Dlaczego w Turcji jest tyle kotów? O kotach w Stambule (i nie tylko)

autor(ka): Agnieszka Maury
Podoba Ci się tutaj? Pomóż nam dotrzeć do większej ilości czytelników:

Kedi (kot), anne (mama) i çay (herbata) to jedne z tych słów, które z łatwością można usłyszeć podczas spaceru wzdłuż tureckiej ulicy. Ich wszechobecność to najlepszy dowód na to, że w kulturze tureckiej – oprócz rodziny i obowiązkowej herbatki w szklance o kształcie tulipana – istotne znaczenie mają także zwierzęta, a konkretnie koty. Dlaczego akurat one? Powodów jest wiele. Począwszy od tych praktycznych – jak rozwiązywanie problemu myszy i szczurów w nadmorskich miastach, aż po odniesienia do religii islamu.

Wszechobecne koty w Stambule

Każdy, kto choć raz miał okazję odwiedzić z Turcję, z pewnością spotkał na swojej drodze co najmniej kilka o ile nie kilkanaście kotów. Na futrzaste istoty natrafić można tam niemal wszędzie, bez względu na to, czy mowa o małych wioskach, czy też dużych miastach. Najlepszym tego przykładem jest Stambuł, nieoficjalnie ponad 20-milionowa turecka metropolia, którą koty wydają się władać. Swego czasu, świetnie ukazał to turecki film dokumentalny “Kedi – sekretne życie kotów”, który przedstawiał historię siedmiu stambulskich dachowców i ich opiekunów. Reżyserka filmu, Ceyda Torun, doskonale zobrazowała empatię i zrozumienie dla kociej natury, którą – jak sądzę – Turcy mają zapisane w swoim DNA. Co więcej, dokument porusza także wiele problemów, z jakimi koty oraz ich opiekunowie muszą się obecnie mierzyć, w związku z rozwojem miasta i dynamiczną rozbudową jego infrastruktury. Warto podkreślić, że gdy mowa o kotach w Turcji, słowo “opiekun” jest znacznie bardziej trafne niż “właściciel”, ponieważ Turcy rzadko kiedy decydują się na “posiadanie” kotów i zamykanie ich w czterech ścianach. Podczas zimowych dni i nocy, chętnie pozwalają im jednak wchodzić do wnętrz ich domów i mieszkań.

Miłość Turków (i turystów) do kotów

Kediler (z tur. koty) to zazwyczaj istoty wolne i samostanowiące o swoim losie, co nie oznacza, że całkowicie wyzbyte więzi z ludźmi – wprost przeciwnie! Kilkunastominutowy spacer wzdłuż wąskich uliczek Stambułu pozwala szybko dostrzec, że każda miaucząca istota zarządza tam swoim rewirem, którego główną siedzibę stanowi zazwyczaj wnętrze jednego ze sklepów, herbaciarni czy baru. Pracownicy oraz właściciele tych miejsc doskonale znają swojego dachowca oraz jego nawyki – godziny, w których przebywa poza bazą, preferencje żywieniowe oraz ulubione pozycje do spania. Bo choć tureckie koty uliczne słyną z wysokich kwalifikacji w łowieniu ryb, łapaniu myszy i szczurów oraz grzebaniu w śmietnikach, i bez tych umiejętności dałyby sobie w mieście radę. Na pomoc przychodzą im bowiem sami Stambulczycy, którzy bardzo chętnie zostawiają na chodnikach, parapetach oraz parkingach miseczki z wodą oraz suchą karmą. Kolejnym istotnym elementem tej układanki są także turyści, którzy chętnie oddają pod stołami ostatnie kęsy swoich sucuk (z tur. kiełbasa), by nacieszyć kocie podniebienia. 



Odniesienia do religii islamu

Źródła miłości Turków, jak również innych wyznawców islamu, do kotów wiele osób doszukuje się w hadisach, czyli opowieściach o życiu proroka Mahometa. Pojawiają się w nich wzmianki o Muezzie, ulubionym kocie proroka. Najsłynniejsza z nich przywołuje scenę, w której Mahomet, wstając na modlitwę, zauważył, że Muezza usnął w rękawie jego szaty. By go nie budzić, prorok uciął fragment ubrania i odprawił modlitwę z odsłoniętym ramieniem. Inna opowieść głosi, że prorok wygłaszał kazania, trzymając kota na kolanach, jak również wykonywał ablucję wodą z miski, z której pił Muezza. Często natrafić można również przypowieść o wściekłych psach, które pogryzły proroka. Gdy Mahomet cierpiał ukryty w jaskini, Muezza odnalazł go i wylizał wszystkie rany, by mogły się szybciej zagoić.

Warto zauważyć, że w dawnych czasach koty pełniły rolę swoistych obrońców świata islamu – broniły bibliotek przez zniszczeniami dokonywanymi przez myszy, jak również mieszkańców miast przed plagami szczurów.

Dlaczego w Turcji jest tyle kotów? Skąd się wzięły?

Koty żyją na terenach Turcji od stuleci, mając dużą swobodę rozmnażania. Ich przodkowie bardzo często trafiali do miasta na pokładzie statków, które dobijały do lokalnych portów z najodleglejszych zakątków ziemi. Każda załoga zwykle miała w swoim gronie co najmniej kilka futrzaków, by uporać się z problemem myszy i szczurów. W trakcie postoju w porcie, koty często schodziły na ląd, co wyjaśnia, skąd wśród nich tak duża różnorodność w wyglądzie – od “zwykłych” (lecz równie pięknych!) dachowców po reprezentantów rozmaitych ras.



Krzywdzenie kotów uznawane jest w oczach Turków za jedno z możliwie najgorszych zachowań, jakie można sobie wyobrazić, dlatego też zwierzaki mogą czuć się na terenie Turcji bardzo bezpiecznie. Jedno z popularnych lokalnych powiedzeń brzmi “Jeśli zabijesz kota, musisz zbudować meczet, by Bóg ci wybaczył“. Co więcej, Turcy powszechnie wierzą, że koty przynoszą właścicielom dobrobyt i spokój, dlatego też w niemal każda turecka rodzina opiekuje się co najmniej jednym kotem.

Ten artykuł uzupełniają zdjęcia kotów, jakie napotkaliśmy w trakcie naszych licznych podróży do Turcji, zrealizowanych w ciągu minionych czterech lat. :)

Autorka bloga

Cześć, jestem Aga! Miło mi gościć Cię na Styku Kultur - blogu podróżniczym o Turcji (i reszcie świata). Znajdziesz tu ponad 300 tekstów, które powstały w wyniku moich licznych podróży. Większość z nich poświęcona jest Turcji, która zajmuje w moim sercu miejsce szczególnie. Na Styku Kultur przeczytasz również o wielu innych europejskich i azjatyckich krajach. Rozgość się i czuj, jak u siebie! ?

Autor zdjęć

Cześć, jestem Marcin! Pisanie zostawiam Agnieszce, za to towarzyszę Jej razem z aparatem, uwieczniając na zdjęciach to, co oglądamy. Czasem profesjonalną lustrzanką, lub bezlusterkowcem z zestawem obiektywów, innym razem komórką. Poza tym zaciągam Agę do sklepów muzycznych i na festiwale, szukając podczas naszych wojaży dobrej muzyki.


Podoba Ci się tutaj? Pomóż nam dotrzeć do większej ilości czytelników:

Dołącz do dyskusji

7 komentarzy

Demi 26/05/2020 - 06:36

O jaaa, ja właśnie ostatnio się nad tym zastanawiałam, bo wspominałam sobie naszą podróż do Turcji!!! Wielkie dzięki za tej tekst!

Odpowiedz
Magdalena | OkiemMaleny.pl 25/05/2020 - 11:01

Bardzo ciekawy wpis. Ja mam świra na punkcie fotografowania kotów. Uwielbiam je wszystkie. Maja w sobie cos niesamowitego, mistycznego. Zakochałam się w nich mieszkając na Bałkanach. Ale to nie znaczy, że na codzień jestem kociarą, bo mieszkam od zawsze z psami, taki paradoks. :) Dzięki za przypomnienie wątku z Islamu, bo kiedyś o tym czytałam, ale już zdążyłam zapomnieć. :)

Odpowiedz
MarTaS 24/05/2020 - 10:37

Kiedyś nie znosiłam kotów, wręcz się ich bałam. Nastał jednak dzień, że się przemogłam i w ten sposób pojawił się w moim domu Brytyjczyk Cactus. Ponieważ mieszkam w domu nie będę ukrywa, że jego zadaniem jest odstraszanie potencjalnych myszy i szczurów, które miałyby ochotę zbliżyc się do mojego domostwa :) . Te tureckie wyglądają na zadbane , chociaż taka ilość na raz chyba by mnie i tak nadal przerażała ;)

Odpowiedz
Hania 22/05/2020 - 14:25

Uwielbiam koty, a koty i psy w Stambule do dziś są wysoko w moim serduszku <3

Odpowiedz
Mikołaj 21/05/2020 - 09:20

Piękne te koty. Dzięki za ten tekst, nie miałem pojęcia, że tak to wygląda ze zwyczajami dotyczącymi kotów w Turcji.

Odpowiedz
Mariola 20/05/2020 - 23:01

Rzeczywiście będąc w Stambule widziałam mnóstwo kotów. Ale też na Cyprze było ich bardzo dużo. A kociaki na zdjęciach śliczne.

Odpowiedz
Hania, hiha.pl 18/05/2020 - 15:27

Dzięki za wyjaśnienie! Bo przed wizytą w Stambule spodziewałam się, że tonie w bezdomnych kotach i że to spory problem, a na miejscu okazało się, że kitki są śliczne, zadbane i totalnie zintegrowane z miastem ;)

Odpowiedz

Ta strona używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celu prawidłowego działania narzędzi analitycznych i społecznościowych. Zgoda Czytaj więcej

Close