Smutna historia ojca i syna

Turcja jest w żałobie. I nie mam na myśli tylko tej trzydniowej, z przyczyn oczywistych ogłoszonej przez rząd. Mam na myśli ból, smutek i cierpienie wypisane dziś na twarzy wszystkich Turków. Katastrofa wybuchu w kopalni Soma jest najtragiczniejszą w historii tureckiego górnictwa.

n_66537_1
Źródło: www.hurriyetdailynews.com

 

Kopalnia w Somie jest oddalona od Çanakkale zaledwie o 235 kilometrów. Mierząc tę odległość skalą wielkości Turcji, to bardzo blisko. Nietrudno spotkać w naszym mieście ludzi, którzy znali kogoś, kto zginął w tej tragicznej katastrofie. Ojcowie, bracia, kuzyni, sąsiedzi, znajomi. Po prostu arkadaşım, jak zgodnie mówią. Niektórzy zupełnie zamilkli, nie odpowiadają na wiadomości i nie odbierają telefonów. Podobno ktoś bardzo im bliski poniósł śmierć w Somie. Ból bardzo łatwo zamienia się w gorycz, złość i niezgodę na ponowne wydarzenie się takiej katastrofy. Część osób dołącza do akcji protestacyjnych, inni chowają swój ból głęboko w sobie. Beztroskie życie nadmorskiego miasta ucichło. Jego rytm, puls i energia zniknęły. Nad budynkami górują flagi, opuszczone do połowy.

Tragiczna historia  ojca i syna

Pośród setek tragicznych historii i osobistych dramatów, bywają i takie, o których mówi się wszędzie. Ich tragedia stanowi jednocześnie poruszający dowód prawdziwej odwagi i miłości. Wszyscy żyją dziś smutnymi losami ojca i syna, którzy wspólnie ponieśli śmierć w Somie. Ojciec, 43-letni Hüseyin Avkaş, powinien być już na swojej górniczej emeryturze, jednak w celu zapewnienia lepszego bytu swojej rodzinie, nadal wiódł górnicze życie. Ze względu na swoje doświadczenie, dowodził ekipie 60 górników, a oni dzięki jego obecności czuli się bezpieczniej.

Rodzina Avkaşa przeprowadziła się do Somy 24 lata temu. Obecność w pobliżu dużej kopalni, zatrudniającej 6,5 tys. osób, sugerowała, że nigdy nie będzie tutaj problemów z pracą. Gdy jego synowie, Fatih oraz Ferhat, osiągnęli wiek dojrzałości, również rozpoczęli pracę w kopalni. Chłopcy pragnęli jak najszybciej nauczyć się tajników zawodu swojego ojca, którego profesjonalizm tak bardzo cenili i szanowali.

Avkaş wraz z synami, podobnie jak wiele innych tureckich rodzin, nie kierowali się niepisanym prawem, że górnicy z tej samej rodziny nie powinni pracować na jednej zmianie. Nie chcieli przyprawiać swojej żony i matki, Melek, o kłopot przygotowywania ich do dziennej zmiany o trzech różnych porach. O tej samej godzinie wychodzili z domu i o tej samej zwykle do niego wracali.

W dniu okrutnej tragedii, Hüseyin i Ferhat poszli na swoją zmianę. Fatih został w domu, bo w ostatnich dniach nie czuł się najlepiej. W momencie wybuchu Ferhat, wraz z kolegami, znajdował się setki metrów pod powierzchnią. Hüseyin zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jednak ani przez chwilę nie zawahał się, by udać się w dół kopalni i ratować swojego syna. Podczas  gdy jego koledzy uciekali do wyjścia kopalni, on pobiegł w przeciwnym kierunku. Nie wiemy, co wydarzyło się później. Prawdopodobnie już nigdy nie dowiemy się również, jak długo trwała ich walka oraz jak brzmiały ich ostatnie słowa. Ratownik odnalazł ich martwych. Ojciec i syn byli przytuleni do siebie. Ich ciała, wraz z setkami innych górników, spoczęły obok siebie na skromnym cmentarzu podmiejskim w Somie.

Łączymy się z Wami w bólu, cała Polska współczuje Wam tej okrutnej tragedii – słowa, które przecież nie są w stanie zrodzić niczego poza lekkim uśmiechem na zmęczonych, smutnych twarzach. Wypowiadamy je jednak, by naszym znajomym było choć trochę lepiej. By poczuli, że nie są sami, a wobec tragicznych skutków tureckiej katastrofy nikt dziś nie pozostaje obojętny.

Więcej na temat katastrofy i smutnych statystyk kilka dni temu pisałam także w moim artykule na portalu TwojaEuropa.pl. Znajdziecie go tutaj.