł z najmniejszą inicjatywą integracji. Dla Turków takie coś zwyczajnie nie mieści się w głowie i staje się powodem głębokiego smutku i poczucia braku akceptacji. W konsekwencji nie trudno o tęsknotę za lokalną społecznością i ukochaną Turcją.. ;)

Czytaj także: Czy Turcy piją alkohol?

Turcja na własną rękę?
Taniej niż sądzisz!

Booking.com

Popularne teksty

Marzy Ci się Riwiera Turecka?
Rezerwuj bezpiecznie i tanio!

Booking.com

Zwiedzanie samochodem? Sprawdź najlepsze ceny!

Skomentuj:

4 myśli nt. „Jacy są Turcy? Część VI: Między Azją a Europą

  1. Świetnie opisałaś turecką mentalność. Uśmiechnęłam się pod nosem na widok tureckich kobiet zanoszących się płaczem, bo rzeczywiście często widoki są rodem z opery mydlanej. :) Znanym obyczajem jest też wylewanie kubła z wodą za osobę jadącą w podróż… :) Pozdrawiam i zapraszam na mojego bloga o podobnej tematyce ;)

  2. Ja jestem zakochana w Turcji od 8 roku życia, kiedy to byłam tam pierwszy raz. Wtedy urzekł mnie orientalny świat, choć raziły dzielnice biedy w Stambule. Dla kilkuletniej dziewczynki wychowanej w Polsce było to niepojęte jak ktoś może być biedny i brudny.

    Od tamtej pory jeździłam tam prawie co roku, a bywało, że i częściej. Do dziś fascynuje mnie Turcja. Mają być z czego dumni. Poza tym ciągle mam wrażenie, że mimo tego napastliwego handlu, charakterystycznego dla kultur wschodu i kultur arabskich, to jednak naród dość wyważony, nie skazony ani zbytnim konsumpcjonizmem, ani fanatyzmem religijnym i pozbawiony tego całego euro-amerykańskiego nadęcia. Fajni ludzie. Chociaż spotkały mnie w Turcji i niemiłe rzeczy. Jednak doświadczyłam ich od turków pochodzenia albańskiego lub jugosłowiańskiego, nigdy od rdzennych mieszkańców.

    Jako młoda dziewczyna czułam się w Turcji bardziej bezpiecznie jak w Polsce. Bo ilekroć podszedł do mnie jakiś mężczyzna na ulicy, zaraz dobiegało kilku innych pytając czy wszystko ok i czy nikt mnie nie zaczepia – byli to zwykle przypadkowi przechodnie lub sklepikarze.

    Przemierzając Turcję, nawet jeśli za oknami widzę tylko krajobraz przyrodniczy, bez śladów ludzkich osad, czuję się tak jakoś inaczej, jakbym znalazła się w innym, lepszy, świecie. Nie wiem skąd to uczucie :)

    Tak sobie ostatnio z mamą rozmawiałam, że jakbym wygrała kilkadziesiąt milionów w totolotka, to bym sobie w Kapadocji kupiła taką skałę mieszkalną i spędzałabym tam wakacje:)

    Pozdrawiam :)

    • Świetnie opisałaś Turcję i panujący w niej klimat – w każdym znaniu dostrzegam, że znasz i “czujesz” tę kulturę. Co do wygranej w totka, ach, któż z nas nie miał takich myśli..:)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Styk Kultur na Insta!

Popularne artykuły:

Close
Przewiń na górę strony!

Ta strona używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celu prawidłowego działania narzędzi analitycznych i społecznościowych. więcej informacji

Ta strona używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celu prawidłowego działania narzędzi analitycznych i społecznościowych. Kontynuowanie przeglądania strony jest równoznaczne ze zgodą na ich wykorzystywanie. Istnieje możliwość wyłączenia plików cookies w ustawieniach przeglądarki, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij