Orientalne napoje, których musisz spróbować podczas pobytu w Turcji

autor(ka): Agnieszka Maury
0 komentarz

Turcja to nie tylko piaszczyste plaże i imponujące zabytki, ale także doskonała kuchnia, w tym jej integralna część – smaczne i egzotyczne napoje!

2 Orientalne napoje, których musisz spróbować podczas pobytu w Turcji

“Orient na wyciągnięcie ręki” to określenie dobrze podsumowujące wakacje w Turcji. Biorąc pod uwagę stosunkowo niewielką odległość z Polski, znacznie mniejszą niż chociażby do Portugalii czy Hiszpanii, podróż do Turcji doświadczenie niezwykle barwne i na swój sposób oszałamiające. Decydując się na opuszczenie, lub całkowite ominiecie wakacyjnego kurortu oraz zanurzenie w lokalnej kulturze, mamy szansę odkryć wyjątkowe smaki, zapachy i dźwięki, które pozostaną w naszej głowie na długo. Istotny rozdział w tej podróży powinna zająć turecka kuchnia oraz jej integralna część – napoje. Które z nich warto skosztować podczas urlopu w Turcji? Poznajcie 7 moich faworytów!

Czaj, czyli aromatyczna turecka herbata

O tureckiej herbacie napisano już niemal wszystko. Ten najczęściej konsumowany napój nad Bosforem to nieodzowny element lokalnej kultury, bez którego trudno wyobrazić sobie tureckie ulice. Oferowanie szklaneczki herbaty gościom to obowiązek każdego gospodarza, dlatego – oprócz domostw – zdarza się to także w budynkach użyteczności publicznej, na ulicach oraz w sklepach. Starsi i konserwatywni tureccy mężczyźni najczęściej spożywają ją w specjalnych herbaciarniach, nazywanych kıraathane, dedykowanych tylko jednej płci. Herbaty nie brakuje jednak także w restauracjach i kawiarniach, w których gromadzą się całe rodziny oraz przyjaciele i znajomi.

Na czym polega sekret czaju? Esencjonalny napój serwowany jest w niewielkiej szklaneczce w kształcie tulipana, z małym podstawkiem i dwoma kostkami cukru. Sposób podania pozwala zabrać herbatę wszędzie ze sobą lub wypić ją w zaledwie kilka minut. Gorący napój urzeka swoim smakiem i stanowi dla Turków doskonałe orzeźwienie, nawet w bardzo upalne dni!





Słony i orzeźwiający ajran

W swojej podstawowej wersji ajran to rozwodniony jogurt (w proporcjach 1:1 lub 1:2), z dodatkiem soli. Można go kupić w niemal każdym tureckim sklepie, gdzie zwykle oferowany jest w plastikowych opakowaniach jogurtowych wraz ze słomką. Ten orientalny bezalkoholowy trunek można także zamówić do obiadu w większości restauracji oraz lokali typu fast food – dla Turków kebab i ajran to nieodłączny duet. Jak głoszą miejscowe legendy, picie ajranu to sposób na długowieczność, smukłą sylwetkę i brak problemów z wyglądem cery.

PRZECZYTAJ TAKŻE
Styk Kultur o tureckiej kuchni w "Pytaniu na śniadanie" w TVP2

Muszę przyznać, że najpyszniejszy ajran to jednak ten świeżo przyrządzany w tureckich domach lub restauracjach. Jedną z najsmaczniejszych wersji miałam okazję wypić w niewielkiej kawiarni, zlokalizowanej w pobliżu ruin starożytnej Dary, w południowo-wschodniej Turcji. Tamtą wersję cechowała bardzo gruba piana, nieco gęstsza niż zwykle konsystencja oraz dodatek pieprzu i mięty. Pyyyycha!

Rakı, czyli turecka wódka anyżowa

Pełnoletni czytelnicy bloga, którym marzy się skosztowanie smaku tureckich alkoholi, powinni sięgnąć po kieliszek rakı, czyli lokalnej odmiany wódki anyżowej, będącej odpowiednikiem greckiego ouzo. Trunek przyrządzany jest najczęściej ze świeżych winogron, rodzynek lub fig i zawiera od 40 do 50% alkoholu. Wódkę tradycyjnie serwuje, a następnie rozcieńcza się z wodą, dzięki czemu mętnieje i przybiera biały odcień – pewnie dlatego Turcy często nazywają rakı aslan sütü, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza lwie mleko. Wódkę anyżową w tureckich restauracjach często podaje się w towarzystwie przystawek – najczęściej są to owoce (melony, mandarynki, a nawet kiwi), orzeszki lub ser. W mojej ocenie smak wódki jest bardzo specyficzny i wyłącznie dla koneserów, jednak grzechem byłoby jej przynajmniej raz nie spróbować podczas pobytu w Turcji! Więcej informacji na temat picia alkoholu w kraju półksiężyca znajdziecie TUTAJ.

Salep – pyszny, słodki napój na jesienne wieczory

Choć Turcja nieodłącznie kojarzy się z latem, wysokimi temperaturami i klimatem wakacyjnych kurortów, osobiście uwielbiam odwiedzać ją jesienią. Gdy liście zaczynają spadać z drzew, a temperatura oscyluje wokół 20-25 stopni, w Stambule można poczuć wyjątkowy klimat. Na ulicach miasta pojawiają się także uliczni sprzedawcy gorących napojów, w tym m.in. sprzedawcy mojego ukochanego salepu. Napój przyrządza się ze sproszkowanych bulw storczyka męskiego, z dodatkiem gorącego mleka i cynamonową posypką. Gęstość przysmaku uzależniona jest od użytych proporcji, lecz – bez względu na przepis – jego smak nigdy nie zawodzi. Napój jest słodki i ma w sobie coś otulającego, co szalenie umila długie wieczory. A jeśli przypadnie Wam do gustu, koniecznie zabierzcie kilka paczek salepu w wersji instant do domu – jesienią i zimą przywoła tureckie wspomnienia!





Türk kahvesi, czyli kawa po turecku

Kawa to kolejny turecki klasyk, niemalże wszechobecny nad Bosforem. I choć bez wątpienia gorącym faworytem dla Turków jest herbata, “mała czarna” zajmuje drugie miejsce na podium. Klasyczną türk kahvesi (z tur. kawa po turecku) parzy się w specjalnym miedzianym tygielku z długą rączką, noszącym nazwę cezve. Naczynie wypełnia się wodą, wsypuje do niego drobno zmieloną kawę oraz dodaje cukier. Całość zazwyczaj trzykrotnie zaparza się na wolnym ogniu, w przerwach odstawiając na moment tygielek i pozwalając na opadnięcie piany. Tak przygotowaną kawę, z dodatkiem dużej ilości fusów serwuje się w małych filiżankach. Turcy uwielbiają słodzić kawę, do czego używają niekiedy nawet pięciu kostek cukru. Po jej wypiciu kobiety w Turcji chętnie odwracają filiżankę do góry nogami, by następnie wróżyć sobie z kształtu fusów, które odbiły się na talerzyku. Więcej informacji na temat kawy po turecku znajdziecie TUTAJ.

Boza – napój na bazie sfermentowanej kukurydzy

Mój subiektywny przewodnik po tureckich napojach wkracza w rejony dość nieznane turystom, a zarazem uwielbiane przez lokalnych mieszkańców. Poznajcie bozę – ciekawie smakujący napój bezalkoholowy, przygotowywany ze sfermentowanej kukurydzy. Jeżeli macie ze sobą lekturę powieści Orhana Pamuka “Dziwna myśl w mej głowie“, z pewnością pamiętacie postać Mevluta, ulicznego sprzedawcy bozy. To swoisty hołd tureckiego noblisty dla dawnych ulicznych sprzedawców w Turcji, którzy byli głównym źródłem zaopatrywania się w codzienne produkty spożywcze. Ten wywodzący się z czasów Imperium Osmańskiego zawód zniknął wraz z rozwojem firm produkujących produkt na masową skalę.

PRZECZYTAJ TAKŻE
Wyspy Książęce - wczasy bez samochodu, z widokiem na Stambuł

Współcześnie, w okresie jesienno-zimowym, bozę można nabyć w wielu tureckich sklepach. Są również miejsca specjalnie dedykowane produkcji tego wyjątkowego trunku, gdzie można go kosztować przez cały rok. Jednym z nich jest pijalnia Vefa Bozacısı, mieszcząca się przy ulicy Vefa 66. Historia tego miejsca sięga roku 1876, w którym otworzył je Hacı Sadık Bey, błyskawicznie czyniąc je bardzo popularną lokalizacją wśród XIX-wiecznych mieszkańców miasta. Wnętrze sklepu i pijalni wyłożone jest tradycyjnymi płytkami z Izniku i chociażby ze względu na sam wygląd polecam każdemu zainteresowanemu turyście tutaj zajrzeć! Sklep sprzedaje bozę od października do kwietnia. Można ją spożyć na miejscu, kupić w wersji take-away lub zaopatrzyć się w jej większą ilość na zapas. W pozostałych miesiącach można tu znaleźć m.in. tureckie lody, lemoniadę oraz uru üzüm şirasi, czyli bezalkoholowy sfermentowany sok z winogron.

Syrop lukrecjowy – “cola południowo-wschodniej Turcji”

W południowo-wschodniej część Turcji po raz pierwszy zobaczyłam ulicznych sprzedawców syropu lukrecjowego. Zdaniem miejscowych, wywar z tej części zioła ma wyjątkowe właściwości lecznicze, w tym przede wszystkim pomaga w dolegliwościach związanych z wrzodami żołądka. Syrop lukrecjowy (tur. Meyan Kökü Şerbeti) chętnie nazywany jest tu także naturalną colą południowego wschodu. Czy jego smak ma coś wspólnego z popularnym na całym świecie napojem? W mojej ocenie niekoniecznie, jednak warto go spróbować! Szansa, że przypadnie Wam do gustu jest co prawda niewielka, jednak znakomite orientalne doświadczenie gwarantowane.





Syrop lukrecjowy to jeden z niezbędnych elementów okresu muzułmańskiego postu (Ramadan), ponieważ zmniejsza poczucie łaknienia, a także wzmacnia układ odpornościowy. Uważa się, że napój pozwala również poradzić sobie z problemem nadmiernej potliwości, niskiego ciśnienia krwi, jak również z apatią oraz zmęczeniem. Co więcej, jest to także obowiązkowy element diety dla osób po operacjach, dzięki któremu szybciej wracają do zdrowia. Korzeń lukrecji porasta tereny wokół rzeki w regionach Şanlıurfa, Kilis, Adıyaman, Mardin i Gaziantep.

Afiyet olsun! :)

Autorka bloga

Cześć, jestem Aga! Miło mi gościć Cię na Styku Kultur - blogu podróżniczym o Turcji (i reszcie świata). Znajdziesz tu ponad 300 tekstów, które powstały w wyniku moich licznych podróży. Większość z nich poświęcona jest Turcji, która zajmuje w moim sercu miejsce szczególnie. Na Styku Kultur przeczytasz również o wielu innych europejskich i azjatyckich krajach. Rozgość się i czuj, jak u siebie! 🖤

PRZECZYTAJ TAKŻE
Przeszczep włosów w Turcji prawdziwym hitem turystyki medycznej
0 komentarz
0

Dołącz do dyskusji

Popularne artykuły:

MENU

Ta strona używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celu prawidłowego działania narzędzi analitycznych i społecznościowych. Zgoda Czytaj więcej

x
Close