Największe atrakcje Berlina. Co zobaczyć w stolicy Niemiec?

autor(ka): Agnieszka Maury
Podoba Ci się tutaj? Pomóż nam dotrzeć do większej ilości czytelników:

Berlin, kosmopolityczna stolica Niemiec, zamieszkiwana przez niespełna 4 mln osób. Pomazany graffiti i oznaczony niezliczoną ilością vlepek, tygiel kulturowy, któremu klimatu pozazdrościć może niejedna europejska stolica. Nowoczesny i tętniący życiem, a zarazem na każdym kroku przypominający o swojej niełatwej przeszłości. Co warto zobaczyć w stolicy Niemiec? W tym artykule znajdziesz mój subiektywny ranking największych atrakcji Berlina.

Brama Brandenburska

Zabytkowa Brama Brandenburska to prawdziwa ikona i jeden z najbardziej charakterystycznych punktów w Berlinie. Majestatyczna budowla została zaprojektowana w drugiej połowie XVIII wieku, przez niemieckiego architekta Carla Gottharda Langhansa, na wzór propylei akropolu ateńskiego. Podczas II Wojny Światowej, kilkukrotnie padała ofiarą ostrzałów. W drugiej połowie lat 50. bramę zrekonstruowano, a w latach 60., w związku z budową Muru Berlińskiego, znalazła się na środku obszaru granicznego, między wschodnią a zachodnią częścią miasta. Wraz z upadkiem Muru, 22 grudnia 1989, w uroczystym otwarciu Bramy Brandenburskiej wzięło udział ponad 100 tys. osób. Brandenburger Tor, jak nazywają ją Niemcy, liczy 26 metrów wysokości i 65,5 metrów szerokości. Brama jest zlokalizowana na rozległym placu, na którym o każdej porze roku gromadzą się tłumy turystów z całego świata. Budowla to także niemalże obowiązkowe tło dla wielu filmów i seriali, których akcja toczy się w stolicy Niemiec. Od 1993 roku w północnej przybudówce Bramy mieści się tzw. “Pokój Ciszy“, czyli miejsce przeznaczone do medytacji, będące symbolem tolerancji oraz pokoju.

Na osobną uwagę zasługuje sama kwadryga, czyli 5-metrowa miedziana rzeźba prezentująca antyczny rydwan uskrzydlonej bogini, zaprzężony w konie. Wieńczący Bramę Brandenburską monument, po wygranej bitwie, uprowadził z Niemiec do Paryża sam Napoleon Bonaparte. W 1814 roku kwadryga została odesłana do Berlina, gdzie ją odrestaurowano. Podczas wojny, wskutek ostrzałów figura ulegała zniszczeniu, a jedyną zachowaną częścią była głowa jednego z koni. Po zakończeniu II WŚ, kwadrygę zrekonstruowano. W czasie nocy sylwestrowej 1989/90 kwadryga znów miała pecha – wdrapała się na nią grupa osób, które pozbawiły monument kilku części. Wskutek tego aktu wandalizmu, Niemcy ponownie odrestaurowali kwadrygę. Szacuje się, że roczny koszt jej utrzymania wynosi około 200 tys. euro.



Checkpoint Charlie

Mieszczące się przy Friedrichstrasse Checkpoint Charlie, czyli dawne przejście graniczne między NRD a Berlinem Zachodnim to kolejna obowiązkowa atrakcja Berlina. W okresie zimnej wojny, w tutejszej budce stacjonowali alianci zachodni, czyli żołnierze USA, Francji i Wielkiej Brytanii. Przejście było przeznaczone dla cudzoziemców, w tym zarówno zwykłych turystów, jak i personelu dyplomatycznego. Nazwa Checkpoint Charlie pochodzi od alfabetu fonetycznego ICAO, w którym każdej literze alfabetu odpowiada ustalone słowo. “Czarli” to zatem nic innego, jak litera C, wskazująca na fakt, że był to trzeci punkt kontrolny, otwarty przez aliantów w Berlinie, tuż po punkcie A (Helmstedt-Marienborn) oraz B (Dreilinden-Drewitz). Armia Stanów Zjednoczonych oficjalnie opuściła Checkpoint Charlie w 1991 roku. Obecnie znajduje się tam symboliczny punkt kontroli granicznej, stanowiący zarazem bardzo popularną atrakcję turystyczną. Można tu m.in. zrobić sobie zdjęcia z osobami przebranymi za żołnierzy, a także nabyć pamiątkowy stempel pieczątki granicznej.

Przejście Checkpoint Charlie było świadkiem licznych prób ucieczki z Berlina Wschodniego na Zachód. Niezwykle barwna, a zarazem dramatyczna historia tego miejsca skłania wielu pisarzy, scenarzystów i filmowców do czynienia go miejscem akcji wielu thrillerów, powieści oraz filmów szpiegowskich.

Rzeźba “Molecule Men

Górująca nad rzeką Szprewą, w niedalekim sąsiedztwie mostu Oberbaumbrücke, rzeźba Molecule Men powstała w 1999 roku. Trzydziestometrową metalową konstrukcję stworzył amerykański rzeźbiarz, Jonathan Borofsky. W owym okresie, konstrukcja symbolicznie reprezentowała skrzyżowanie trzech dzielnic – Treptow, Kreuzberg i Friedrichshain. Jak przyznał sam pomysłodawca, Molecule Man ma przypominać o tym, że zarówno ludzie, jak i cząstki funkcjonują w świecie rządzonym prawdopodobieństwem oraz, że celem wszystkich tradycji twórczych i naukowych jest odnalezienie w świecie całości oraz jedności. Zdaniem Borofsky’ego, widoczne w pomniku dziury reprezentując “cząsteczki wszystkich istot ludzkich, które łączą się, by stworzyć naszą egzystencję”. Berliński monument to element serii rzeźb, które Borofsky stworzył w różnych miejscach na świecie. Podobną rzeźbę można podziwiać m.in. w Los Angeles.



Most Oberbaumbrücke

Oberbaumbrücke to XIX-wieczny most na rzecze Szprewie, łączący dzielnice Kreuzberg i Friedrichshain. W latach 1961 – 1989 znajdowało się tu przejście graniczne, pomiędzy wschodnią a zachodnią częścią Berlina. W czasach zimnej wojny, most był świadkiem wielu dramatycznych prób ucieczek z Berlina Wschodniego, które niejednokrotnie zakończyły się utonięciem uciekinierów w Szprewie. Jedną z najmłodszych ofiar Muru Berlińskiego był Cengaver Katrancı, turecki uczeń, zamieszkujący zachodnią część Berlina. W 1972 roku, podczas karmienia łabędzi, ośmiolatek stracił równowagę i wpadł do rzeki, która terytorialnie należała do Berlina Wschodniego. Wędkarz, który był świadkiem tego zdarzenia, chciał uratować chłopca, jednak zdał sobie sprawę, że wpływając na rzekę, naruszy granicę NRD, co może skończyć się dla niego tragicznie. Na pomoc dziecku z tych samych powodów, nie mogli przyjść również ratownicy z Berlina Zachodniego. Gdy ostatecznie pomoc z Berlina Wschodniego nadeszła, było już za późno. Zgodnie z życzeniem matki Cengaver Katrancı został pochowany w Ankarze, w Turcji. Ta tragedia skłoniła Berlińczyków do negocjacji, wskutek których ustanowiono traktat o współpracy w akcjach ratowniczych na wodach granicznych.

Współcześnie Oberbaumbrücke to ważny punkt komunikacyjny w mieście. Wzdłuż mostu regularnie kursują charakterystyczne żółte wagony metra, linii U1, która na tym odcinku biegnie nad ziemią. Można tu także z łatwością natrafić na sznury trabantów z turystami za kierownicą, którzy urządzają sobie przejażdżki w ramach popularnej atrakcji “Trabi Safari“. W bliskim sąsiedztwie mostu znajduje się East Side Gallery, czyli stworzona przez artystów z całego świata galeria-pomnik, powstała na fragmencie Muru Berlińskiego o długości 1316 m.

East Side Gallery – zaadaptowany przez artystów fragment Muru Berlińskiego

Mur Berliński upadł w nocy z czwartku 9 listopada na piątek 10 listopada 1989, po przeszło 28 latach istnienia. Moment ten poprzedziły liczne masowe demonstracje obywateli Niemiec Wschodnich, oraz załamanie się systemu komunistycznego w krajach Europu Środkowo-Wschodniej, w tym przede wszystkim w Polsce. Entuzjazm, wynikający z upragnionego obalenia reżimu, skłonił Niemców do żywiołowej i szybkiej rozbiórki systemu umocnień. Do dziś w Berlinie zachowało się zaledwie kilka fragmentów muru. Najdłuższy z nich znajduje się przy Bernauer Strasse, kolejny przy Niederkirchnerstrasse, na obszarze wystawy Topografia Terroru, a trzeci przy Liesenstrasse. Jednym z najbardziej okazałych jest jednak Galeria East Side, będąca ponad kilometrowym odcinkiem muru, biegnącym wzdłuż brzegu rzeki Szprewy. Na murze podziwiać można dziś 106 murali, wykonanych przez twórców z całego świata. Najpopularniejszym z nich, przy którym o każdej porze dnia gromadzą się tłumy turystów, jest słynny braterski pocałunek Leonida Breżniewa i Ericha Honeckera, namalowany przez Dmitri Vrubela i znany jako My God, Help Me to Survive This Deadly Love. Dzieło to można z resztą spotkać nie tylko na murze berlińskim, ale także na niezliczonej ilości pocztówek, kubków, breloczków i innych suwenirów z Berlina. Co ciekawe, sam autor podobno stworzył dzieło zupełnie charytatywnie, nie biorąc za to ani grosza.



Kurfürstendamm – handlowa ulica zachodniej części Berlina

Kurfürstendamm, w skrócie po prostu Ku’damm, to główna handlowa ulica zachodniej części Berlina, zlokalizowana w okręgu Charlottenburg-Wilmersdorf. W jej sercu znajduje się charakterystyczny ewangelicki Kościół Pamięci Cesarza Wilhelma, zwany popularnie Kościołem Pamięci, który w 1943 roku uległ zniszczeniu, wskutek bombardowania. Niemcy, choć początkowo planowali odbudowę kościoła, ostatecznie podjęli decyzję o zachowaniu ruiny głównej wieży, która stanowi współcześnie symbol antywojenny. Kurfürstendamm to współcześnie tętniąca życiem dzielnica, wzdłuż której rozciągają się sklepy i ekskluzywne domy handlowe, restauracje oraz puby. Nie brakuje tu również nowoczesnych sky barów, z dachów których podziwiać można Ku’damm w całej okazałości.

Ampelmann – zielony człowieczek ze świateł prawdziwą ikoną Berlina!

Ampelmännchen, czyli dosłownie “człowieczek ze świateł” to symbol sygnalizacji świetlnych dla pieszych z NRD, stworzony w 1961 przez niemieckiego psychologa Karla Peglaua. W przeciwieństwie do swojego zachodniego odpowiednika, ludzik ma charakterystyczną sylwetkę oraz kapelusz. W wersji czerwonej, Ampelmann posiada rozłożone ręce, a w wersji zielonej idzie z rękami w górze. Człowieczek z NRD-owskich świateł odznacza się zamaszystym ruchem, w odróżnieniu od tych z RFN i innych krajów, które zwykle kroczą z powagą. Po zjednoczeniu Niemiec, zrodziła się inicjatywa mająca na celu zachowanie wschodniego symbolu. Sympatia, jaką wzbudza Ampelmann, uczyniła go maskotką wschodnich Niemiec.

Popularność Ampelmanna doprowadziła do stworzenia sieci sklepów o tej samej nazwie, w których zakupić można rozmaite pamiątki i gadżety z wizerunkiem słynnego ludzika – od przedmiotów kuchennych, przez odzież, akcesoria sportowe, aż po wyposażenie łazienek. W niektórych z nich można również napić się pysznej kawy, sygnowanej marką Ampelmann. Miłośnicy człowieczka ze świateł często nabywają jego figurki lub gąbki w jego kształcie, by następnie fotografować je na tle najpopularniejszych atrakcji miasta. Nie mogłam sobie odmówić uczynienia tego samego! :)



Berlińskie niedźwiedzie

W Berlinie na każdym kroku spotkać można kolorowe statuy niedźwiedzi, będące wspólnym dziełem sztuki, stworzonym przez artystów z ponad 140 krajów, pod szyldem “United Buddy Bears“. Każdy z misi liczy 2 metry wysokości i niesie przekaz, nawołujący do pokoju, tolerancji i porozumienia między narodami. Ekspozycje “United Buddy Bears” prezentowane były dotychczas na czterech kontynentach podczas dwunastu wystaw, w tym m.in. w 2009 oraz 2010 roku w Berlinie oraz w 2008 roku w Warszawie. Kolorowe niedźwiadki na stałe wpisały się jednak w krajobraz stolicy Niemiec również z innego powodu – stanowią sympatyczne odzwierciedlenie symbolu Berlina, jakim jest własnie niedźwiedź. Zwierzę odnaleźć można m.in. na herbie oraz fladze miasta.

A jakie są Twoje ulubione miejsca w Berlinie? :)

Autorka bloga

Cześć, jestem Aga! Miło mi gościć Cię na Styku Kultur - blogu podróżniczym o Turcji (i reszcie świata). Znajdziesz tu ponad 300 tekstów, które powstały w wyniku moich licznych podróży. Większość z nich poświęcona jest Turcji, która zajmuje w moim sercu miejsce szczególnie. Na Styku Kultur przeczytasz również o wielu innych europejskich i azjatyckich krajach. Rozgość się i czuj, jak u siebie! ?


Podoba Ci się tutaj? Pomóż nam dotrzeć do większej ilości czytelników:

Dołącz do dyskusji

8 komentarzy

No to fru! 12/05/2020 - 07:34

Aga, ogromna dawka wiedzy podana w przystępnym temacie :) Berlin jest na mojej liście. Po wizycie w Hamburgu zapałałam sympatią do niemieckich miast z całym tym ich kurzem i brzydotą ;) Cieszę się, że mogę poczytać o mieście więcej i na stówkę wrócę do tego przewodnika po Berlinie jak już nas wypuszczą i pozwolą latać choćby po Europie :)

Odpowiedz
Agnieszka Maury 13/05/2020 - 10:17

Bardzo dziękuję za miłe słowa! Właśnie – momentami kurz i brzydota, a jednak mają w sobie coś niesamowicie przyciągającego. :D Mam nadzieję, że będzie nam dane wyruszyć w podróż jeszcze w tym roku. :)

Odpowiedz
Piotr 06/05/2020 - 23:51

Mam wrazenie ze Berlin czesto z jakiegos powodu jest niedoceniany jako miejsce do odwiedzenia. Zasze wybieramy te kierunki nieco bardziej hmmm… tropikalno-poludniowe. ALe pokazujesz ze jak najbardziej warto!

Odpowiedz
Agnieszka Maury 07/05/2020 - 10:48

Masz rację, wiele osób traktuje Berlin wyłącznie jako punkt tranzytowy (i ja też przez wiele lat popełniałam ten błąd). Warto jednak dać mu szansę – wciąga! :)

Odpowiedz
Nasz Mały Świat 06/05/2020 - 02:58

Nie mieliśmy okazji być w Berlinie i pewnie nie wybralibyśmy Niemiec jako celu w podróży, tylko przy okazji, no i mam nadzieję, że kiedyś taka okazja się znajdzie :P. Zaczęłam się zastanawiać czy Berlin nazwą nawiązuje do niedźwiedzia (po islandzku Bjorn, więc może trochę podobnie?), ale sprawdziłam i jednak nie. :P Niedźwiadki fajne, zwłaszcza ten granatowy! :)

Odpowiedz
Agnieszka Maury 07/05/2020 - 10:50

Kiedyś też nie przyszłoby mi do głowy systematycznie odwiedzać Berlin! A tymczasem stolica Niemiec uplasowała się bardzo wysoko na mojej liście ulubionych miejsc w Europie. :))

Odpowiedz
Patryk Zieliński 04/05/2020 - 12:57

Byłem w Berlinie dwukrotnie i street art robi wrażenie :) Nie widziałem co prawda wszystkich projektów ale zapowiada się kapitalnie!

Odpowiedz
Agnieszka Maury 07/05/2020 - 10:51

Tak – te wszystkie graffitti, vlepki i plakaty tworzą niesamowity klimat! :)

Odpowiedz

Ta strona używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celu prawidłowego działania narzędzi analitycznych i społecznościowych. Zgoda Czytaj więcej

Close