Tajemnica grobowca w Unkapanı. Kim naprawdę był Nalıncı Mehmed Mimi Dede?

Zdjęcia: Marcin Bąkiewicz

Share

Jeśli ten artykuł okaże się dla Ciebie pomocny,

możesz podziękować mi wirtualną kawą. To niewielki gest, który pomaga rozwijać StykKultur.pl i tworzyć kolejne treści.

Postaw mi kawę
- Advertisement -

W sercu Stambułu, w historycznej dzielnicy Unkapanı, znajduje się niepozorny grobowiec. Spoczywa w nim szesnastowieczny rzemieślnik, który za życia uchodził za największego grzesznika w mieście, a po śmierci zyskał miano świętego. Poznaj niezwykłą historię człowieka, któremu pogrzeb zorganizował sam sułtan Imperium Osmańskiego.

Oficjalne źródła historyczne określają go jako Na’lınî Dede Meczub Mimi Şeyh Mehmed Halvetî. Ten pochodzący z Bergamy mistyk i szejk zakonu Halveti przybył do ówczesnej stolicy imperium za panowania sułtana Murada III. Na co dzień prowadził skromny warsztat naprzeciwko meczetu Azaplar, gdzie zajmował się wyrobem nalın – tradycyjnych drewnianych chodaków, używanych powszechnie w osmańskich łaźniach publicznych.

Pozory i podwójne życie rzemieślnika

Wśród lokalnej społeczności rzemieślnik cieszył się fatalną reputacją. Sąsiedzi regularnie widywali go, jak kupował ogromne ilości wina i spędzał czas w towarzystwie kobiet o wątpliwej proweniencji. Prawda o jego rzeczywistych motywacjach wyszła na jaw dopiero po jego śmierci w 1592 roku. Wówczas okazało się, że rzekomy grzesznik był w istocie człowiekiem o wielkim sercu.

Mężczyzna wykupywał alkohol wyłącznie po to, aby potajemnie wylewać go do rynsztoka, ograniczając w ten sposób jego spożycie w mieście. Z kolei hojne opłacanie kurtyzan miało na celu zapewnienie im bezpiecznego schronienia oraz odpoczynku, co chroniło je przed uciążliwą pracą na ulicy. Co więcej, cały dochód z prowadzonego warsztatu mistyk przeznaczał na anonimowe wsparcie dla wdów, sierot i najuboższych mieszkańców szesnastowiecznego Stambułu.

- Advertisement -

Interwencja sułtana Murada III

Zaskakujące fakty o ukrytej dobroczynności rzemieślnika dotarły na dwór osmański. Według popularnej miejskiej legendy, sułtan Murad III dowiedział się o świętości zmarłego poprzez proroczy sen. Zdumiony postawą rzemieślnika, władca zdecydował się na bezprecedensowy krok – osobiście, w towarzystwie najwyższych dostojników religijnych, zaangażował się w organizację ceremonii pogrzebowej.

Zgodnie z ostatnią wolą zmarłego, sułtan nakazał pochować go dokładnie w miejscu jego dawnego warsztatu. Ufundował tam również solidne mauzoleum, przylegający do niego klasztor oraz publiczną fontannę.

- Advertisement -

Cudowne ocalenie i współczesne tradycje

Zbudowany na planie kwadratu grobowiec (tzw. türbe), zwieńczony wysoką kopułą, szybko stał się miejscem kultu. Przyczynił się do tego fakt, że jako jedyny budynek w całej okolicy przetrwał późniejszy, niszczycielski pożar Stambułu, całkowicie opierając się płomieniom.

W 2022 roku staraniem władz stambulskiej dzielnicy Fatih historyczny kompleks przeszedł gruntowną renowację. Zabezpieczono zabytkową konstrukcję, odnowiono fontannę oraz odświeżono wnętrze mauzoleum, zachowując je dla przyszłych pokoleń.

Do dziś turyści i mieszkańcy odwiedzający to miejsce kultywują wyjątkowy zwyczaj – wrzucają do wnętrza grobowca monety. To nie tylko symboliczna prośba o pomyślność, ale przede wszystkim hołd dla niezwykłej hojności rzemieślnika oraz pamiątka po sakiewce złota, którą sułtan Murad III obdarował jego rodzinę po odkryciu prawdy.

- Advertisement -

Jeśli ten artykuł był dla Ciebie pomocny,

możesz podziękować mi wirtualną kawą. To niewielki gest, który pomaga rozwijać StykKultur.pl i tworzyć kolejne treści.

Postaw mi kawę
Agnieszka Maury
Agnieszka Mauryhttp://www.stykkultur.pl
MERHABA! Nazywam się Agnieszka Maury i od 2013 roku piszę tutaj przede wszystkim o Turcji, pomagając dziesiątkom tysięcy czytelników miesięcznie. Na Styku Kultur znajdziesz ponad 650 bezpłatnych artykułów, praktyczne wskazówki, opowieści o tureckiej kulturze oraz moje osobiste doświadczenia z podróży. Jestem autorką 3 cenionych książek o Turcji i Stambule, które ukazały się nakładem wydawnictwa Pascal. Zarówno one, jak i ten blog, wzbogacone są o fotografie z naszych wypraw, których autorem jest mój mąż, Marcin Bąkiewicz.
Postaw kawę dla AGNIESZKA MAURY na buycoffee.to