Sufizm i wirujący derwisze w Çanakkale

Derwisze wierzą, że naśladowanie w trakcie tańca, zwanego Semą, ruchów ciał niebieskich zwiększa aktywność ich duszy oraz generuje więcej miłości do Boga.

Powrót z wakacji w Polsce. Gdy samolot zbliżał się do lądowania, a naszym oczom ukazał się niewiarygodny nocny widok gigantycznego i dumnie rozświetlonego Stambuł u, pomyślałam, że miasto to nigdy nie przestanie mnie onieśmielać. Pobyt w kraju pozwolił zrozumieć, że próby opisania znajomym, jak żyje się w Turcji, są z góry skazane na niepowodzenie, gdyż ogrom ich negatywnych wyobrażeń na temat dzikości oraz grasującego niebezpieczeństwa (szczególnie w obliczu obecnej sytuacji w Syrii) jest – w ich mniemaniu – niepodważalny.

Oczywiście nie mam prawa się temu dziwić – na kilka tygodni przed wyjazdem myślałam bardzo podobnie, a oswajanie się z różnicami kulturowymi i wyzbycie się kulturowego egocentryzmu do teraz kiepsko mi wychodzi. Z drugiej jednak strony już pierwsze tygodnie pozwoliły mi zrozumieć, że Turcja to nowoczesny, naprawdę  n o w o c z e s n y  kraj, od którego kraje Europy Zachodniej mogłyby się sporo nauczyć, a życie codzienne ma się nijak do relacji w polskich mediach. Bogactwo tureckiej architektury, liczne inwestycje rewitalizacyjne, czy rozwinięta struktura komunikacyjna na naprawdę wysokim poziomie – to tylko kilka z elementów, które na pierwszy rzut oka robią tutaj wrażenie.

Symptomy  nowoczesności oraz dynamicznego rozwoju pozwalają mi chwilami niemal zupełnie zapomnieć o głębokiej dominacji muzułmańskiej tradycji oraz egzotyce kraju, a nawet poczuć się jak u siebie. W Çanakkale czasem częściej od kobiet w chustach spotkać można dziewczęta w szortach i krótkich spódniczkach, a w obliczu właśnie rozpoczynającego się roku akademickiego można mówić o małej eksplozji europejskiej mody na ulicach, zaskakująco konkurującej z tradycyjnym skromnym ubiorem preferowanym przez starsze oraz konserwatywne kobiety.  Obecność studentów ożywia atmosferę w mieście, która – szczególnie w pobliżu kampusów – niczym nie różni się od tej w państwach zachodnich. Z drugiej strony jednak te i inne znamiona ‘europejskości’ wydają mi się być zaledwie przykrywką, pod którą dumnie drzemie głęboka tradycja i egzotyka orientu, która od czasu do czasu daje o sobie znać – niekiedy w sposób zupełnie magiczny..

W trakcie ostatniego spaceru po pobliskiej plaży (w Çanakkale jest ich kilka) z oddali zaczął dobiegać dźwięk gry na instrumencie brzmieniem przypominającym flet. Nadmorskim muzykiem okazała się młoda dziewczyna w stroju muzułmańskim, grająca w odosobnieniu tuż przy brzegu. W pełnym skupieniu, zupełnie nie zważając na otoczenie, oddawała się muzyce – zupełnie tak, jak gdyby był to jej rodzaj modlitwy. Instrument, na którym grała dziewczyna to ney – turecki flet trzcinowy, który jest jednym z najbardziej typowych instrumentów klasycznej muzyki bliskowschodniej, a także pełni główną rolę w muzyce obrzędów sufich, do których najprawdopodobniej należała ta młoda kobieta.

Bractwa sufickie opierają swoją wiarę o mistyczno-ascetyczne praktyki, prowadzące do poznania Boga. U źródeł ich doktryny leży głęboka wiara cel regularnych modlitw, zbiorowych śpiewów, studiowaniu islamu oraz wyrzeczeniu się własnego ego w drodze do osiągnięcia jedności z boskim Absolutem. Sufizm to zbiorcze określenie dla wielu islamskich nurtów mistycznych, a na jego doktrynie swoją tradycję opiera między innymi wędrowne oraz ascetyczne bractwo muzułmańskie derwiszy. Ci wędrowni mnisi, zwani również mewlewitami oraz wirującymi derwiszami, swój początek zawdzięczają Dżalal ad-Din Rumiemu (1207 – 1273), uznawanego za jednego z najwybitniejszych poetów sufickich oraz mistyków perskich. Poezja Rumiego emanuje głęboką wiarą w miłość jako moc stwórczą istnienia wszechświata, a miłość do Boga celem ostatecznym w drodze do Absolutu. Wpływ poety na rozwój literatury krajów islamskich do dziś pozostaje nieoceniony, a jego twórczość uznawana jest za bezkonkurencyjne osiągnięcie mistycznej poezji sufickiej.

Charakterystyczną cechą, zainspirowanego poezją Rumiego, zakonu wirujących derwiszy jest medytacja w ruchu, przybierająca formę szybkiego obracania się wokół własnej osi – jak twierdzą,  w kierunku prawdy. Mawlewici wierzą, że naśladowanie w trakcie tańca, zwanego Semą, ruchów ciał niebieskich zwiększa aktywność ich duszy oraz generuje więcej miłości do Boga. Wirujący derwisze mają na sobie wysokie, filcowe nakrycie głowy. Podobno zdolny derwisz jest w stanie osiągnąć nawet czterdzieści obrotów na minutę, a najbardziej dramatycznym momentem w tańcu jest nagłe zatrzymanie się w miejscu po odpowiedniej sekwencji.

Symbol wirującego derwisza można dziś napotkać niemal wszędzie, gdyż tradycja tańca Mawlewitów została w dużym stopniu wchłonięta przez przemysł turystyczny, w ramach którego organizuje się dla turystów różnego rodzaju wieczorki tureckie, podczas których można obejrzeć tego rodzaju spektakl w wykonaniu tancerzy. Chętnych pragnących obejrzeć show derwiszów nigdy nie brakuje, a odkąd ustawowo zezwolono na sesje wirowania specjalnie dla turystów, znaleźli się i derwisze, którzy – pomimo z natury sekretnych praktyk – tego rodzaju występy z przyjemnością oferują.. Niemniej jednak czasami dużo lepszym pomysłem od uczestnictwa w uczcie mającej na celu nakarmić apetyt turysty, jest rozejrzenie się na około i uchwycenie magii prawdziwej Turcji.. niekiedy skrytej pod postacią dziewczyny po cichu muzykującej na plaży..

Lokalizacja:

Agnieszka Wawrzyniak

Cześć! Mam na imię Agnieszka. Prowadzę tego bloga od 5 lat. Na Styku Kultur znajdziesz ponad 200 artykułów, dotyczących przede wszystkim Turcji, w której niegdyś mieszkałam, jak również wielu innych zakątków świata. W wolnej chwili polecam Ci lekturę mojej książki "Çanakkale i północno-zachodnia Turcja", jak również odwiedzenie mojego kanału na YouTube - @stykkultur. Dziękuję za odwiedziny! :)

Skomentuj