Majówka na Maderze – strzał w dziesiątkę czy strata pieniędzy?

Raj na ziemi, kraina wiecznej wiosny, wyspa kwiatów czy zielona perła – to tylko nieliczne z wielu określeń, jakimi dumnie opiewana jest Madera. Podczas gdy brytyjscy czy niemieccy emeryci tłumnie wygrzewają tu swoje kości, zachwycając się nad stosunkowo niskimi cenami i przystępnością miejsca, dla przeciętnego Polaka wyprawa na Maderę to zwykle realizacja długoterminowych marzeń, niosąca za sobą silne nadszarpnięcie portfela. Czy w rzeczywistości wyspa warta jest swojej ceny, a wszelkie zachwyty nad nią w pełni oddają panującą tu atmosferę? W związku ze zbliżającą się majówką, postanowiłam przybliżyć Wam wyspiarską codzienność.

Urok starego Funchal

Dwa miesiące temu przyleciałam do  Funchal, stolicy wyspy zamieszkiwanej przez ponad 110 tysięcy mieszkańców, co stanowi niemal 1/3 całej lokalnej populacji. Mój cel przylotu nie był związany z wypoczynkiem ani żadną formą rekreacji, a pracą nad projektem w lokalnym Kolegium Jezuitów, o którym nieco więcej pisałam niedawno tutaj. Wraz z przepakowaną walizką, przywiozłam tu ze sobą także bagaż doświadczeń rocznego życia w Turcji, miłość do orientu, zachwyt nad turecką kulturą i sporo oczekiwań względem samej Madery, o której nie wiedziałam nic poza utartymi sloganami, przekazywanymi z ust do ust polskich turystów.

Poznaj ceny noclegów na Maderze

Już kilka pierwszych dni spędzonych na wyspie pozwoliło mi obalić wiele związanych z nią mitów, jak chociażby ten o niezaprzeczalnym pięknie samego Funchal. Czytając pierwszy lepszy przewodnik, opisujący okolicę Zona Velha (Stare Miasto), można wyobrazić sobie niezwykle urokliwe wąskie uliczki, pełne tętniących życiem knajpek, dźwięków fado i niekończącej się rozrywki. Rzeczywistość jest jednak nieco bardziej brutalna – stare miasto do dziś nie podniosło się ze skutków powodzi oraz trzęsień ziemi, jakie wielokrotnie nawiedzały okolicę. Większość budynków jest bardzo zrujnowana i –  mimo zabiegów rewitalizacyjnych dokonanych przez władze i miejscowych artystów – okolica ta nadal przywłaszczona jest przez bezdomnych, osoby nadużywające alkoholu, zwyczajnie uprzykrzające życie turystom.

Rajska przystań emerytów

Widok osób śpiących na ławkach czy proszących o pieniądze jest w Funchal tak powszechny, jak siwe głowy wiekowych turystów, stanowiących zdecydowaną większość przyjezdnych. Muszę przyznać, że przed przyjazdem na Maderę nigdy nie widziałam tak dużego skupiska emerytów w jednym miejscu! Przekonani o leczniczym klimacie wyspy, niemłodzi podróżni masowo wyłaniają się z miejscowego portu lub lotniska, zwarci i gotowi na podbój wyspy. Oczywiście, nie ma w tym nic złego, że wiekowi Niemcy czy Brytyjczycy pragną – i mają możliwość – umilać sobie życie na emeryturze w tak wyjątkowym miejscu, jednak wszyscy kojarzący Maderę z rozrywką, zabawą i wyspą tętniącą życiem, powinni przygotować się na duże rozczarowanie.

Po 22:00 ulice Funchal pustoszeją, z wyjątkiem kilku zaułków tłumnie okupowanych przez studentów z lokalnego uniwersytetu. Większość miejscowych atrakcji wydaje się być w pełni zsynchronizowana z możliwościami sędziwych turystów, a co gorsza – ich ceny w pełni komponują się z zawartością portfela przeciętnego Niemca czy Brytyjczyka. Zarówno za przejażdżkę kolejką linową, rejs na pobliską wyspę Porto Santo czy skorzystanie z przejażdżki tradycyjnymi saniami ze wzgórza Monte, zapłacimy od kilkunastu do kilkudziesięciu euro.

Śmiercionośne lewady

Chyba niemal od samego początku swojej turystycznej kariery Madera cieszy się wyjątkowym uwielbieniem wśród turystów, kojarząc ją z wyspą nie tylko piękną, ale też luksusową. Druga grupa przyjezdnych to miłośnicy górskich wędrówek, znudzeni wczasami nad typowym piaszczystym wybrzeżem (jakiego nie znajdziecie na Maderze), oferowanymi przez europejskie kurorty. Kilometry malowniczych lewad, rozciągających się wzdłuż i wszerz wyspy, to kolejny utarty slogan, jaki najczęściej pojawia się w przewodnikach. Rzeczywiście, spacery wzdłuż miejscowych kanałów irygacyjnych zwykle obfitują w przepiękne widoki na wody Atlantyku, wiele z nich to jednak zrujnowane i zaniedbane ścieżki, porośnięte przez dzikie i nieokiełznane krzaki.

Poznaj ceny noclegów w Funchal

Co gorsze, mało kto wspomina o tym, że co roku przynajmniej kilka osób ginie lub doznaje poważnego uszczerbku na zdrowiu wskutek upadku, o jaki bardzo łatwo w przypadku wielu ekstremalnie trudnych i niezabezpieczonych lewad. Turyści zwykle nie zdają sobie sprawy, że wędrówki wzdłuż wielu kanałów są zabronione, a pozornie niegroźny spacer, może skończyć się zagubieniem, nadszarpnięciem zdrowia a nawet śmiercią. Przed zaplanowaniem wyprawy na którąś z maderskich lewad, warto zweryfikować informacje na temat stopnia trudności jej pokonania oraz grożących nam niebezpieczeństw.

*Oczywiście Madera to także wiele urokliwych zaułków, widoków zapierających dech w piersiach i przepięknej, tropikalnej roślinności, o czym kilkukrotnie wspominałam i pewnie jeszcze wiele razy wspomnę w swoich wpisach. Dziś jednak chciałam skupić się na mniej reprezentatywnych obrazkach wyspy, by odczarować powszechny i moim zdaniem, mocno przerysowany, stereotyp rajskiej wyspy.. :)

Lokalizacja

8 Comments

  1. z przyjemnością przeczytałam wpis, do tej pory kojarzyłam Maderę jako rajską wyspę, a przecież tam jak i wszędzie indziej istnieje codzienne życie i szara rzeczywistość (choć z pewnością trochę bardziej kolorowa) :) pozdrawiam

  2. Pozdrowienia z Czech! Ponownie chciałbym powiedzieć prawdę. Wszystko można znaleźć na – http://en-albafos.blog.cz

  3. No cóż – Madera to nie Ibiza z dyskotekami i nocnym życiem. Jak autorka słusznie zauważyła to wyspa ogród – taki raj emerytów. A ci ostatni nie są spragnieni nocnych rozrywek. Madera to wyspa ogród z cudnym klimatem i wspaniałą (spokojną) atmosferą. Polecam wszystkim chcącym odetchnąć od dyskotek, nocnych klubów i innych modnych gdzie indziej rozrywek.

    PS. Jeśli autorkę razi bieda, to sugeruję trzymanie się z dala od Portugalii oraz większości krajów Europy południowej. Polecam Luksemburg, Szwajcarię i Monako.

    • Bardzo dziękuję za odwiedziny. :) Oczywiście, nie o “urazę” biedą chodziło mi we wpisie. Moim celem było raczej zwrócenie uwagi na fakt, że problem ubóstwa – oprócz kontynentu – dotyczy także Madery, o której rzadko mówi się w tym kontekście i na co bardzo rzadko zwracają uwagę wszelkie przewodniki i turystyczne publikacje na jej temat. Pozdrawiam serdecznie!

  4. Choć jeszcze nie jestem emerytem, to chętnie na Maderę pojadę, właśnie dla spokoju i ciszy. Dzięki za zachętę ;)

  5. Pani Agnieszko, moje pierwsze spotkanie z Maderą było dosyć dziwne i nietypowe, żeby nie napisać śmieszne. W zamierzchłych czasach głębokiej komuny, za bony towarowe ( zamiennik dolarów) kupiłam w słynnym sklepie Pewex – Przedsiębiorstwo Eksportu Wewnętrznego, kupon materiału o nazwie – MADERA. Zaczęłam szukać w bibliotece co to jest dokładnie Madera i wtedy dowiedziałam się o portugalskiej wyspie. Pewex i poznawanie świata – taki dziwny w moim przypadku przewodnik turystyczny. Do tej pory nie udało mi się zawitać na Maderę, ale byłam tuż tuż gdy odwiedziłam Maroko.
    Wracając do artykułu, to doświadczyłam bycia w hotelu gdzie rezydują niemieccy i holenderscy emeryci – w Side w Turcji. Cisza, spokój, brak hałasów. Nie jestem jeszcze emerytką, ale taki pobyt bardzo mi odpowiadał. Z relacji „moich” współtowarzyszy hotelowych dowiedziałam się, że większość letnich kanikuł Niemcy spędzają właśnie na Maderze. Trochę zazdroszczę Niemcom, że ich stać na kilkumiesięczny pobyt w tak cudownym miejscu.
    Co do ludzi żebrzących… u nas bieda jest jakoś tak ukryta, jakby niewidoczna, co nie oznacza, że jej nie ma. Gdzie indziej pokazuje swe smutne oblicze. Trudno o tym pisać, bo z perspektywy sytej osoby ten świat jest nie do opisania. Właśnie wróciłam z Gruzji i tam widziałam na każdym kroku biedę, ludzi z wyciągniętą dłonią po jałmużnę. Pierwszy raz doświadczyłam tak namacalnego wstydu, że ja mam tak dużo w porównaniu z innymi ludźmi.
    Oj, jakoś tak smutno zakończyłam, ale świat to nie tylko różowa szczęśliwa strona życia.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Dorota

  6. Czesc :) Muszę Ci cos powiedziec, naprawdę umiesz bardzo dobrze pisac, jestem niezmiernie mile zaskoczony :) Mam nadzieje, ze jeszcze dlugo będę mogl czytac Twoje teksty :) Osobiscie zbyt często nie zagladam do swiata wirtualnego, czasami by posluchac muzyki, czy sprawdzic pocztę, lub jakieś informacje, do tych zadan wpisze sobie jeszcze sprawdzanie Twojego bloga :)

Skomentuj