Polak, Turek, dwa bratanki? Geneza relacji polsko-tureckich

Z okazji tegorocznej zaszczytnej rocznicy 600-lecia nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Polską a Turcją postanowiłam przybliżyć historię Polonezköy, jedynej polskiej wsi na terenie Turcji, oraz polskiej diaspory w Turcji na przełomie XIX i XX wieku. Inauguracja obchodów rocznicy miała miejsce w dniach 5-7 marca, podczas oficjalnej wizyty prezydenta Bronisława Komorowskiego w Turcji. W ramach obchodów w naszym kraju odbyło się wiele wydarzeń artystycznych, w tym Tydzień Filmów Tureckich, Tydzień Kultury i Sztuki Tureckiej oraz występ Wirujących Derwiszy w Sali Kongresowej.

 Od Adampola do Polonezköy
Polska diaspora w Turcji na przełomie XIX i XX wieku 

Historia nawiązania stosunków dyplomatycznych między Polską a Turcją sięga 1414 roku, kiedy sułtan Mehmet I Çelebi gościł na swoim dworze pierwszą polską, a jednocześnie pierwszą europejską, misję dyplomatyczną. W trakcie 600 lat wzajemnych relacji Polska i Turcja niejednokrotnie udowodniły łączące je więzi polityczne, a momentem który najsilniej wpisał się w pamięć zbiorową Polaków było nieuznanie przez Turcję rozbiorów Polski oraz decyzja o utworzeniu w roku 1842 polskiej osady Adampol na terenie Imperium Osmańskiego, przez lata dającej schron uczestnikom powstania listopadowego, Wiosny Ludów oraz powstania styczniowego. Dzieje te znalazły swój wyraz w słowach zmarłego w Konstantynopolu znamienitego polskiego poety Adama Mickiewicza:

W czasach, kiedy żadne z państw nie sprzeciwiło się uciskowi Polski przez wrogich sąsiadów, jedynymi naszymi przyjaciółmi byli Turcy. Darzymy Turków przyjaźnią jako ten naród, który nie ugiął się przed naszymi wrogami i nie zaakceptował rozbiorów Polski[1].

Heroiczna postawa tysięcy tureckich żołnierzy walczących podczas I wojny światowej na froncie w Galicji, będącej wówczas częścią Cesarstwa Austro-Węgier, przyczyniła się wówczas do pomocy Polsce w jej drodze do odzyskania niepodległości w roku 1918, a pięć lat później to właśnie Polska była pierwszym krajem, który uznał nowo powstałą Republikę Turecką. W czasie II wojny światowej Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej działała nieprzerwanie na terenie Ankary, a rząd turecki aktywnie udzielał pomocy uchodźcom z Polski.

 Adampol  – Polonezköy – geneza powstania 

U źródła powstania Adampolu leżały polskie zmagania o odzyskanie niepodległości, których wielkim inicjatorem był książę Adam Jerzy Czartoryski, dawny minister spraw zagranicznych oraz jedna z czołowych postaci powstania listopadowego. W roku 1841 powołał on w Stambule Agencję Główną Misji Wschodniej Hôtelu Lambert, której optyka wspierać miała działania o charakterze antyrosyjskim, prowadzone przez przedstawicieli polskiej emigracji w Turcji – składającej się przede wszystkim z kombatantów oraz byłych powstańców rozproszonych na Wschodzie. Imperium Otomańskie wyraźnie sprzeciwiało się umowie o podziale ziem polskich, podpisanej przez Rosję, Prusy oraz Austrię w roku 1772, stanowiąc jednocześnie schronienie dla polskich emigrantów politycznych. Ich koncentracja w dalszej kolejności miała w przyszłości usprawnić budowę polskich oddziałów niepodległościowych (pułku kozaków sułtańskich). Snując plany odzyskania niepodległości, książę Czartoryski dopatrywał się w Turcji znamienitego sojusznika Polski pod zaborami, a także orędownika sprawy polskiej w walce z Rosją. Z polecenia ks. Czartoryskiego szefem Agencji Głównej Misji Wschodniej mianowany został oficer Michał Czajkowski, w pierwszym okresie pozostający w służbie księcia, natomiast od przyjęcia islamu w roku 1850 poddany służby tureckiej jako Mehmet Sadyk Pasza. Cel powołania Agencji oraz pogarszająca się sytuacja ekonomiczna polskich emigrantów w Turcji zrodziły pomysł utworzenia na terenie kraju chrześcijańskiej osady, która dałaby schron byłym powstańcom oraz stanowiła zarazem azyl polityczny, sprzyjający planowaniu działań antyrosyjskich. W razie wojny z Rosją˛ osadnicy mieli wejść w skład wojska, które będzie walczyło o niepodległość Polski[2]. Utworzeniu osady służyły przede wszystkim względy polityczne, jednak dla przyszłych jej mieszkańców miała mieć ona również silne znaczenie symboliczne, gdyż „dla adampolskich Kempków, Dohodów, Biskupskich czy Ohotskich ważniejsze od wielkiej polityki było to, że mogli żyć jak wolni ludzie pośród lesistych pagórków przypominających Polskę, której nie było[3]. W roku 1842 Michał Czajkowski podpisał porozumienie ze zgromadzeniem zakonnym francuskich misjonarzy, zwanych Lazarystami, o ustanowieniu na ich terenach ziemskich polskiej wsi, będącej pierwszym tego rodzaju osadnictwem na obszarze Imperium Osmańskiego.

Będące przedmiotem dzierżawy grunty ziemskie znajdowały się w okolicy około 100 km od ówczesnego Stambułu, po azjatyckiej stronie Bosforu, w sąsiedztwie miejscowości Beykoz. Formalne ustanowienie wsi nastąpiło w marcu 1842 r., kiedy też dokonano poświęcenia pierwszej chaty oraz oficjalnego nazwania osady Schronieniem Świętego Wincentego. Późniejsza nazwa Adampol przetrwała do roku 1920, w którym to władze republiki dokonały prawnego przemianowania na Polonezköy, co w języku tureckim oznacza „polską wieś”. Cały  obszar kolonii pozostawał własnością rodziny Czartoryskich od  1883 r.  do czasu nadania tej ziemi na własność jej mieszkańcom  przez władze tureckie około 1960 r.[4] Ufundowanie polskiej gminy na terenach Imperium w momencie, w którym państwo polskie nie istniało na mapie politycznej świata, stanowiło niezwykle znaczące wydarzenie w historii polsko-tureckiej przyjaźni.

W pierwszym okresie populacja Adampolu wynosiła zaledwie 12 osadników, będących przede wszystkim jeńcami z rosyjskiej armii, do której wcielono ich przymusowo. Wśród emigrantów znalazły się również pokrewne narody słowiańskie, co uwypuklało wyraźne zróżnicowanie dialektu. Ujednolicenie językowe nastąpiło dopiero w okresie późniejszym, w momencie utworzenia polskiej szkoły na terenie kolonii. Ze względu na pobyt ks. Czartoryskiego w Paryżu, początkowi mieszkańcy osady objęci zostali opieką państwa francuskiego, które wydało im również dokumenty potwierdzające ich tożsamość oraz status prawny. Warunkiem osiedlenia się na ziemiach Adampolu było wyznawanie wiary rzymskokatolickiej oraz posiadanie rekomendacji od osoby poważanej.

Pierwsi  właściciele,  a  raczej  użytkownicy  ziemi,  otrzymali  ją  na zasadzie  dziedzicznej,  bezpłatnej  dzierżawy,  a  potomkowie  ich  przekazywali  z  kolei  ziemię  i  domy  swym  następcom,  dzieciom  lub  innym  krewnym[5].

W przeciągu kilku kolejnych lat, wraz z wybuchami kolejnych powstań, populacja Adampolu wzrastała do liczby 100 mieszkańców, by pod koniec XIX w. sięgnąć liczby 150 osadników. Kolejne fale osadnicze przyniosły kolonii uczestników powstania galicyjskiego, węgierskiej Wiosny Ludów oraz weteranów wojny krymskiej. W trakcie trwania tej ostatniej, we wrześniu 1855, do Turcji udał się także znamienity polski poeta, działacz oraz publicysta polityczny Adam Mickiewicz, gotowy wesprzeć akcję organizowania legionu polskiego do walki z Rosją, jak również złożonego z Żydów tzw. Legionu Żydowskiego. Polski poeta zmarł kilka miesięcy po swoim przybyciu do Konstantynopola, najprawdopodobniej na skutek epidemii cholery. Jego śmierć oraz tymczasowy pochówek w Stambule stanowiły silny akcent w dziejach losów Polaków w Turcji.

Poznaj ceny noclegów w Turcji!

Późniejsza kluczowa fala uchodźców przybyła do Turcji po upadku powstania styczniowego (1863 – 1864), wśród których wysoce wykształceni oraz wykwalifikowani polscy młodzi inżynierowie zostali zatrudnieni przez rząd turecki przy pracach związanych z budową nowej infrastruktury.

Nowo przybyli polscy  inżynierzy i budowniczy kolei Warszawa – Wiedeń zostali zatrudnieni przy budowie pierwszej linii kolejowej na Bałkanach i zbudowali pierwsze prawdziwe drogi i mosty w Azji[6].

Adampol w okresie tym przechodził okres wyraźnego rozkwitu, a na jego terenie mieszkało ponad sto rodzin, stanowiących drugie pokolenie Polaków, będących jednocześnie obywatelami Turcji. W 1883 r. książę Władysław Czartoryski sfinalizował umowę o wykupie ziemi z rąk zakonu Lazarystów.

Wraz z odzyskaniem przez Polskę niepodległości w roku 1918 mieszkańcy Adampolu otrzymali prawo do posiadania polskiego obywatelstwa, a część z nich podjęła decyzji o powrocie do kraju, którego w istocie nie znała. Ze względu na zróżnicowane pochodzenie terytorialne oraz społeczne pierwszych fal osadników, a także wchodzenie przez nich w związki małżeńskie z przedstawicielkami innych narodowości, ówczesna społeczność polskiej kolonii – pomimo kulturowej odrębności – była w istocie bardzo zróżnicowana, czerpiąc z wpływów tureckich oraz greckich. Wskazuje się również, iż do roku 1938 większość mieszkańców osady posiadała tureckie obywatelstwo. Początki XX wieku przyniosły pogorszenie sytuacji ekonomicznej Adampolu, a trudny osadniczego życia utrudniały funkcjonowanie polskiej placówki szkolnej oraz lokalnej parafii. Utrudnienia te nie przeszkodziły jednak Adampolanom w pielęgnowaniu polskiej kultury, języka oraz wiary rzymskokatolickiej. Szansą dla polepszenia sytuacji ekonomicznej osady był fakt, iż polska kolonia zyskiwała stopniowo coraz większą popularność wśród europejskiej oraz chrześcijańskiej diaspory, a jej charakter stopniowo przeobrażał się z czysto rolniczego w turystyczno-rekreacyjny oraz usługowy.

Wraz z wybuchem I wojny światowej wśród gości odwiedzających Adampol dominować zaczęli niemieccy oficerowie, podczas gdy w tym samym czasie dziewięciu adampolan walczyło z wojskami ententy w obronie cieśnin i Stambułu w Dardanelach[7]. Wśród poległych na froncie znaleźli się bracia Alfons i Józef Wrzostek, natomiast Marek Gazewicz oraz Józef Dohoda szczęśliwie powrócili z frontu do osady w Adampolu. W armii tureckiej –  jako syn powstańca styczniowego dziedziczący tureckie obywatelstwo – służył również późniejszy generał lotnictwa II RP Ludomił Rayski, który wstąpił do osmańskiego lotnictwa jako obserwator lotniczy na froncie dardanelskim, a następnie do końca wojny służył w 5 Pułku Lotniczym w Izmirze.

 Proklamacja Republiki Turcji
Ustanowienie polsko-tureckiej przyjaźni 

Następstwem proklamowania Republiki Turcji w roku 1923 było podpisanie, w tym samym roku, Traktatu Przyjaźni pomiędzy Polską a Turcją. Dokument ustanowił stosunki dyplomatyczne między obu państwami, a także zapowiadał zgodę na zawarcie Konwencji Handlowej i Konwencji Osiedleńczej. U źródła postanowień traktatu leżała gwarancja współpracy, przyjaźni i pokojowych zamiarów, a w konsekwencji bezpieczeństwa dla polskiej wsi. Jednocześnie jednak Polonezköy (nazwa oficjalnie nadana osadzie w roku 1923) utracił autonomię i władze osady zmuszone zostały do podporządkowania się przepisom nowo powstałego państwa tureckiego. W ramach przeprowadzonych reform mieszkańcy Polonezköy zostali zobligowani do przyjęcia obywatelstwa tureckiego, cudzoziemcom zostało odebrane prawo własności, a polska szkoła została zastąpiona przez placówkę turecką. W dowód polsko-tureckiej przyjaźni do Polonezköy w roku 1937 przyjechał Mustafa Kemal Atatürk, współtwórca i pierwszy prezydent Republiki Turcji, który zainteresowany był życiem mniejszości narodowej, w żaden sposób nie zagrażającej bezpieczeństwu wewnętrznemu kraju. Według współczesnych relacji mieszkańców, wizyta ta odbyła się dla nich nieoczekiwanie, a intencją Mustafy Kemala było poznanie obyczajów domostwa, do którego przybędą wyłącznie adampolanie.

Atatürk w Polonezköy powitany został zgodnie z tradycją słowiańską – chlebem i solą, a przed rezydencją burmistrza,  pośród  drzew  zjadł  śniadanie  z  całą  wsią,  dyskutując  o  problemach rolniczych.[8] Na widok jednego z Adampolskich ogrodów Atatürk powiedzieć miał To ja takiego miejsca właśnie szukam. […] W sam raz miejsce dla mnie.[9]

W trakcie trwania II Wojny Światowej podjęto decyzję o nałożeniu podatku od posiadanego majątku (tur. Varlık Vergisi), którego wysokość definiowało kryterium etniczne oraz religijne. Nie-muzułmanom, którym nie udało się zgromadzić żądanej kwoty pieniędzy, groził areszt oraz zesłanie do przymusowej pracy, co spotkało również kilku mieszkańców Polonezköy. Dodatkowym utrudnieniem dla kolonialnej gospodarki wsi była nacjonalizacja lasów (1947), które dotychczas stanowiły istotne źródło dochodów dla mieszkańców osady. Efektem dramatycznie pogorszonej się sytuacji ekonomicznej wsi był proces migracji osadników do Stanów Zjednoczonych, Francji, Niemiec oraz Australii. Impuls emigracyjny stanowiły również późniejsze pomyślnie przeprowadzone zabiegi dążące do przekazania praw własności gruntów oraz lasów. Znalazły one swoje rozwiązanie w 1969 roku, kiedy decyzją sądu mieszkańcy wsi odzyskali prawo własności do swoich terenów. W latach 60. dokonano otwarcia drogi przejazdowej dla pojazdów osobowych, która połączyła osadę z sąsiadującym miasteczkiem Beykoz, co spowodowało zwiększenie się liczby przybywających do osady turystów, a także przyczyniło się do nasilenia procesów asymilacyjnych jej mieszkańców. Do ich intensyfikacji znacząco przyczyniło się także rozprzestrzenienie na terenie Polonezköy sieci elektroenergetycznej pod koniec lat siedemdziesiątych, czego konsekwencją było wprowadzenie tureckiej telewizji, a co za tym idzie nowych treści informacyjnych. Podwyższenie się standardu obiektów budowlanych sprawiło, że ceny ziemi gwałtownie wzrosły, tak, że  stać  na nią było jedynie najbogatszych.  Do Polonezköy  napływali  nowi mieszkańcy  –  turecka  elita  finansowa, która zbudowała sobie “dacze”  na przedmieściach Stambułu[10].

Obecnie w Polonezköy mieszka ok. 250 osób, w tym kilkudziesięciu Polaków, potomków uczestników powstania listopadowego, Wiosny Ludów oraz powstania styczniowego.

 Współczesny rozkwit relacji polsko-tureckich 

Współcześnie relacje między Polską a Turcją rozwijane są w dziedzinie polityki obronnej (w ramach struktur NATO), gospodarczej (m.in. w ramach Unii Celnej) oraz w sferze kultury i kontaktów społecznych. Rezultatem dobrych stosunków są również wizyty na najwyższym szczeblu oraz liczne umowy, w tym dwa traktaty przyjaźni, zawarte między państwami. 6 marca 2014 r. odbyło się w Stambule Polsko-Tureckie Forum Gospodarcze z udziałem przedsiębiorców z Polski oraz Turcji. Razem z prezydentem Komorowskim do Turcji wybrało się również ok. 100 polskich przedsiębiorców. Relacje gospodarcze między Turcją a Polską nabierają tempa. Dla Turków Polska jest głównie rynkiem zbytu, a obroty handlowe między dwoma krajami sięgają rzędu 5 mld dol. Najbliższe lata prognozują znaczącą intensyfikację relacji gospodarczych.


[1] Różko K., Polacy kochają Turcję, Nasze Miasto Warszawa (nr 40) 31.05.2012 , s. 7.
[2]
 Cichocki D., Godzińska M, Adampol – Polonezköy : między polskością a tureckością : monografia współczesnej wsi, s. 11.
[3]
Koniecka A., Polska po turecku, VIP Biznes & Styl (nr 5/6) 01.05.2013, Polska po turecku, s. 82
[4]
Pietraszak E., “Etnografia Polska”, t. XVIII: 1974 z. 1, s. 1.
[5]
Ibidem, s. 86.
[6]
Starowicz A., Adampol (Polonezköy) Przykład przyjaźni polsko tureckiej i pokojowego współistnienia chrześcijan i muzułmanów, s. 7.
[7]
 Cichocki D., Godzińska M, Adampol – Polonezköy : między polskością a tureckością : monografia współczesnej wsi,  s. 13
[8]
  Starowicz A, Adampol (Polonezköy) Przykład przyjaźni polsko tureckiej i pokojowego współistnienia chrześcijan i muzułmanów, s. 7.
[9]
Koniecka A., Polska po turecku, VIP Biznes & Styl (nr 5/6) 01.05.2013, Polska po turecku, s. 82.
[10]
Starowicz A, Adampol (Polonezköy) Przykład przyjaźni polsko tureckiej i pokojowego współistnienia chrześcijan i muzułmanów,s. 8.

 

30 Comments

  1. Dziękuję serdecznie za ten wpis! Na bloga zaglądam regularnie, i czytam z przyjemnością. Wiedziałem o istnieniu Adampola / Polonezköy, ale bez szczegółów, tak pieknie przez Ciebie przedstawionych. Dziękuję!

  2. Artykuł bardzo ciekawy, tylko uwaga do ONET-u: Na zdjęciu przy linku do artykułu na stronie głównej jest Kair!!! Konkretnie widok z Cytadeli.

  3. O istnieniu Adampola dowiedziałam się w dzieciństwie z pasjonujących powieści przygodowo-kryminalnych dla młodzieży Eugeniusza Paukszty. Ich akcja toczyła się na terenie Turcji, gdzie Polacy prowadzili wykopaliska. Fantastyczna, wartka akcja, orientalne pejzaże działały szalenie na wyobraźnię. Szkoda, że dziś już nikt po jego książki nie sięga.

    • Ja również pamiętam te książki i młodego głównego bohatera. Jedna z powieści miała chyba tytuł ” Amfory spod Halikarnasu”. Serdecznie pozdrawiam.

      • Nie. Te książki Paukszty miały tytuły “Złote korony księcia Dardanów” i “W cieniu hetyckiego sfinksa”. “Amfory z Halikarnasu” to miała być trzecia część cyklu, ale z powodu śmierci Autora nigdy nie ujrzała światła dziennego.

  4. A ja tam byłam….magiczne miejsce, małzeństwa mieszane turecko- polskie, cmentarz z polskimi grobami, szkoda, że coraz bardziej zaniedbany, bo nie ma juz komu dbać o groby, polski kościól, gdzie na msze przychodzi 10-15 osób. To jest miejsce, gdzie każdy ważniejszy polityk, artysta, prezydent z Polski obowiązkowo musi odwiedzić…

  5. Ile razy jeszcze przeczytam ze Turcja nie uznala rozbiorow ze wzgledu na przyjazn z RP? Co za bzdury. Byl to prosty dyplomatyczny ‘pstryczek w nos’ przeciwko Austrii i Rosji

  6. Brawo,brawo -Polacy wola przyjaznic sie z muzulmanska Turcja ktora wiezila i odebrala Grecji Konstantynopol. Polska pod zaborami byla 100 lat a Grecja w pazurach Turkow 300. Naprawde wielki “sojusznik”…………

    • No i tak lepiej niż , z chrześcijanami , którzy dzielnie wsparli Konstantynopol IV krucjatą , rabując i mordując na chwałę watykańskiego bożka

  7. W ostatnim czasie na onecie sa silnie promowane blogi partnerek Turkow (czyzby rzeczywiscie tylko ze wzgledu na obchody?). Wszystkie oczywiscie piejace z zachwytu nad tym krajem i ludzmi. Zadnych negatywow? Jak choociazby brudny, zasmiecony i smierdzacy Stambul czy ani jednej osoby znajacej slowo po polsku w Adampolu? Nie warto tez wspominac, ze Turcja zaborow nie uznala nie w wyniku sympatii do Polski, a z nienawisci do Austrii. Ech, szczegol…

    • Szanowny Pani/e, bardzo dziękuję za komentarz. Na wstępie chciałam podkreślić, że nigdy nie byłam i nie jestem partnerką Turka. ;))) Moja ocena Turcji i Turków wynika z wieloletnich zainteresowań tym krajem, a przede wszystkim z ponad rocznych doświadczeń życia tutaj, które są bardzo dobre (nic na to nie poradzę:). Myślę, że wszyscy zdajemy sobie sprawę, że nie ma miejsc idealnych, kryształowych – bez brudnych zaułków i wyjątków od reguły. W moich oczach Stambuł to miasto piękne, magiczne, wyjątkowe – trudno mi opisywać je w sposób, jaki Pan/i proponuje – jest to jednak kwestia subiektywnych odczuć, percepcji, oczekiwań. Jeśli chodzi o znajomość języka polskiego w Polonezkoy – jeszcze kilka lat temu najstarsi mieszkańcy mówili po polsku, choć siłą rzeczy był to polski w wydaniu archaicznym. Obecnie wieś zamieszkiwana jest przez Turków i trudno oczekiwać od młodych pokoleń, by pielęgnowali język odległego kraju, z którym łączy ich ten wyjątkowy historyczny epizod. Problem zaniku języka ojczystego wśród emigrantów jest powszechny w wielu innych krajach i w przypadku dużo krótszych okresów emigracji. Pozdrawiam serdecznie, A.W. :)

      • Pięknie powiedziane. Byliśmy w Istambule w tym roku. Mieliśmy wspaniałego przewodnika rodem z Adampola. Głęboki ukłon dla ludzi którzy mimo urodzenia w Turcji czuja się Polakami, i to przez duże P.

  8. zamiast bić się z Turkami pod Wiedniem było trzeba Austriaków wspólnie pobić i pozostawić pod Turecką okupacją… w ten sposób o jednego późniejszego rozbiorce byłoby mniej a zyskalibyśmy silnego sojusznika…
    no ale kto to wiedział? ech…

    • mhm, I kijem byś przyjmował Islam. Obecnie by tu nie było Polaków tylko mieszanka turecko-Polska.

  9. Gdyby Polska nie była tak uzalezniona od Watykanu i sprzymierzyła się z Imperium, bylibyśmy potęgą, bo złamalibyśmy Rosję carską.

  10. Dlaczego na każdej tureckiej grafice o naszej pseudo braterskości jest turek+blond kobieta, niech będzie Polak i Turczynka, a nie, zapomniałem, przecież to dla nich hańba, że ich kobieta jest z obcokrajowcem. Zawsze nam było bliżej do Ormian niż Turków, od religii zaczynając, przez wspólnego wroga (Turcję), aż po obyczaje. Powoływanie się na to, że “jeszcze nie przyjechał ambasador Lechastanu” jest głupotą, Turcy tak mówili, aby zezłościć Rosjan, Polska ich mało interesowała. Kontynuując, mieszkałem (i mieszkam) wiele lat w krajach Arabskich i tutaj o Turkach mówią podobnie, zakłamany naród, uważający się za Panów świata. Pozdrawiam

    • Wielka szkoda, ze nie mieszkal Pan przez kilka lat w Turcji! Jesli tak zle Arabowie mowia o Turkach to prosze przypomniec im, ze Imperium Osmanskie przez 600 z gora lat (od mniej wiecej 1300 roku)bronilo i umacnialo Islam a przez te wszystkie stulecia Arabowie niewiele robili aby bronic wlasnej religii. A przed Osmanami byli jeszcze Turcy Seldzuccy, ktorzy w bezprzeczny sposob wyeliminowali Bizancjum z Azji Mniejszej a potem w czasie Krucjat nekali Krzyzowcow zanim ci dotarli do Ziemii Swietej.

    • Arabowie w ogóle nie SA zakłamani…toz to dopiero banda hipokrytów! Znam z autopsji…

  11. Na początku października byłem z kolejną krótką wizytą w Szymbarku – tak gdzie można podziwiać najdłuższą deskę świata, dom do góry nogami i zobaczyłem jak ufam miejsce-ekspozycję z rzeczowo i estetycznie wykonanymi tablicami pamiątkowymi w tym tablicą poświęconą księciu Adamowi Jerzemu Czartoryskiemu, Adamowi Mickiewiczowi i wielu ludziom o polska brzmiących nazwiskach – mających przy nazwisku mufdi. Trochę poczytałem opisane historie i przyznam, że było to dla mnie trochę przeżycie. Jak dziwnie plotą się losy ludzi. Ekspozycja została otwarta w związku z wizytą ambasadora Turcji i nie pamiętam kogo jeszcze. Polecam to miejsce zobaczyć ze względów wyżej opisanych i innych o których nie wspominam. Pozdrawiam

  12. PANI Agnieszko, szacunek za opis i zero podtekstow. Wiedze wchlonalem. :)

  13. nic nie rozumiem,a co robił Sobieski pod Wiedniem z koalicjantami jak bił Turków ?

  14. “Turek jest pełen sprzeczności
    Rzecz nie tylko w tym,
    Że mieszka w nim Wschód
    i Zachód, Europa i Azja,
    Ale, że cechuje go wyniosła
    Duma i jednocześnie gnębi
    Kompleks niższości. Jest
    Zamknięty w sobie, lecz
    Cudzoziemcom okazuje
    Gościnność, pragnie pochwał,
    Ale nie zabiega o nie”
    – Dawid Hotham – dziennikarz Times’a
    …a Stambuł? Stambuł to nie miasto, to Stambuł. pzdr:)

  15. Nie wszyscy wiedza, jakie były losy generała Józefa Bema związanego z obozem Hôtel Lambert i stronnika Adama Jerzego Czartoryskiego, wspomnianego w blogu.
    Po upadku powstania węgierskiego przeszedł na islam i został nawet feldmarszałkiem armii tureckiej. Zasłużył się wielce dla Turcji, ale karierę zakończył jako komendant twierdzy w Aleppo leżącej obecnie w Syrii, gdzie zmarł 10 grudnia 1850 roku. Twierdzę w Aleppo i miejsce urzędowania generała Bema można obejrzeć pod linkiem
    http://youtu.be/Sfap00K2bTY
    Autorkę bloga, Panią Agnieszkę, która pozdrawiam i osoby zainteresowane zabytkami i przyrodą Turcji zapraszam do mojego kanału na You Tube, gdzie znajduje się m.in. kilkanaście filmów z tego kraju, nakręconych podczas dwóch wycieczek objazdowych i pobycie w Alanyi.
    https://www.youtube.com/my_videos?o=U

  16. Bardzo ciekawy i wyczerpujacy temat artykul.

  17. Witam!
    Dziękuję serdecznie Pani Agnieszko :)
    Pięknie i dokładnie przedstawione fakty!
    O Adampolu wiem już od kilkudziesięciu lat.. .
    Tak jak o fakcie nieuznania przez Turcję rozbiorów…
    Umożliwienie przez wieloletniego (może nawet wielowiekowego :) ) wroga, założenia Polskiej osady na swoim terytorium (przez “nietolerancyjnych” muzułmanów Turków) powinno dać trochę do myślenia naszym “tolerancyjnym i jakże wyrozumiałym” Rodakom ;)
    Myślę, że nomen-omen wspólna, nie koniecznie w dobrym słowa znaczeniu – bo głównie historia wojen, toczonych z wielką zawziętością, między naszymi krajami, pozwoliła jednak na zrodzenie się czegoś na kształt wzajemnego szacunku.
    Niestety moi drodzy, wiecznie z wszystkiego niezadowoleni, krytykanci – nic Wam do oceniania obyczajów i kultury panujących w innym kraju niż Wasz (nasz)… Nic nam do innych narodów (o ile oczywiście nie wchodzą “z butami” w nasze życie!).Sprzątanie zacznijcie od własnego podwórka…
    Jeszcze raz dziękuję za naprawdę “fajny” artykuł, Pani Agnieszko
    Pozdrawiam serdecznie

  18. A najlepsze to byly spodkanie towarzyskie na Dzikich Polach przy ognisku (prazenie stop wegielkiem) oraz wieksza braterska narada dyplomatycana Jana III z Kara Mustafa pod Wiedniem.

  19. Akuku

  20. Byłam w Polonezkoy kilkanaście lat temu i spotkałam ludzi mówiących piękną polszczyzną. Taką jaką można spotkać już tylko książkach. Możliwe, że obecne czasy tak szybko się zmieniają, że język polski tam zaginął. A szkoda.

  21. Mam do czynienia z tradycyjnymi rodzinami tureckimi, na zachodzie i rzeczywiscie rozumiemy sie bez slow. Turcy sa kulturowo tacy jak my, chodzi mi o jednorodnosc i lojalnosc, rodzinnosc, skrajnosc, goscinnosc, brak obludy. Z pewnoscia przyjdzie nam jeszcze walczyc o wolna, wspolna Europe! Nasza historia jest trwalsza niz wszelkie unie, mimo konfliktow wewnetrznych, ktore sa naturalne. Przyjdzie czas odrodzenia i ratunku dla europejskiej Turcji.

Skomentuj