Kawa po turecku – jak parzyć?

Kawa musi być czarna jak piekło, mocna jak śmierć i słodka jak miłość. Stare tureckie przysłowie najpełniej oddaje chyba smak i aromat tureckiej kawy. Kawa po turecku, podawana w małych, zdobionych w orientalne wzory, filiżankach, zawiera w sobie powalającą dawkę energii.

Choć mieszkam w Turcji od wielu miesięcy, po raz pierwszy zdarzyło mi się otrzymać turecką kawę, zaserwowaną w tak wspaniały sposób. Mocny, waniliowy aromat, zamknięty w, typowej dla tego rodzaju kawy, filiżance, podany w akompaniamencie ziaren kawy oraz płonącego ognia. Gdzie zaserwowano tego rodzaju kawę? U podłoża starożytnego miasta Assos, które stanowi dla mnie jedno z najbardziej magicznych, a zarazem nieturystycznych, miejsc w tym rejonie Turcji. Kawa po turecku to jednak napój powszechnie dostępny w każdym zakątku kraju!

Czytaj także: Turcja – te miejsca trzeba zobaczyć!

Kawa po turecku – przepis

Smak tureckiej kawy początkowo bardzo mnie zniechęcał, ze względu na jej moc i intensywność aromatu. Nie bez powodu podawana jest bowiem w towarzystwie wody mineralnej. Z każdym kolejnym tygodniem, trochę na przekór sobie i trochę ze względu na wszechobecną kulturę jej picia, stopniowo zaczęłam przekonywać się do malutkich filiżanek, zawierających porcję tego kofeinowego przysmaku. Pewnego dnia nie mogłam się oprzeć, by zapytać zaprzyjaźnioną właścicielkę lokalnej knajpki, w jaki sposób turecką kawę powinno się przyrządzać.

Czytaj także: Czy do Turcji potrzebna jest wiza? 

Do przyrządzenia kawy po turecku niezbędna jest: kawa, cukier, woda oraz kardamon. Jeśli chcemy przygotować kawę w taki sposób, w jaki czynią to Turcy, potrzebujemy również cezve, czyli specjalny miedziany tygielek do kawy. Do cezve powinniśmy wsypać dwie łyżki kawy oraz cukier (sporą ilość), a następnie zalać wszystko wodą. Tygiel stawiamy na ogniu i gotujemy w taki sposób, aby nie doprowadzić do wrzenia kawy. Gdy nasza kawa się zagotuje, odstawiamy ją oraz czekamy aż nieco ostygnie. Następnie czynność gotowania powtarzamy jeszcze dwukrotnie (lub więcej). Na samym końcu rozbijamy ziarenko kardamonu i wsypujemy do kawy.

Od ilości zaparzania kawy zależy jej moc oraz aromat. :)

4 Comments

  1. Turcy też zawsze pytają, jak słodka ma być zamówiona kawa – nie pamiętam tych określeń po turecku, ale jak w Turcji jestem, to sobie przypominam :-)
    Oczywiście, przytaszczyłam już dawno taki tygielek do domu, a podczas parzenia, gdy kawa chce wykipieć wystarczy skropić ją zimną wodą, na chwilę się uspokoi – i powtarzać te czynność.
    Lubię posmak kardamonu w kawie, która podawana jest w ten sposób nie tylko w Turcji, ale także innych muzułmańskich krajach. Jednak jakoś tak jest, że ilekroć przywożę do Polski kawę z kardamonem – nie smakuje mi tu tak bardzo, jak “in situ”.
    Pozdrawiam,
    Beatka

    • Droga Beato, mam bardzo podobne odczucia. :) Z resztą wiele tureckich przysmaków traci swój urok w polskich warunkach, zupełnie jakby były stworzone do serwowania ich wraz z promieniami tutejszego słońca i atmosferą. Co do kawy to moja ulubiona opcja to “orta şekerli” :)) Pozdrawiam serdecznie!

  2. Wiesz czemu nie smakuje tak samo? Bo “na wynos” sprzedaja szmelc :P natomiast w lokalu placisz za kawe lepszej jakosci. Tak samo jest cygarami na Kubie ;)

  3. Wszystko pięknie tylko nie zagotowujemy tej kawy….
    Doprowadzamy do momenty aż wytwarza się ta pianka i chłodzimy (trochę tej pianki odkładamy na dno filiżanki)potem znów czekamy na piankę i rozlewamy.
    Nie ma za co

Skomentuj