Wakacje na Zakynthos to coroczny cel setek tysięcy polskich turystów. Polacy to trzecia najpopularniejsza nacja odwiedzająca grecką wyspę, a polski to jeden z języków dominujących w lokalnych kartach menu oraz folderach turystycznych. Czy przepiękne zdjęcia serwowane przez biura podróży mają swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości, a Zante to dobry kierunek na wakacje? Zachęcam do przeczytania mojej relacji z tegorocznego pobytu na wyspie.

Nasze (nie)wielkie greckie wakacje
Wierni czytelnicy bloga z pewnością zdążyli zauważyć, że Grecja to jeden z moich stałych kierunków podróży. Przygodę z odkrywaniem Ellady rozpoczęłam wiele lat temu, zwiedzając przede wszystkim kontynent – w tym m.in. Ateny, Meteory oraz Tesalię z Kokkino Nero na czele. Później nadszedł czas na wyspy – m.in. Skiathos, Korfu, Paxos i Antipaxos, Simi oraz Rodos. Choć każda z nich ma swój wyjątkowy urok, naturalnie w konsekwencji zaczęłam porządkować je w swojej głowie od tych najciekawszych, do najmniej wartych odwiedzenia. Jak dotąd w mojej „greckiej hierarchii” pierwsze miejsce bezkonkurencyjnie zajmuje Rodos.
W roku 2018 zdecydowałam się na wakacje na Zakynthos. Zachwycona wizją podziwiania Zatoki Wraku, otoczonej krystalicznie przejrzystą wodą wybrałam się tam wraz ukochanym Marcinem, którego zdjęcia tradycyjnie wzbogacają ten tekst.



Wakacje na Zakynthos we wrześniu
Nasze wakacje na Zakynthos trwały 8 dni. Czas ten okazał się optymalny, by nacieszyć się plażowaniem, wybrać się lokalnym autobusem na całodniową wycieczkę do stolicy wyspy oraz wypożyczyć samochód, by przejechać ją wzdłuż i wszerz. Nasz pobyt na Zante miał miejsce w ostatnim tygodniu września, a jego schyłek zbiegł się z prognozami pogody dotyczącymi nadejścia cyklonu. W konsekwencji podczas pięciu pierwszych dni cieszyliśmy się doskonałą pogodą, a dwa ostatnie były synonimem silnego wiatru i pochmurnego nieba. Jak na tę porę roku w tej części Europy, właściwie nie mogliśmy narzekać.



Uwaga, utrudnienia!
Decydując się na wakacje na Zakynthos we wrześniu oraz na początku października należy jednak liczyć się z możliwymi niedogodnościami. Z uwagi na silne wiatry oraz wcześniejsze osunięcie się klifu w słynnej Zatoce Wraku, podziwianie jej z wysokości klifu było niemożliwe. Drogę w kierunku Navagio Beach zablokowała policja. Zamknięta w tym okresie okazała się również wyspa Cameo. Z uwagi na silne wiatry przez kilka dni nie kursowały także promy na pobliską Kefalonię. Co dosyć zabawne, nawet gigantyczna grecka flaga mogąca się poszczycić pobiciem rekordu Guinnessa była poddawana akurat naprawie. Cóż, zdarza się! Uwielbiamy podążać własnymi ścieżkami, dlatego niedostępność tych atrakcji szczególnie nas nie zasmuciła. Dla wielu turystów obecnych na wyspie był to jednak powód do rozczarowania.

Rajskie plaże, gaje oliwne, porzucone samochody i.. śmieci
Zakynthos to bardzo ładna wyspa, warta odwiedzenia przede wszystkim z uwagi na szerokie piaszczyste plaże, krystalicznie czystą wodę i bogactwo natury. Jest tu również co najmniej kilkanaście miejsc, których widok wprawi w zachwyt nawet najbardziej wymagających podróżników. Do moich ulubionych należy m.in. zjawiskowy widok na klify, widoczny z tarasu tawerny Keri Lightouse (nie, to nie reklama, to szczera rekomendacja!), wzgórze górujące nad stolicą wyspy, zachód słońca na plaży Kalamaki połączony z oglądaniem startujących i lądujących nad głową plażowiczów samolotów, okolice plaży Xigia oraz wybrzeże Agios Nikolaos z widokiem na pobliską Kefalonię.



Zapomniane wnętrze wyspy
Interior Zakynthos to przede wszystkim niezliczone gaje oliwne, w których nierzadko spotkać można porzucone wraki samochodów oraz śmieci, mnóstwo śmieci. Być może nie powinnam o tym wspominać tym z Was, którzy pragną ujrzeć Zante takim, jakim przedstawiają je katalogi biur podróży. Warto jednak pogodzić się z faktem, że Grecy mają ewidentny problem z docenieniem piękna swojego kraju, śmiecąc i zaniedbując porządek i estetykę.



To, co urzeka w centralnej części Zakynthos to z pewnością liczne niewielkie wioski, których sympatyczni mieszkańcy trudnią się sprzedażą lokalnych wyrobów – m.in. oliwy z oliwek, kosmetyków na bazie oliwy, wina oraz serów. Przejeżdżając samochodem przez wioskę Kiliomeno, znaną przede wszystkim za sprawą kamiennej dzwonnicy, natrafiliśmy na sympatyczny sklepik, prowadzony przez grecką rodzinę. Przedsiębiorcza właścicielka w kilka minut zdążyła wskazać nam miejsca do zaparkowania, zaprosić do wnętrza sklepu, poznać ze swoimi rodzicami oraz.. skasować kilkanaście euro za torbę wypełnioną lokalnymi produktami. Jak tu jednak nie skusić się na zakup greckiej oliwy z oliwek?! :)

Żółwie Karetta na Zakynthos
Jeden z największych gatunków żółwi morskich na świecie to prawdziwy symbol wyspy. Ważące co najmniej 50 kg żółwice od tysięcy lat przybywają na plaże zatoki Laganas, by złożyć na plaży swoje zapłodnione jaja. Odpływają zwykle wraz z końcem sierpnia, a ich potomstwo wykluwa się w ciągu 30-40 dni. W związku z nadmiarem turystów i wszechobecnym zgiełkiem, o los zagrożonego gatunku dbają lokalne organizacje ekologiczne. To one zabezpieczają gniazda, w których samice żółwia złożyły jaja za pomocą specjalnych płotków i parawanów. Ponieważ żółwice przypływają w nocy, turyści mają w tym czasie zakaz przebywania na plaży. Niestety, spośród tysiąca wyklutych maleństw, dorosłego życia statystycznie dożywa obecnie zaledwie kilka żółwi.

Żółwie Karetta są zmuszone dzielić ukochane plaże z turystami. Nikogo nie dziwi widok zabezpieczonych gniazd, obok których wylegują się turyści. Rejs po wodach zatoki, umożliwiający podziwianie żółwi Karetta to także jedna z największych lokalnych atrakcji turystycznych.

Wakacje na Zakynthos – czy warto?
Jeżeli nieco leniwy i bałaganiarski grecki styl nie wzbudza w Was niechęci, a przypadkowe spotkanie znajomego na plaży jest miłą niespodzianką, wyspa Zakynthos nie powinna Was rozczarować. Warto pamiętać jednak o tym, że bezdyskusyjne walory przyrodnicze Zante są zadeptywane przez tłumy turystów, a Grecy dwoją się i troją, by dbać o odpowiedni poziom turystycznego kiczu. Naganiacze to esencja miejscowych kurortów, a okrzyki „lady„, „special prize” i „for you, my friend” mogą nawiedzać w snach jeszcze kilka dni po powrocie. Jeżeli zdecydujecie się na nocleg w popularnym Laganas lub pobliskich miastach, nastawcie się też na dudniące basy w środku nocy i zawodzenie brytyjskich turystów, namiętnie biorących udział w wieczorach karaoke.

Kurorty Zakynthos nie zawiodą wszystkich miłośników imprezowania do białego rana. Wybór klubów i dyskotek jest ogromny, a ich właściciele robią wszystko, by poziom zabawy u turystów był wysoki całą dobę. Ilość punktów medycznych zlokalizowanych w pobliżu tychże miejsc wskazuje na to, że w sezonie sporo się tu dzieje.
Zakynthos na własną rękę – warto!
W trakcie pobytu na wyspie nie korzystaliśmy z oferty miejscowych biur podróży, a Zakynthos zwiedziliśmy na własną rękę. Dzięki wypożyczeniu samochodu na miejscu, przez dwa dni mieliśmy możliwość zwiedzenia niemalże całej okolicy, zatrzymując się każdorazowo w punktach, które przypadły nam do gustu. Skorzystaliśmy również z lokalnej komunikacji miejskiej, wybierając się do stolicy wyspy autobusem. To właśnie samodzielne wyprawy umożliwiły nam odskocznię od kiczowatej i mocno turystycznej odsłony Zante. Dzięki nim mieliśmy szansę przekonać się, jak wiele uroczych kameralnych miejsc i krajobrazów ma również do zaoferowania Zakynthos.







Cześć,
Bardzo fajna strona :).
Wybieram się z rodziną na Zante, na początki października właśnie. Chcę przepłynąć promem z Killini. Nie wiem czy Wy też płynęliście czy lecieliście na Zante. Wspomniałaś w relacji o odwołanych rejsach z powodu wiatru. Czy wiesz coś więcej odnośnie odwoływania rejsów, jak w takiej sytuacji postępują przewoźnicy (co z biletami), czy często zdarzają się takie sytuacje. Pisałem do Levante Ferries i Kefalonian Lines, ale niestety bez odpowiedzi. Z góry dzięki!
Też byłam na Zakynthos i to w tym samym czasie co wy ;) Ale zdążyłam zobaczyć Navagio beach jeszcze przed załamaniem pogody A tuż po tym, jak otwarto plażę po osunięciu klifu. Według mnie Zante ma swój klimat i urodę, Ale bez zatoki wraku już by nie było tak oblegane i i z taką chęcią odwiedzane. Ja wzbraniałam się przed wakacjami na Zante ze względu na to, że jest tak licznie odwiedzane przez Polaków- wolę miejsca, gdzie nie będę co krok spotykać naszych rodaków, ale sama wyspa i właśnie navagio zmieniły we mnie ten pogląd i cieszę się, że tam byłam:)
Pozdrawiam
Rzeczywiście, ilość Polaków na wyspie może przytłoczyć. Żałuję, że Navagio nas ominęła, ale cóż.. może następnym razem. :) Pozdrawiam ciepło!