Epidemia koronawirusa w Turcji okiem moich tureckich przyjaciół

autor(ka): Agnieszka Maury
Otwarcie granic

🧿 Chcesz być na bieżąco z naszymi podróżami? Obserwuj profil @stykkultur na Instagramie.

Kübra ze Stambułu, Bilal z Izmiru, Arzu z Yalovej, Atakan z Çanakkale, Nur z Uşak, Şeyhmus z Mardin – moich cudownych tureckich przyjaciół i znajomych zapytałam o to, jak z ich perspektywy wygląda epidemia koronawirusa w Turcji. Poznajcie 6 wyjątkowych osób i ich historie!

Relacja Kübry ze Stambułu

Do 3 maja 2020, nad Bosforem odnotowano 124 375 zakażonych koronawirusem. Turecki minister zdrowia poinformował również o 3 336 ofiarach śmiertelnych epidemii, a 58 259 osób wyzdrowiało. Jak ocenia moja przyjaciółka Kübra, którą poznałam jeszcze w czasach, gdy mieszkałam w Çanakkale, tureckie władze dokładają wszelkich starań, by opanować epidemię, a mieszkańcy Stambułu traktują wprowadzone obostrzenia bardzo poważnie. – Turecki Minister Zdrowia, Minister Spraw Wewnętrznych oraz pracownicy służby zdrowia dzielnie walczą o polepszenie sytuacji i robią kawał dobrej roboty. Wiele środków zostało powziętych niemalże natychmiast, po wykryciu pierwszych przypadków zakażeń w Turcji. Zarówno krajowe, jak międzynarodowe loty zostały wstrzymane. Turcy przebywający poza granicami kraju, mogli skorzystać ze specjalnych lotów, organizowanych przez rząd. Następnie tych ludzi poddano 14-dniowej kwarantannie w zdezynfekowanych obiektach, nim mogli wrócić do swoich domów – podsumowała Kübra. Jak przyznała podczas naszej rozmowy, mieszkańcy Stambułu raczej nie wychodzą z domu, jeśli nie jest to konieczne. – Wychodzimy jedynie do sklepów, każdorazowo zakładając maski oraz rękawiczki ochronne. Niemal każdy stara się zachować dystans społeczny, dzięki czemu ilość aktywnych zakażeń stopniowo spada. Mamy nadzieję, że niebawem to wszystko dobiegnie końca.


Kübra podkreśliła również, że wraz z ukochanym, pozostają dobrej myśli i przede wszystkim cieszą się, że zarówno oni, jak i ich bliscy pozostają zdrowi. – Mieszkam w Stambule wraz z moim mężem. Oczywiście, epidemia zmieniła wiele w naszym codziennym życiu. Nie możemy wyjeżdżać z miasta na weekendy, co było naszą tradycją, która pozwalała nam odpocząć od zgiełku dużej metropolii. Zamiast uprawiać sport na zewnątrz, staram się ćwiczyć w domu. Nie możemy wychodzić wieczorami do restauracji, co sprawia, że zaczęłam bardziej kreatywnie podchodzić do gotowania i staram się przygotowywać rozmaite posiłki w domu. Pozostajemy w domu i gotujemy, słuchamy muzyki, tańczymy, czytamy książki, malujemy, uprawiamy sport, a nawet opalamy się na balkonie. Jesteśmy szczęśliwi, bo nie chorujemy. W ostatnim czasie szczególnie zajmuje mnie pielęgnacja roślin domowych i balkonowych. Spójrz, to na przykład moja choinka balkonowa! Hoduję także drzewka cytrynowe – zrelacjonowała z uśmiechem Kübra.



Relacja Bilala z Izmiru

Z Bilalem poznaliśmy się w szkole językowej Amerikan Kültür w Çanakkale. Jego niezwykle otwarty i przyjacielski charakter sprawił, że szybko się zakumplowaliśmy, wyskakując od czasu do czasu na piwo i pogaduchy w jednej z popularnych knajpek na Kordonie. Bilal sporo podróżuje po świecie, a od dwóch lat na stałe mieszka w Izmirze. Jak ocenia aktualną sytuację w kraju? – Z mojej perspektywy, sytuacja w Turcji się poprawia. Według Ministerstwa Zdrowia, większość obywateli naszego kraju poważnie podchodzi do wprowadzonych obostrzeń, dzięki czemu liczba zakażeń się zmniejsza. W ostatnim czasie zwiększono restrykcje, związane z wychodzeniem z domu, jednak dotyczy to przede wszystkim 31 największych miast w Turcji. Po 11 maja większość sklepów w Turcji powoli zacznie się otwierać, za wyjątkiem restauracji oraz dużych galerii handlowych. Co więcej, w Turcji obowiązuje nakaz noszenia masek w środkach transportu publicznego oraz w sklepach. Niektórzy nie przestrzegają tego nakazu, co kosztuje ich zwykle mandatem w wysokości 3250 TL – przyznał Bilal. Zapytany przeze mnie o to, jakie nastroje panują wśród mieszkańców Izmiru, odpowiedział: – Mieszkam w Izmirze od dwóch lat. Jak wiesz, to jedno z najbardziej rozwiniętych i nowoczesnych miast w Turcji, dlatego też większość mieszkańców zdaje sobie sprawę z konieczności przestrzegania wprowadzonych zasad. Z moich obserwacji wynika, że wszyscy odpowiedzialnie podchodzą do nakazu zachowania dystansu społecznego, tym bardziej, że jesteśmy drugim po Stambule miastem z dużą liczbą zakażeń. Nastroje społeczne w Turcji się poprawiają – ludzie nauczyli się, w jaki sposób minimalizować ryzyko zakażenia, m.in. poprzez częste mycie rąk. Jeśli chodzi o turystów, nie widziałem ich tutaj od ponad dwóch miesięcy, w związku z zamknięciem granic.

Relacja Atakana z Çanakkale

Z Atakanem poznaliśmy się w Çanakkale, w dość niecodzienny sposób. Pewnego dnia odezwał się do mnie online z pytaniem, czy nie chciałabym udzielać mu korepetycji z języka polskiego. Okazało się, że Ata miał za sobą pół roku studiowania w Polsce, w ramach programu Erasmus, a okres ten zaowocował jego fascynacją naszym krajem i językiem. Od czasu do czasu umawialiśmy się wiec na lekcje języka polskiego, które były dla mnie niesamowicie ciekawym doświadczeniem. – Dzień dobry, Aga, dziękuję za rozmowę ze mną – rozpoczął nienaganną polszczyzną Ata, przechodząc następnie na angielski. – Epidemia koronawirusa wszystko zmieniła. W 30 największych miastach w kraju oraz w Zonguldak wprowadzono godzinę policyjną w weekendy. Grzywna za jej nieprzestrzeganie wynosi 3150 TL. Chociaż w ostatnich dniach odnotowujemy optymistyczny spadek liczby zakażeń, sądzę, że to zabieg ekonomiczny, mający na celu zapobiec utracie dochodów z turystyki w okresie letnim. Mam jednak nadzieję, że się mylę i wszystko zmierza ku lepszemu.

Mieszkam w Çanakkale i, dzięki Bogu, w pobliżu są góry i cieśnina. To nie jest też duże miasto, dlatego też nie wprowadzono zakazu wychodzenia z domu. Mimo tego, moje codzienne życie trochę się zmieniło – z powodu zmniejszenia ilości promów kursujących na Bozcaadę i Gökçeadę, gdzie także pracuję, spędzam więcej czasu w biurze stacjonarnym. Dotychczas, 5 razy w tygodniu uczęszczałem na lekcje tanga, a teraz wszystkie szkoły tańca są niestety zamknięte. Dlatego też stawiam na wycieczki rowerowe i naprawdę sporo teraz jeżdżę. Co jeszcze? Cóż, wszystkie puby pozostają zamknięte, dlatego też nie możemy po pracy wyskoczyć na piwo. Ale za to często podziwiam zachody słońca, co mnie uszczęśliwia. Oficjalnie, mamy także zakaz pływania, choć w ubiegłym tygodniu pływałem w Assos (nie mów tego policji :)). Tureckie społeczeństwo jest przepełnione nadzieją, bo liczba zakażeń spada. W domu wszyscy się nudzą, ale przyzwyczailiśmy się do takiego trybu życia. Każdy odkrył w sobie nowe hobby – ludzie pieką chleby, uprawiają sport, jogują i grają w domu na instrumentach muzycznych. Co do turystów? Nie widziałem ich od trzech miesięcy.

Relacja Arzu z Yalovej

Przesympatyczna Arzu to kolejna osoba, którą poznałam w Amerikan Kültür w Çanakkale. Byłyśmy chyba jedynymi jasnymi blondynkami w okolicy, więc to musiało skończyć się przyjaźnią! ;) I choć obecnie rzadko się widujemy, to gdy tylko jest okazja, staramy się z niej korzystać, jak np. kilka lat temu, gdy wraz z Marcinem Arzu i jej znajomym Buğrą, spędziliśmy wspólnie przemiły weekend, przemierzając turecką metropolię wzdłuż i wszerz. Moja turecka przyjaciółka ma na swoim koncie epizod pracy jako stewardessa w Antalyi, gdzie wyprowadziła się po kilku latach spędzonych w Çanakkale, a następnie powrót do rodzinnej Yalovej, gdzie obecnie mieszka i ponownie uczy języka angielskiego. Gdy zapytałam Arzu, jak ocenia bieżącą sytuację, jej odpowiedź wybrzmiała optymistycznie. – Wszyscy na bieżąco śledzimy liczbę zakażeń, bo koronawirus to naczelny temat w telewizji. Podawane statystyki są bardzo dokładne i, wiele wskazuje na to, że wszystko idzie dobrze, a ilość zakażeń powoli spada. Dla przykładu, wczoraj było wykonanych 36000 testów, spośród których 1983 dały wynik pozytywny, a 75 osób zmarło. Nasze bieżące statystyki nie są tak tragiczne, jak w wielu innych krajach – przyznała Arzu.



Jak dodała, obecne obostrzenia utrudniają mieszkańcom miasta Yalova komunikację z innymi miejscami, a zbyt długie przesiadywanie w domu nie wpływa dobrze na kondycję psychiczną Turków. – Mieszkam w małym mieście Yalova, świetnie skomunikowanym z Bursą i Stambułem. Obecnie, zamknięto jednak zarówno połączenia promowe, jak i autobusowe. Wszyscy pozostajemy w domach i nie możemy już wychodzić z domu tak często, jak dawniej. Nie możemy też widywać się z przyjaciółmi i rodziną. Zdecydowana większość z nas jest ostrożna – nosimy maski i używamy płynów dezynfekujących. Nie jesteśmy jednak narodem przyzwyczajonym do przebywania w domu, dlatego ta sytuacja mocno odbija się na naszym samopoczuciu. Niestety, nie każdy też zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji – część obywateli nie nosi masek i wychodzi na zewnątrz, gdy nie jest to konieczne. Oficjalny zakaz dotyczy zresztą wyłącznie osób poniżej 20 i powyżej 65 roku życia. Pozostałe osoby są jedynie proszone o pozostawanie w domu i jak widzisz, to tylko prośby.

Koronawirus w Turcji a edukacja online

Arzu opowiedziała mi również, jak obecnie wygląda jej codzienna praca jako nauczycielki języka angielskiego. – W Turcji szkoły pozostają zamknięte od 16 marca i to jedna z lepszych decyzji, podjętych w tym trudnym czasie. Jako nauczycielka, muszę przyznać, ze jesteśmy naprawdę nieźli w edukacji na odległość. Prowadzimy lekcje online w ciągu tygodnia, przeprowadzamy egzaminy online, jak również celebrujemy online ważne dla nas dni i święta państwowe. Uczniowie naprawdę lubią te lekcje, bo dzięki nim nie muszą wstawać wcześnie rano. Co więcej, nauczyciele mogą korzystać z wielu internetowych szkoleń i webinarów. Jeśli sytuacja się polepszy, a liczba zakażeń wyraźnie spadnie, nasi uczniowie będą mogli wrócić do szkół już pod koniec tego miesiąca. Mamy nadzieję, że wrócimy do normalnego życia w ciągu najbliższego miesiąca lub dwóch.

Relacja Nur z Uşak

Młodziutką, piękną i mądrą Nur, w przeciwieństwie do reszty, poznałam pracując w innej szkole językowej w Çanakkale, a konkretnie w ówczesnej siedzibie İngiliz Kültür İngilizce Kursları. Jej śliczna twarz i burza kruczoczarnych loków przyciągała uwagę każdego, lecz tym, co przede wszystkim wyróżniało dziewczynę na tle pozostałych uczniów, była chęć i wyjątkowy talent do nauki. Nasz kontakt urwał się wraz z końcem mojej pracy w szkole, lecz pozostałyśmy znajomymi na Instagramie, dzięki czemu to dziś wiemy, co u nas słychać. Gdy zapytałam o sytuację epidemiczną w jej regionie, zasugerowała m.in., że coraz więcej osób wychodzi na zewnątrz. – Turcja od samego początku była gotowa na wybuch epidemii i wiele rzeczy mieliśmy pod kontrolą. Dzięki temu, mieliśmy szansę zapobiec wielu kolejnym zakażeniom. Obecnie mieszkam w Uşak, mieście zlokalizowanym w wewnętrznej części regionu Morza Egejskiego. Ponieważ nie jesteśmy dużym miastem, nie wprowadzono tu godziny policyjnej. Ale oczywiście komunikacja z innymi miastami jest zabroniona, dlatego też nie mogę m.in. odwiedzać obecnie swojej rodziny. Myślę, że obecna sytuacja jest trudna, ponieważ spędzanie czasu wśród czterech ścian nie wpływa dobrze na kondycję psychiczną społeczeństwa. Ostatnio w Uşak widuję coraz więcej ludzi na ulicach – widać, że powoli wszyscy zaczynają być znudzeni siedzeniem w domu – przyznała w trakcie naszej rozmowy Nur. – Nie sposób dostrzec tu zmniejszenia ruchu turystycznego, ponieważ w okolicy turystów nigdy nie ma. Osiedlają się tu za to ludzie pochodzenia syryjskiego, irańskiego i afrykańskiego – dodała, zapytana przeze mnie o spadek turystyki w regionie.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  Najczęstsze pytania i odpowiedzi dotyczące Turcji

Relacja Şeyhmusa z Mardin

O to, jak wygląda sytuacja w południowo-wschodniej Anatolii zapytałam również Şeyhmusa z Mardin, zaprzyjaźnionego sprzedawcę mydeł, prowadzącego w centrum miasta niewielką mydlarnię Toprak Sabun DünyasıŞeyhmus Gerehan, którego wraz z Marcinem poznaliśmy w maju ubiegłego roku. Jego krótki komentarz nie pozostawia wątpliwości, że nastroje w południowo-wschodniej części kraju, która ekonomicznie nie jest tak dobrze rozwinięta jak bogatszy zachód, są raczej pesymistyczne. – Jak wiesz, w Turcji wprowadzono godzinę policyjną. Prawie wszyscy pozostają w domach przez większość czasu. Ludzie boją się przyszłości, a zarazem mają nadzieję, że wszystko jakoś się ułoży. Jeśli chodzi o Mardin, wszystkie hotele są obecnie puste i praktycznie nie ma tu nikogo z zewnątrz. Na bazarach i w sklepach również pustki, przez co nasza sytuacja ekonomiczna ma się coraz gorzej. Sądzę, że wiele sklepów niebawem po prostu zbankrutuje. W moim przypadku plusem jest fakt, że w związku z epidemią, ludzie nabywają więcej mydeł. Moje produkty wysyłam również do innych tureckich miast, jak również za granicę, dzięki opcji cargo.



Kübra, Bilal, Arzu, Ata, Nur, Şeyhmus – Muhteşem Türk arkadaşlarıma hikayelerini benimle paylaştıkları için çok teşekkür ederim! Güvende kalın ve yakında görüşürüz! ?

Autorka bloga

Cześć, jestem Aga! Miło mi gościć Cię na Styku Kultur - blogu podróżniczym o Turcji (i reszcie świata). Znajdziesz tu ponad 350 tekstów, które powstały w wyniku moich licznych podróży. Większość z nich poświęcona jest Turcji, która zajmuje w moim sercu miejsce szczególnie. Na Styku Kultur przeczytasz również o wielu innych europejskich i azjatyckich krajach. Rozgość się i czuj, jak u siebie! ?

PRZECZYTAJ TAKŻE:  Wakacje we Włoszech 2020: nasz pobyt w Rzymie w czasie pandemii koronawirusa

Dołącz do dyskusji

Popularne artykuły:

Ta strona używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celu prawidłowego działania narzędzi analitycznych i społecznościowych. Zgoda Czytaj więcej

Close