9.5 C
Istanbul
Strona główna Książki Elif Şafak - "10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie"...

Elif Şafak – “10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie” – recenzja książki + KONKURS dla czytelników Styku Kultur

-

- Reklama -

W październiku 2020, nakładem Wydawnictwa Poznańskiego, ukazał się polski przekład powieści “10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie“, autorstwa bijącej rekordy popularności tureckiej powieściopisarki Elif Şafak. Książka została uznana przez wielu krytyków za najlepsze dzieło Şafak i błyskawicznie trafiła na krótką listę tytułów nominowanych do Nagrody Bookera.

10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie” to pełna empatii i troskliwości opowieść o grupie przyjaciół, których wzajemna lojalność okazała się silniejsza niż śmierć. W centrum pierwszej części książki jest Leila, stambulska prostytutka, której ciało jest już martwe, lecz mózg jeszcze pracuje i pracował będzie przez tytułowe 10 minut i 38 sekund. W ostatnich chwilach życia, Leila przypomina sobie migawki ze swojego życia, które – choć pozornie niechronologiczne i niemające ze sobą wiele wspólnego – ostatecznie składają się na pełną historię życia kobiety. To dzięki nim czytelnik ma szansę zrozumieć, jakie niesprawiedliwości spotkały w życiu bohaterkę, a także co skłoniło ją do obrania niełatwej życiowej drogi. Oprócz tego, co trudne i bolesne, będący w stanie wzmożonej świadomości umysł umierającej Leili podsyła jej także wspomnienia smaków i zapachów. I jak przystało na Şafak, wiele z tych obrazów ma swoje silne osadzenie w historii i miejskim krajobrazie Stambułu.

- Reklama -

Książkę “10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie” można zakupić na oficjalnej stronie Wydawnictwa Poznańskiego, klikając TUTAJ.

W drugiej, mocno odmiennej części Elif Şafak oddaje głos piątce przyjaciół Leili, którzy zrobią wiele, by z należytym szacunkiem pożegnać się ze swoją zmarłą przyjaciółką. To właśnie te osoby były najbliższe sercu kobiety, obdarowując ją przyjaźnią i miłością, jakiej nie miała szansy zaznać w domu rodzinnym. Podobnie jak ona, cała piątka na własnej skórze brutalnie doświadczyła poczucia braku społecznej akceptacji. Warto podkreślić, że w powieści “10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie” nie ma sztampowych bohaterów – wszystkie postacie są wyraziste, wszystkie mogą wydać się wielu osobom kontrowersyjne, a przede wszystkim wszystkie zmierzyły się z poczuciem odrzucenia przez mieszkańców Stambułu, z uwagi na swoją inność i odmienność.

- Reklama -

10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie” to bardzo smutna i nostalgiczna powieść, która dobitnie akcentuje, jak wielu z nas odbierane jest we współczesnym świecie prawo do bycia sobą. To także opowieść o niełatwym życiu kobiet w patriarchalnym społeczeństwie, gdzie naczelne zasady ustanawiane są przez mężczyzn. Pomimo tego, że powieść dotyka bardzo trudnych i delikatnych tematów, niosąc solidny bagaż emocji, nie brakuje w niej również miejsca na spacery po Stambule, przesiąkniętym zapachami i smakami, w trakcie których czytelnik ma szansę poczuć atmosferę i klimat orientalnej metropolii. I choć nazwisko Elif Şafak to gwarancja jakości, warto zauważyć, że książka jest po prostu świetnie napisana. Wbrew pozorom, to także bardzo uniwersalna opowieść, która na długo pozostanie w pamięci każdego czytelnika.

KONKURS!

Uwaga! Mam dla Was konkurs, w którym do wygrania są egzemplarze książki “10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie”, ufundowane przez Wydawnictwo Poznańskie. Aby wziąć udział w inicjatywie, wystarczy odpowiedzieć w komentarzu pod tym artykułem na pytanie konkursowe. Dwie najbardziej kreatywne odpowiedzi zgarną nagrodę! :) Konkurs potrwa do 18 marca 2021, do godz. 12:00.

okladka shafak 10 minut 2 700x1024 Elif Şafak   10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie   recenzja książki + KONKURS dla czytelników Styku Kultur

PYTANIE KONKURSOWE: Jakie jest twoje najcenniejsze wspomnienie, związane z turcją?

Regulamin Konkursu “10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie”

  1. Organizatorką konkursu jest Agnieszka Maury, autora bloga www.stykkultur.pl.
  2. Nagrodami w konkursie są 2 nowe egzemplarze książki “10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie“, ufundowane przez Wydawnictwo Poznańskie.
  3. Konkurs trwa od 15 marca 2021 do 18 marca 2021, godz. 12:00. Odpowiedzi udzielone po zakończeniu konkursu nie będą brane pod uwagę.
  4. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest dodanie autorskiego komentarza pod artykułem konkursowym, zawierającego odpowiedź na pytanie konkursowe.
  5. Uczestnikiem konkursu może być każda osoba dorosła, posiadająca adres korespondencyjny na terenie Polski.
  6. Zwycięzcami zostanie dziesięć osób, których odpowiedzi na pytanie konkursowe zostaną uznane przez organizatorkę konkursu za najciekawsze i najbardziej kreatywne.
  7. Wyniki konkursu zostaną opublikowane w formie komentarza autorki bloga, pod artykułem konkursowym, w ciągu 1 dnia od zakończenia konkursu.
  8. Po ogłoszeniu wyników, zwycięzcy zostaną poproszeni o przesłanie pełnych danych adresowych do wysyłki nagrody na adres agnieszka@stykkultur.pl.
  9. Nagrody zostaną wysłane pod wskazane adresy bezpośrednio przez Wydawnictwo Poznańskie
  10. Organizatorka nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne zgubienie, uszkodzenie lub zniszczenie przesyłek.
  11. Nadesłane dane osobowe uczestników będą przetwarzane przez organizatorkę wyłącznie w celu realizacji konkursu oraz wysyłki nagród. Dane będą chronione zgodnie z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz. U. Nr 133/97, poz. 883). Uczestnikom konkursu przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.
  12. Po wysyłce nagród wiadomości zawierające dane osobowe użytkownika zostaną trwale usunięte.
  13. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr4, poz. 27 z późn. zm.).
  14. Jako Organizatorka zastrzegam sobie prawo wprowadzenia zmian w regulaminie w trakcie trwania konkursu.
Autorka bloga

Cześć, jestem Aga! Miło mi powitać Cię na Styku Kultur. Od 8 lat piszę i opowiadam o Turcji, czego efektem jest m.in. ponad 450 tekstów, które znajdziesz na blogu. Wśród nich m.in. relacje z naszych licznych podróży do Stambułu, na Wybrzeże Egejskie, Riwierę Turecką, do Kapadocji i okolic a także do południowo-wschodniej Anatolii. Zaobserwuj mój kanał na Instagramie oraz Facebooku, by być na bieżąco z naszymi kolejnymi podróżami! 

Autor zdjęć

Cześć, jestem Marcin! W trakcie naszych podróży towarzyszę Agnieszce razem z aparatem, uwieczniając na zdjęciach to, co oglądamy. Zazwyczaj profesjonalną lustrzanką lub bezlusterkowcem z zestawem obiektywów, a czasami po prostu z komórką. Poza tym zaciągam Agę do sklepów muzycznych i na festiwale, szukając podczas naszych wojaży dobrej muzyki. Zajrzyj na moją stronę oraz profile na Facebooku i Instagramie, by dowiedzieć się więcej.

- Advertisement -

  1. Konkurs dobiegł końca! Serdecznie dziękuję wszystkim uczestnikom za udział w zabawie. 🧿 I znów, gdybym tylko mogła, nagrodziłabym każdy z Waszych komentarzy. Ilekroć czytam takie przepełnione miłością do Turcji wypowiedzi, wzruszam się i odnajduję w nich swój własny zachwyt nad tym miejscem. Przechodząc jednak do sedna, miło mi poinformować, że egzemplarz książki wędruje do Moniki oraz Bay_Kuş. Gratulajce! :) Pozostałym uczestnikom polecam zaglądanie na Styk Kultur, gdzie niebawem pojawi się kolejny konkurs! 🇹🇷📚

  2. Gdybym pytanie o najcenniejsze wspomnienie z Turcji zadała sobie dwa lata temu, miałabym problem z jednoznaczną odpowiedzią. Jak wybrać to jedno, jedyne, najcenniejsze wspomnienie, z miejsca, które tak kochasz? Do którego ciągle chcesz wracać? Z tego, które ma specjalne ma specjalne miejsce w Twoim sercu? Które – z pewnością można powiedzieć w moim przypadku – zdecydowało o moim kierunku studiów, moim rozwoju, mojej przyszłości? (Choć brzmi to dość patetycznie nie ma w tym ani krzty przesady :) ).

    Jest tak dużo pięknych wspomnień; zaczynając od zachwycających widoków, czarujących uliczek, aromatycznych zapachów przypraw i przyrządzanych potraw (czuję się ambasadorem nie tylko Turcji, ale przede wszystkim tureckiej kuchni, która dostarcza niesamowitych wrażeń kulinarnych! 😊 ).

    Poranki nad Bosforem, spontaniczna wycieczka rowerowa po Wyspach Książęcych (z przystankami w najpiękniejszych i najmniej oczywistych miejscach), wędrówka po skalistej Kapadocji, ujrzenie po raz pierwszy na własne oczy cudu architektury, jakim jest Hagia Sophia. Pierwszy kęs baklavy w Karaköy Güllüoğlu. Wieczór z Mamą (która specjalnie przyjechała w odwiedziny) w działającej wówczas w Stambule Kafka Cafe i spoglądanie wraz z nią na europejski brzeg Stambułu w barwach zachodzącego słońca. Wyprawa z siostrą do Süleymaniye Camii (w największym upale kluczyłyśmy wśród wąskich uliczek próbując dotrzeć do celu, siostra klęła przy tym siarczyście pytając, czy jeszcze daleko i gdzie ją „wyciągam”, a gdy w końcu weszłyśmy do środka meczetu, uderzył nas przyjemny, zbawienny chłód oraz piękno ornamentów). Spacer po parku Gülhane w pełni sezonu tulipanowego. Jabłkowa herbata w Emirgan. Pyszne kalmary i ryba w chlebie w Tarabyi. Pierwsze zetknięcie się ze stambulską ulicą na Barbaros Bulvarı (i przerażenie czy przeżyję pół roku w tym mieście nie ulegając żadnemu wypadkowi, bo miałam wrażenie, że gdy kierowcy widzą czerwone światło, to gwałtownie przyspieszają:) ). Słuchanie ezanu z Wieży Galata – słoneczny dzień, bezchmurne, błękitne niebo i głos muezzina nadchodzący z meczetów ze wszystkich stron świata, który zwłaszcza w tym położeniu, na tej wysokości i w tej przestrzeni robił niesamowite wrażenie. Pierwszy gofr w Ortaköy (z bananem, truskawką i w białą czekoladą!). Pełen przygód spacer do niedawno wybudowanego Çamlıca Camii. Spoglądanie ze wzniesienia na spinające oba brzegi Stambułu mosty i migające milionem świateł miasto po zmroku.
    Obrazy, smaki, gwar ulicy, szum morza, krzyk mew.
    Jeśli jednak mam wyróżnić moje najcenniejsze wspomnienie, idealnym wstępem do niego będzie fragment wiersza Ahmeta Ady – odtwarzam go za każdym razem, kiedy wracam w myślach do tej chwili:

    “Sezon różany w pełni, w przybrzeżnej kawiarence
    Siedzę i nasłuchuję głosu ziemi
    W glinianej doniczce kępka bazylii
    Nocą i morzem pachnie Stambuł”*

    Mowa o Kadıköy – dzielnicy Stambułu, która wywarła na mnie największe wrażenie. Uwielbiam Kadıköy ze względu na jego usytuowanie – z brzegu roztacza się niesamowity widok na europejską część miasta, Wyspy Książęce i morze. Odkąd pierwszy raz przyjechałam do Stambułu i popłynęłam do Kadıköy, ma on szczególne miejsce w moim sercu. Zawsze to zresztą podkreślałam; wszystkich moim bliskim, którzy przyjechali do mnie lub ze mną do “stolicy stolic”, zabierałam – zazwyczaj na początku wyjazdu – na rejs promem do Kadıköy, aby zobaczyć zachód słońca. Dla Mnie Stambuł o zachodzie słońca jest najpiękniejszy – ukazuje wówczas swoją magię i melancholijną naturę w całej okazałości. Kadıköy w zachodzie słońca też jest najpiękniejsze. „Zaciągając” tam moich towarzyszy, byłam całkowicie świadoma tego co robiłam i robiłam to z premedytacją – ta „zabójcza” kombinacja wrażeń i widoków powodowała, że ci – podobnie jak ja kiedyś – od razu zakochiwali się w Stambule 😊
    Tam też zabrałam mojego chłopaka w nasz pierwszy dzień pobytu w Stambule.
    Poznaliśmy się na studiach arabistycznych. Już przy pierwszej dłuższej rozmowie wiedział, że sercem bliżej mi zdecydowanie do Turcji i kultury tureckiej niż do świata arabskiego, że uczę się języka, że planuję dostać się na studia magisterskie na turkologię i godzić je z arabistyką, że Turcja to moje miejsce na świecie i że jestem absolutnie zakochana w Stambule. Gdy zaczęliśmy się spotykać byłam zresztą tuż przed wyjazdem na kurs językowy (musieliśmy się rozstać na dwa miesiące już na początku naszej relacji)!
    Obiecałam mu, że kiedyś wezmę go do Stambułu. Moim marzeniem było, żeby pokazać mu to miasto, żeby dzielić z nim tę pasję i radość, żeby go tam zabrać. Po cichu liczyłam na to, że pokocha to miejsce choć trochę jak ja.
    Gdy byliśmy tam razem (co wydawało się tak nierealne, że przez pierwsze dni chodziłam „otumaniona”) bardzo bałam się, że chłopak, który przede wszystkim ceni sobie spokój, bliskość natury i ciszę, i który sam siebie nazywa żartobliwie „człowiekiem północy” (w co wlicza się nie tylko umiłowanie do chłodniejszej pogody, ale zachwyt nad krajami skandynawskimi – mała gęstość ludzi, duża gęstość zalesienia), zostanie przytłoczony zurbanizowaną, głośną, chaotyczną, zatłoczoną i brudną metropolią, jaką jest Stambuł. Wiedziałam, że naszym wspólnym mianownikiem jest zainteresowanie orientem (ze względu wspólne studia arabistyczne), ale miałam swoje obawy. Gdy dotarliśmy do Beşiktaş i ujrzał skrzące się w świetle popołudniowego słońca Bosfor i Wieżę Panny i gdy – w końcu – popłynęliśmy do Kadıköy i przysiedliśmy na kamienistym brzegu, by obserwować zachód słońca, moje obawy okazały się całkowicie bezpodstawne. Zniknęły. Usłyszałam wtedy „tak bardzo ci dziękuję, że mnie tu zabrałaś”. I poczułam się absolutnie szczęśliwa.

    Niecałe trzy lata później od tamtego zdarzenia pojechaliśmy do Stambułu ponownie. Już nie sami, bo jeszcze z moją mamą i ciocią, Był rok 2019. Długo czekaliśmy na ten wyjazd. Ja odliczałam dni, byłam na takim etapie swojego życia, że jeszcze bardziej potrzebowałam mojego ukochanego Stambułu.
    Wyjeżdżaliśmy z Polski w smutnych okolicznościach. Z powodu problemów rodzinnych, wyprawa stanęła wówczas pod ogromnym znakiem zapytania. Wyjazd zawisnął na włosku. Rozważaliśmy nawet rezygnację. Pamiętam stres i ogromny żal. Nie obyło się bez płaczu.
    A jednak pojechaliśmy, a życie znów pokazało, że potrafi być (jak sama Turcja zresztą) słodko-gorzkie.

    Pewnego dnia – a był to 30 kwietnia 2019 roku – po kolejnym intensywnym dniu w „mieście miast” odłączyliśmy się od reszty wycieczki. Mama była już dość zmęczona, razem z ciocią zdecydowały więc, że wrócą do hotelu. My – wciąż pełni energii – postanowiliśmy jeszcze skorzystać z reszty dnia, która nam została. Była piękna pogoda, zapowiadał się wspaniały wieczór. Stwierdziliśmy więc, że popłyniemy sami do Kadıköy – w końcu tak dobrze kojarzy nam się to miejsce. No i – co ważniejsze – zbliżał się zachód słońca.

    Płynęliśmy promem podziwiając piękne widoki. Byłam tak zachwycona, że nie wiedziałam czy robić zdjęcia i próbować uchwycić te chwile, czy po prostu patrzeć i patrzeć i napawać się nimi bez końca. Staliśmy na zewnątrz promu i choć w ciągu dnia było gorąco, można było już odczuć silny, zimny, nadmorski wiatr. On dał mi swoją bluzę. Sam zarzucił na siebie koszulę, którą – jak się okazało – miał zwiniętą w torbie. Zdziwiło mnie to, podobnie jak fakt, że w ogóle zabrał tę ją na wyjazd. Wydawało mi się to po prostu niepraktyczne. Nie zadawałam jednak pytań i starałam się chłonąć roztaczające się przed nami widoki. Płynęliśmy więc, staliśmy, patrzyliśmy na morze, na minarety Hagii Sophii i Błękitnego Meczetu oraz Pałac Topkapı skąpane w zachodzącym słońcu.

    Dotarliśmy do Kadıköy i ruszyliśmy przed siebie na bulwary. Ludzie rozsiedli się na kamieniach i wszędzie słychać było wesoły gwar rozmów. Koty bawiły się między skałami i ścigały się – od czasu do czasu było widać koci ogon znikający w skalnych wnękach. Młody chłopak stał spokojnie nad brzegiem i zarzucał wędkę – również w towarzystwie kota. Inny stał przy kolorowych balonikach – miał nadzieję w tej sposób zarobić trochę grosza. Zarówno rybak jak i kolorowe poruszające się na wietrze barwne baloniki na tle złoto pomarańczowego nieba zostały uwiecznione na zdjęciach. Kot „rybaka” również. W oddali w ostatnich promieniach słońca wyłaniał się archipelag Wysp Książęcych. Sceneria jak marzenie. Kadry jak z filmu. Fotografie godne stambulskiej pocztówki.

    Przysiedliśmy w końcu na skałkach, w pewnym oddaleniu od ludzi, którzy w tak piękną pogodę, postanowili spotkać się ze i urządzić na kamieniach wieczorne pikniki.
    Słońce jak wielka pomarańcza, powoli chyliło się ku horyzontowi. Było coraz chłodniej. Opatuliłam się szczelniej podarowaną mi bluzą.

    I właśnie w tamtym momencie zobaczyłam w jego ręku małe, szare pudełeczko. Miałam wrażenie, że czas się zatrzymał. Poczułam ścisk w żołądku. Otworzył je – w środku był malutki, delikatny, złoty pierścionek z błyszczącym kamyczkiem. Nie było klękania na kamieniach – było to zbyt niebezpieczne, poza tym zna mnie na tyle dobrze, że wiedział też, że to nie w moim stylu, że nie lubię przyciągać uwagi i robić zbędnej sensacji (a taka z pewnością miałaby miejsce, zważywszy na otaczających nas ludzi). Rozpłakałam się. Pomyślałam że, jak w wierszu Ahmeta Adı, w Kadıköy, przy zachodzie słońca, tuż przed zmrokiem. „Nocą i morzem pachnie Stambuł”.

    Teraz – w dobie pandemii, gdy podróże są tak utrudnione – z rozrzewnieniem wracam do tamtej chwili. Do mojego najcenniejszego wspomnienia. Za dwa miesiące miał być ślub. W tych czasach jednak wszystko pozostaje jedną wielką niewiadomą.

    A jednak wracając do tego wspomnienia mam uśmiech na twarzy. Dlatego chciałam bardzo podziękować autorce bloga i konkursu – napisanie tego komentarza skłoniło mnie do powrotu do tamtej pięknej chwili. W czasie, kiedy tak bardzo nie wiemy co będzie, kiedy martwimy się naszym zbliżającym się ślubem, było mi to bardzo potrzebne. Bo skłania mnie to do pewnej refleksji; pewnie nie będę miała wymarzonego wesela… ale za to miałam wymarzone zaręczyny..! :) Zaręczyny w moim ukochanym miejscu na świecie. Zaręczyny jak z bajki 😊 Niech zakończeniem tego rozległego komentarza, będzie następujący, mocno kojarzący mi się z tamtymi wydarzeniami, pełen pozytywnej energii (tak potrzebnej w tym czasie) wiersz Ümita Korala:
    W Stambule od dawna miłość trwa
    Moje serce oszalało w krzyku mew
    I mam takie marzenie
    By na promie do Kadıköy
    Na Wieżę Panny spoglądać
    Trzymając w dłoni twoją dłoń
    Gdy na niebie roześmiane słońce…
    Móc każdej morza kropelce opowiedzieć o miłości
    I oczyścić zabrudzone wody Morza Marmara
    (…)
    Mówię Ci kochanie, w Stambule jest miłość
    Kocham cię, ach kocham… *

    * Ahmet Ada „Kadıköy” (tłum. mojego autorstwa)
    **Ümit Koral “Miłość w Stambule” (tłum. mojego autorstwa)

  3. W pierwszej chwili przeczytałem “najciemniejsze” i może nie było to bez znaczenia, bowiem moje najcenniejsze wspomnienie z Turcją związane to takie, że w pewnym momencie mojego życia przyszła mi z pomocą. W momencie, gdy wszystko było najciemniejsze właśnie. Zaczęło się od wsiąknięcia w serial, a jakże, Muhteşem Yüzyıl – Wspaniałe Stulecie, dzięki niemu zacząłem interesować się Turcją, bardzo spodobała mi się melodia języka, zwyczaje, historia, cała kulturowa otoczka. Później lektorat z tureckiego, pochłanianie kolejnych książek Orhana Pamuka czy właśnie Elif Şafak, reportarzy o Turcji, wszelkich dostępnych blogów, w tym Tego:), stron facebookowych, kanałów na YouTube, muzyki, innych seriali i filmów szczególnie ulubionego Ferzana Özpetka. Potem także nawiązanie serdecznych i pełnych ciepła (jak nigdy!) relacji z Turkami z programu Erasmus, z których wiele przerodziło się w przyjaźnie. Tandem Language Evenings i mnóstwo innych miłych wspomnień. Także jestem bardzo wdzięczny Turcji za pojawienie się w odpowiednim momencie i myślę, że na zawsze pozostanie w moim sercu <3.

  4. Było mi dane w Turcji być raz nie wybraliśmy ani modnego kurortu ani magicznego Stambułu. Wakcje w miejscu gdzie nie ma dużych hoteli gdzie rzeka, jezioro i morze łacza się w jedno. Na magicznej plaży składają jaja żółwie morskie . Miejscowość urocza wszytko inne niż u nas na rynku wielka rzeźba żółwia a nie świętego. Do morza kawałek busikiem z miejsowymi się jechało. Na targu jak obyczaj każe targowałam się jak mogłam bo poszłam tam w swoje urodziny i machałam dowodem przed nosem sprzedawcom, wyszłam ze srebrny pierścionkiem z turkusem i czerwonymi butami.Już wtedy miałam dużą słabość do tego kraju i literatury. Ten wyjazd kojarzy mi się z miłością poprostu pojechałam tam z moim ukochanym którego niedługo po zabrakło, odszedł, zmarł….nie wywołałam do dzis nawet zdjęć ale miłość została. Mam nadzieję że tam wrócę i zobaczę więcej i więcej i więcej …

  5. Moim najcenniejszym wspomnieniem związanym z Turcją są moje wymarzone wakacje w Stambule, które miały miejsce 2 lata temu. Już wtedy bardzo interesowałam się Turcją, jej zwyczajami, kulturą, dlatego moim marzeniem było odwiedzenie Stambułu – i zrobiłam to. Wraz z przyjaciółmi odwiedziliśmy to miasto – były to najlepsze wakacje w moim życiu. Zatrzymaliśmy się w przepięknym Arnavutköy. Nigdy nie zapomnę jak po raz pierwszy spróbowałam prawdziwej baklavy czy jadłam przepyszne simity. Wspomnieniem, którego nigdy nie zapomnę jest poznanie tureckiej rodziny z którą mam kontakt do dziś i traktujemy się nawzajem jak prawdziwa rodzina. Dzięki nim doświadczyłam niesamowitej gościnności i życzliwości Turków. Wspaniale zastawiony stół, a po posiłku pełny brzuch – to jest między innymi to czego nie zapomnę. W mojej pamięci pozostanie także rejs po Bosforze, a także wieczorne spacery po stambulskich uliczkach i oddychanie tamtejszym powietrzem. Wspomnienia z tamtego miejsca zajmują szczególne miejsca w moim sercu. Jest to miasto w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia, miasto, które kocham całym sercem i miasto do którego ciągle chcę wracać. Bardzo często wracam wspomnieniami do Stambułu poprzez oglądanie zdjęć, filmów, pamiątek czy chociażby patrząc na moje klucze przy których jest breloczek z okiem proroka, który dostałam od przesympatycznego sprzedawcy z Wielkiego Bazaru. Z wielu miast w Turcji, które odwiedziłam to jednak Stambuł okazał się być moją wielką miłością i to z nim wiąże najcenniejsze wspomnienia. Hagia Sofia, Błękitny Meczet, İstiklal Caddesi czy Meczet Süleymaniye to miejsca na które mogę patrzeć godzinami. W skrócie – moim najcenniejszym wspomnieniem związanym z Turcją jest poznanie fantastycznych ludzi których kocham i traktuję jak rodzinę oraz spełnienie największego marzenia – odwiedzenie miasta dwóch kontynentów, czyli mojego ukochanego Stambułu.

  6. Wszystko co pierwsze to najcenniejsze. Turcja była moją pierwszą zagraniczną destynacją. Pierwszy lot, pierwszy samotny wyjazd. Stambuł po raz pierwszy. 10 lat temu moje nogi po raz pierwszy stanęły na tureckiej ziemi w magicznym Stambule. Dziś, kiedy o tym wspominam to myślę, że było to zaledwie wczoraj. Wspomnienia są tak wyraźne.
    Pamiętam jeden dzień w dzielnicy Fatih. Nocleg w małym, aczkolwiek przesympatycznym pensonacie. Pyszne śniadanie a po śniadaniu wyjście w miasto lokmy w dzielnicy Eminou, świeżutkie, pachnące, posypane mielonymi pistacjami i dalej w drogę. Spacer pośród olbrzymich meczetów, wszędobylskie koty i panowie spacerujący i serwujący Çay w cudnych szklaneczkach. Jestem kulinarnym wariatem i jedzenie to pierwsze czego szukam jadąc gdziekolwiek a w Turcji jedzenie jest boskie. Zwykła kanapka z rybą serwowana na stambulskim moście smakuje jak nie jedna potrawa z pięciogwiazdkowej restauracji ;)

  7. Z każdej kolejnej wizyty w Turcji zostają we mnie wspaniałe wspomnienia miejsc, ludzi, smaków i zapachów – zaszufladkowane, zapamiętane na zawsze. Szczególnie wyjątkowym czasem, do którego myślami często lubię wracać była całodzienna wyprawa z moimi przyjaciółmi w góry Taurus, okolice Gündoğmuş Çaltı. Gdy tylko zostawiliśmy za plecami budzące się ze snu miasto i wspinaliśmy się po krętych skalnych drogach, roztoczył się przed nami coraz piękniejszy widok majestatycznych gór, budzących podziw i respekt. Na śniadanie dotarliśmy do wiejskiego domu, którego domownicy trudnili się wypiekiem tradycyjnych gözleme na oczach gości.Tam w promieniach wschodzącego słońca, popijając herbatę, wcinając placki ze szpinakiem i serem oraz mięsem, podziwialiśmy piękno otaczającego nas świata. Naszym celem było dotarcie do górskiej rzeczki, której lodowata i najczystsza jaką widziałam woda, dała nam ochłodę i ukazała kalejdoskop różnej maści ryb oraz skorupiaków. W czasie tej wędrówki wykonaliśmy setki zdjęć, skorzystaliśmy z kąpieli, czas upływał nam na rozmowach, przerywanych tylko kolejnymi salwami śmiechu. Na końcu naszej drogi ukazała się
    górska osada. Tam wielopokoleniowa rodzina prowadziła hodowlę ryb, których po owędzeniu można było skosztować przy stole i krzesłach, stojących w wodze górskiego strumyku (reklama kawy Lavazza się chowa ;) Po tym posiłku nadszedł czas na odpoczynek i kontemplację w bajkowej górskiej aurze – na pomostach z materacami usytuowanymi nad brzegiem rzeki. To właśnie wtedy pośród szumu drzew, śpiewu ptaków i kojącej ciszy otoczenia – czas się dla mnie zatrzymał. To stan w którym jesteś tutaj i teraz. Jeszcze wyraźniej zrozumiałam, że jestem prawdziwą szczęściarą. To, co najpiękniejsze i najcenniejsze – zobaczymy i docenimy wtedy, kiedy zatrzymamy się z biegu codzienności. Właśnie to doświadczenie z ukochanej Turcji, gdzie ludzie żyją w symbiozie z naturą i ze sobą, bez wahania pozwala mi odpowiedzieć, że lepiej niż mieć, jest po prostu być, do tego być szczęśliwą, każdego dnia ciesząc się najmniejszymi nawet rzeczami :)

  8. Trudno mi wskazać jedno najcenniejsze wspomnienie związane z Turcją, tyle rzeczy przychodzi mi do głowy: archipelagi stamulskich dzielnic, niezapomniane doznania smakowe, bajeczne pejzaże, szczery uśmiech sprzedawcy gdy żegnając się rzucam beztroskie “kolay gelsin”. Lecz to co utkwiło mi na dobre pamięci, to pewien zachodu słońca po azjatyckiej stronie Bosforu – gdy wyciągnęłam rękę po szklaneczkę aromatycznego çayu, wówczas uświadomiłam sobie, że dzięki Turcji odnalazłam swoją drogę, na której przede mną jeszcze tak wiele do odkrycia.

  9. Najcenniejszw to to z pierwszej wizyty. Kiedy wszystko mnie cieszyło, koty na parkanach, psy na ulicach, herbata pita w stambulskich zaułkach, krzyk mew po azhatyckiej stronie. Pamietam to wzruszenie na widok Kiz kulesi. Nie powiem ile tam zdjęc zrobiłam. Czy dzis jest inaczej? Nie, kazda kolejna wizyta w Turcji jest identyczna, bo… tak samo cenna. A Stambuł jest jak dom, jak kapcie, ktore się zprzyjemnoscią zaklada ❤

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Istanbul
bezchmurnie
9.5 ° C
10 °
9 °
76 %
3.1kmh
0 %
pon
10 °
wt
15 °
śr
17 °
czw
14 °
pt
13 °

Najnowsze:

Chrześcijaństwo w Turcji: 5 miejsc, które warto odwiedzić

Choć 98% ludności Turcji wyznaje islam, ślady obecności chrześcijaństwa na obszarze kraju widać w wielu miejscach. Ziemie obecnie należące...

Turcy przygotowują się do Ramadanu. W Kayseri hitem pastırma pozłacana jadalnym złotem

Już 13 kwietnia rozpocznie się Ramadan (w Turcji znany jako Ramazan), tradycyjny 30-dniowy post, w trakcie którego muzułmanie na...

Turecki duet ojciec-syn stworzył mikrotonalną gitarę z klocków Lego

Lubisz orientalne brzmienie tureckiej bağlamy? Sprawdź, jak znakomicie brzmi mikrotonalna gitara z klocków Lego, będąca pomysłem Tolgahana Çoğulu oraz...

Obostrzenia w Turcji & zasady powrotu do Polski [KWIECIEŃ 2021]

Planujesz podróż do Turcji w kwietniu lub maju 2021? Poniżej znajdziesz podsumowanie aktualnych oraz zapowiadanych obostrzeń. Do 30 marca...
Close