Wakacje we Włoszech 2020: nasz pobyt w Rzymie w czasie pandemii koronawirusa

autor(ka): Agnieszka Maury
Otwarcie granic

🧿 Chcesz być na bieżąco z naszymi podróżami? Obserwuj profil @stykkultur na Instagramie.

Głupcem jest ten, kto podziwia inne miasta, nie będąc wcześniej w Rzymie” miał niegdyś napisać Francesco Petrarca, średniowieczny poeta pochodzący z Italii. I choć na tego rodzaju wzniosłe sentencje spoglądam zwykle z przymrużeniem oka, po tygodniu spędzonym w Wiecznym Mieście nie sposób mi się z nim nie zgodzić. Trochę żałuję, że tak długo zwlekałam z odkryciem włoskiej stolicy, a z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że okoliczności, w których przyszło mi się nią zachwycić, były zarazem trudne i tragiczne, jak i na swój sposób wyjątkowe, jeśli mowa o walorach turystycznych.

Urlop w Rzymie w czasach koronawirusa

Do Rzymu wybraliśmy się w pierwszym tygodniu sierpnia, w okresie wygasania epidemii koronawirusa we Włoszech. Gdy lądowaliśmy na lotnisku w Fiumicino, liczba aktywnych przypadków zachorowań w Italii liczyła 12,457, a tydzień później, w dniu wylotu, o 496 osób więcej. W porównaniu z okresem szczytu pandemii, w którym Włosi zmagali się z ponad 108 tys. aktywnych zachorowań, liczby te wyglądały niegroźnie, co wcale nie oznaczało, że koronawirus przestał stanowić tam zagrożenie. Ponad 250 tys. łącznych przypadków COVID-19 oraz ponad 35 tys. zmarłych wskutek zakażenia – to stan statystyk w Italii na dziś. Statystyk, które przerażają.

Dlaczego zdecydowaliśmy się wyjechać w tym okresie? Przede wszystkim dlatego, że podróże to integralna część naszego życia i doświadczenie, którego w ostatnich miesiącach ogromnie nam brakowało. Po drugie dlatego, że zewsząd docierały do nas informacje o tym, że Wieczne Miasto jest wyjątkowo “opustoszałe” i to jedyna w swoim rodzaju okazja, by zobaczyć Rzym bez ścisku i tłumów turystów z całego świata. I choć być może część czytelników tego tekstu posądzi nas w tym momencie o brak rozsądku, wyobraźni lub egoizm (takie opinie od wielu tygodni królują na forach, przy okazji rozmaitych wątków turystycznych), w mojej ocenie decyzja “jadę!” lub “nie jadę!” to indywidualna sprawa każdego z nas, z której – w okresie przywrócenia ruchu lotniczego – nie ma obowiązku się tłumaczyć. Oczywiście, “Strażników Cudzych Podróży”, których w TYM tekście świetnie opisuje redakcja portalu Fly4Free, nigdy nie zabraknie, ale każdy z nas ma prawo do swoich opinii. Chciałabym tylko podkreślić, że w czasie, w którym my spacerowaliśmy po niemalże pustych ulicach, niezwykle zdyscyplinowanego pod względem sanitarnym, Rzymu, polski internet obiegło zdjęcie prezentujące tłumy turystów, ściśniętych niczym sardynki w puszce na plaży we Władysławowie. Nie wiem jak Wam, ale mi wniosek nasuwa się sam.



Jak przygotowaliśmy się do wyjazdu w dobie koronawirusa?

Czy towarzyszyły nam obawy o nasze bezpieczeństwo oraz o możliwość zachorowania? Oczywiście, braliśmy pod uwagę każdą ewentualność. Dlatego też jednym z pierwszych etapów przygotowania do wyjazdu był zakup ubezpieczenia turystycznego, które wyraźnie wskazywało na pokrycie kosztów leczenia w przypadku zarażenia COVID-19. Wbrew pozorom, nie każdy ubezpieczyciel gwarantuje obecnie takie świadczenia, dlatego przed podjęciem decyzji o wyborze polisy, warto dobrze wczytać się w ogólne warunki jej zakupu oraz regulamin.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  Zwiedzanie Koloseum w 2020 roku [ceny biletów, obostrzenia związane z COVID-19, informacje praktyczne i wskazówki]

Kolejnym krokiem było nabycie odpowiedniej ilości jednorazowych maseczek tak, by starczyło nam ich na cały tydzień. Wiedzieliśmy, że nie będziemy w stanie prać ani odpowiednio odkażać masek wielorazowego użytku, dlatego postawiliśmy na opcję jednorazową. Po każdym dniu wyrzucaliśmy zużyte maseczki do hotelowego kosza, który był szczelnie zamknięty i wyposażony w plastikowy worek. Niestety, niewiele w tym dbałości o ekologię, nad czym także ubolewam. Wyposażyliśmy się także w odpowiednią dawkę płynów do dezynfekcji, które mieliśmy przy sobie zawsze podczas podróży i zwiedzania.

Planując nasz siedmiodniowy pobyt w Rzymie, postawiliśmy również na wybór apartamentu, dzięki czemu nie mieliśmy bliskiej styczności z innymi turystami. Firma będąca właścicielem mieszkania, z uwagi na COVID-19, opracowała również system bezkontaktowego przekazywania kodów oraz kluczy do drzwi, co pozwala im całkowicie unikać spotkania z turystami. Nasz kontakt z nimi od początku do końca pobytu ograniczał się wyłącznie do konwersacji poprzez aplikację WhatsApp, w razie potrzeby.

Szukasz hotelu w Rzymie? Sprawdź aktualne promocje!



Booking.com

Jak wyglądały zasady bezpieczeństwa na lotnisku, podczas lotu oraz po przylocie do Fiumicino?

Podróż rozpoczęliśmy wczesnym sobotnim rankiem na Lotnisku Chopina w Warszawie. Spakowani w dwie podręczne walizki, w pierwszej kolejności ustawiliśmy się w dość długiej kolejce pod gmachem portu lotniczego, prowadzącej do wejścia, gdzie odbywa się pomiar temperatury. Warto zauważyć, że obecnie dostęp na teren lotniska mają wyłącznie osoby posiadające ważny bilet, co również jest weryfikowane podczas wejścia na teren lotniska. Każdy pasażer ma obowiązek zakrywania ust i nosa zarówno podczas pobytu na lotnisku, jak i przez cały okres trwania lotu, za wyjątkiem momentu spożywania posiłku. Cały proces odprawy i kontroli bagażu przebiegł bardzo sprawnie, nie zajmując więcej niż 45 minut.

Na pokładzie zostaliśmy poproszeni o wypełnienie oświadczenia “SELF DECLARATION COVID-19”, które było przyjmowane przez załogę pokładową podczas wyjścia z samolotu. W dokumencie tym, oprócz swoich podstawowych danych, musieliśmy wskazać planowany adres pobytu we Włoszech, w ciagu najbliższych dwóch tygodni. W drodze powrotnej do kraju, o wypełnienie takie oświadczenia poprosiły nas zarówno strona włoska, jak i polska.

Sam lot przebiegł sprawnie a dwie największe widoczne różnice, wynikające z okresu pandemii, to wspomniany obowiązek zakrywania nosa i ust podczas całego lotu, jak również małe zmiany w bezpłatnym serwisie LOT-u. W związku z bieżącymi obostrzeniami, pasażerom zamiast kawy lub herbaty, serwuje się wyłącznie wodę mineralną w plastikowej butelce. Polski przewoźnik w cenie biletu nadal oferuje również małe przekąski.

Po wylądowaniu w Fiumicino, dbałość o zachowanie zasad bezpieczeństwa nieco przystopowała, bowiem podstawienie na płytę lotniska autobusów trwało dosyć długo, przez co wszyscy pasażerowie naszego lotu spędzili wspólnie bonusowe i zupełnie niepotrzebne 15-20 minut. A że na pokładzie był komplet pasażerów, o zachowanie dystansu w momencie wyjmowania bagaży z luku bardzo trudno. Obsługa LOT-u starała się jednak zapanować nad sytuacją, prosząc o zachowanie dystansu, a wreszcie opuszczanie maszyny według kolejności siedzeń. Przy wyjściu z lotniska zmierzono nam temperaturę. Podobna sytuacja miała miejsce także przy wejściu na peron dworca kolejowego, skąd odjeżdżają pociągi do centrum Rzymu.



Jak obecnie wyglądają zasady bezpieczeństwa w Rzymie?

MASECZKI

Muszę przyznać, że lecąc do Włoch, nie spodziewaliśmy się nadmiernej dyscypliny w zakresie noszenia maseczek. Tymczasem, sytuacja na miejscu wprawiła nas w małe zawstydzenie, w porównaniu z tym, jak momentami bezmyślnie do noszenia maseczek podchodzi się m.in. w warszawskim metrze. A, że jeździmy nim zwykle codziennie, trochę przypadków się naoglądaliśmy. Tymczasem w Rzymie – pełen rygor! W ogólnodostępnych pomieszczeniach zamkniętych, w tym w środkach transportu zbiorowego oraz tam, gdzie nie jest możliwe utrzymanie bezpiecznego dystansu interpersonalnego, obowiązuje nakaz noszenia maseczek. Mieszkańcy Wiecznego Miasta mocno stosują się do tych zasad, nie tylko w obawie przed wirusem, ale także przed wysokimi karami pieniężnymi. Na dworcach oraz stacjach metra często przeprowadzane są kontrole, weryfikujące, czy podróżni posiadają maseczki, a także, czy te są właściwie nałożone. Zdarzyło nam się np. widzieć funkcjonariusza, który zwrócił uwagę kobiecie, której maseczka nie zakrywała nosa. Co więcej, choć maseczek nie trzeba już nosić na ulicach, wielu mieszkańców Rzymu, przede wszystkim starszych, profilaktycznie wciąż regularnie się w nich przemieszcza.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  Madera : targ owocowy w Funchal (Mercado dos Lavradores)

Sytuacja wygląda nieco łagodniej w przypadku restauracji i pubów, gdzie zakrywanie nosa i ust nie jest wymagane podczas spożywania posiłków lub napojów. Zdarza się również, że nie zachowuje się tam należytych odstępów. Podobny widok można spotkać wieczorami przy popularnych placach miejskich, gdzie młodzi ludzie również chętnie imprezują bez maseczek.

DYSTANS SPOŁECZNY

Władze Rzymu wyciągnęły solidną lekcję z początków epidemii i zadbały także m.in. o odpowiednie oznaczenia, przypominające o obowiązku zachowywania dystansu. Specjalne naklejki, informujące o obowiązkowym odstępie, są widoczne m.in. w wagonach metra (w przypadku czterech siedzeń, dwa środkowe są wyłączone z użycia) oraz w kolejkach do największych atrakcji turystycznych. W sklepach, w muzeach i innych przestrzeniach zamkniętych obowiązują ograniczone ilości osób, jakie mogą przebywać w tym samym czasie w ich wnętrzu. Miejsca publiczne w Rzymie, w tym także m.in. kościoły, mają również dokładnie oznaczone i odseparowane wejście oraz wyjście, a korzystanie z tych dróg naprzemiennie jest zabronione.

POMIAR TEMPERATURY

W trakcie siedmiu dni spędzonych w Rzymie temperaturę mierzono nam codziennie, zazwyczaj przy wejściu do największych atrakcji – m.in. do Bazyliki św. Piotra, Panteonu, na obszar Koloseum, Circus Maximus czy Zamku Świętego Anioła. Pomiary temperatury dokonywane są również w niektórych sklepach, jak chociażby w Hard Rock Cafe w pobliżu Placu św. Piotra. Temperatura mierzona jest zawsze bezdotykowo, zwykle przy okazji podręcznych termometrów lub kamer termowizyjnych. Zwykle mierzy się ją z czoła, jednak zdarzają się również miejsca, w których turyści są proszeni o przyłożenie do termometru nadgarstka.



DEZYNFEKCJA RĄK

Kolejny istotny element utrzymywania reżimu sanitarnego w Rzymie to płyny do dezynfekcji rąk, dostępne przy wejściu do sklepów, restauracji, czy na terenie atrakcji turystycznych. Z małymi wyjątkami, preparaty widywaliśmy niemalże wszędzie. Często brakowało mi ich jednak m.in. przy wyjściu ze stacji metra, a wówczas bardzo przydawał się nasz podręczny żel do dezynfekcji.

Czy czuliśmy się w Rzymie bezpiecznie?

Odkąd zaczęłam przygodę z blogowaniem, a od tamtego czasu minęło już 7 lat, na każdym kroku staram się podkreślać, że decyzję o wyjeździe zawsze, bez względu na okoliczności, należy podjąć samodzielnie. Żaden przewodnik, żaden autorytet podróżniczy, ani żaden bloger nie powinien mieć na nią wpływu, jeżeli w nas samych kryją się wątpliwości i obawy. Każdorazowo polecam Wam także sięgać do najnowszych komunikatów MSZ-u (w przypadku Włoch dostępnych TUTAJ), w których zawarte są najświeższe zalecenia, dotyczące podróżowania do wskazanego kraju.

PRZECZYTAJ TAKŻE:  Polska wznawia loty do Turcji! [koronawirus, kwarantanna, obostrzenia, zasady bezpieczeństwa]

Jeżeli jednak zapytacie mnie, czy obiektywnie czułam się w Rzymie bezpiecznie – moja odpowiedź, pod każdym względem, zabrzmi TAK! To był fantastyczny tydzień, który pozwolił nam poczuć klimat Wiecznego Miasta w wyjątkowej, kameralnej odsłonie – z dala od tłumów, ścisku, kolejek, hałasu i zgiełku. Choć mieszkaliśmy w samym centrum, w bliskim sąsiedztwie Koloseum, momentami czuliśmy się, jak na wakacjach w małym włoskim mieście. Nie mogłabym sobie wyobrazić lepszego momentu do odkrycia piękna Rzymu, niż swobodne przyglądanie się z tarasu widokowego Forum Romanum wyłącznie w towarzystwie “roześmianych” mew, samotne spacerowanie po Schodach Hiszpańskich, podziwianie wieczorną porą niemalże całkowicie pustego Placu św. Piotra, czy zwiedzanie wnętrza Panteonu w towarzystwie zaledwie kilkunastu innych osób. Zdarzały się rzecz jasna momenty, w których turystów gromadziło się więcej, jednak to wciąż liczby nieporównywalne do tych, do których przywykli w ostatnich dekadach Rzymianie.

Oczywiście, to, co dla nas wydawało się atutem, dla samych Włochów stanowi źródło nieszczęścia. Widok wielu całkowicie zamkniętych restauracji, a także tych otwartych, które w najlepszych porach dnia świeciły pustkami, pozwala sugerować, jak ciężki czas przechodzi obecnie włoska turystyka. Ze skutkami pandemii, jak świat długi i szeroki, zmagamy się jednak wszyscy, a w tym przypadku nie ma wątpliwości, że Wieczne Miasto szybko otrząśnie się z tego impasu. A potem zrobi to, co potrafi najlepiej – przeżyje nas wszystkich, nieustannie zachwycając kolejne pokolenia! :)



O tym, co zwiedziliśmy w Rzymie, jakie miejsca zachwyciły nas najbardziej oraz jakie nieoczywiste atrakcje stolicy Włoch chcielibyśmy Wam zarekomendować, przeczytacie w kolejnych tekstach, które już niebawem zagoszczą na Styku Kultur!

Zdjęcia dołączone do tego tekstu zostały wykonane aparatem Canon EOS R i obiektywem Canon RF 24-70 f/2.8, wypożyczonym nam przez firmę Fotoforma. Dziękujemy!

Autorka bloga

Cześć, jestem Aga! Miło mi gościć Cię na Styku Kultur - blogu podróżniczym o Turcji (i reszcie świata). Znajdziesz tu ponad 350 tekstów, które powstały w wyniku moich licznych podróży. Większość z nich poświęcona jest Turcji, która zajmuje w moim sercu miejsce szczególnie. Na Styku Kultur przeczytasz również o wielu innych europejskich i azjatyckich krajach. Rozgość się i czuj, jak u siebie! ?

Autor zdjęć

Cześć, jestem Marcin! Pisanie zostawiam Agnieszce, za to towarzyszę Jej razem z aparatem, uwieczniając na zdjęciach to, co oglądamy. Czasem profesjonalną lustrzanką, lub bezlusterkowcem z zestawem obiektywów, innym razem komórką. Poza tym zaciągam Agę do sklepów muzycznych i na festiwale, szukając podczas naszych wojaży dobrej muzyki.

Dołącz do dyskusji

Popularne artykuły:

Ta strona używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celu prawidłowego działania narzędzi analitycznych i społecznościowych. Zgoda Czytaj więcej

Close