Jacy są Turcy? Część VI: Między Azją a Europą

autor(ka): Agnieszka Maury
4 komentarze

Jacy są Turcy? Uwielbiam ich za ich ogromne pokłady dumy z siebie i osiągnięć swojego kraju, nawet jeśli niekiedy trudno im w pełni uzasadnić to uczucie. Choć ich otwartość na przybyszów z zewnątrz jest już legendarna, trudno posądzać ich o aspiracje do wkroczenia na teren globalnej wioski, a ich usłany z tradycji egocentryzm wydaje się nie dostrzegać większego sensu w idei globalizacji.

Jacy są Turcy? Na obrzeżach globalnej wioski

Nie jest tajemnicą, że stosunkowo duży procent tureckiego społeczeństwa nie ma żadnego bezpośredniego kontaktu z zagranicą – nie odwiedza innych krajów ani nigdy nie odważyłby się wyemigrować z Turcji. Z jednej strony jest to spowodowane ograniczeniami wizowymi, z drugiej obyczajowością. Oczywiście nie brakuje wśród Turków globtroterów, podróżników czy pracowników międzynarodowych korporacji, przemierzających świat wzdłuż i wszerz – nie wiodą oni jednak prymu w obrazie społeczeństwa. Zaryzykowałabym stwierdzeniem, że europejska mobilność i żądza odkrywania innych miejsc, która tak mocno weszła nam w krew, przeciętnemu mieszkańcowi Turcji nie jest do niczego potrzebna.
Owa tendencja zamykania się na to, co zewnętrzne, nie ma jednak w Turcji nic wspólnego z kompleksami czy niepokojem. Turcy są szalenie dumni z siebie oraz swojego kraju, nawet jeśli nie do końca potrafią w pełni uzasadnić to uczucie. Turecka duma ostatniej dekady zrodziła się przede wszystkim z osiągnięć gospodarczych, które widocznie zmieniły krajobraz kraju. Bez względu na przekonania polityczne, trudno spotkać w Turcji kogoś, kto jednoznacznie byłby rozczarowany sytuacją kraju, a już z pewnością kto uważałby, że gdzieś na świecie istnieje lepsze miejsce do życia.

%name Jacy są Turcy? Część VI: Między Azją a Europą

Jacy są Turcy? My i nasza społeczność

Życie typowej tureckiej rodziny jest bardzo parafialne – toczy się wokół ich rodziny i okolicy, która z reguły pozostaje niezmienna przez całe życie. Większość osób, jakie poznałam, zwykle wraca po studiach do swojej miejscowości lub nigdy z niej nie wyjeżdża. Turcy czują duże przywiązanie do rodzinnych stron i wychwalają je ponad inne regiony. Decyzja o wyjeździe lub poszukiwaniu innego miejsca do życia czasem pojawia się w ich wypowiedziach, ale zazwyczaj jako odległy punkt na mapie przyszłych poczynań.

%name Jacy są Turcy? Część VI: Między Azją a Europą

Tego rodzaju parafialną mentalność bardzo dobrze obrazuje moment pożegnania chłopca, który wyjeżdża do wojska. Jego liczna rodzina oraz przyjaciele przychodzą wraz z nim na dworzec autokarowy, by do ostatniej chwili towarzyszyć mu w opuszczeniu domu. Mężczyźni tańczą i śpiewają, kobiety zanoszą się płaczem i mdleją z nieszczęścia. Jeśli w biesiadnym tłumie znajduje się narzeczona przyszłego żołnierza, nie trudno wyobrazić sobie jej głębokiej rozpaczy. Warto podkreślić, że ów młodzieniec wyjeżdża zwykle zaledwie kilkaset kilometrów dalej i wróci za około pół roku. W momencie, w którym autokar odjeżdża, bliscy żegnają go machaniem rękami, niekiedy biegnąc za nim jeszcze kilkanaście metrów.





Dosyć podobnie sytuacja ma się z wyjazdem do innego miasta w celu zarobkowym. Gdy mój znajomy z Çanakkale wyjeżdżał do pracy w Stambule, ilości pożegnalnych uroczystości nie było końca. Jego najbliższe przyjaciółki do dziś szlochają, że odtąd bez niego już nic nie jest w mieście takie samo i zupełnie nie pociesza ich fakt, że przecież mogą widywać się w każdy weekend.

Czytaj także: Jacy są Turcy? Dobroć

%name Jacy są Turcy? Część VI: Między Azją a Europą

Jacy są Turcy? My vs. obcy

Wielokrotnie podkreślana przeze mnie gościnność i otwartość wobec  obcych nacji zaczyna być wystawiana na próbę przez napływających imigrantów oraz uchodźców, którzy powoli stają się źródłem niepewności. Ostatnie doniesienia z okolic Gaziantep o konflikcie, jaki rodzi się między Turkami z uchodźcami z Syrii, zamieszkującymi miasto, nabierają coraz większej intensywności. Nie wpływa to oczywiście na stosunek Turków wobec turystów, czy osób trwale migrujących do Turcji – ten niezmiennie pozostaje wzorcowy. Od dawna odnoszę jednak wrażenie, że Turcy nie czują się blisko z Europą, ani też nie utożsamiają się szczególnie z Bliskim Wschodem – Turcy są przede wszystkim blisko siebie. :)

Ostatnio miałam okazję posłuchać opinii osoby z Turcji, która od miesiąca mieszka w jednym z polskich miast na Śląsku. Przeprowadziła się do Polski ze względu na pracę, choć głównym motywem jest chęć zdobycia nowego doświadczenia i poznania obcej kultury. Nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć na pytanie, dlaczego od miesiąca nikt w firmie ani poza nią nie zaproponował wyjścia na kawę czy herbatę, ani nawet nie wyszedł z najmniejszą inicjatywą integracji. Dla Turków takie coś zwyczajnie nie mieści się w głowie i staje się powodem głębokiego smutku i poczucia braku akceptacji. W konsekwencji nie trudno o tęsknotę za lokalną społecznością i ukochaną Turcją.. ;)

Czytaj także: Czy Turcy piją alkohol?

%name Jacy są Turcy? Część VI: Między Azją a Europą

Autorka bloga

Cześć, jestem Aga! Miło mi gościć Cię na Styku Kultur - blogu podróżniczym o Turcji (i reszcie świata). Znajdziesz tu ponad 300 tekstów, które powstały w wyniku moich licznych podróży. Większość z nich poświęcona jest Turcji, która zajmuje w moim sercu miejsce szczególnie. Na Styku Kultur przeczytasz również o wielu innych europejskich i azjatyckich krajach. Rozgość się i czuj, jak u siebie! 🖤

4 komentarze
12

Dołącz do dyskusji

4 komentarze

~Selina 17/08/2014 - 18:11

Ja jestem zakochana w Turcji od 8 roku życia, kiedy to byłam tam pierwszy raz. Wtedy urzekł mnie orientalny świat, choć raziły dzielnice biedy w Stambule. Dla kilkuletniej dziewczynki wychowanej w Polsce było to niepojęte jak ktoś może być biedny i brudny.

Od tamtej pory jeździłam tam prawie co roku, a bywało, że i częściej. Do dziś fascynuje mnie Turcja. Mają być z czego dumni. Poza tym ciągle mam wrażenie, że mimo tego napastliwego handlu, charakterystycznego dla kultur wschodu i kultur arabskich, to jednak naród dość wyważony, nie skazony ani zbytnim konsumpcjonizmem, ani fanatyzmem religijnym i pozbawiony tego całego euro-amerykańskiego nadęcia. Fajni ludzie. Chociaż spotkały mnie w Turcji i niemiłe rzeczy. Jednak doświadczyłam ich od turków pochodzenia albańskiego lub jugosłowiańskiego, nigdy od rdzennych mieszkańców.

Jako młoda dziewczyna czułam się w Turcji bardziej bezpiecznie jak w Polsce. Bo ilekroć podszedł do mnie jakiś mężczyzna na ulicy, zaraz dobiegało kilku innych pytając czy wszystko ok i czy nikt mnie nie zaczepia – byli to zwykle przypadkowi przechodnie lub sklepikarze.

Przemierzając Turcję, nawet jeśli za oknami widzę tylko krajobraz przyrodniczy, bez śladów ludzkich osad, czuję się tak jakoś inaczej, jakbym znalazła się w innym, lepszy, świecie. Nie wiem skąd to uczucie :)

Tak sobie ostatnio z mamą rozmawiałam, że jakbym wygrała kilkadziesiąt milionów w totolotka, to bym sobie w Kapadocji kupiła taką skałę mieszkalną i spędzałabym tam wakacje:)

Pozdrawiam :)

Odpowiedz
Agnieszka Wawrzyniak 18/08/2014 - 21:11

Świetnie opisałaś Turcję i panujący w niej klimat – w każdym znaniu dostrzegam, że znasz i “czujesz” tę kulturę. Co do wygranej w totka, ach, któż z nas nie miał takich myśli..:)))

Odpowiedz
~Olya 13/08/2014 - 21:46

Świetnie opisałaś turecką mentalność. Uśmiechnęłam się pod nosem na widok tureckich kobiet zanoszących się płaczem, bo rzeczywiście często widoki są rodem z opery mydlanej. :) Znanym obyczajem jest też wylewanie kubła z wodą za osobę jadącą w podróż… :) Pozdrawiam i zapraszam na mojego bloga o podobnej tematyce ;)

Odpowiedz
Agnieszka Wawrzyniak 15/08/2014 - 13:37

Bardzo dziękuję za miłe słowa i odwiedziny, chętnie odwdzięczę się wizytą na Twoim blogu:)

Odpowiedz

Popularne artykuły:

MENU

Ta strona używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celu prawidłowego działania narzędzi analitycznych i społecznościowych. Zgoda Czytaj więcej

Close