Uwielbiane, a jednocześnie wyśmiewane przez miliony ludzi tureckie seriale podbijają świat, niejednokrotnie zmieniając także życie ich widzów.

Pokaż mi twój serial, a powiem ci, kim jesteś
Tureckie seriale od kilku lat emitowane są w ponad 50 krajach na całym świecie, spośród których połowę stanowią kraje arabskie. Podczas gdy miliony widzów na całym świecie zachwycają się ich fabułą, nie brakuje także tych, dla których tureckie telenowele to synonim kiczu. Bez względu na to, do której grupy należycie, jedno pozostaje pewne – produkcje znad Bosforu to coś więcej, niż tasiemce. To bardzo ważne apolityczne narzędzie, które – generując ogromne dochody – w „efekcie ubocznym” przyczynia się również do kreowania globalnego wizerunku Turcji i Turków, a co więcej również przemian społecznych w wybranych rejonach świata. Tureccy aktorzy i aktorki to dziś prawdziwi ambasadorzy swojej kultury, a odgrywane przez nich postaci mają większy wpływ na życie pewnych grup widzów, niż mogłoby się wydawać.
Serialowy świat a rzeczywistość
Oglądając tureckie seriale, których akcja toczy się w czasach współczesnych, można łatwo dostrzec kilka charakterystycznych zabiegów ich twórców. Na ulicach Stambułu zwykle nie widać kobiet z zakrytymi włosami, sceny kręcone są z dala od miejsc religijnych, a bohaterowie rzadko poruszają tematy związane z wiarą. Serialowi bohaterowie nie odbiegają od ich europejskich odpowiedników, a czasem wręcz sprawiają wrażenie bardziej zachodnich, niż mieszkańcy Zachodu. Młode Turczynki ubierają spódniczki mini, umawiają się na niezobowiązujące randki oraz robią karierę zawodową w swoich ultranowoczesnych biurach z panoramicznym widokiem na Bosfor.
Zastosowanie takich zabiegów sprzyja ułatwieniu identyfikacji kobiet Zachodu z serialowymi bohaterkami. Za powodzeniem każdej produkcji stoi stworzenie możliwości utożsamienia się z ulubioną postacią. Brak aspektów religijnych pozwala zapomnieć, że mamy do czynienia z obrazem powstałym w kraju muzułmańskim. Co pozostaje? Romantyczna, nieco orientalna opowieść z pięknymi ludźmi w roli głównej. Nie ma tu wiele miejsca na różnice kulturowe, religijne czy codzienne problemy kulturowo-polityczne.
Oczywiście, produkcje te nie mogą wywoływać rewolucji, dlatego pewne aspekty pozostają niezmienne. Dość stałym elementem życiorysów pozornie wyzwolonych tureckich kobiet dbających o niezależność jest.. poszukiwanie potwierdzenia swojej wartości w oczach mężczyzny. Większość szczęśliwych historii kończy się również ceremonią ślubną. Trudno jednak krytykować te zabiegi, skoro większość widzów właśnie za to kocha nadbsforskie produkcje.
Turcja vs. kraje arabskie
Podczas gdy apolityczne i mocno wyzwolone tureckie serialowe bohaterki w oczach europejskich widzów są czymś dość naturalnym (a może wciąż dość konserwatywnym?), w krajach arabskich odgrywają znacznie istotniejszą rolę. Warto zauważyć, że w oczach mieszkańców m.in. Arabii Saudyjskiej czy Pakistanu Turcja jawi się jako kraj muzułmański, którego wartości kulturowe oraz religijne padły ofiarą europeizacji.
Muzułmanki wywodzące się z konserwatywnych środowisk traktują je jako symbol wolności i wyzwolenia z opresyjnego środowiska. Produkcje zwiększają również przepaść pomiędzy światopoglądem młodych kobiet a ich matek oraz babć. Skala tego zjawiska doprowadziła do zakazów emisji tureckich seriali w wybranych krajach muzułmańskich a nawet do ataków na właścicieli stacji telewizyjnych, które emitują „niemoralne” seriale.
Przygotowując się do napisania tego tekstu natrafiłam na artykuł naukowy badaczy z Pakistanu, w którym dowodzą oni istotne znaczenie tureckich seriali w zmianie ubioru, uczesania, nawyków żywieniowych a nawet stylu ceremonii ślubnych pakistańskich kobiet. Ich zdaniem, duża liczba widzów reprezentuje chęć adaptacji różnic kulturowych oraz przyzwyczajeń tureckich bohaterów serialowych. Większość osób traktuje oglądanie tych produkcji jako formę rozrywki, jednak wiele z nich wykazuje emocjonalne zaangażowanie w życie serialowych bohaterów i chęć utożsamienia się z nimi. Niestety, w ramach konkluzji wspomniani naukowcy zauważyli ogromną potrzebę kontrolowania tej sytuacji w celu uchronienia pakistańskiej kultury przed sekularyzmem oraz feminizmem.
Za co Polki pokochały tureckie seriale?
Kilka miesięcy temu, podczas porannych zakupów przed pracą w jednym z warszawskich sklepów spożywczych, usłyszałam wypowiedź pewnej starszej kobiety, skierowaną w kierunku ekspedientki: „O, może mi pani jeszcze poda ten program telewizyjny. Tak, ten, z tym, no.. Sulejmanem! Wie pani, bardzo lubię ten serial. Oglądam codziennie. A ten Sulejman to bardzo podobny do mojego męża jest. [CHWILA PRZERWY] Z charakteru.„
W przeciwieństwie do krajów arabskich, trudno podejrzewać tureckie seriale o jakikolwiek wpływ na otaczającą nas rzeczywistość. Polki po prostu pokochały tureckie seriale za romantyczne historie miłosne, z orientalnymi widokami w tle. W przeciwieństwie do naszych rodzimych odpowiedników, w których bohaterowie nadmiernie często trafiają do szpitala, chorują, tracą pracę lub umierają, tureckie produkcje kuszą pięknem i egzotyką. Co ciekawe, uwielbiane przede wszystkim przez Polki powyżej 50 roku życia, spośród których niejedna na co dzień deklaruje niechęć do muzułmańskiej kultury. Ale czy to powód, by choć na chwilę nie pomarzyć o przystojnym Turku, który zamiast narzekać na chorobę, kiepskie plony w sadzie lub za wysokie alimenty, wyszepcze coś miłego do ucha? No cóż, najwyraźniej nie. ;)
Eryk Forrester? Nuda!
Zakup odcinków serialu „Wspaniałe Stulecie” przez TVP był swoistym wyzwaniem. Losy Sułtana Sulejmana zamieszkującego Pałac Topkapi zastąpić miały kultową „Modę na sukces„, która przez długie lata gościła w polskich domach. Pierwszy odcinek serialu został wyemitowany nad Wisłą w październiku 2014, momentalnie pobijając sukces rodu Forresterów. Zachęcone tym sukcesem władze TVP zdecydowały o zakupie kolejnych serii produkcji, jak również innych tureckich telenoweli – m.in. serialu „Tysiąc i jedna noc„. Produkcje znad Bosforu zagościły także m.in. na antenie telewizji Puls, gdzie można było oglądać „Sezon na miłość„.
Choć prawdopodobnie żadna turecka produkcja nie powtórzy sukcesu pierwszej serii „Wspaniałego Stulecia”, seriale z kraju półksiężyca wciąż emitowane są w naszym kraju. I z pewnością jest jeszcze zbyt wcześnie, by mówić o początku końca tego trendu.
Bardzo dobry artykuł, dla mnie najpiękniejszym tureckim serialem były Łzy Cennet
Właśnie dzięki serialom zainteresowałam się Turcją, jej historią, kulturą i życiem codziennym. Pierwszym było oczywiście Wspaniałe Stulecie, które podobało mi się bardzo nie tylko ze względu na piękne scenografie, pięknych ludzi, pałacowe intrygi i miłość ale również na sposób pokazania postaci, które nie były jednowymiarowe, które musiały mierzyć się z bardzo ciężkimi wyborami (Sulejman) czy walczyć o siebie i życie swoich dzieci (Hurrem). Chcę powiedzieć na przykładzie Wspaniałego Stulecia, że seriale tureckie wydają się jakby głębsze i bardziej poruszające niż ich odpowiedniki np. amerykańskie. Nie są tak przewidywalne ani tak patetyczne. Nie jestem krytykiem filmowym i pewnie nawet się nie znam ale takie mam odczucia. Oczywiście wśród wielu seriali są i te bardziej kiczowate, podobne do tasiemców brazylijskich czy amerykańskich ale są też prawdziwe perełki, poruszające często ważne tematy społeczne jak „Grzech Fatmagül”, fajne seriale obyczajowe pokazujące życie zwykłych ludzi jak „Kadın” czy mój absolutny ulubieniec, gangsterski „Çukur”.
Niestety dwóch ostatnich nie znajdziemy w polskiej telewizji.
Cieszę się, że trafiłam na tego bloga i na pewno przeczytam go całego bo zafascynowałam się tym krajem i ciekawi mnie wszystko co go dotyczy. Nawet języka zaczęłam się uczyć chociaż jest dość trudny bo zupełnie inny niż te dotychczas mi znane.
Pozdrawiam serdecznie.
Lidio, bardzo dziękuję za Twój komentarz i tyle ciepłych słów na temat bloga – jest mi SZALENIE miło! :)
Wspaniałe Stulecie. Widziałam ten serial 4 razy. za każdym razem przeżywałam śmierć Mustafy( zawsze miałam nadzieję że może jednak nie umrze )
Artykuł rewelacja.
Bardzo dziękuję, miło mi! :)
Bardzo dziękuję za ten artykuł. Często oglądam tureckie seriale, ale nie sądziłam, że są aż tak popularne i znaczące w niektórych krajach. Mam nadzieję, że jeszcze długo będziemy mogli oglądać je w Polsce. :)
Bardziej, niż mogłoby się wydawać! Dziękuję za komentarz. :)