Stambuł w czasach COVID-19. Relacja z pobytu nad Bosforem we wrześniu 2020

- Reklama -

5 września dotarliśmy do Stambułu, gdzie spędziliśmy 8 dni, by następnie kolejne 6 wypoczywać na jednej z pobliskich Wysp Książęcych. Jak wyglądał nasz pobyt nad Bosforem w dobie COVID-19, jakie obostrzenia nas obowiązywały oraz czy czuliśmy się bezpiecznie – o tym wszystkim przeczytasz w poniższym artykule!

Türkiye’ye hoşgeldiniz, czyli witamy w Turcji!

Stało się! Po nieco ponad roku od ostatniego pobytu w Turcji, wraz z Marcinem wyruszyliśmy nad Bosfor. Tym razem, dość wyjątkowo, nie założyliśmy intensywnej trasy podróży, na mapie której znalazłoby się co najmniej kilka miejsc. Nie postawiliśmy na ilość, lecz na jakość, decydując się na 8 dni w Stambule, który uwielbiamy, oraz kolejne 6 na największej z Wysp Książęcych, Büyükadzie, którą po raz pierwszy mieliśmy okazję zobaczyć dwa lata wcześniej. O tym, jakie miejsca odwiedziliśmy tym razem, gdzie wypoczywaliśmy oraz jakie są nasze podróżnicze wrażenia, przeczytacie w kolejnych wpisach. Dziś chciałabym skupić się na konkretach, czyli na tym, jak wygląda pobyt w Turcji w dobie pandemii oraz obowiązujących obostrzeń sanitarnych.

- Reklama -

Nasza podróż zbiegła się z okresem wygasającej, lecz w tym momencie wciąż wyraźnie aktywnej, pandemii COVID-19. W dniu, w którym lądowaliśmy na lotnisko-w-stambule-dojazd-informacje-praktyczne/" title="Nowe Lotnisko w Stambule (IGA) ✈ – informacje dla podróżujących [MAJ 2019]">Istanbul Airport, nowym lotnisku oddalonym o jakieś 40 km od centrum miasta, w Turcji odnotowano 21 516 aktywnych przypadków koronawirusa, a w trakcie naszego powrotu było ich 27 796. Warto przypomnieć, że w szczycie zachorowań, który przypadł na koniec kwietnia, kraj zmagał się z ponad 80 tys. aktywnych zakażonych.

Do Stambułu lecieliśmy lotem bezpośrednim z Warszawy, obsługiwanym przez LOT Polish Airlines. Gdyby nie fakt konieczności posiadania na twarzy maseczki przez całą podróż, lekko zmodyfikowanej oferty poczęstunku oraz konieczności wypełnienia oświadczenia o stanie zdrowia, ten odcinek podróży prawdopodobnie niczym nie różniłby się od wyjazdów sprzed ery COVID.

Stambul 2020 17 of 18 Stambuł w czasach COVID 19. Relacja z pobytu nad Bosforem we wrześniu 2020

Przylot do Turcji – kontrola temperatury, dystans społeczny, maseczka

- Reklama -

Pierwsza nowość po przylocie na Istanbul Airport to obowiązkowy pomiar temperatury. Kamerę termowizyjną w sali przylotu ustawiono jednak tak, by nie utrudniała przechodzenia w kierunku kontroli paszportowej. Ba! Ktoś mało spostrzegawczy mógłby nawet nie zauważyć, że oto właśnie zmierzono mu temperaturę. Kolejnym widocznym elementem pandemicznej rzeczywistości były wszechobecne naklejki z prośbą o zachowanie dystansu, podobnej natury komunikaty dźwiękowe oraz oczywiście bezwzględny nakaz noszenia maseczek na terenie lotniska. Poza tym, wszystko jak dawniej.

Turecka ulica w dobie pandemii

Jak Turcy radzą sobie w erze koronawirusa? Jak to Turcy, czyli z uśmiechem i szklaneczką czaju w dłoni. :) W kontraście do widoku pustych ulic Rzymu, które podziwialiśmy miesiąc wcześniej, Stambuł tętni życiem praktycznie po staremu. Przez miasto wciąż przelewają się tłumy jego mieszkańców, robiących zakupy przy İstiklal Caddesi, sączących piwko w jednej z knajpek na Beyoğlu, czy zagryzających słynne balık ekmek, kupione w jednej z “osmańskich” łodzi, dryfujących w Eminönü (tych, co to dawno temu miały być stamtąd usunięte, lecz do dziś bujają się w najlepsze, serwując chińskie ryby w bułce). Tym, co mocno rzuca się w oczy jest natomiast brak turystów z Unii Europejskiej. Znacznie łatwiej można spotkać natomiast Rosjan czy Amerykanów.

- Reklama -

Czy coś się zmieniło? Najbardziej widoczna innowacja to oczywiście maseczki. W Turcji obecnie należy nosić je zarówno w przestrzeniach zamkniętych, jak i na ulicy. Byłam nieco zaskoczona, że mieszkańcy Stambułu dosyć karnie podchodzą do tematu zakrywania ust oraz nosa i naprawdę sporo osób ma na sobie maseczki. Oczywiście i w tym mieście wyjątków nie brakuje, lecz mimo wszystko ewidentnie widmo epidemii mocno odcisnęło się na stambułczykach, skłaniając ich do dbania o wzajemne zdrowie.

Co jeśli nie ma się na sobie maseczki? Czasem zdarzało nam się z nich zrezygnować w plenerze, gdy w naszym bezpośrednim otoczeniu nie było innych osób. Dwukrotnie zwrócono nam uwagę – raz zrobił to uprzejmy pracownik pałacu Dolmabahçe (spacerowaliśmy przez moment bez maseczek na obrzeżach pałacowego ogrodu), a za drugim razem trafiło na policjanta patrolującego wybrzeże Büyükady wieczorową porą (siedzieliśmy na ławce, delektując się zapachem morza, do czasu ;)). W każdym z tych przypadków była to jedynie prośba, bez najmniejszego widma nieprzyjemności lub mandatu. To miłe. :)

Koronawirus a pobyt w tureckich hotelach – co się zmieniło?

Kolejna zmiana, jaką z pewnością odczuje każdy turysta wybierający się w tym okresie do Turcji to obostrzenia w obiektach hotelowych. W praktyce, nie są one jednak czymś, co mogłoby uprzykrzyć nam życie. Mamy tu raczej do czynienia z pandemicznymi klasykami, czyli dezynfekcją rąk przed wejściem do obiektu, a także nakazem noszenia maseczki w holach i innych przestrzeniach współdzielonych z innymi gośćmi hotelu.

Nieco bardziej skomplikowane może się okazać wydawanie i spożywanie śniadań, choć dwa obiekty, w których się zatrzymaliśmy właściwie wybrnęły z tej sytuacji dość bezproblemowo. W stambulskim Venue Istanbul Hotel stół z jedzeniem był oddzielony od gości plastikową przesłoną, a poszczególne elementy śniadania były nakładane na talerz przez pracownika hotelu, według naszego uznania. W praktyce, trzeba było więc po prostu pokazać przesympatycznej pani, co konkretnie ma nam nałożyć na talerz. Samoobsługowa była wyłącznie sekcja z napojami – kawą, herbatą oraz sokami. W drugim obiekcie, Büyükada Anastasia Meziki Hotel, mogliśmy już samodzielnie korzystać z oferty szwedzkiego stołu, pod warunkiem wcześniejszego dezynfekowania rąk oraz nałożenia maseczki.

Dodatkowo, każdy z obiektów na swojej stronie informuje o używaniu chemicznych środków czystości, które skutecznie zapobiegają rozprzestrzenianiu się koronawirusa, praniu ręczników zgodnie z wytycznymi lokalnych władz, dezynfekcji pokojów między pobytami, a także przestrzeganiu zasad społecznego dystansu. W tych opisach była mowa również o bezdotykowym zameldowaniu oraz wymeldowaniu, ale w praktyce nadal należy przekazać do zeskanowania swój paszport oraz osobiście odebrać od obsługi klucze.

Ceny w Stambule w dobie pandemii koronawirusa

Choć wartość liry w ostatnim czasie spada na łeb, na szyję, sięgając 0, 50 gr (dla porównania, w listopadzie 2015 było to 1,4 zł), ceny w restauracjach i hotelach nie wydają nam się obecnie spektakularnie okazyjne. Mniejsza ilość turystów oraz wysoka inflacja zrobiły swoje. Oczywiście, pisząc o cenach warto zaznaczyć jedną rzecz – w Turcji można nocować oraz żywić się zarówno w miejscach ultra tanich, jak i tych super drogich, a ostateczny bilans wydatków uzależniony jest od naszych preferencji. My zwykle poszukujemy miejsc o całkiem niezłym standardzie, dalekich jednak od przesadnych luksusów. W zależności od nastroju, zdarza nam się jadać kumpir za 20 TL, jak również jakieś pyszności w polecanych restauracjach (jeśli zdołamy znaleźć coś, co nie ma w sobie mięsa i wytłumaczyć obsłudze, że kurczak to wciąż mięso :). Ceny w tych ostatnich tym razem wydały nam znacznie wyższe niż ostatnio, szczególnie, gdy porównać je z przeciętnymi zarobkami Turków. O ile my, Polacy, mamy w tym momencie przywilej możliwości podzielenia ich na pół i cieszenia się dobrym przelicznikiem, o tyle dla lokalnych mieszkańców taki wzrost cen z pewnością nie jest niczym przyjemnym.

Uogólniając nieco ceny, za posiłek w niedrogiej restauracji typu fast food zapłacimy obecnie około 20 TL, za kolację dla dwóch osób w średniej rangi restauracji około 130 TL, a za jej odpowiednik w drogiej restauracji od 200 do 300 TL. Koszt butelki lokalnego piwa, w zależności od miejsca, waha się od 20 do nawet 35 TL. Im wyższa ranga miejsca, tym większa szansa, że obsługa doliczy do naszego rachunku również odpowiedni procent “podatku” za obsługę i umilanie nam czasu, o którym dowiemy się zwykle na sam koniec wieczoru. :)

Oczywiście, to, ile ostatecznie wydamy, zależy tylko i wyłącznie od nas i naszego stylu konsumpcji. Poza tym, w porównaniu do wielu zakątków zachodniej Europy, Turcja to wciąż miejsce, w którym można upolować naprawdę okazyjne ceny – zarówno jeśli chodzi o żywność, koszty transportu, jak m.in. kosmetyki oraz ubrania. :)

Czy warto planować podróż nad Bosfor w najbliższych miesiącach? Czy w Turcji jest bezpiecznie?

Te dwa pytania ostatnio bardzo regularnie trafiają do mojej skrzynki. W przeciwieństwie do niektórych blogerów, właścicieli biur podróży czy influencerów, nie zamierzam Was przekonywać do wylotu nad Bosfor, usypiając przy tym Waszą czujność i obawy. Dlaczego? Bo nie mam w tym żadnego interesu i uważam, że są to zbyt poważne pytania, by odpowiadać sobie na nie w oparciu o to, co ktoś napisał na swoim blogu lub powiedział w relacji na Instagramie.

Osobiście czuję się w Turcji bezpiecznie. Osobiście bardzo lubię Turków – uważam, że to szalenie sympatyczni, mili i gościnni ludzie, którym przypisuje się wiele niesprawiedliwych stereotypów. Osobiście nie mam większych obaw przed wylotem nad Bosfor – ani tych, związanych z koronawirusem, ani z ewentualnym zagrożeniem terrorystycznym. Nie mam ich, bo już dawno temu pogodziłam się z faktem, że żyjemy w czasach, w których prawdopodobnie już nigdzie nikt nie da nam gwarancji bezpieczeństwa. Wylatując do innego kraju nigdy nie mam pewności, czy z niego wrócę, podobnie jak nie mam jej, wychodząc codziennie z domu. I nie chodzi o pesymizm i czarnowidztwo, tylko o pogodzenie się z tym, że takie już jest życie. :)

Sądzę jednak, że warto wyjść ze swojej strefy komfortu, pokonać reisefieber (czyli lęk przed podróżą, który zwykle towarzyszy i ściska za gardło nawet najbardziej wprawionych globtroterów) i pozwolić sobie na to unikatowe, fantastyczne i wielopoziomowe doświadczenie, jakim zwykle okazuje się każda podróż. Doświadczenie, które pozostanie w Waszej pamięci do końca życia, w przeciwieństwie do całej gamy epizodów z codzienności. :)

Jeśli marzysz o Turcji, leć! Wcześniej jednak, przeczytaj aktualne komunikaty Ministerstwa Spraw Zagranicznych, dotyczące zarówno pandemii COVID-19, jak również bieżącej sytuacji politycznej. Przeczytaj o ryzyku zamachów (które kilka lat temu wstrząsnęły krajem) czy trzęsień ziemi (na które narażony jest Stambuł). Nie po to, by karmić się strachem, lecz po to, by po prostu być świadomym pewnych zjawisk. Rzetelna i sprawdzona wiedza jeszcze nikomu nigdy w podróży nie zaszkodziła.

Podsumowując, życzę Wam, by każdy, kto marzy o skosztowaniu tureckiego orientu jeszcze w tym roku, dopiął celu i spędził nad Bosforem równie udany czas, jak my w ostatnich tygodniach. A jeśli ciekawi Was, jakie miejsca tym razem zrobiły na nas wrażenie, koniecznie zaglądajcie na Styk Kultur, gdzie wkrótce zagoszczą kolejne artykuły. :)

Autorka bloga

Cześć, jestem Aga! Miło mi gościć Cię na Styku Kultur - blogu podróżniczym o Turcji (i reszcie świata). Znajdziesz tu ponad 350 tekstów, które powstały w wyniku moich licznych podróży. Większość z nich poświęcona jest Turcji, która zajmuje w moim sercu miejsce szczególnie. Na Styku Kultur przeczytasz również o wielu innych europejskich i azjatyckich krajach. Rozgość się i czuj, jak u siebie! ?

Autor zdjęć

Cześć, jestem Marcin! Pisanie zostawiam Agnieszce, za to towarzyszę Jej razem z aparatem, uwieczniając na zdjęciach to, co oglądamy. Czasem profesjonalną lustrzanką, lub bezlusterkowcem z zestawem obiektywów, innym razem komórką. Poza tym zaciągam Agę do sklepów muzycznych i na festiwale, szukając podczas naszych wojaży dobrej muzyki.

- Advertisement -

Polecane:

Jak otrzymać pozwolenie na stały pobyt w Turcji?

Jak otrzymać pozwolenie na pobyt w Turcji, gdy mija termin ważności wizy? To jedno z najpopularniejszych pytań, jakie trafiają do mojej skrzynki mailowej. Dla...

Eski Foça – urokliwy turecki kurort nad Morzem Egejskim

Kameralne wakacje w Turcji w szczycie sezonu, bez tłumów turystów, głośnych dyskotek i hotelowych molochów - sądzisz, że to niemożliwe? Nic bardziej...

Tbilisi: gruzińska kuchnia

Jedzenie to istotny rozdział gruzińskiej tradycji narodowej a zachwytom nad smakiem kaukaskiej kuchni nigdy nie ma końca. I słusznie! Gruzińska kuchnia jest po prostu...

1 KOMENTARZ

  1. jak zwykle przeczytałam tekst z przyjemnością. jak zwykle bardzo mnie zachęciłaś do podróży do Turcji. czekam na dalsze opowieści.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Close